0:000:00

0:00

Prawa autorskie: fot. Agata Kubis / OKO.pressfot. Agata Kubis / O...

Elżbieta Podleśna, Anna Prus i Joanna Gzyra-Iskandar nie są winne obrazy uczuć religijnych. W czwartek 28 marca 2024 Sąd Najwyższy oddalił kasację Kai Godek i ks. Tadeusza Łebkowskiego na wyrok Sądu Okręgowego, uznając podniesione przez oskarżycieli argumenty za bezzasadne i wadliwe. SN podkreślił, że Godek i Łebkowski próbowali przemycić do kasacji – nadzwyczajnego środka odwoławczego – elementy właściwe dla postępowania apelacyjnego. Nie można bowiem korzystać ze ścieżki kasacyjnej wtedy, gdy postanowienie sądów pierwszej i drugiej instancji którejś ze stron zwyczajnie się nie podoba. A tak zrobili Godek i ks. Łebkowski. I dlatego SN obciążył ich kosztami postępowania kasacyjnego.

Przeczytaj także:

Po wyjściu z sali sądowej Kaja Godek w krótkiej wypowiedzi dla mediów przekonywała, że chrześcijanie w Polsce są stale prześladowani, czego dowodem jest właśnie ten wyrok. Za jej plecami stali aktywiści i aktywistki z tęczowymi flagami, cieszący się z utrzymania postanowienia, które stwierdza, że połączenie elementu kultu religijnego z flagowym symbolem społeczności LGBT, nawet jeśli komuś się nie podoba, nie może być traktowane jako znieważenie. A protest, który nie nosi znamion nawoływania do nienawiści czy pogardy dla danej osoby i grupy społecznej, mieści się w ramach wolności słowa.

Kaja Godek po wyjściu z sali sądowej / fot. Agata Kubis dla OKO.press

Kogo można krytykować?

Przypomnijmy, że aktywistki zostały prawomocnie uniewinnione już 12 stycznia 2022 roku. Całą sprawę zaczęła w 2019 roku homofobiczna instalacja grobu pańskiego w płockim kościele św. Dominika. Ksiądz Łebkowski przedstawił w niej „LGBT” i „gender” jako grzechy, obok pychy, chciwości, nałogów. W kwietniu 2019 roku Elżbieta Podleśna, Anna Prus i Joanna Gzyra-Iskandar wokół kościoła rozkleiły wizerunki Madonny Częstochowskiej w tęczowej aureoli, aby zaprotestować przeciwko szczuciu na osoby LGBT+. Policja aresztowała Podleśną, nachodząc i przeszukując jej dom o 06:00 rano, a ówczesny minister spraw wewnętrznych Joachim Brudziński podziękował w mediach społecznościowych policji za sprawnie przeprowadzoną akcję.

Już w 2021 roku sąd pierwszej instancji stwierdził, że tęcza nikogo nie obraża, a działania ks. Łebkowskiego były zrozumiałym powodem protestu aktywistek. Potwierdził to sąd apelacyjny, wskazując na podwójne standardy prezentowane przez oskarżycieli. „To ksiądz może obrażać innych, a kościoła już nie można krytykować? To ksiądz może odwoływać się w swojej instalacji Grobu Pańskiego do symboliki religijnej i nikt mu profanacji nie zarzuca?” – pytał sąd.

Maryja to królowa Polski, więc jej wizerunku nie można umieścić „w kiblu”

Ale z wyrokiem nie pogodziły się ani płocka prokuratura, ani Godek i Łebkowski. I złożyli w tej sprawie kasację, domagając się uchylenia orzeczenia i ponownego rozpoznania sprawy.

28 marca 2024 rozprawa przed Izbą Karną SN zaczęła się od odczytania oświadczenia prokuratury, która zdecydowała swój wniosek wycofać. Sąd Najwyższy rozpoznawał więc tylko odwołanie złożone przez księdza i Kaję Godek.

Ich pełnomocnicy w ustnych oświadczeniach przekonywali, że aktywistki wykonały świadomą akcję odwetową, której celem było znieważenie uczuć religijnych katolików. Ich postawa, według prawników z Ordo Iuris świadczyć miała o „poczuciu bezkarności i rozzuchwalenia”. Podczas rozprawy przekonywali też, że tak jak zdjęć bliskich nie rozklejamy na transformatorach, słupach i „w kiblach”, tak samo wizerunku Matki Boskiej, uważanej nie tylko za świętą, ale i „królową Polski” nie należy umieszczać w miejscach niegodnych, traktując elementy kultu religijnego „jak śmieci”.

Proces o bluźnierstwo

Opisując czyn popełniony przez uniewinnione aktywistki, wielokrotnie używali określenia „bluźnierstwo”, co potem wytknęli im obrońcy Podleśnej, Prus i Gzyry-Iskandar. „Bluźnierstwo ostatni raz było penalizowane w 1932 roku (...) Forsowanie normy religijnej wyznaczającej granice norm karnych jest zadziwiające. Ta argumentacja zawarta w kasacji to jest głos niezadowolenia z wyroku” – mówił reprezentujący stronę społeczną adw. Marcin Pawelec-Jakowiecki z Kampanii Przeciw Homofobii.

Adwokatka Karolina Gierdal podkreślała, że działanie aktywistek nie miało charakteru odwetowego. „Uniewinnione sięgnęły po środki zgodne z prawem. Protest może nam się nie podobać, może wywoływać oburzenie albo i społeczną aprobatę, ale dopóki nie przekracza granic związanych z okazywaniem nienawiści, otwartej pogardy, pozostaje w granicach wolności słowa” – mówiła. „Osoby wierzące muszą pogodzić się z tym, że symbole religijne są symbolami kulturowymi, Matka Boska jest symbolem kultury polskiej i dla osób niewierzących odrywa się od religijnego znaczenia” – dodała.

Adw. Karolina Gierdal podczas rozprawy o Tęczową Maryjkę. Fot. Agata Kubis dla OKO.press

Sąd Najwyższy nie miał wątpliwości, że argumenty użyte w kasacji były wadliwe, bo odnosiły się do materiału dowodowego i ustaleń faktycznych sądu pierwszej instancji, a nie rażącego naruszenia prawa przez Sąd Okręgowy.

„Byłyśmy ścigane za sprzeciw wobec homofobii”

„To nie była rozprawa kasacyjna, to była kampania promujące organizacje, które próbują kreować się jako pokrzywdzone. I tworzyć fałszywy obraz tego, że katolicy są prześladowani” – mówiła po rozprawie w rozmowie z OKO.press Anna Prus, jedna z uniewinnionych aktywistek. „Od początku byłyśmy ścigane za sprzeciw wobec homofobii. To nie była rozprawa o obronę uczuć religijnych, tylko o obrazę homofobicznej wrażliwości Kai Godek i ks. Łebkowskiego” – dodała.

Uniewinnione aktywistki po wyjściu z rozprawy. Fot. Agata Kubis dla OKO.press
;

Udostępnij:

Anton Ambroziak

Dziennikarz i reporter. Uhonorowany nagrodami: Amnesty International „Pióro Nadziei” (2018), Kampanii Przeciw Homofobii “Korony Równości” (2019). W OKO.press pisze o prawach człowieka, społeczeństwie obywatelskim i usługach publicznych.

Agata Kubis

Fotografka streetowa, fotoreporterka. Od 10 lat dokumentuje wydarzenia związane ze środowiskiem feministycznym, LGBT, wolnościowym. Kiedyś członkini redakcji magazynu LGBT+ „Replika“, obecnie stale współpracuje z redakcją OKO.press. Członkini kolektywu Archiwum Protestów Publicznych

Komentarze