Prawa autorskie: Piotr Skornicki / Agencja GazetaPiotr Skornicki / Ag...
16 grudnia 2020

Medycy nie chcą się szczepić na COVID. „Nie dam sobie wszczepić chipa, który będzie mnie śledził”

Dziś (16 grudnia 2020) kończy się pierwszy etap zapisów pracowników ochrony zdrowia na szczepienia przeciw COVID-19. Niestety, odzew medyków na tę ofertę jest słaby, w niektórych miejscach wręcz dramatycznie słaby. To fatalny przykład dla reszty społeczeństwa

Pracownicy ochrony zdrowia jako najbardziej narażeni na kontakt z koronawirusem mają jako pierwsi w kraju dostać szczepionkę przeciw COVID-19. Zgodnie z pismem, jakie otrzymali dyrektorzy 509 tzw. szpitali węzłowych pierwszy ich etap obejmie „m.in. lekarzy, lekarzy dentystów, felczerów, pielęgniarki i położne, pozostałe zawody medyczne, zawody niemedyczne, w tym personel administracyjny i pomocniczy, bez względu na formę współpracy”.

Szpitale zostały zobligowane do zebrania zgłoszeń od osób, które chcą się poddać szczepieniu. Do 16 grudnia zbierane są zgłoszenia od własnych pracowników, do 20 grudnia od pracowników niemedycznych, z którymi dana placówka współpracuje.

Całe pismo tutaj:

Organizacja szczepień przeciwko COVID-19 pracowników sektora ochrony zdrowia

  1. Pierwszy etap szczepień obejmie pracowników sektora ochrony zdrowia (m.in. lekarze, lekarze dentyści, felczerzy, pielęgniarki i położne, pozostałe zawody medyczne, zawody niemedyczne, w tym personel administracyjny i pomocniczy, bez względu na formę współpracy (również kontrakty, umowy b2b itp.).
  2. Szczepienia dla pracowników sektora ochrony zdrowia będą realizowane w podmiotach leczniczych, których wykazy stanowią załączniki do niniejszego dokumentu. Wszystkie wskazane w wykazach podmioty zaszczepią zatrudniony przez siebie personel, przy czym:
    1. szpitale węzłowe tj. podmioty wskazane na wykazie „W” (szpitale wpisane do systemu podstawowego szpitalnego zabezpieczenia PSZ, z wyjątkiem: szpitali onkologicznych, pediatrycznych i pulmunologicznych) - zaszczepią również personel pracujący w podmiotach wykonujących działalność leczniczą, które nie zostały wymienione w wykazach, a także aptekach. Osoby takie powinny jak najszybciej zadeklarować, za pośrednictwem pracodawcy albo samodzielnie, chęć zaszczepienia w wybranym przez siebie szpitalu węzłowym (organizacja przyjmowania zgłoszeń należy do szpitali węzłowych). Alternatywnie, osoby te będą mogły zaszczepić się w dowolnym punkcie szczepień zarejestrowanym przez NFZ w ramach otwartego naboru, przy czym szczepienia w otwartych punktach szczepień będą realizowane z przesunięciem czasowym ok. 3 tygodni w stosunku do szczepień w szpitalach;
    2. podmioty wskazane w wykazie „Z” (zakłady opiekuńczo lecznicze i zakłady pielęgnacyjno-opiekuńcze) – zaszczepią również pacjentów przebywających w tych zakładach;
    3. podmioty wskazane w wykazie „P” (w tym m.in.: szpitale onkologiczne, pediatryczne, psychiatryczne, uzdrowiska) - zaszczepią samodzielnie wyłącznie zatrudnionych przez siebie pracowników.
  3. Szczepienia będą realizowane na podstawie eSkierowania, które zostanie wystawione automatycznie przez system P1 dla osób posiadających nr PESEL na wniosek podmiotu realizującego szczepienie poprzez przesłanie przez ten podmiot zestawienia (numer PESEL oraz oznaczenie „pracownik medyczny/niemedyczny”) wg wzoru stanowiącego zał. nr 2 do niniejszej informacji. Zestawienie należy przesłać za pośrednictwem aplikacji gabinet.gov.pl (po zalogowaniu – lewa strona ekranu – zakładka „Przesyłanie plików/wiadomości”).
  4. W przypadku pracowników nieposiadających nr PESEL, eSkierowanie powinno być wystawione indywidualnie przez podmiot szczepiący (w aplikacji gabinetowej/ HIS lub korzystając z gabinet.gov.pl). W przypadku tych osób, w ww. zestawieniu należy jedynie wskazać ich liczbę (informacja ta jest potrzebna do oszacowania ilości szczepionek, jakie należy dostarczyć do danego szpitala).
  5. Osoba wyrażająca chęć szczepienia powinna – wraz ze swoimi danymi osobowymi – przekazać zgodę na ich przetwarzanie przez podmioty uczestniczące w procesie organizacji i realizacji szczepień w celu realizacji tego procesu.
  6. Wymogi dla punktu szczepień zorganizowanego w szpitalach są analogiczne do wymagań dla punktów szczepień wyłanianych w ramach otwartego naboru NFZ zgodnie z ogłoszeniem Prezesa NFZ z dnia 4 grudnia 2020 r., stanowiącego załącznik nr 3 do niniejszej informacji w zakresie punktów 3,4,5,6,7.
  7. Organizacja szczepienia, w tym zapisów na szczepienie, należy do samodzielnego zadania podmiotu szczepiącego.
  8. Przed szczepieniem osoba szczepiona powinna udzielić pisemnej zgody na szczepienie.
  9. Podmiot szczepiący jest zobowiązany do wykorzystywania systemów informatycznych udostępnionego przez CEZ tj. systemu do obsługi eSkierowań i eKarty Szczepień (system P1 – korzystając z aplikacji gabinet.gov.pl) oraz systemu do dystrybucji szczepionek (aplikacja sds.mz.gov.pl) – wymagany jest dostęp do komputera z dostępem do Internetu.
  10. Przy podaniu każdej z dawek szczepionki należy potwierdzić kwalifikację do szczepienia oraz fakt podania szczepionki poprzez wpis w eKarcie Szczepień w systemie P1. Po podaniu pierwszej dawki szczepionki, należy również w systemie P1 dokonać zmiany statusu eSkierowania na „u realizatora”, natomiast po podaniu drugiej dawki – na „zrealizowane”.
  11. Osoba zaszczepiona (po drugiej dawce) będzie mogła pobrać zaświadczenie o szczepieniu w formie kodu QR ze swojego Internetowego Konta Pacjenta lub aplikacji mObywatel. Podmiot szczepiący może też dokonać wydruku ww. kodu (zostanie on wygenerowany automatycznie przez system P1 po dokonaniu wpisu o szczepieniu). Kody QR będą dostępne od 01/02.2021.
  12. Dzięki wprowadzeniu eKarty Szczepień, nie ma już obowiązku wystawienia osobnego zaświadczenia o kwalifikacji do szczepienia, dokonania wpisu do karty uodpornienia oraz do wykazu gabinetu zabiegowego.
  13. W przypadku wystąpienia niepożądanego odczynu poszczepiennego, zgłoszenie będzie następowało elektronicznie poprzez dedykowaną funkcjonalność w aplikacji gabinet.gov.pl (planowane wdrożenie 01/02.2021) lub w dotychczasowej formie.
  14. Sprawozdawczość będzie oparta o dane zgromadzone w systemie dystrybucji szczepionek i systemie P1, natomiast na potrzeby rozliczeń z NFZ podmiot szczepiący będzie zobligowany do sporządzenia i przekazania rachunku.
  15. Za zrealizowanie szczepienia dla podmiotu realizującego przysługuje wynagrodzenie jak dla otwartego punktu szczepień zgodnie z punktem 9. ww. ogłoszenia.

Harmonogram realizacji szczepień pracowników sektora ochrony zdrowia:

  • Do 16.12 podmioty przesyłają zgłoszenie personelu własnego.
  • Do 20.12 podmioty przesyłają zgłoszenia personelu obcego.
  • Do 27.12 CeZ wystawia eSkierowania w P1.
  • Do 28.12 podmioty składają zapotrzebowania na szczepionki w systemie dystrybucji szczpionek (SDS).
  • Realizacja I tury szczepień w ciągu 3 tygodni od pierwszej dostawy szczepionek.

Dziś kończy się pierwszy etap zapisów, tymczasem z różnych stron Polski dochodzą sygnały, że odzew środowiska medycznego jest słaby, by nie powiedzieć bardzo słaby.

Na 10 osób szczepią się dwie

„Pełne dane będą jutro, ale na razie chęć zaszczepienia się deklaruje wstępnie ok. 10 proc. osób” – mówił wczoraj (15 grudnia) "Dziennikowi Gazeta Prawna" dyrektor ds. medycznych Szpitala Bródnowskiego w Warszawie Paweł Skowronek.

„Lekarze mówią, że wolą jeszcze się nie deklarować” – tłumaczyła dziennikowi dyrektorka jednej z placówek. Sama dodała, że „poczeka, aż zaszczepi się królowa brytyjska”.

Sprawdziliśmy, jak sytuacja wygląda dziś w ostatnim dniu zapisów.

Lekarz ze szpitala powiatowego na południu Polski: „Niewesoło. Zapisało się ok. 30 proc. personelu”.

Pracowniczka jednego ze szpitali w stolicy: „Z mojego zakładu liczącego 10 pracowników wpisały się dwie – ja i jeszcze jedna osoba”.

Osoba ze szpitala klinicznego w dużym mieście: „W moim najbliższym zespole pielęgniarek i położnych pracują 44 osoby, chętnych do szczepień jest 8. Jedna pielęgniarka twierdzi, że »prędzej umrze niż da sobie wszczepić chip, który będzie ją śledził«”.

Argument o chipie pojawia się także w wypowiedziach lekarzy. Znajoma lekarka z opowiada, że przytoczył go wczoraj jeden ze starszych, doświadczonych ginekologów z Warszawy. „To niesłychane” – dodaje.

Ta sama osoba mówi mi, że jest np. wyraźny podział w podejściu do szczepień wśród pielęgniarek anestezjologicznych i instrumentariuszek. Te pierwsze prawie wszystkie chcą się szczepić, spośród tych drugich prawie żadna.

Pielęgniarki wiedzą więcej – odpowiadam.

"Ale przecież one wspólnie pracują, razem siedzą, dyskutują" – zaznacza moja rozmówczyni.

Lekarze się zgłaszają, pielęgniarki nie

Sygnałów o niechęci wobec szczepień wśród medyków odbieramy znacznie więcej.

Nasz autorka Anna Mierzyńska retwituje wpis Agaty Młynarczyk-Burek: „Bardzo smutna obserwacja. Do szczepienia w moim oddziale zgłosiły się 2 osoby na 20 – ja i jedna pielęgniarka. Przeciwko grypie to samo. Jak opanować pandemię, przeciwdziałać jej skutkom, jeśli prawie nikt nie chce się szczepić”.

W odpowiedzi Joanna Marczok pisze: „Ludzie nie ufają już niczemu. W jednym ze śląskich szpitali, gdzie pracuje moja przyjaciółka, lekarka 75 proc. personelu medycznego odmówiło szczepienia”.

A Ewa K. Dodaje: „W szpitalu siostry na szczepienie zapisali się lekarze. Pielęgniarki nie. Szok”.

"Gazeta Wyborcza" podaje, że w niektórych klinikach Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Kielcach do programu zgłosił się zaledwie co czwarty pracownik.

Jeden w warszawskich szpitali dziecięcych: „Na szczepienia zapisuje się tylko część”.

Lepiej jest w szpitalu powiatowym w Płońsku, w którym pracuje lek. Bartosz Fiałek, częsty rozmówca OKO.press. „Lekarze i ogólnie personel medyczny wpisuje się na listę. Nie mam pełnych danych, ale wygląda na to, że większość z nas się zaszczepi” – mówi Fiałek.

Kiedy opowiadam mu, że w wielu miejscach w Polsce jest inaczej, podaje przykład innego szpitala powiatowego na północnym wschodzie kraju, gdzie na 9 lekarzy zgłosiła się tylko jego koleżanka.

Brakuje wiedzy i zaufania

Dlaczego tak się dzieje?

„Brakuje wiedzy i zaufania do rządzących” – odpowiada osoba z warszawskiego szpitala dziecięcego.

Ale jakie konkretnie padają argumenty? – dopytuję.

„Jedni boją się, że preparat nie jest sprawdzony. Inni, że wbudowuje się do komórki” – słyszę w odpowiedzi.

Rzeczywiście szczepionki przeciw COVID-19 były robione w ekspresowym tempie, ale badania III fazy objęły kilkadziesiąt tysięcy osób (w przypadku preparatu Pfizera ponad 43 tys.). Szczepionka Pfizera została oficjalnie dopuszczona do obrotu m.in. w Wlk. Brytanii, USA, Kanadzie. Europejska Agencja Medyczna ma wydać swój werdykt 21 grudnia. Jej eksperci biorą pod uwagę jej skuteczność, ale przede wszystkim bezpieczeństwo. Dlaczego lekarze i pielęgniarki nie mają zaufania do tych instytucji?

Niektórzy przeciwnicy szczepień od jakiegoś czasu straszą, że szczepionki zmieniają nasze DNA.

Maria Dorota Majewska – guru antyszczepionkowców ostatnio oświadczyła, że szczepionki przekształcają ludzi w cyborgi – mówił OKO.press lekarz pediatra Łukasz Durajski.

Nie miało to wprawdzie związku ze szczepionkami przeciw COVID-19, ale ponieważ niektóre z nich wytwarzane są przy pomocy zupełnie nowej technologii, z użyciem mRNA, ludzie nie znający się na biologii boją się. Na nic zdają się tłumaczenia ekspertów, że wirusowe mRNA stanowiące przepis na tzw. białko S nie może fizycznie połączyć się z ludzkim DNA, bo nasze komórki nie posiadają koniecznego do tego enzymu.

„Wbrew obawom antyszczepionkowców nie da się zrobić [poprzez wstrzyknięcie tej szczepionki] z człowieka nietoperza” – tłumaczy dr Paweł Grzesiowski.

Chip, który ma śledzić zaszczepionych, to argument zupełnie wyssany z palca. I chyba nie chodzi o elektroniczne urządzenie, jakie wszczepia się np. uciekającym psom, raczej o coś rodem z filmów science fiction. Byłoby trudno umieścić taki chip w 0,3 mililitrowej dawce szczepionki, a poza tym, dlaczego akurat miałoby się go wszczepiać właśnie teraz, a nie w przypadku innej medycznej procedury?

Wypieranie niebezpieczeństwa

„Nie rozmawiamy o wątpliwościach [wobec szczepień]” – informuje znajomy lekarz z dużego warszawskiego szpitala. „Osoby, które się nie zapisują, same niechętnie podają uzasadnienia” – dodaje.

Lek. Bartosz Fiałek twierdzi, że przyczyny niechęci są dwie. Jedna to niewiedza i obawa np. przed odległymi skutkami szczepionki, a druga to wypieranie niebezpieczeństwa. „Pracuję już trzy miesiące z chorymi na COVID i nic mi się nie stało” – mówią lekarze. „Mnie to nie dotknie”. Albo „Jestem młody, zdrowy, nawet jak się zarażę, nic mi nie będzie”.

„Podobnie jest przy grypie” – ciągnie Fiałek. „Pytałem ostatnio kolegów, dlaczego się nie szczepią. Bo nigdy nie miałem grypy – odpowiadali".

Część medyków podnosi argument, że ponieważ już zdążyli przechorować się na COVID, szczepienie im na razie niepotrzebne.

Od początku epidemii w Polsce do 1 grudnia 2020 zakażenie koronawirusem wykryto u 15 720 lekarzy, 1 253 diagnostów laboratoryjnych, 40 669 pielęgniarek, 3 754 położnych, 2 487 ratowników, 1 407 dentystów, 1 636 farmaceutów i u 20 felczerów.

Podanie szczepionki ozdrowieńcom nie zaszkodzi, ale rzeczywiście osoby, które mają wysoki poziom przeciwciał we krwi po kontakcie z koronawirusem, mogą ze szczepieniem zaczekać. Tak np. postanawia wspomniany Bartosz Fiałek, który przechorował się COVID całkiem niedawno a przeciwciał – jak zapewnia – ma bardzo dużo. "Będę je dalej sprawdzał i jeśli poziom opadnie, natychmiast się zaszczepię" – mówi lekarz.

Odsetek zakażonych medyków jest więc u nas dość wysoki, ale to nie tłumaczy słabego odzewu na obecną ofertę skorzystania ze szczepień.

Fatalny przykład

Nieszczepiony personel medyczny to bezpośrednie zagrożenie dla nas – pacjentów.

Ale – co jeszcze ważniejsze – fatalny przykład dla reszty społeczeństwa. Jeśli oni – profesjonaliści, ludzie, którzy sia na tym znają - rezygnują ze szczepień, co ma powiedzieć przeciętny Kowalski?

„Zgadzam się – to fatalny przykład” – przyznaje ze smutkiem Bartosz Fiałek. „»Oni [lekarze] na pewno wiedzą, że coś z tymi szczepieniami jest nie tak, wobec tego ja się nie zaszczepię« – pomyśli wielu Polaków” – mówi Fiałek.

Niestety, obawiamy się, że będzie miał rację.

Udostępnij:

Sławomir Zagórski

Biolog, dziennikarz. Zrobił doktorat na UW, uczył biologii studentów w Algierii. 20 lat spędził w „Gazecie Wyborczej”. Założył tam dział nauki i wypromował wielu dziennikarzy naukowych. Pracował też m.in. w Ambasadzie RP w Waszyngtonie, zajmując się współpracą naukową i kulturalną między Stanami a Polską. W OKO.press pisze głównie o systemie ochrony zdrowia.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne