30 lipca 2021

Piłkarki mają grać w samych majtkach. Nie chcą? Kara 1500 euro

Norweskie plażowe piłkarki ręczne otrzymały karę za grę w szortach, bo regulamin zmusza je do noszenia majtek podczas zawodów. Brytyjskiej paraolimpijce zwrócono dla odmiany uwagę, że jej strój jest zbyt skąpy. Zawodniczki zmagają się z brakiem wyboru i zasadami narzuconymi przez mężczyzn

Czy zdarzyło się wam kiedyś, że pracodawca kazał wam przyjść do pracy w bieliźnie? I upierał się, że to właśnie w takim stroju należy pracować w jego firmie, chociaż nie miało to żadnego uzasadnienia? Co więcej, wyobraźcie sobie, że w takiej sytuacji postawił tylko kobiety. Mężczyźni mogli ubierać się normalnie. I wyobraźcie sobie jeszcze, że jedna z waszych koleżanek z pracy zignorowała te zasady, i za to dostała karę. Część kobiet w pracy narzekała na zasady, ale większość się przyzwyczaiła i mało kto protestował.

Absurdalne? Z pewnością. Ale tak właśnie wygląda sytuacja siatkarek czy piłkarek ręcznych plażowych. I zawodniczek wielu innych sportów.

Sporty plażowe są niszowe. Podstawowy problem jest taki, że do ich uprawiania potrzebne jest boisko na piasku i dobra pogoda. Więc siatkarki i siatkarze plażowi, tak jak ich odpowiednicy np. w piłce ręcznej, nie są idolami tłumów, na czołówki portali sportowych trafiają rzadko. Jednak siatkówka plażowa jest sportem olimpijskim i przyciąga większą uwagę raz na cztery lata.

Dziś o sportach plażowych mówimy głównie w kontekście stroju i podwójnych standardów.

Za długie

Podczas niedawnych kobiecych Mistrzostw Europy w plażowej piłce ręcznej, rozgrywanych w bułgarskiej Warnie w połowie lipca, Norweżki zaprotestowały przeciwko regulaminowi, według którego muszą występować w bikini i skąpych majtkach.

Zamiast tego założyły szorty w pełni zasłaniające pośladki. I otrzymały karę. Jej wysokość nie jest zatrważająca – to zaledwie 1500 euro. I można zrozumieć, że skoro złamały regulamin, to muszą zostać ukarane. Ale jeżeli regulamin nakazuje kobietom zakładać niekomfortowe dla nich stroje, które odsłaniają część pośladków, to coś jest nie tak z regulaminem. Bo mężczyźni mogą nosić zwyczajne, krótkie spodenki i luźniejsze koszulki.

I nie jest przecież tak, że jest to standard w całym kobiecym sporcie. Piłkarki nożne nie biegają po trawie w majtkach i elastycznych stanikach, mają stroje podobne do męskich. Nikt nie nakazuje kolarkom szosowym jeździć rowerem bez spodni. A jednak w kilku dyscyplinach przyjęło się, że strój kobiet ma być tak skąpy, jak to tylko możliwe, chociaż w tych samych dyscyplinach mężczyźni występują w zupełnie innych strojach.

Tradycja

Trudno wyzbyć się wrażenia, że w regulaminach, które nakazują kobietom zakładać bikini na zawody sportowe, nie chodzi o nic innego jak tylko o to, by mężczyźni mogli sobie pooglądać odsłonięte kobiece ciała. Tymczasem mamy 2021 rok, sport globalny głosi hasła tolerancji i równości. Może warto nieco podnieść standardy.

Katarzyna Skowrońska-Dolata, siatkarska mistrzyni Europy z 2003 i 2005 roku mówi portalowi WP Sportowe Fakty:

„To niestety seksizm. Podczas kariery niejednokrotnie spotykałam się z seksizmem i spotykam się z nim nadal. Kiedyś w siatkówce halowej też grało się w typowych »majtkach«. Gdy zawodniczki podnosiły ten temat mówiąc, że jest nam po prostu niewygodnie, nie było to mile odbierane. Podczas meczu jest wiele akcji w obronie, taki strój nam po prostu przeszkadzał. Nie wspominając już, że w niektórych momentach odsłaniał zbyt dużo. No, ale majtki to taka tradycja”.

Wybór

Tradycję udało się w siatkówce halowej przełamać i dziś kobiety grają w spodenkach. Na sporty plażowe przyjdzie jeszcze czas, ale trudno sobie wyobrazić, żeby ta zmiana w końcu tam nie dotarła. Nadgorliwy krytyk (nie przypadkiem rodzaju męskiego) może się na to odezwać – ale jak to? Chcecie zakazać kobietom chodzić na plaży w bikini? Cóż to za lewicowa rewolucja kulturowa?

Otóż nie. Chodzi o prostą rzecz – o wybór. Zawodniczka, która w takim stroju czuje się dobrze, powinna mieć prawo w nim wystąpić. W końcu sport plażowy cechuje się tym, że zwykle rozgrywany jest w cieple, w pełnym słońcu. Coraz częstsze protesty zawodniczek pokazują jednak, że wybór jest potrzebny.

Zawodniczki powinny podczas zawodów czuć się komfortowo, a nie jak obiekty seksualne.

Może też odezwać się kolejny głos krytyki – przecież mężczyźni też nie mogą grać, w czym chcą, regulamin ich ogranicza. I to prawda, ale regulamin ten nie zmusza ich do stroju, który uznają za uwłaczający godności, żaden siatkarz plażowy nie protestuje przeciwko ubieraniu krótkich spodenek i koszulek bez rękawów, bo ich seksualizują.

Nie ma też problemu ze strojem religijnym, bo panowie nie muszą swoich ciał ukrywać tak jak np. muzułmanki. Świat jest wciąż w dużej mierze zaprojektowany przez mężczyzn, dla mężczyzn. To się powoli zmienia, ale potrafi objawić się nawet w sporcie siatkarskim.

Sport dla wybranych

Brak wyboru ma jeszcze jeden aspekt. Eliminuje z takich zawodów kobiety, które ze względu na swoje przekonania religijne nie chcą ciała odsłaniać. Na to ktoś może odpowiedzieć – ale przecież nakaz zakrywania głowy (a także całego ciała) jest narzucony przez mężczyzn i jest opresyjny – tego chcecie bronić?

Pomijając całą bogatą debatę na temat opresyjności lub wyboru islamskiego nakrycia głowy – można mieć tutaj różne zdanie – warto zwrócić uwagę na jedno. W Iranie jest to nakaz państwowy, w wielu krajach paradowanie publicznie w skąpym plażowym stroju byłoby bardzo źle widziane, a o dopuszczeniu do zawodów mogą decydować konserwatywni mężczyźni.

Ograniczając możliwość wyboru stroju, ogranicza się wielu zawodniczkom dostęp do międzynarodowych zawodów, rozgrywanych przecież w atmosferze międzynarodowego pokoju i wspólnoty. Nie o to chyba chodzi.

Za krótkie

A kobiecy wybór może działać w dwie strony. Brytyjska paraolimpijska lekkoatletka Olivia Breen w jednych z przedolimpijskich zawodów wystąpiła w dwuczęściowym stroju. W trakcie zawodów sędzia zwróciła jej uwagę, że jej strój jest zbyt krótki i odsłania zbyt wiele. To tym bardziej zaskakujące, że jej strój nie różni się niczym od tego, w czym lekkoatletki rywalizują od lat.

Zawodniczka była w szoku, później opublikowała

">oświadczenie na Twitterze:

„Mam wielki szacunek do niezwykłych wolontariuszy, którzy pracują na zawodach lekkoatletycznych. Wykonują wspaniałą robotę i dzięki nim możemy rywalizować. Ale dziś czuję się rozczarowana, bo w momencie gdy kończyłam zawody w skoku w dal, jedna z kobiet pracujących przy zawodach poczuła, że musi mnie poinformować, że moje sportowe majtki są zbyt krótkie i nieodpowiednie. Odjęło mi mowę. Noszę to samo od lat i mój strój jest zaprojektowany specjalnie do zawodów. Mam nadzieję, że będę mogła w nim wystąpić w Tokio. Zaczęłam się zastanawiać, czy męski zawodnik byłby skrytykowany w ten sam sposób. Mam nadzieję, że żadna inna kobieta nie miała podobnych problemów. Rozumiem, że potrzeba regulacji i wytycznych co do strojów na zawodach, ale kobietom nie powinno zwracać się uwagi na ich strój, kobiety powinny czuć się komfortowo i swobodnie”.

View post on Twitter

Nawet więc wybór skąpego stroju zawodniczki może być skrytykowany. A przecież rozwiązanie jest bardzo proste. Wystarczy razem z zawodniczkami stworzyć regulaminy, które pozwolą im nosić stroje, w których będą mogły swobodnie rywalizować i nie czuć dyskryminacji. A potem respektować wybory w ramach takiego regulaminu. Niby oczywiste, ale wciąż musimy na to czekać.

Udostępnij:

Jakub Szymczak

Dziennikarz OKO.press. Autor książki "Ja łebków nie dawałem. Procesy przed Żydowskim Sądem Społecznym" (Czarne, 2022). W OKO.press pisze o gospodarce i polityce społecznej.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne