„Prawo do zgromadzeń nie może być zawieszone, dlatego że organizator spotyka się z pogróżkami. To obwinianie ofiary” – żalą się organizatorzy. Prezydent twierdzi, że nie jest w stanie zapewnić bezpieczeństwa, gdy spotkają się „zwolennicy środowisk LGBT, a także grupy radykalno-prawicowe, kibicowskie i tym podobne”

Tomasz Budasz, prezydent Gniezna z ramienia Platformy Obywatelskiej, nie wyraził zgody na przejście Marszu Równości przez miasto. Marsz, zgodnie z opisem wydarzenia promujący „prawa wszystkich do równości”, miał 13 kwietnia 2019 po raz pierwszy w historii przejść ulicami miasta.

Prezydent Budasz zdecydował się nie udzielać informacji na temat swojej decyzji do czasu rozpatrzenia przez sąd odwołania, które złożyli organizatorzy marszu – poinformował OKO.press rzecznik ratusza. Otrzymaliśmy jedynie oświadczenie, w którym prezydent swoją decyzję motywuje zgłoszeniem 16 kontrmanifestacji w dniu Marszu – na nie również nie wydano zgody. 

  • Przeczytaj całą treść oświadczenia prezydenta Gniezna

    Na 13 kwietnia 2019 roku zapowiedziano w Gnieźnie 18 różnego rodzaju zgromadzeń publicznych, w tym 2 marsze równości i 16 kontrmanifestacji. Organizatorzy zaplanowali te wydarzenia w tym samym czasie w centrum miasta; ponadto, większość z nich ma odbywać się w tych samych lokalizacjach. Jest to sytuacja niecodzienna i nie ma precedensu w historii naszego miasta.

    Należy więc założyć, że w jednym miejscu i czasie spotkają się ze sobą bardzo zantagonizowani przedstawiciele rożnych grup społecznych, m.in. zwolennicy środowisk LGBT, a także grupy radykalno-prawicowe, kibicowskie i tym podobne. Biorąc pod uwagę doświadczenia innych miast, a także temperaturę każdego sporu światopoglądowego prowadzonego pomiędzy tymi grupami, istnieje uzasadniona obawa zagrożenia zdrowia i życia mieszkańców oraz zniszczenia infrastruktury miejskiej, witryn sklepowych, mienia mieszkańców w tym np. parkujących aut czy ogródków kawiarnianych. Planowana trasa przemarszu przez centrum Gniezna spowodowałaby ponadto całkowity paraliż komunikacyjny miasta.

    I właśnie w obawie o zdrowie i życie oraz bezpieczeństwo, mienie mieszkańców 
i przebywających w tym czasie gości, jako prezydent – osoba odpowiedzialna za porządek społeczny, postanowiłem nie wyrażać zgody na żadne z tych zgromadzeń.

    Raz jeszcze pragnę to podkreślić, jako Prezydent Miasta Gniezna wydałem decyzje zakazujące każdego z 18 zgromadzeń. Szanuję prawa każdej grupy społecznej do manifestowania swoich poglądów, niemniej bezpieczeństwo i spokój mieszkańców Gniezna są dla mnie najważniejsze. Podkreślam, że zagrożenie dla zdrowia i życia zarówno uczestników tych zgromadzeń, jak i osób postronnych, jest jedynym 
i wyłącznym powodem moich decyzji.

    Tomasz Budasz
    Prezydent Miasta Gniezna

„Należy założyć, że w jednym miejscu i czasie spotkają się ze sobą bardzo zantagonizowani przedstawiciele różnych grup społecznych, m.in. zwolennicy środowisk LGBT, a także grupy radykalno-prawicowe, kibicowskie i tym podobne” – pisze prezydent. „Istnieje uzasadniona obawa zagrożenia zdrowia i życia mieszkańców oraz zniszczenia infrastruktury miejskiej, witryn sklepowych, mienia mieszkańców w tym np. parkujących aut czy ogródków kawiarnianych”.

Organizatorzy: To obwinianie ofiary

„Stworzono symetrię między Marszem Równości a grupami kibolskimi, które hejtują nas na lokalnych portalach, budując agresywną atmosferę” – mówi OKO.press Piotr Moszczeński, jeden z organizatorów gnieźnieńskiej manifestacji.

„Prezydent powinien dbać o prawo do zgromadzeń. Nie może ono zostać zawieszone, dlatego że organizator spotyka się z pogróżkami. To obwinianie ofiary”.

Ratusz nie podaje, kto złożył zawiadomienia o 16 kontrmanifestacjach w dniu Marszu Równości. W Biuletynie Informacji Publicznej wnioskodawców ukryto, co oznacza, że organizatorami są osoby fizyczne (podobnie uczyniono niedawno w Poznaniu, gdzie kilkadziesiąt zgłoszonych zgromadzeń-widmo formalnie uniemożliwiło przejście feministycznej Manify). Moszczeński informuje jednak, że kilka tygodni temu chęć zablokowania Marszu Równości deklarował na konferencji lokalny oddział Młodzieży Wszechpolskiej.

Jak podaje lokalne wydanie „Gazety Wyborczej”, Wszechpolacy do spółki z radnym PiS Pawłem Kamińskim złożyli w biurze prezydenta petycję, w której domagali się zakazania Marszu Równości. Jednak Moszczeński uważa, że nawet jeśli Młodzież Wszechpolska krytykuje tęczowe wydarzenie, to nie spodziewałby się niszczenia miasta ze strony jej przedstawicieli. „Rozmawiałem z przedstawicielami MW. Nawet jeśli są wobec nas krytyczni, to uważamy, że mają prawo wyrażać swoje opinie” – mówi. Skarży się natomiast, że prezydent Budasz nie odpowiedział na prośbę o rozmowę i patronat.

W Lublinie Marsz przeszedł, ale spotkał się z przemocą

Sytuacja przypomina tę, która w październiku 2018 roku miała miejsce w Lublinie. Prezydent Krzysztof Żuk, także z Platformy Obywatelskiej, zakazał Marszu Równości w swoim mieście, również powołując się na niemożność zapewnienia bezpieczeństwa. Sąd apelacyjny uchylił tę decyzję. Marsz Równości wyruszył wtedy po zakończeniu legalnej demonstracji nacjonalistów. Został jednak zaatakowany przez osoby posługujące się narodową i rasistowską symboliką. Leciały butelki i kamienie, ośmiu policjantów ochraniających demonstrację trafiło do szpitala. O ataku pozytywnie wypowiadał się m.in. lokalny działacz Ruchu Narodowego, przy aprobacie posła Roberta Winnickiego.

O 12.30 w Sądzie Okręgowym przy ul. Hejmowskiego w Poznaniu odbędzie się posiedzenie, które zdecyduje o losie gnieźnieńskiego marszu.

Mimo kilku prób kontaktu nie udało nam się porozmawiać z rzecznikiem Młodzieży Wszechpolskiej.


Maciek Piasecki (1988) – studiował historię sztuki i dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim, praktykował m.in. w Instytucie Kultury Polskiej w Londynie. Dla OKO.press pisze o protestach, polityce ekonomicznej i wpływie gospodarki na życie każdego z nas. Debiutował w „Machinie”, publikował m.in. w „Wysokich Obcasach”, „Dwutygodniku” i „VICE”.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym