Mecenas Andrzej Lew-Mirski reprezentuje MON m.in. w sprawach o zadośćuczynienia za katastrofę smoleńską. Resort od blisko roku odmawia nam podania jego wynagrodzenia. Twierdzi, że to tajemnica adwokacka. Poprosiliśmy o opinię w tej sprawie rady adwokackie - naczelną i okręgową w Warszawie. Według nich tajemnica adwokacka nie obejmuje wynagrodzenia

Andrzej Lew-Mirski to jeden z najbliższych i najbardziej zaufanych współpracowników Antoniego Macierewicza. Bronił go w kilkudziesięciu procesach sądowych o pomówienia i naruszenie dóbr osobistych różnych osób. Reprezentował go m.in. w sprawach, które wytoczyli mu oficerowie WSI, wymienieni w raporcie z likwidacji tej służby. Raport opracowany został przez komisję weryfikacyjną WSI, której szefował Macierewicz. Jak pisała „Polityka”, według linii obrony przyjętej przez mecenasa Lwa-Mirskiego, dokument był dziełem zbiorowym komisji, która podlegała MON. Odpowiedzialność za jego treść spoczywa więc nie na Macierewiczu, tylko na ministerstwie. Argumentacja okazała się skuteczna. Większość pozwów przeciwko Macierewiczowi sądy oddaliły; a resort – według wyliczeń „Gazety Wyborczej” – wypłacił oficerom pomówionym w raporcie ponad 2 mln zł odszkodowań.

Andrzej Lew-Mirski przed posiedzeniem sądu w sprawie zadośćuczynienia za śmierć Janusza Kurtyki. Fot. OKO.press

Wdzięczna pamięć ministra

Z usług mecenasa Lwa-Mirskiego Macierewicz korzysta także jako minister.

Latem 2016 roku, gdy poprosiliśmy MON o listę osób doradzających ministrowi, resort wymienił m.in. Andrzeja Lwa-Mirskiego. Za „usługi analityczno-doradcze na rzecz ministra obrony narodowej” w okresie od 30 listopada 2015 roku do 15 listopada 2016 roku, jego kancelaria miała otrzymać łącznie 147,6 tys. złotych. Z zestawienia, które przesłał nam wówczas resort nie wynikało, w jakich konkretnie sprawach adwokat doradza ministrowi.

Jego syn, Maciej Lew-Mirski (rocznik ’81), niegdyś członek komisji weryfikacyjnej WSI, wkrótce po objęciu przez Macierewicza teki ministra obrony, został członkiem zarządu podlegającej MON spółki Polska Grupa Zbrojeniowa oraz członkiem rady nadzorczej MS Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych (należącej do grupy PGZ). Jest także członkiem rady Fundacji PGZ.



Pełnomocnik smoleński

W 2016 roku „Gazeta Wyborcza” ujawniła, że MON zawarł z Andrzejem Lwem-Mirskim umowę, której celem miała być „likwidacja szkód osobowych”, powstałych w następstwie katastrofy smoleńskiej. W ramach umowy Lew-Mirski miał:

  • zbadać „cywilnoprawne roszczenia odszkodowawcze” związane z katastrofą,
  • przeanalizować roszczenia „w aspekcie ich zasadności i wysokości”,
  • ustalić krąg poszkodowanych, w oparciu o przepisy prawa,
  • podjąć negocjacje ze zgłaszającymi roszczenia,
  • przedstawić rekomendacje dotyczące poszczególnych poszkodowanych i ich roszczeń,
  • sporządzić „plan zaspokojenia pozytywnie zweryfikowanych roszczeń”.

Zgodnie z umową, mecenas miał także zawierać ugody z bliskimi ofiar – zarówno w sądzie jak i pozasądowe.

Umowa obowiązywać miała od początku lutego do końca grudnia 2016 roku. W tym czasie adwokat miał otrzymywać miesięcznie wynagrodzenie w wysokości 12 tys. złotych brutto. Dodatkowo dostawać miał, ustalane odrębnie, wynagrodzenie „z tytułu zastępstwa w postępowaniach sądowych”. Czyli za udział w poszczególnych sprawach w sądzie.



MON: Wynagrodzenie? To tajemnica adwokacka

W sierpniu 2016 roku, gdy przygotowywaliśmy pierwsze publikacje OKO.press o zadośćuczynieniach za katastrofę smoleńską, zwróciliśmy się do MON o udostępnienie umowy z mecenasem Andrzejem Lwem-Mirskim i informację, w ilu sprawach „smoleńskich” reprezentował resort przed sądem. Nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Kilka tygodni temu wróciliśmy do sprawy zadośćuczynień. Jak ustaliliśmy, w toczących się w 2017 roku sprawach o wypłatę rekompensat dla rodzin ofiar katastrofy TU-154, ministerstwo nadal reprezentował i reprezentuje mecenas Lew-Mirski. 14 czerwca zapytaliśmy więc MON, jakie wynagrodzenie otrzymuje on za prowadzenie spraw w tym roku. Po miesiącu resort poinformował nas, że

„Informacja o  wynagrodzeniu mec. Andrzeja Lew-Mirskiego nie podlega udostępnieniu w związku z art. 6 ustawy z dnia 26 maja 1982 r. – Prawo o adwokaturze”. Artykuł ten dotyczy tajemnicy adwokackiej.

Rady adwokackie: Tajemnica? Nie dotyczy wynagrodzenia

Sprawę przedstawiliśmy Naczelnej Radzie Adwokackiej i Okręgowej Radzie Adwokackiej w Warszawie. Poprosiliśmy je o opinie:

  • Czy tajemnica adwokacka obejmuje kwestie wynagrodzenia adwokata za prowadzenie spraw?
  • Czy obwiązuje ona instytucję publiczną (ministerstwo) czy adwokata, któremu zleca ona prowadzenie spraw?
  • Czy w przypadku gdy adwokat pracuje na rzecz instytucji publicznej, której finanse powinny być jawne i przejrzyste, jego wynagrodzenie również powinno być jawne?

Naczelna Rada Adwokacka odpisała nam, że „adwokat zobowiązany jest zachować w tajemnicy wszystko, o czym dowiedział się w związku z udzielaniem pomocy prawnej. Adwokata nie można zwolnić od obowiązku zachowania tajemnicy zawodowej co do faktów, o których dowiedział się udzielając pomocy prawnej lub prowadząc sprawę.

Tajemnica adwokacka w rozumieniu art. 6 prawa o adwokaturze nie wiąże natomiast instytucji publicznych”. A w dodatku „Wynagrodzenie nie jest objęte tajemnicą adwokacką.”



Bardziej szczegółowe stanowisko otrzymaliśmy z ORA w Warszawie. Wydała je działająca przy radzie Komisja Etyki i Tajemnicy Adwokackiej.

„Obowiązek zachowania tajemnicy adwokackiej adresowany jest wyłącznie do adwokata i osób z nim współpracujących, nie zaś do podmiotu korzystającego z pomocy prawnej” – napisała w swojej opinii.

Według KEiTA „Tajemnicą adwokacką są wszystkie informacje i materiały, które adwokat uzyskał od klienta i z których wynikają okoliczności sprawy, zakres świadczonej pomocy, waga problemu lub dokumenty, które mogłyby zostać wykorzystane w sprawie jako dowód.

Do takich wiadomości nie należy informacja o wysokości wynagrodzenia adwokata za świadczone usługi”.

Do tego, czy tajemnica adwokacka obowiązuje instytucje publiczne, na rzecz których adwokaci świadczą usługi, odniósł się z kolei przewodniczący Komisji Informacji Publicznej przy ORA w Warszawie, adwokat Przemysław Rosati: „Tajemnica adwokacka obowiązuje adwokata. Instytucja publiczna – na płaszczyźnie ustawy o dostępie do informacji publicznej – może powołać się jednak na art. 5 ust. 2 ustawy (tajemnica przedsiębiorcy)” – stwierdził. Ale dodał, że „Zgodnie z orzecznictwem sądów administracyjnych (np. WSA Poznań, WSA Białystok)

informacją publiczną jest informacja dotycząca stałej obsługi prawnej organu władzy publicznej. Oznacza to, że organ nie ma podstaw do odmowy udzielenia takiej informacji z powołaniem się na tajemnice adwokacką”.

OKO.press po raz kolejny – tym razem publicznie, wzywa więc MON do ujawnienia wynagrodzenia, jakie otrzymuje mecenas Andrzej Lew-Mirski. Jeśli to nie poskutkuje – wraz z opiniami NRA i ORA w Warszawie skierujemy sprawę do sądu administracyjnego, by ten nakazał ministerstwu udostępnienie informacji.


Pomóż nam prowadzić śledztwa dziennikarskie

Wicenaczelna i szefowa zespołu śledczego OKO.press. Dziennikarka „Polityki” (2000–13), krótko „GW”, a od wiosny 2016 roku - OKO.press. Dziennikarka Roku Grand Press 2016. Laureatka kilkunastu innych nagród dziennikarskich, m.in. Grand Press za dziennikarstwo specjalistyczne, Nagrody Radia Zet im. A. Woyciechowskiego, Nagrody im. Dariusza Fikusa, kilku nagród i wyróżnień SDP (przed jego przejęciem przez dziennikarzy "niepokornych"). Bałucki charakter.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym