Nagrody i szybkie awanse dla „swoich”, większe wydatki, a jednocześnie coraz wolniejsze śledztwa, coraz mniej aktów oskarżenia i propaganda sukcesu – takie są wnioski z raportu stowarzyszenia Lex Super Omnia o dwóch latach „dobrej zmiany” w prokuraturze. Raport zarzuca, że w prokuraturze jest gorzej niż za rządów PO

Raport opracowało i opublikowało na swojej stronie stowarzyszenie niezależnych prokuratorów Lex Super Omnia. Niezależni i doświadczeni śledczy sporządzili analizę zmian w prokuraturze w ostatnich dwóch latach, gdy rządzi nią Prokurator Generalny i minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

Raport opiera się na danych statystycznych i informacjach uzyskanych w trybie dostępu do informacji publicznej lub uzyskanych przez opozycyjnych posłów, którzy składali interpelacje.

Śledczy z Lex Super Omnia porównali stan prokuratury z czasów gdy była niezależna od rządu – jej szefem był wówczas Andrzej Seremet – z tym co dzieje się w niej teraz. Porównali też stan obecny z zapowiedziami „uzdrowienia” prokuratury przez Zbigniewa Ziobrę i PiS.

Mniej za więcej pieniędzy

Wnioski? Ze statystyk wynika, że prokuratura pracuje mniej efektywnie mimo, że dostaje z budżetu co raz więcej pieniędzy. W ubiegłym roku aż o ponad pół miliarda złotych więcej. Za to co raz lepiej mają śledczy, których autorzy raportu określają mianem „beneficjentów dobrej zmiany”.

„Gdy tworzono nową ustawę o prokuraturze, u jej podstaw legło wiele „szczytnych haseł” – w tym między innymi poprawienie organizacji pracy, skuteczności i efektywności ścigania oraz zagwarantowanie większego zaangażowania prokuratorów w wykonywanie obowiązków służbowych. Po ponad dwóch latach od wejścia w życie prawa o prokuraturze efekty „dobrej zmiany” w prokuraturze są już aż nadto widoczne. Niestety,

deprecjonowanie wcześniejszych osiągnięć prokuratury i eksponowanie jej obecnych rzekomych sukcesów jest jedynie propagandą sukcesu, bo pozostaje w sprzeczności z faktyczną organizacją pracy, sytuacją kadrową i uzyskiwanymi efektami pracy”

– napisano w raporcie.

Czystka kadrowa

Niezależni śledczy przypominają, że zmiany zaczęły się od wymiany kadr. „Reformę” prokuratury Zbigniew Ziobro zaczął od weryfikacji wszystkich prokuratorów z Prokuratury Generalnej (zlikwidowano ją i na jej miejsce powołano Prokuraturę Krajową) i Apelacyjnych (obecnie Regionalnych).

Ci, co nie pasowali do nowej polityki Ziobry, zostali zdegradowani. „Niezwykle istotnym elementem polityki kadrowej stała się też możliwość przydzielania nagród finansowych tym osobom, które wykazały się szczególnymi zasługami dla „dobrej zmiany”.

Ale powody ich udzielania oraz konkretne uzasadnienia decyzji w tym zakresie owiane są tajemnicą. Instrumentarium Prokuratora Generalnego zostało nadto wzbogacone szeroką gamą uprawnień o charakterze represyjnym związanych z wdrażaniem postępowań dyscyplinarnych, nadzorem nad sądami dyscyplinarnymi, czy też możliwością delegowania „nieposłusznych” prokuratorów do jednostek organizacyjnych niższego szczebla lub też oddalonych od miejsca ich zamieszkania.

Nie bez znaczenia pozostaje też uprawnienie Prokuratora Generalnego do nieograniczonego powoływania i odwoływania kierowników jednostek organizacyjnych (w związku z likwidacją konkursów), co oczywiście wpływa na większą ich spolegliwość i brak poważniejszych form sprzeciwu.

„Powyższe uprawnienia pozwoliły Prokuratorowi Generalnemu na bardzo szybkie kadrowe przebudowanie jednostek organizacyjnych prokuratury. Stanowiska kierownicze objęły osoby zaufane, zaś awanse stały się domeną młodych prokuratorów, którzy swoim przełożonym zawdzięczają szybkie kariery zawodowe.

W konsekwencji ukształtowano organ realizujący w istocie rzeczy polityczne oczekiwania władzy wykonawczej” – tak podsumowano politykę kadrową Ziobry w raporcie.

