Przez trzy lata miesięcznice smoleńskie od rana do wieczora na wyłączność zajmą trasę od Starego Miasta do Pałacu Prezydenckiego. Tak postanowił wojewoda mazowiecki. Jego decyzję mogą jednak podważyć sądy. A w ostateczności Trybunał w Strasburgu

Na zaklepanie sobie miejsca na zgromadzenia – nawet na trzy lata wprzód – pozwala znowelizowane przez PiS prawo o zgromadzeniach. Wojewoda może zgodzić się na cykliczne organizowanie zgromadzeń, jeśli już wcześniej odbywały się regularnie, miały tego samego organizatora i szczególny cel: „uczczenie doniosłych i istotnych dla historii RP wydarzeń”. Kontrowersyjny przepis o zgromadzeniach cyklicznych zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego Andrzej Duda, ale Trybunał pod przewodnictwem Julii Przyłębskiej uznał go za konstytucyjny.

  • A tu zobacz pełną definicję ustawową zgromadzeń cyklicznych

    „Art. 26a. 1. Jeżeli zgromadzenia są organizowane przez tego samego organizatora w tym samym miejscu lub na tej samej trasie co najmniej cztery razy w roku według opracowanego terminarza lub co najmniej raz w roku w dniach świąt państwowych i narodowych, a tego rodzaju wydarzenia odbywały się w ciągu ostatnich trzech lat, chociażby nie w formie zgromadzeń i miały na celu w szczególności uczczenie doniosłych i istotnych dla historii Rzeczypospolitej Polskiej wydarzeń, organizator może zwrócić się z wnioskiem do wojewody o wyrażenie zgody na cykliczne organizowanie tych zgromadzeń”.

Zgoda wojewody na organizację miesięcznic smoleńskich do 2020 roku nie oznacza jeszcze, że co miesiąc czeka nas powtórka z 10 kwietnia 2017 roku. W dniu rocznicy smoleńskiej prawie całe Krakowskie Przedmieście było otoczone barierkami i kordonem policjantów. Tamte obchody Ministerstwo Kultury zorganizowało na podstawie przepisów prawa drogowego i dało sobie prawo do wydania kuriozalnego regulaminu, zabraniającego wstępu osobom „nie dającym rękojmi zachowania godności”.



Bat na Obywateli

Tym razem PiS będzie musiał się trzymać przepisów o zgromadzeniach. Znowelizował je w grudniu 2016 roku głównie po to, by w obchodach miesięcznic smoleńskich nie przeszkadzały mu kontrmanifestacje organizowane od ponad roku przez Obywateli RP.

  • Przeczytaj, co wynika z nowych przepisów


    • gmina ma obowiązek zakazania zgromadzenia, które ma się odbyć w czasie i miejscu zarezerwowanym przez zgromadzenie cykliczne (art. 14 ust. 3),
    • wojewoda musi zakazać takiego zgromadzenia, gdy nie zrobi tego gmina (art. 26b ust. 4);
    • zgromadzenia cykliczne mają pierwszeństwo nad zwykłymi, jeśli zostaną zgłoszone dwa zgromadzenia w tym samym miejscu i czasie, “szczególnie w odległości mniejszej niż 100 metrów” i jeśli niemożliwe jest zagwarantowanie, że ich bliskość nie będzie zagrażać niczyjemu życiu, zdrowiu lub mieniu (art. 12 ust. 1). Przepis istniał już wcześniej: w przypadku niebezpiecznej bliskości dwóch zwykłych zgromadzeń obowiązywało i obowiązuje nadal pierwszeństwo zgłoszenia. Nowością jest dopisek o uprzywilejowaniu zgromadzeń cyklicznych i o 100 metrach.

Specjalnie przygotowane na Obywateli RP przepisy nie dają jednak PiS-owi gwarancji spokoju na miesięcznicach smoleńskich. Obywatele RP wciąż mają prawo zgłaszać zgromadzenia na Krakowskim Przedmieściu, a jeśli dostaną zakaz ich organizacji – mogą odwoływać się do sądu. W zależności od decyzji urzędu miasta i sądów proces odwoławczy Obywateli RP może podążać kilkoma ścieżkami.

  1. Ratusz zakazuje, organizator się odwołuje

„Już zgłosiliśmy manifestację na 10 maja i dostaliśmy od ratusza decyzję odmowną” – poinformował OKO.press Paweł Kasprzak z Obywateli RP.

Urząd miasta uzasadnił swoją decyzję, powołując się na nowy przepis o cyklicznych zgromadzeniach.

Od decyzji ratusza organizator ma prawo się odwołać do sądu okręgowego w ciągu 24 godzin od jej ogłoszenia na stronie urzędu, a sąd okręgowy w ciągu kolejnej doby musi odwołanie rozpatrzyć. Od negatywnej decyzji przysługuje zażalenie do sądu apelacyjnego – także rozpatrywane w ciągu 24 godzin. Jego decyzja jest ostateczna.

Wbrew pozorom odwołanie miałoby szanse na sukces. Znowelizowane prawo o zgromadzeniach (art. 12 ust. 1) mówi, że w razie kolizji czasu i miejsca, a w szczególności gdy odległość jest mniejsza niż 100 metrów, zgromadzenie cykliczne ma pierwszeństwo nad zwykłym, ale tylko w sytuacji, gdy „nie jest możliwe ich odbycie w taki sposób, aby ich przebieg nie zagrażał życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach”. Sąd mógłby więc uznać, że skoro na Krakowskim Przedmieściu od ponad roku odbywają się pokojowe, niezagrażające życiu, zdrowiu i mieniu kontrmanifestacje Obywateli RP, to nie ma powodu do ich zakazywania.

  • Zobacz, jak brzmi w całości przepis o 100 m

     Jeżeli wniesiono zawiadomienia o zamiarze zorganizowania dwóch lub większej liczby zgromadzeń, które mają zostać zorganizowane chociażby częściowo w tym samym miejscu i czasie, w szczególności w odległości mniejszej niż 100 m pomiędzy zgromadzeniami, i nie jest możliwe ich odbycie w taki sposób, aby ich przebieg nie zagrażał życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach, o pierwszeństwie wyboru miejsca i czasu zgromadzenia decyduje kolejność wniesienia zawiadomień. W przypadku gdy wniesione zawiadomienie nie spełniało wymagań określonych w art. 10, o kolejności wniesienia tego zawiadomienia decydują data, godzina i minuta jego ponownego wniesienia, o ile tak wniesione zawiadomienie spełnia te wymagania. Zgromadzeniom [cyklicznym – red.], o których mowa w art. 26a, przysługuje pierwszeństwo wyboru miejsca i czasu zorganizowania zgromadzenia. 

Obywatele RP nie zdążyli się jednak odwołać od zakazu ratusza w ustawowym terminie 24 godzin, więc tym razem sąd w tej kwestii się nie wypowie.

  1. Ratusz nie wydaje zakazu, wydaje go wojewoda

Nawet gdyby sąd uznał, że Obywatele RP lub inny organizator ma w danym przypadku prawo zorganizować zgromadzenie w tym samym miejscu i czasie, co zgromadzenie cykliczne, taki wyrok miałby konsekwencje tylko dla tego pojedynczego przypadku. W następnym miesiącu gmina znowu miałaby obowiązek wydać zakaz zgromadzenia, a organizator znowu musiałby odwołać się od tej decyzji w ciągu 24 godzin.

Gdyby wbrew obowiązkowi warszawski ratusz uchylił się od tego obowiązku, organizator zgromadzenia znalazłby się w jeszcze gorszej sytuacji. Zakaz zgromadzenia – zamiast ratusza – musiałby wtedy wydać wojewoda, czyli urzędnik rządowy.

Przepis, który przenosi odpowiedzialność na wojewodę, zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego prezydent, wskazując, że nie gwarantuje on możliwości skutecznego odwołania. Zgodnie z ustawą o samorządzie gminnym od decyzji wojewody nie mógłby się odwołać organizator zgromadzenia, lecz gmina. A przecież nie musi jej zależeć, żeby manifestacja się odbyła. Trybunał uchylił się od orzekania o konstytucyjności tego przepisu, tłumacząc, że  literalnie rzecz biorąc, nie wyklucza on drogi odwoławczej. A jeśli robi to inna ustawa, to ona powinna trafić pod Trybunał.



TK przy okazji zasugerował, że istnieje możliwość odwołania od zakazu wojewody. A nawet dwie. Organizator mógłby albo zaskarżyć jego decyzję do sądu administracyjnego, powołując się na ogólną zasadę, zgodnie z którą sądy są od tego, by rozpatrywać skargi na decyzje administracyjne, albo powołując się na tryb odwoławczy zapisany w prawie o zgromadzeniach. Którą opcję powinien wybrać organizator? Wybór “będzie należał do odpowiednich organów stosujących kwestionowane regulacje prawne” – orzekł Trybunał. Czyli w praktyce to sądy zamiast Trybunału będą musiały rozstrzygnąć, która ścieżka odwoławcza jest dopuszczalna. Może się okazać, że żadna z nich – do takiego wniosku doszedł sędzia TK Leon Kieres w zdaniu odrębnym do wyroku.

Jedno jest pewne – jeśli odwołanie miałby rozpatrywać sąd administracyjny, nie ma żadnej gwarancji, że rozpatrzy ją dość szybko, czyli przed datą planowanego zgromadzenia.

Nie oznacza to jednak, że odwoływanie się do sądu administracyjnego nie ma sensu. Wyczerpanie ścieżki odwoławczej otwiera bowiem drogę do zgłoszenia skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. W przeciwieństwie do sądów może on nie tylko przyznać polskim obywatelom rację w konkretnej sprawie, ale i zobowiązać Polskę do zmiany ustawy, którą przyklepał Trybunał Konstytucyjny.


Abonament na wolność słowa


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym