0:00
0:00

0:00

23 lipca 2019

Morawiecki: jesteśmy spadkobiercami PPS i myśli socjalistycznej. Daszyński przewraca się w grobie

przeczytasz w 5 minut

Mateusz Morawiecki twierdzi, że w PiS obecna jest „robotnicza myśl socjalistyczna". Odwołuje się też do dziedzictwa przedwojennej PPS. To fałsz i kradzież cudzej tradycji. PPS była partią antyklerykalną i robotniczą. Rząd ultrakonserwatywnego byłego bankiera, który chce budować narodowy kapitalizm i atakuje strajkujących pracowników, byłby jej wrogiem

Google News

Chociaż kampania wyborcza oficjalnie jeszcze się nie rozpoczęła, to PiS ją de facto prowadzi. Mateusz Morawiecki otrzymał pierwsze miejsce na śląskiej liście Prawa i Sprawiedliwości i tam zabiega o głosy. W niedzielę 21 lipca był z wizytą w Siemianowicach Śląskich, gdzie przemawiał do sympatyków PiS. Powiedział tam, że:

„Społeczeństwo polskie może się różnić, jedni mają bardziej prawicowe poglądy, inny bardziej lewicowe. Wszystkich potrzebujemy. Również w tej lewicowej, dawnej PPS-owskiej tradycji, tam rosła ta wrażliwość społeczna, jakże potrzebna dla sprawiedliwości społecznej. To »Solidarność« jest spadkobiercą chrześcijańskiego myślenia o miłości bliźniego, ale również robotniczej myśli socjalistycznej. […]

Ta myśl [socjalistyczna, dziedzictwo PPS] jest w filozofii Prawa i Sprawiedliwości głęboko obecna.

Spotkanie w Siemianowicach Śląskich,21 lipca 2019

Sprawdziliśmy

To fałsz i kradzież cudzej tradycji. PPS była partią antyklerykalną i robotniczą.

Uważasz inaczej?

PiS walczy o wizerunek "partii dla wszystkich"

Morawiecki próbuje pokazać PiS jako partię, która zrzesza ludzi niezależnie od ich poglądów. W ten sposób nawet lewicowiec-patriota może do PiS należeć czy też partię Kaczyńskiego wspierać. Aby taki przekaz uwiarygodnić, premier powołuje się na dziedzictwo przedwojennej Polskiej Partii Socjalistycznej.

To o jeden krok za daleko w narracji o politycznej zgodzie ponad podziałami - krok w absurd.

Polska Partia Socjalistyczna była formacją postępową, antyklerykalną i radykalnie socjalistyczną. Co powiedzieliby politycy PPS o ultrakonserwatywnym byłym bankierze chcącym budować narodowy kapitalizm? Nic dobrego.

PPS - antyklerykalna partia robotników

PPS została założona w 1892 roku w Paryżu. Była jedną z kluczowych sił politycznych, które działały na rzecz odzyskania niepodległości. Z PPS wywodził się Józef Piłsudski. Od przełomu XIX i XX wieku do 1948 roku, gdy została zmuszona do połączenia z komunistyczną Polską Partią Robotniczą, była jedną z najważniejszych sił na polskiej scenie. I była bezkompromisowo lewicowa, a co za tym idzie także antyklerykalna.

Ignacy Daszyński, najbardziej znana postać przedwojennego PPS krytykował oderwanie kleru od problemów ludzi, ślepą wierność księży wobec rozkazów, sojusz kościoła z bogaczami. Był konsekwentnie antyklerykalny. W 1924 roku pisał:

„Gdyby kto chciał wierzyć w Boga, ale ominął po drodze księdza, już bluźnierca!

Uroiło im się w głowach, że Bóg jest zawsze po stronie księdza, chociaż przysłowie mówi, że piekło wybrukowane tonsurami księży.

I nic dziwnego, że potem taki klerykał cieszy się z ambony, jeżeli się spali stodoła ludowcowi lub socjaliście we wsi, bo to w jego oczach kara boża za to, że czytał mądrzejszą gazetę lub za to, że nie wierzył w księże brednie na zgromadzeniu wypowiedziane, albo głosował inaczej, niż »jegomość«. Jak się u klerykała stodoła pali, to zwykłe nieszczęście – u socjalisty: »dopust boży«”.

Program PPS: świeckie nauczanie, rozdział kościoła od państwa

Warto spojrzeć na program PPS z 1920 roku. Znajdą się tam rzecz jasna kwestie, które dziś nie będą miały żadnego zastosowania, bo prawie sto lat temu, przed Polską stały zupełnie inne wyzwania. Postulaty mówią jednak wiele o wartościach, jakie PPS reprezentował.

W zakresie edukacji PPS w 1920 roku proponował:

„Powszechne, obowiązujące, świeckie nauczanie”.

Co na to partia, która rzekomo czerpie z tradycji PPS? Stosunek PiS do lekcji religii w szkole jest znany. W styczniu 2016 rząd Beaty Szydło negatywnie zaopiniował obywatelski projekt ustawy, zgodnie z którym uczniowie szkół ponadgimnazjalnych mieliby prawo samodzielnie decydować o udziale w lekcjach religii, a finansowanie lekcji religii przez państwo byłoby zakazane.

W punkcie „w zakresie wewnętrznych stosunków politycznych” programu PPS znajduje się postulat:

„oddzielenie kościoła od państwa”.

I chociaż premier Morawiecki twierdzi, że „Polska stosuje rozdział Kościoła od państwa w bardzo podobny sposób, jak ogromna większość państw europejskich”, to sposób finansowania lekcji religii, obecność duchownych na uroczystościach państwowych czy kościelne przywileje podatkowe świadczą o czymś innym.

Kryzys kultury? Winny Kościół

Program PPS z 1920 roku był stosunkowo niewielki, zarysowywał najważniejsze wyzwania dla lewicowej siły na czas odbudowy państwa. Dużo bardziej szczegółowy jest program partii z ostatniego przedwojennego kongresu w Radomiu z 1937 roku.

W rozdziale o kryzysie kulturalnym dowiemy się, że:

„Runęło wiele pojęć i pewników etycznych, które uchodziły za fundament moralności współczesnej.

Przyczyniły się do tego walnie kierownictwa kościołów chrześcijańskich, gotowe z reguły na wszelki kompromis, byle osiągnąć lub zachować bezpośrednie korzyści materialne.

Tak samo postępują kościoły innych wyznań”.

W programie PiS z 2014 roku czytamy:

„Kościół jest po dziś dzień dzierżycielem i głosicielem powszechnie znanej w Polsce nauki moralnej. Nie ma ona w szerszym społecznym zakresie żadnej konkurencji, dlatego też w pełni jest uprawnione twierdzenie, że w Polsce nauce moralnej Kościoła można przeciwstawić tylko nihilizm. Z tych powodów specyficzny status Kościoła katolickiego w naszym życiu narodowym i państwowym jest wyjątkowo ważny; chcemy go podtrzymać i uważamy, że próby niszczenia i niesprawiedliwego atakowania Kościoła są groźne dla kształtu życia społecznego”.

Słowo Kościół pada w dokumencie PiS 14 razy, zawsze w pozytywnym kontekście. Ówczesny program jest do dziś najbardziej aktualnym dokumentem programowym, który tak kompleksowo opisuje polską rzeczywistość.

Wśród postulatów gospodarczych PPS z 1937 roku znajdziemy:

„wywłaszczenie bez odszkodowania wielkiej własności obszarniczej, łącznie z dobrami kościelnymi, i oddania ziemi tym, którzy na niej pracują – w myśl programu rolnego Partii”.

PPS: odsunąć Kościół od walki politycznej

Mamy też fragment o stosunku przedwojennej PPS do religii i Kościoła:

„Religia stanowi sprawę istotnie wewnętrzną, istotnie osobistą jednostki. Państwo nie wkracza w tę dziedzinę tak długo, dopóki organizacje religijne, kościoły przede wszystkim, nie stają się – wbrew swemu powołaniu – narzędziem walk społeczno-politycznych, dopóki nie wkraczają one – odwrotnie – na teren życia społeczno-politycznego. Polska Partia Socjalistyczna wysuwa w tym zakresie dwie zasady:

  1. oddzielenie kościoła od państwa;
  2. bezwzględne odsunięcie się kościołów i stowarzyszeń religijnych od udziału w tym charakterze w walce społeczno-politycznej”.

W należącym do partii dzienniku „Robotnik”, Mieczysław Niedziałkowski rozwijał kwestię podejścia partii do Kościoła:

„Dlatego mówimy: oddzielenie kościoła od państwa.

Nie wolno plątać religii z polityką. Nie wolno nikomu przy żadnym systemie rządzenia przeobrażać religii w narzędzie, którym dysponuje minister spraw wewnętrznych albo kierownictwo jakiejkolwiek partii politycznej. Skoro ksiądz pojedynczy, albo cała hierarchia kościelna, wkracza na grunt polityki, przestaje być hierarchią kościelną, a staje się po prostu grupą polityków.

I niech się wtedy nie zasłania suknią duchowną. Bo ona właśnie wyrządza religii i kościołowi krzywdę największą”.

"PPS prowadzi walkę o wyzwolenie mas pracujących"

Wspomniany radomski program PPS zaczyna się słowami:

„Od chwili swego powstania Polska Partia Socjalistyczna prowadzi walkę nieustanną o całkowitą zmianę ustroju społecznego, o wyzwolenie mas pracujących z pęt przemocy i wyzysku”.

Napisany jest językiem walki klas, mówi o konieczności upadku kapitalizmu, który nie służy masom pracującym. Co robi "Prawo i Sprawiedliwość" dla pracowników? Jak pisaliśmy w OKO.press - jedną ręką daje, drugą bije.

Rząd PiS ma na koncie kilka decyzji, które poprawiły sytuację najmniej zarabiających, w tym jedną bardzo istotną - wprowadzenie minimalnej stawki godzinowej. Z drugiej strony, sposób traktowania przez rząd związków zawodowych i pracowników domagających się podwyżek jest jasnym komunikatem: jak dajemy, to bierzcie, nie dajemy – nie podskakujcie. Ostentacyjny brak dialogu - jak przy strajku nauczycieli - to długofalowe uderzenie w pracowników.

Daszyński przewraca się grobie

Odwoływanie się do dziedzictwa PPS w województwie śląskim może być o tyle zrozumiałe, że ta partia miała przed wojną silne poparcie na Śląsku i Zagłębiu. Niewykluczone, że na nagły lewicowy sentyment premiera miało wpływ powstanie otwarcie lewicowej koalicji SLD-Wiosna-Razem, do której zresztą dołączyła też niewielka, reaktywowana w 1987 roku Polska Partia Socjalistyczna.

Ignacy Daszyński byłby jednak zdumiony, gdyby się dowiedział, że w przyszłości konserwatywna partia, dla której katolicyzm to fundament polskości i która zabiega o względy wielkiego biznesu, będzie uważać się za spadkobierczynię PPS.

Deklarowana prospołeczność PiS, która objawia się głównie we wprowadzeniu świadczenia wychowawczego, nie wystarczy, żeby móc mówić, że w PiS obecna jest „robotnicza myśl socjalistyczna”.

Na zdjęciu Jakub Szymczak
Jakub Szymczak

Dziennikarz OKO.press od 2018 roku, współkierownik działu społeczno-gospodarczego (razem z Katarzyną Kojzar). Publikował też m.in. w Res Publice Nowej, Miesięczniku ZNAK i magazynie „Kontakt”. Absolwent Polskiej Szkoły Reportażu, arabistyki na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu i historii na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Autor reportażu historycznego "Ja łebków nie dawałem. Procesy przed Żydowskim Sądem Społecznym" (Czarne, 2022) o powojennych rozliczeniach wewnątrz polskiej społeczności żydowskiej. W OKO.press pisze głównie o gospodarce i polityce międzynarodowej oraz Bliskim Wschodzie.

Komentarze