Mimo tego, że związany z Solidarną Polską, zawsze gra przede wszystkim na siebie. Dzięki zaangażowaniu i umiejętnemu wykorzystywaniu dotacji z ministerstwa sprawiedliwości Woś przebojem wszedł do Sejmu. Teraz, w wieku 28 lat, został Ministrem Środowiska. Jak to się stało, że radny z Raciborza w ciągu kilku lat został wschodzącą gwiazdą Zjednoczonej Prawicy?

Michał Woś będzie ministrem środowiska. Taką decyzję ogłosił w piątek wieczorem Mateusz Morawiecki. To nowy epizod w szybkiej karierze Wosia, który najbardziej kojarzony jest z pracą w Ministerstwie Sprawiedliwości i Zbigniewem Ziobrą.

Woś to złoty chłopiec Ziobry. W 2014 roku, w wieku 23 lat został radnym rodzinnego Raciborza. Po 2015 roku jego kariera wystrzeliła. Trafił pod skrzydła Ziobry i szybko został szefem jego gabinetu politycznego, a potem wiceministrem sprawiedliwości. Od czerwca 2018 Woś był ministrem ds. pomocy humanitarnej. Zastąpił na tym stanowisku Beatę Kempę, która zdobyła mandat europosłanki.

Woś nigdy nie zapomniał o swoim regionie. Żadne uroczyste otwarcie, jubileusz, przekazanie dotacji, położenie kamienia węgielnego nie mogło się odbyć bez niego. Do Raciborza i okolic zaczął też płynąć strumień pieniędzy, m.in. z nadzorowanego przez Wosia Funduszu Sprawiedliwości. Opłaciło się. Woś w ostatnich wyborach zdobył świetny wynik – prawie 38 tys. głosów. Niewiele mniej od startującego z pierwszego miejsca weterana PiS Bolesława Piechy.

„Był jak czołg. Inni politycy z naszego regionu robili jakieś spotkanka, mówili coś o inwestycjach. Z drugiej strony był Woś. Zawsze przyjeżdżał z workiem pieniędzy, wywiady w prasie, zdjęcia, wszędzie go było pełno. No przebojowy chłopak” – mówi nam członek lokalnego stowarzyszenia zorientowany w śląskiej polityce.

Teraz Wosiowi przypadnie drugie ministerstwo wynegocjowane dla Solidarnej Polski przez Ziobrę w rozmowach koalicyjnych z PiS.

Jak to się stało, że 23-letni radny z Raciborza w ciągu kilku lat później zostaje prawą ręką Ziobry i wschodzącą gwiazdą Zjednoczonej Prawicy?

Woś wygrywa o głos

Michał Woś skończył studia prawnicze na Uniwersytecie Jagiellońskim. W tym czasie udzielał się w portalu internetowym krakowskiego konserwatywnego dwumiesięcznika „Arcana”. Redaktorem naczelnym pisma był wtedy Krzysztof Szczerski, obecnie szef gabinetu politycznego prezydenta Andrzeja Dudy.

W czasie studiów Woś działał w Młodzieżowej Radzie Miasta w Raciborzu. W 2014 roku, kiedy był na ostatnim roku studiów, postanowił powalczyć o mandat radnego. Jeszcze przed wyborami, pytany przez lokalny portal o to, czy nie chce sobie dietą radnego po prostu dorobić, mówił: „Student piątego roku prawa, któremu do skończenia studiów pozostała do napisania tylko magisterka, bez problemu znajdzie pracę i to z pensją zdecydowanie wyższą niż dieta radnego. Ja postanowiłem z tego – dla Raciborza – zrezygnować”.

W wyborach w okręgu jednomandatowym Woś ma trudne zadanie. Rywalizuje z Ryszardem Wolnym, byłym mistrzem olimpijskim w zapasach i radnym poprzedniej kadencji. Mimo to Woś wygrywa. Jednym głosem.

Długo jednak w Raciborzu nie zostaje.

Pod skrzydła Ziobry

Jak młody radny z Raciborza trafił do resortu sprawiedliwości? Sam Woś wspomina, że pierwszy raz spotkał się z ministrem w listopadzie 2015 roku. „[Zbigniew Ziobro] szukał współpracowników do ministerstwa. Zostałem polecony w dwóch niezależnych źródłach: jednego z NGO’sów, a drugiego z kręgów akademickich. Zostałem zaproszony na rozmowę i się zaczęło” – wspominał Woś.

Najpierw zostaje jednym z doradców Ziobry, potem szefem jego gabinetu politycznego, a później,

niespełna rok od skończenia studiów, Woś zostaje wiceministrem sprawiedliwości.

Odpowiada m.in. informatyzację i nadzór nad zakładami poprawczymi. W marcu 2018 roku, w związku z zarządzoną przez premiera Morawieckiego redukcją liczby wiceministrów, Woś podaje się do dymisji. Jednak jak opisał portal Konkret24, kontrolerzy NIK ustalili, że w tym samym dniu, kiedy Woś traci urząd, zostaje przez Ziobrę powołany jako pełnomocnik do spraw czterech obszarów tematycznych: Funduszu Sprawiedliwości, reformy prawa rodzinnego, reformy systemu prawa karnego w zakresie postępowania w sprawach nieletnich oraz do spraw informatyzacji i cyberbezpieczeństwa.

Co więcej, Woś zyskuje na tej zmianie finansowo. Zamiast 10 tys. złotych pensji jako wiceminister, dostaje 20 tys. Wosiowi przyznano także służbowy samochód. A, przypomnijmy, ograniczenie liczby ministrów reklamowane było przez PiS jako sposób na oszczędności.

Woś, zostając pełnomocnikiem, nie spełniał także określonego w rozporządzeniu Rady Ministrów warunku trzyletniego stażu pracy.

Król Midas z Raciborza

Chociaż Woś pracuje w Warszawie, wiele uwagi poświęca swojemu regionowi. Jak pisaliśmy, w Raciborzu i okolicach Woś jest dobrodziejem. O co nie poproszą, zaraz „zdobywa” na to państwowe dotacje. Co ktoś z lokalnych władz uściśnie z nim rękę – pieniądze załatwione. Jak Król Midas, którego dotyk wszystko zamieniał w złoto.

Tak to przynajmniej wygląda w relacjach lokalnych mediów, miejscowych polityków i samego Wosia.

Wywiady w lokalnych mediach, otwarcia, jubileusze, przecinanie wstęgi, konferencje prasowe. „Wszędzie musi się pojawić, a jeśli go nie ma, przesyła list, który musi być odczytany” – mówi nam polityczka z Raciborza.

Na swoim oficjalnym profilu na Facebooku Woś co chwilę się chwali, ile pieniędzy zdobył dla regionu. Odkąd wszedł do Ministerstwa Sprawiedliwości i został nadzorcą Funduszu Sprawiedliwości, dla Raciborza nastały tłuste czasy.

„Jestem przekonany, że ten bardzo zdolny człowiek ma przed sobą wielką karierę. Mogę tylko pozazdrościć mieszkańcom Raciborza, że mają takiego samorządowca. Pracując w Warszawie, nie zapomniał o swoim mieście” – mówi o nim w marcu 2018 Zbigniew Ziobro.

W tym samym roku Woś kandyduje do śląskiego sejmiku. Tydzień przed wyborami w Kuźni Raciborskiej wielkie wydarzenie. W szkole odbywa się inauguracja kampanii „Dobrze Cię widzieć”. Biorą w niej udział: ówczesna minister edukacji Anna Zalewska, minister Zbigniew Ziobro, aktor Cezary Pazura (twarz kampanii) oraz oczywiście Michał Woś. Kampania polegała przede wszystkim na dostarczeniu kamizelek odblaskowych wszystkim uczniom podstawówek w Polsce.

Kampanię zrealizowała Fundacja Komitetu Obchodów Narodowego Dnia Życia za – bagatela – 24 mln zł z Funduszu Sprawiedliwości nadzorowanego przez Wosia. Dziwnym zbiegiem okoliczności, mimo tego, że fundacja miała bardzo duże opóźnienie z zamówieniem i dostarczeniem kamizelek, te w pierwszej kolejności trafiły właśnie do okręgu wyborczego Michała Wosia.

NIK w kontroli, której wyniki jako pierwsze opisało OKO.press, zarzuciła ministerstwu szereg nieprawidłowości dotyczących kampanii „Dobrze Cię Widzieć”.

Coś dla strażaków, coś dla szkoły

Miliony złotych trafiają na wozy i wyposażenie dla strażaków z jednostek OSP z rodzinnych stron Wosia.

Zyskuje także Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa w Raciborzu. Podczas inauguracji roku szkolnego 2017/2018 Woś  „zachęcił” szkołę do przygotowania projektów i skorzystania ze wsparcia Funduszu Sprawiedliwości.

Niedługo potem Woś i pracownicy PWSZ w blasku fleszy podpisują umowę na 1 mln 100 tys. złotych. Pieniądze pochodzą z Funduszu, dokładniej – z części przeznaczonej na… przeciwdziałanie przestępczości.

Dotacja ma pójść na modernizację zaplecza sportowego szkoły. Kontrolerzy NIK stwierdzą potem, że dotacja dla szkoły w Raciborzu to przykład „niegospodarnego i niecelowego” wydania publicznych pieniędzy.

Woś przebojem wchodzi do Sejmu

Kiedy w czerwcu 2018 roku Woś zostaje ministrem ds. humanitarnych, w Raciborzu na mszę z tej okazji schodzą się lokalni politycy, strażacy, urzędnicy. Wierni modlili się „o dary Ducha Świętego dla Michała Wosia, aby swoich pożytków zapomniawszy, mógł służyć uczciwie w Najjaśniejszej Rzeczpospolitej”.

Po mszy goście wzięli udział w pikniku rodzinnym w przykościelnych ogrodach. Jak pisała lokalna prasa – „gospodarz wydarzenia wysłuchał życzeń i serdeczności od każdego z przybyłych”.

Mimo tego, że Woś od czerwca nie nadzoruje już Funduszu Sprawiedliwości, dalej wykorzystuje go do autopromocji.

„Ojej, jeszcze konfetti zróbcie i będę drugi raz w OKO.press-ie” – żartował Woś, kiedy w październiku przekazywał kluczyki do nowej karetki pogotowia dla szpitala w Raciborzu. Na wyświetlaczu karetki przesuwał się ledowy napis „Witamy Ministra”. Woś regularnie także przekazuje symboliczne czeki na wsparcie dla kolejnych jednostek OSP ze swojego regionu.

Zaangażowanie i dotacje popłacają. W wyborach parlamentarnych Woś ma świetny wynik, zdobywa prawie 38 tys. głosów.

Mimo sukcesu Woś nie zapomina o tym, co najważniejsze. Dwa tygodnie po wyborach, pod koniec października, przekazuje w blasku fleszy symboliczny czek na 900 tys. zł z Funduszu Sprawiedliwości na OSP Racibórz-Sudół.

Dostęp do informacji o działaniach władz to Twoje prawo.
Wesprzyj OKO, by nadawało dalej.

Dziennikarz. Wcześniej pracował w „Gazecie Wyborczej” i „Newsweeku”. W 2018 r. nominowany do nagrody Grand Press w kategorii „News” za cykl tekstów o nieprawidłowościach w Funduszu Sprawiedliwości.


Komentarze

    • Mateusz Głazowski

      Rozumiem, że ten "wybitny polityk" zrezygnował z apanaży i wszystkie środki przeznaczył na potrzeby regionu? Poza tym, on pakował, m.in, moje pieniądze w Racibórz, który jest tylko miastem a nie regionem.

  1. Halina Furmańczyk

    Po raz pierwszy zobaczyłam Wosia w tvn 6 listopada. Oto mój komentarz tamtego dnia: "dzisiaj w faktach był poseł elekt niejaki Woś. Temat oczywisty rezygnacja Tuska i czy to lepiej czy gorzej dla Dudy, a jakim kandydatem jest Kosiniak , co z Kidawą-Błońską. To co mówił poseł, do bólu przewidywalne o balaście złych rządów PO ciążących na jej kandydatach wywoływało tylko śmiech z mojej strony. Ale gdy zaczął nawijać jakie to wybitne zasługi ma prezydent Duda na arenie międzynarodowej i że jest twarzą zniesienia przez USA wiz dla Polaków to po prostu turlałam się ze śmiechu. Młody człowiek niewątpliwie pasuje do tej ekipy.

    • Ryszard Andrzejak

      Z całym szcunkiem, ale ja mam inne poczucie humoru. Gdy widzę prezydenta AD opowiadającego dowcipy, przekonywującego studentów, że się ciągle uczy, że ma podobne widzenie trudności problemów jak prezydent Macron ……………jak …. itd.itp., to mam zupełnie przeciwne odczucia. Wręcz zaciskam zęby by nie wyrzucić z siebie nieparlamentarnych określeń tej prezydentury. Słowo "prostak" jest określeniem najłagodniejszym dla człowieka, który poniża majestat urzędu prezydenckiego.

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press