Lex Super Omnia krytyczne wnioski o „dobrej zmianie” podpiera danymi statystycznymi. I tak:

1. Prokuratura pracuje coraz wolniej i jest mniej sprawna

W porównaniu do prokuratury Seremeta wpływa do niej rocznie nawet 200 tys. spraw mniej (w 2017 r. było ich 992 tys.). Głównie to efekt zmian w prawie, uchwalonych jeszcze za rządu PO-PSL. Wprowadzono wtedy zasady kontradyktoryjności, z których PiS częściowo się wycofał. Ale i tak prokuratura ma mniej pracy, co widać po danych o ilości śledztw.

W 2015 roku wszczęto 98 tys. śledztw, a rok temu 80 tys.

Z tym, że więcej teraz jest odmów wszczęcia – 219 tys., gdy w 2015 roku takich odmów było 141 tys.

„Analiza danych wskazuje na rosnącą liczbę spraw zakończonych decyzjami o odmowie i o umorzeniu postępowania, zbliżającą się do poziomu tego rodzaju rozstrzygnięć w 2014 roku, pomimo mniejszego wpływu spraw do jednostek prokuratury w okresie 2016–2017.

Oznacza to, iż podnoszone przez aktualne kierownictwo Prokuratury Krajowej

zarzuty pod adresem niezależnej prokuratury, dotyczące nadmiernego umarzania postępowań, małej efektywności ścigania – miały de facto wymiar propagandowy.

Konkluzja ta znajduje potwierdzenie w liczbie spraw, w których wydano decyzję o wszczęciu postępowania. Była ona mniejsza o blisko o 46 tys., porównując z danymi z 2014 roku. Szczególnie jest to widoczne w liczbie wydanych postanowień o wszczęciu śledztw, w tym śledztw w całości prowadzonych przez prokuratora” – czytamy w raporcie.

Wydłuża się też czas trwania wszystkich śledztw. „Jest to efekt katastrofalnej sytuacji kadrowej w jednostkach najniższego szczebla, a także obawy przed podejmowaniem decyzji końcowych w sprawach już prowadzonych. Prawdą jest, że podjęto na nowo wiele spraw, jednak decyzje w tym przedmiocie miały najczęściej wymiar partykularny i nie wiązały się one z jakąkolwiek perspektywą efektywnego zakończenia postępowania” – konkluduje raport.

Efekt jest taki, że sądy zasądzają co raz większe odszkodowania za przewlekłość postępowań. Rok temu było to w sumie rekordowe 329 tys. zł (w 2015 roku sądy zasądziły 225 tys. zł).

Lex Super Omnia obnaża też inne „sukcesy” prokuratury Ziobry. Jest mniej zabezpieczeń majątkowych. W 2017 roku było ich na kwotę 474 mln. zł, a w 2014 na 600 mln. zł.

2.Nagrody i awanse dla „swoich”, tzw. święte krowy pozostały

Raport podsumowuje czystkę kadrową jaką zrobił Ziobro w prokuraturze i pokazuje kto zajął miejsce i w jaki sposób po zasłużonych, niezależnych śledczych.

Przed czystkami na emeryturę odeszło 194 śledczych, a zdegradowano na niższe szczeble 113 prokuratorów – 22 z Prokuratury Generalnej i 91 z Apelacyjnych.

Ich miejsce zajęli szybko awansowani prokuratorzy z niższych szczebli, prokuratorzy emerytowania jak Bogdan Święczkowski, czy osoby, które dopiero weszły do tego zawodu i szybko awansowały.

Awans dostał np. prokurator Paweł Wilkoszewski, były asystent Ziobry. Za czasów niezależnej prokuratury był w prokuraturze rejonowej, a teraz jest delegowany do Prokuratury Krajowej.

Z kolei żona posła PiS Agata Gałuszka-Górska do Prokuratury Krajowej awansowała z okręgowej. Do Prokuratury Krajowej trafił też Jacek Skała. To działacz związanego z Ziobrą prokuratorskiego związku zawodowego, znany krytyk Prokuratora Generalnego Andrzeja Seremeta.

Sami swoi

W raporcie jest bardzo dużo nazwisk prokuratorów, którzy zyskali dzięki „dobrej zmianie”.

„Wymiana kadrowa na stanowiskach kierowniczych w Prokuraturze Krajowej, prokuraturach regionalnych, okręgowych i rejonowych – to postawienie przez aktualne kierownictwo Prokuratury Krajowej na lojalnych i sprawdzonych i co należy wyraźnie podkreślić swoich ludzi” – tak pisze się o nich w raporcie.

I jeszcze jeden wniosek z raportu: „Nieograniczona dowolność przy powołaniach i awansach, brak transparentnych kryteriów wyboru kandydata na wyższe stanowisko służbowe – rodzą zgorzknienie i frustrację środowiska prokuratorskiego. (…)

Tak prowadzona polityka kadrowa osłabia stabilność i prestiż statusu prokuratora w ujęciu strukturalnym w relacji do innych zawodów zaufania publicznego.

Jest ona swoistym rodzajem korupcji politycznej. Promuje bowiem ludzi, nieposiadających wymaganego doświadczenia zawodowego i organizacyjnego

nabytego podczas wykonywania obowiązków służbowych na różnych szczeblach prokuratury przez określony ustawowo okres, dodatkowo niezweryfikowanego oceną merytoryczną ich pracy”.

Ale awanse nie dla wszystkich są na zawsze. Wielu prokuratorów pracuje na delegacjach czasowych, dzięki czemu łatwiej jest ich kontrolować, bo zbyt niezależnych zawsze można odwołać z delegacji o odesłać do prokuratury niższego rzędu.

Na koniec 2015 roku – jeszcze za Andrzeja Seremeta – na delegacjach w prokuraturach wyższego rzędu pracowało 383 śledczych. Teraz w Prokuraturze Krajowej na delegacjach było 282 śledczych, w Prokuraturach Regionalnych 198, a w okręgowych 318.

Nadzór się rozbudowuje

W prokuraturach miały teraz zniknąć tzw. święte krowy. Czyli wszyscy prokuratorzy mieli zacząć pracować ciężko, prowadząc śledztwa. Chodziło głównie o dociążenie pracą liniową prokuratorów funkcyjnych i zajmujących się nadzorem. Ale tzw. święte krowy, jak pogardliwie określano za rządu PO-PSL takich prokuratorów, nie zniknęły. Za raportu wynika, że nadal jest rozbudowywany nadzór nad śledztwami. Nadal śledczy funkcyjni prowadzą mało śledztw.

Marchewką dla prokuratorów są też nagrody. W 2017r. prokuratorom wypłacono ponad 1 mln nagród, z czego według raportu ponad 350 tys. mogli dostać prokuratorzy krajowi. Nie ma dokładnych danych, ale wg wyliczeń Lex Super Omnia nagrody dostało 24 prokuratorów krajowych, średnio po 15 tys. zł na osobę.

„Wydaje się, że stworzony przez kierownictwo prokuratury nietransparentny system nagradzania prokuratorów nie sprzyja umacnianiu ich niezależności” – pada mocny wniosek w raporcie Lex Super Omnia.

3. Dyscyplinarki dla niezależnych

A dla niezależnych śledczych jest kij. Wytaczane są im postępowania dyscyplinarne za to, co głośno mówią o „dobrej zmianie” w prokuraturze. Na przykład Piotrowi Wójtowiczowi wytoczono postępowanie z powodu udziału w legnickiej manifestacji w obronie wolnych sądów i „żartobliwej, nieautoryzowanej wypowiedzi zamieszczonej na portalu internetowym”.

„Zarzucono naszemu koledze naruszenie zasady apolityczności oraz naruszenie zakazu wypowiadania się bez zgody przełożonego”– czytamy w raporcie.

Z kolei Ewa Wrzosek czeka na rozstrzygnięcie w dwóch sprawach. Chodzi o jej wypowiedzi w publicznym wysłuchaniu na terenie Sejmu na temat ustaw sądowych oraz jej wypowiedzi w języku angielskim w spocie nagranym w ramach kampanii na rzecz wolnych sądów.

Dyscyplinarki za wypowiedzi medialne ma też szef Lex Super Omnia Krzysztof Parchimowicz, a Beata Mik za to, że pisała artykuł o prokuraturze dla „Rzeczpospolitej”. Pisaliśmy o tych sprawach w OKO.press.

Raport tak ocenia „dyscyplinarki”: „Postępowania dyscyplinarne stały się narzędziem blokującym dyskusję i prawo głosu prokuratorów w sprawach prokuratury i praworządności”.

Cały raport stowarzyszenia Lex Super Omnia dostępny jest tutaj: http://lexso.org.pl/2018/06/07/dobra-zmiana-w-prokuraturze-raport-stowarzyszenia-prokuratorow-lex-super-omnia/


Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Zajmuje się prawem, sądami i prokuraturą.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym