Macierewicz coraz śmielej wkracza w sferę sacrum. Modlitwę kardynała Nycza o zachowanie trójpodziału władz i jego apel do sędziowskich sumień, reinterpretuje jako potępienie "sędziowskiej kasty", która - to ona, a nie żaden PiS - narusza trójpodział. O krytyce ze strony Zofii Romaszewskiej mówi: "Zakładam, że nie słyszałem tych słów".

Antoni Macierewicz, który w styczniu 2017 informował o ingerencji Matki Boskiej w zakończenie protestu opozycji w Sejmie (patrz niżej), tym razem wyłożył sens homilii kardynała Kazimierza Nycza.

Szef MON w publicznym radiu wygłosił coś w rodzaju płomiennego kazania uzasadniając „reformę sądownictwa PiS”.  Zarysował spiskowo-apokaliptyczną wizję sądownictwa III RP: „Zalegalizowana niesprawiedliwość i bezprawie”, „wymiar niesprawiedliwości”, „olbrzymia część to układy rodzinne, gdzie w ramach wychowania dziedziczy się zamknięta kasta”, „lobby, które ma mandat ludzi bezprawia”, „w oczy bije skala nieprawidłowości”. Mówił też, że „wydawało się po wecie pana prezydenta, że [reforma PiS] się nie uda,  że mamy do czynienia z powrotem siły lobby naciskającego i mającego olbrzymie oparcie w różnych strukturach gospodarczych i politycznych” i że wróci „system gwarantujący przestępstwa”.

Po pięciu minutach prowadzącemu audycję udało się podsunąć ministrowi nowy wątek: „A jak pan odczytuje słowa kardynała Nycza na mszy z okazji 100-lecia Sądu Najwyższego: Proszę Boga, żeby nie został zachwiany żaden fundament w trójpodziale władzy”. I później, że kardynał żałuje, że jubilat znajduje się w sytuacji głębokiej troski o swoją przyszłość”?

Macierewicz znalazł odpowiedź: „Jak zwykle w wypadku słów związanych z Ewangelią, czy religijnym, czy często metafizycznym spojrzeniem na rzeczywistość, można to robić w każdy dowolny sposób (podkr. red.)”. I dalej:


[O modlitwie kardynała Nycza o trójpodział władz] Rzeczywiście to powoduje troskę nas wszystkich i rzeczywiście ten fundament trójpodziału władz na skutek monopolizacji tej dziedziny przez ludzi uwarunkowanych kastowo został zachwiany. Ja też się modlę

Antoni Macierewicz, "W samo południe" PR 1 - 29/09/2017

fot. Adam Stepien / Agencja Gazeta


Wg Nycza to PiS naruszył trójpodział, sędziowie mają bronić niezawisłości


Inaczej mówiąc, Macierewicz wskazał o co naprawdę modlił się Nycz. O to samo, o co on sam:

„Ja też się modlę, żeby to zachwianie nie spowodowało dalej idących nieszczęść w naszej ojczyźnie”.

Kardynał Nycz: Starajcie się ocalić sprawiedliwość

Oczywiście, słowa hierarchy można interpretować „w każdy dowolny sposób”, bo manipulacje i przekłamania nie znają dziś granic. Jednak wymowa homilii kardynała Kazimierza Nycza na mszy z okazji jubileuszu 100-lecia Sądu Najwyższego jest zaskakująco jednoznaczna. I jako nauka moralna dla stanu sędziowskiego, i jako ocena polityki władz. 

Homilię znamy z relacji RMF FM. Kardynał  prosił Boga,

„żeby nic złego się nie stało, żeby nie został zachwiany żaden fundament w tym, co nazywamy trójpodziałem władzy i służbą na rzecz państwa i na rzecz człowieka”,

ale przede wszystkim zwrócił się do sędziów – na sali była m.in. pierwsza prezes SN Małgorzata Gersdorf i jej poprzednik z lat 1990-1998 prof. Adam Strzembosz – z wezwaniem, by sędziowie bronili swego powołania, czyli niezawisłości sądów.

„Trzeba czasem cierpieć, żeby ocalić to, co jest do ocalenia, czyli wasze powołanie, niezależność, niezawisłość”.

Wzorem dla sędziów ma być św. Wacław, który stał się męczennikiem, ponieważ „potrafił obronić swoje przekonania i słuszne decyzje (…) Jest dla nas wzorem takiej właśnie postawy, kiedy człowiek musi być zdolny i gotowy, i mocny, by bronić swoich przekonań i zasad”.

Cytował też list św. Piotra Apostoła:

„Błogosławieni jesteście, gdybyście cierpieli dla sprawiedliwości”. Te słowa „odnoszą się do każdego z obecnych w katedrze, służących ojczyźnie, w tym miejscu, w którym społeczeństwo was postawiło”.

Przytoczył też inne słowa św. Piotra: „Starajcie się ocalić sprawiedliwość”.

I dalej: „Należy robić wszystko, żeby zachować czyste sumienie i wierność swoim przekonaniom. Trzeba czasem cierpieć, żeby ocalić to, co jest do ocalenia, czyli wasze powołanie, niezależność, niezawisłość”.

Wezwał też do „starań o zachowanie wolności i niezawisłości wewnętrznej. Tego nikt wam nie może zabrać. Ważne, żeby między jednym i drugim, troską o niezawisłość zewnętrzną i wewnętrzną, była spójność”.

Wymowa słów Nycza była jasna dla wszystkich. Prof. Gersdorf podziękowała za homilię kardynałowi. „Jest bardzo potrzebna, bo żyjemy w ciężkich dla nas czasach. Ona daje nam drogowskaz, jak mamy robić i jak mamy czynić”.

Duszpasterz opozycji totalnej

Antoni Macierewicz w karkołomnej reinterpretacji słów Nycza odstaje od ataków na kardynała, jakie pojawiły się w propisowskich mediach. Nikt w nich nawet nie próbuje udawać, że kardynał powiedział coś innego niż powiedział.

Jak pisze  „Fronda”, „modlitwa za trójpodział władzy stała się kanwą niezliczonych wprost żartów z kardynała, ochrzczonego już mianem „duszpasterza opozycji totalnej”.

„Trudno przecież nie odczytać jego słów – przyznajmy, dość wyjątkowych – jako bezkompromisowej w gruncie rzeczy krytyki Prawa i Sprawiedliwości i wyrazu podzielania obaw żywionych oficjalnie przez Platformę i .Nowoczesną”.

Całkowita zgoda z „Frondą”. Trudniej OKO.press byłoby zgodzić się z falą internetowego hejtu, jaki „Fronda” cytuje.

„Lepiej by się Nycz zajął Słowem Bożym z którego niewiele rozumie, a nie wygłaszaniem homilii politycznej. Słowo Boże uratuje Polskę. Taka polityczna rujnuje Polskę, bo tylko zgoda buduje”.

„Kapelan z Czerskiej”, „dekadent”, „salonowiec”, „tak jak ks. Sowa, Lemański, bp Pieronek, ks. Boniecki, od prawdy woli blichtr, komfort i bogactwo celebrytów” – takie miłe słowa cytuje „Fronda”.

TVP poradziła sobie z niewygodną homilią po swojemu, stosując „metodę backgroundu”, czyli insynuacji nie na temat, która ma rzucić odpowiednie światło na niewygodną postać.

TVP Info cytuje Nycza wiernie, acz krótko, a potem daje taki „background”: „Nazwisko metropolity warszawskiego pojawiło się w czerwcu [2017 – red.] w kontekście nagrań z restauracji Sowa i Przyjaciele z lutego 2014 roku. Ks. Kazimierz Sowa zapewniał współbiesiadników – Pawła Grasia, Włodzimierza Karpińskiego i Rafała Baniaka – że kardynał Kazimierz Nycz „do Donalda [Tuska] ma taką słabość, na takiego maksa naprawdę!”.

„Macierewicz konkretnie. To modlitwa do Maryi pomogła”

Pewność siebie, z jaką Macierewicz interpretuje słowa hierarchy nie jest zaskakująca. Jego zaangażowanie w sprawy wiary oraz bliskie relacje z Tadeuszem Rydzykiem pogłębiają się. Macierewicz coraz śmielej występuje w roli eksperta od spraw niebieskich, z tą samą niezachwianą pewnością siebie, z jaką wypowiada się na wszelkie tematy – czy to będą informacje o trzech osobach, które przeżyły katastrofę smoleńską, czy wiadomość, że Egipt sprzedał Rosji francuskie mistrale po dolarze za sztukę, czy wychwalanie zasług Misiewicza, który zasłużył na order.

Ulubionym zwrotem ministra obrony było, jest i będzie „nie ma najmniejszych wątpliwości”.

Gdy w styczniu 2017 opozycja zakończyła okupację Sejmu, Macierewicz przekazał widzom Telewizji Trwam taką informację: „Trzeba to sobie jasno uświadomić, nie byłoby tak skutecznego i szybkiego działania, jakie zrealizowało kierownictwo Prawa i Sprawiedliwości, nie byłoby tej skuteczności, gdyby nie obecność kierownictwa Prawa i Sprawiedliwości 23 grudnia 2016 roku przed obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej.

Nie ma wątpliwości, że ta nasza wspólna modlitwa wówczas była dobrym znakiem, dobrą zapowiedzią i jednym z wielu skutecznych działań, jakie zadecydowały o dniu dzisiejszym”.

Ten materiał został zatytułowany zgodnie z internetową modą: „Macierewicz konkretnie: To modlitwa do Maryi pomogła zażegnać kryzys w Polsce”.

Romaszewska? „Zakładam, że nie słyszałem tych słów”

W rozmowie w Polskim Radiu Macierewicz odniósł się do jeszcze bardziej niewygodnej dla PiS wypowiedzi Zofii Romaszewskiej, legendy opozycji demokratycznej, a dla środowisk prawicowych – do tej pory najwyższego autorytetu. Tymczasem Romaszewska namawiała prezydenta na zawetowanie ustaw o KRS i SN.

Jak zdradził sam prezydent Andrzej Duda, „powiedziała do mnie tak: panie prezydencie, żyłam w państwie w którym prokurator generalny miał nieprawdopodobnie silną pozycję i w zasadzie mógł wszystko. Nie chciałabym z powrotem wracać do takiego państwa”.

W czarno-białym obrazie świata Antoniego Macierewicza Romaszewska stanęła – przynajmniej w jednym punkcie – po drugiej stronie. W odpowiedzi minister obrony zastosował znany mechanizm obronny – zaprzeczenie i wypieranie.

„Próba porównywania reform, które zaproponowało ministerstwo sprawiedliwości, z sowieckim systemem okupacyjnym jest jakąś gigantyczną pomyłką, żeby to delikatnie sformułować i rzeczą, która naprawdę nie powinna mieć miejsca.

Dotychczas takie porównania słyszałem wyłącznie od środowisk postkomunistycznych i rozumiem, że to jest nieporozumienie. Zakładam, że nie słyszałem tych słów”.

I po kłopocie.


Pomóż nam prowadzić śledztwa dziennikarskie

 


Popularne:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym