Polska jest jednym z najtańszych państw UE. Czy to wystarczy, by godzić się na niskie płace? Według premiera Mateusza Morawieckiego tak. Szef rządu w demagogiczny sposób wyjaśnił pielęgniarkom, że niskie ceny, powinny powstrzymać je od emigracji zarobkowej. Gdzie premier mija się z prawdą? Sprawdziliśmy

Wiemy już, co myśli premier o niskich pensjach nauczycieli. Tuż przed strajkiem powielił szkodliwy mit o tym, że pracują mniej niż reszta Polaków, a zarabiać chcą więcej. Teraz dowiedzieliśmy się, co szef rządu myśli o zarobkach polskich pielęgniarek. 12 lutego, podczas rozmowy transmitowanej na facebooku, został zapytany o to, jak przekonałby córkę do pozostania w Polsce, gdyby ta zdecydowała się zostać pielęgniarką.


Koszty życia w Polsce w porównaniu do Norwegii czy Londynu są dużo niższe, w związku z tym wynagrodzenia, które są niższe niestety cały czas, istotnie niższe, one są kompensowane poprzez to, że koszty życia są niższe.

Mateusz Morawiecki, Facebook - 11/02/2020

Facebook

źródło KPRM, Krystian Maj


półprawda. Polska faktycznie jest jednym z najtańszych państw UE, ale ceny nie są na tyle niskie, żeby w pełni niwelować różnice w wynagrodzeniu pielęgniarek. A pensje to nie jedyny problem


Istotnie niższe? Nawet 2 657 zł brutto

Z danych Ministerstwa Zdrowia z lutego 2019 roku wynika, że przeciętne wynagrodzenie zasadnicze pielęgniarek z najwyższymi kwalifikacjami (tytuł magistra + specjalizacja) w sektorze publicznym wynosi 4 585 zł brutto. Za to wypłata pielęgniarki bez wyższego wykształcenia i specjalizacji to średnio 3 506 zł brutto. Zarobki różnią się też w zależności od ośrodka (jednostka naukowa, specjalistyczna czy zwykła), miejsca zatrudnienia (duże, małe miasto), a także systemu pracy (jedno- lub dwuzmianowy). Ostatnie dane GUS uwzględniające płace pielęgniarek w strukturze zawodów pochodzą z 2016 roku (z 2018 roku mamy tylko informację sygnalną – na pełny raport trzeba jeszcze poczekać). Na tle specjalistów były one grupą, która zarabiała najmniej. GUS podawał, że średnio w sektorze publicznym dostają 4176,31 zł brutto, a w sektorze prywatnym – 3841,49 zł brutto.

Poziom wynagradzania monitoruje też Ogólnopolski Związek Pielęgniarek i Położnych. Z badań ankietowych prowadzonych wśród pracodawców od września 2018 do lutego 2019 roku w 198 szpitalach i 130 POZ-ach w kraju wynika, że mediana zarobków w systemie jednozmianowymi wynosi 4,5 tys. zł.

Jednak najniższe odnotowane zarobki miesięczne to zaledwie 2 657 zł brutto, a najwyższe – 7 688 zł brutto.

„To zatrważające, gdy pomyślimy, że są pracodawcy, którzy wynagradzają specjalistów na poziomie osób z najniższymi kwalifikacjami”

– mówi OKO.press przewodnicząca OZZPiP Krystyna Ptok.

Wyższe wynagrodzenia mają pielęgniarki pracujące w systemie zmianowym. Średnie wynagrodzenie w tej grupie kształtuje się na poziomie 109 proc. przeciętnego wynagrodzenia i w 2019 roku wynosiło 5 395 zł brutto. Do pensji wliczają się bowiem dodatki z tytułu uciążliwości pracy — dyżury nocne i świąteczne. Tu także jednak jest ogromny rozstrzał — najniższe odnotowane wynagrodzenie pielęgniarki pracującej w systemie zmianowym wyniosło zaledwie 3,3 tys. zł brutto.

W Polsce taniej, ale nie aż tak

Możemy śmiało przyjąć, że średnia zasadnicza pensja pielęgniarki w 2019 roku wynosiła 4,5-4,6 tys. zł brutto, czyli ok. 3,3 tys. na rękę. I ich zarobki, jak sam przyznaje premier, są „istotnie niższe” niż zagranicznych koleżanek (kwoty z 2018 roku):

  • w Niemczech wynagrodzenie wynosi od 8,1 do 13,9 tys. zł brutto;
  • w Wielkiej Brytanii na początku kariery można zarabiać od 10 do 13 tys. zł brutto, a później – nawet 18,9 tys. zł brutto;
  • za to w Norwegii w zależności od miejsca zarabia się od 8 do 20 tys. zł brutto miesięcznie, nadgodziny są cenione podwójnie, a za pracę w święta można dostać 133 proc. stawki.

Premier ma oczywiście rację, mówiąc, że w Polsce na tle krajów UE koszty życia są niskie. Eurostat podaje, że cena dóbr i usług – z uwzględnieniem parytetu siły nabywczej – wynosi 58 proc. tego, co średnia dla krajów UE. A to plasuje nas na podium w rankingu najtańszych europejskich państw. W Wielkiej Brytanii czy Norwegii, które przywołuje premier, ceny skaczą odpowiednio do 117 i 147 proc. europejskiej średniej.

Jednak na pierwszy rzut oka widać, że „taniość” nie wystarcza do pełnej kompensacji niższych wynagrodzeń pielęgniarek. Ale argument premiera jest absurdalny z jeszcze jednego powodu – można by nim spacyfikować każde żądanie płacowe w Polsce.

Pielęgniarkom ciąży też nadmiar obowiązków

Krystyna Ptok, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, wypowiedź szefa rządu uznaje za naganną. „Pielęgniarki nie zaopatrują się w specjalnych sklepach, nie kupują produktów po preferencyjnych cenach. Nie można abstrakcyjnie mówić, że niższe koszty życia, rekompensują płace poniżej średniej krajowej. Żeby to zbadać, musielibyśmy sprawdzić koszyk zakupów i policzyć ile bochenków chleba, ile kartonów mleka i ile litrów paliwa może kupić pielęgniarka w Polsce i Norwegii”.

I dodaje, że patrzenie na średnią zarobków zaciemnia obraz.

„Wciąż mamy ogromną grupę osób, które – szczególnie pod podwyżce płacy minimalnej – jako specjaliści zarabiają tyle, co pracownik wykonujący prace podstawowe. To nie znaczy, że chcemy, żeby pracownicy obsługi pracowali za mniej, niż potrzebują do godnego utrzymania poziomu życia. Wręcz przeciwnie. Ale sytuacja, w której specjalistyczne kwalifikacje nie są premiowane pensją na właściwym poziomie, jest nie do przyjęcia” — mówi OKO.press Ptok.

Pielęgniarki za granicą są też mniej obciążone pracą, a przepracowanie związane z niedoborem kadry w polskim systemie ochrony zdrowia ciąży równie mocno, co niskie płace.

Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych opublikował w 2015 roku raport „Warunki pracy i zatrudnienia pielęgniarek i położnych w Polsce”. Prawie wszystkie ankietowane przyznawały, że nie są w stanie wykonać swoich obowiązków w nominalnym czasie pracy. Pielęgniarki pisały w ankiecie:

  • „Nie jesteśmy w stanie wykonać wszystkich obowiązków w czasie pracy. Jest nas za mało!!!”
  • „Ogromne braki kadrowe, braki w wyposażeniu szpitali. Jednoosobowe dyżury na zbyt dużą liczbę pacjentów”.
  • „Nie jesteśmy w stanie wykonać wszystkich obowiązków w czasie pracy, pielęgniarki są coraz starsze!!! Braki kadrowe”.

Za 10 lat będzie brakować 169 tys. pielęgniarek

Niskie zarobki i złe warunki pracy są kompasem do zrozumienia fatalnej prognozy rynku pracy. W 2017 roku na 1000 mieszkańców w Polsce przypadało 5,1 pielęgniarki (dane Eurostatu). Średnia dla Unii Europejskiej to 8,2, a gorsze wskaźniki mają tylko Łotwa Bułgaria i Grecja.

Jak jest w „drogich” krajach, do który emigrują Polki? W Niemczech na 1000 pacjentów przypada 12,95 pielęgniarki, w Danii – 9,95, a w Wielkiej Brytanii – 7,83. W danych Eurostatu widać też jak z roku na rok liczba pielęgniarek spada — z 5,27 w 2013 roku do 5,1 w 2017.

I będzie jeszcze gorzej, na co zwrócił uwagę jeden z liderów Lewicy, poseł Razem Adrian Zandberg.


Taki sposób myślenia [red. - jak premiera] doprowadził nas do sytuacji, w której średni wiek pielęgniarek zbliża się do wieku emerytalnego

Adrian Zandberg, TVN24 - 11/02/2020

TVN24

Fot. Jakub Porzycki / Agencja Gazeta


prawda. W 2020 roku aż 44 proc. pielęgniarek jest w wieku emerytalnym


Z raportu Naczelnej Izby Pielęgniarek i Położnych wynika, że rok 2020 będzie krytyczny pod względem spadku zatrudnienia. Szacuje się, że liczba pielęgniarek i położonych w Europie liczba spadnie o milion, a w Polsce aż o 60 tys.

44 proc. pielęgniarek będzie w wieku emerytalnym.

A średnia wieku stale rośnie. Statystycznie w 2016 roku pielęgniarka w Polsce miała 51 lat. W 2018 aż 173 tys. z 280 tys. pielęgniarek i położnych było w wieku 41-60 lat. Do 33 tys. w wieku 21-40 lat. NIPiP szacuje, że za 10 lat przy łóżkach pacjentów będzie brakować aż 169 tys. osób.

Operując średnią, nie łapiemy też dysproporcji w zatrudnieniu. W dużych miastach, które najczęściej prowadzą lepiej finansowane placówki specjalistyczne, łatwiej o godne zarobki. Natomiast w mniejszych miejscowościach oddziały są zamykane, bo nikt nie chce wykonywać wyjątkowo odpowiedzialnej i obciążającej pracy z pensją poniżej poziomu, który gwarantuje utrzymanie.

Mniejsza emigracja nie rozwiąże dramatycznej sytuacji

Premier twierdzi także, że rząd PiS znacząco poprawił sytuację polskich pielęgniarek.


Ten niezwykle piękny i ważny zawód, staraliśmy się dowartościować jak najlepiej, jak najbardziej i dziś wygląda to lepiej niż 5 czy 10 lat temu, wystarczy popytać pielęgniarek

Mateusz Morawiecki, Facebook - 11/02/2020

Facebook

Fot. Krzysztof Hadrian / Agencja Gazeta


półprawda. Pensje drgnęły, mniej pielęgniarek szuka pracy za granicą. Ale po pierwsze w części to zasługa podwyżek wywalczonych jeszcze w 2015 roku. Po drugie, dramatycznie brakuje ludzi do pracy w zawodzie, a zróżnicowanie pensji jest ogromne


Jeśli patrzeć na statystyki dotyczące wyjazdów sytuacja faktycznie się poprawiła. Jeszcze w 2015 roku o potwierdzenie kwalifikacji zawodowej, niezbędne do podjęcia pracy za granicą, ubiegało się 1,5 tys. osób. W 2018 roku było ich już tylko 430.

To efekt sukcesywnie zwiększającego się wynagrodzenia. Chodzi głównie o tzw. „zembalowe”, czyli specjalną regulację płac, którą we wrześniu 2015 roku – po protestach pielęgniarek – wprowadził ówczesny minister zdrowia Marian Zembala. Zakładała, że od 2016 roku wynagrodzenia pielęgniarek rosły o 400 zł przez cztery lata. Za to minister Szumowski w 2018 roku postanowił włączyć dodatki do obliczania pensji zasadniczej, co zwiększyło inne składniki wynagrodzenia.

Można powiedzieć, że sytuacja ruszyła z miejsca, ale nie dość by wyrównać dysproporcje w wynagrodzeniach oraz przekonać młodych, że warto pracować w zawodzie. A sytuacja, jak pokazują statystyki, jest na tyle dramatyczna, że widmo oddziałów bez pielęgniarek lub szpitali i POZ-ów prowadzonych tylko w dużych miastach, jest coraz bardziej realne.

OKO na koronawirusa: prognozy, raporty, porady.
Wesprzyj nas. Też chcemy przetrwać.

Dziennikarz i reporter. Laureat nagród: "Pióro Nadziei 2018" przyznawanej przez Amnesty International za dziennikarstwo zaangażowane i "Korony Równości 2019". Nominowany do nagrody "Zielony Prus" Stowarzyszenia Dziennikarzy RP za wyróżniający start w zawodzie. W OKO.press pisze o edukacji, prawach człowieka, społeczeństwie obywatelskim i polityce społecznej.


Komentarze

  1. Andrzej Maciejewicz

    Skoro Polska jest tak tanim krajem to dlaczego ty i twoi kumple z banków, sp sk państwa, "lewych" fundacji mają niejednokrotnie wynagrodzenia wyższe niż w krajach bogatszych od Polski. Tak załgany hochsztapler jak ty to rzeczywiście partner do rozmów z Putinem. Czyżbyś razem z PAD-alcem jechał do niego wytargować prowizję za wyprowadzenie Polski z UE?

  2. Przemek Nies

    "w Niemczech wynagrodzenie wynosi od 8,1 do 13,9 tys. zł brutto;"
    Czyli 5 do 9 tys. netto. Mieszkanie 3-pokojowe 70m2 we Frankfurcie, Monachium, Mainz, Köln itp. kosztuje ok. 1100 euro, prąd i gaz 80-100 euro miesięcznie, to daje nam na starcie 5 tys. na opłaty. Jak żyć drogie OKO.PRESS za tak niskie zarobki?

    • Andrzej Maciejewicz

      Ile wynosi wynajęcie i utrzymanie takiego mieszkania np w Krakowie? We Frankfurcie zapewne takie mieszkania są nnagminnie wynajmowane przez pielęgniarki, dlatego ten przykład?

      • Przemek Nies

        OKO.PRESS podał ślicznie dla Polaka brzmiące zarobki, w dodatku brutto, żeby to lepiej wyglądało. Sęk w tym, że w Niemczech, przy niemieckich kosztach życia, są to bardzo niskie zarobki.

      • Adam Czerwiec

        Kraków – takie mieszkanie to ok. 2300-2800 zł + czynsz (różnie 300-500 zł) + opłaty wg liczników, ok. 200 zł. Mniej niż 3000 to będzie ciężko. Jak żyć Panie Przemku? Przecież nikt nie podważa faktu, że koszt utrzymania mieszkania w Niemczech jest wyższy niż w Polsce, jednak próba udowodnienia, że w Polsce nie jest tak źle jak u naszych sąsiadów jest mocno karkołomna.

    • Damian Wisłocki

      Podałeś mniej więcej prawdziwe wyliczenia, ale tak sie składa że znam dziewczynę która pracowała w Polsce a potem przeniosła się do Niemiec i wiem jak to mniej więcej wygląda. W Polsce pracując bardzo ciężko, 24h dyżury, praca piątek-swiątek, konieczność zostawnia dłużej bezpłatnie itd. dostawała tyle że nie mogła się samodzielnie utrzymać i pomimo pracy na cały etat musiała posiłkować się pomocą rodziców, gdyż zarabiając ok. 2800 na rękę i płacąc za mieszkanie i opłaty trochę ponad 2 tys. nie dawała rady kupować jedzenia, już nie wspominając o takich zbytkach jak ubranie czy kosmetyki. W Niemczech pensji zasadniczej ma niecałe 8 tys. (w przeliczeniu) na rękę, mieszkanie z opłatami kosztuje ją trochę ponad 4 tys. więc realnie po opłaceniu kosztów zostaje jej więcej niż zarabiała w Polsce. To oczywiście w Niemczech mniej, ale diabeł tkwi w szczegółach bo w Niemczech pracuje znacznie mniej, czas pracy liczony jest tam do minuty. Przez agencję pracy może sobie brać dodatkowe dyżury w innych szpitalach gdy ma wolne i gdyby chciała pracować tyle ile pracowała w Polsce to bez problemu może tak dorobić jeszcze ponad 1 tys. euro. tyle zazwyczaj nie bierze ale tyle ile realnie zarabia, za mniej pracy (do tego znacznie lżejszej) starcza jej na wygodne życie, samodzielne. W zeszłym roku przez miesiąc podróżowała po Afryce i Azji, w Polsce nie stać jej było na bilet PKP do domu. Dodam, że pracuje na jednym z tych niższych stanowisk pielęgniarskich, gdy awansuje jej zarobki będą konkretnie wyższe.

  3. Andrzej Maciejewicz

    W Bułgaria w ciągu ostatnich 3 lat przybyło kilka tys pielęgniarek. Ale tam władza zajmuje się nie tylko własnym portfelem ale i sprawami obywateli.
    Zadłużenie państwa bliskie 0, poziom kosztów +- jak w Polsce, wynagrodzenia i emerytury o wiele niższe. Nie ma tabunu urzednikow i polityków – milionerów. Dane osobowe podejrzanych łapówkarzy i złodziei są publikowane w mediach, podejrzani pakowani do pudła. Ostatnio cała zmiana urzędu celnego i wielokrotny milioner z najwyższych sfer biznesu.

  4. Jan Kowalski

    Tylko jedno przychodzi do głowy, wszyscy wyjedźmy z tego kraju na zachód i niech politycy sami sobie pracują dla siebie za grosze. Bonusowo obok lepszych zarobków oraz zasiłków, będzie rozdział religii od państwa, prawo do aborcji dla kobiet, śluby dla lgbt itd.

    • Andrzej Maciejewicz

      Nie koniecznie na zachód. Wystarczy na południe. Czechy – wyższa stopa życiowa, kościół nie tak bezczelny, urząd skarbowy liberalny, dobre piwo.
      Powszechne poczucie humoru.
      Dopisek.
      Podobnie na Litwie. Tam jednak nie znoszą Polaków. Za jawna tęsknotę do okupacji rosyjskiej i socjalizmu (czy się stoi, czy…). Wyczyny kaczystow przy okazji wprowadzenia Orlenu też zrobiły swoje.

  5. Totoro Satsuki

    "Niższe koszty życia w Polsce" dotyczą wszystkich. Krętacz Morawiecki mówi więc, że oprócz pielęgnikarek niższe koszty życia mają lekarze. Zabrać im połowę, i tak im starczy. Bardzo niskie koszty życia mają górnicy. Żyją przecież w Polsce, a szantażują Morawieckiego, tak jak poprzednich premierów i partie i dostają ciągle więcej i więcej. Zabierz im połowę, panie Morawiecki, dostają za dużo.
    Za dużo dostają nauczyciele, bo "mają niższe koszty życia w Polsce". Zabrać im połowę!
    Za dużo dostali ci od 500+, też mają bardzo niskie koszty życia. Odbierz im połowę panie Morawiecki.

    Panie Morawiecki, pan masz "niższe koszty życia". Oddawaj te wszystkie nieruchomości gruntowe, co je pan dostałeś od biskupa wrocławskiego za śladowy ułamek ceny, oddawaj pan 95% zarobków prezesa banku, żyłeś pan w tanim kraju, to się nie należy.
    Odbierz pan Kaczyńskiemu , posłom PiS, Dudzie, co żyje na koszt państwa i jego maułżonce, która codziennie ma inną kieckę, nie za swoje, tylko za podatki obywateli.
    Kaczyński "poświęca się dla Polski", a niejaki Karczewski co na boku, oprócz płacy poselskiej dorobił przez sen na dyżurach w powiatowym szpitalu gdy siedział w Warszawie jakieś pół miliona złotych więc "pracuje dla idei".
    Duda też pracuje dla idei co widać, bo tą ideą co chwila łamie Konstytucję i prawa. Ma robić za darmo. Bo robi z idei i do tego w tanim kraju.

    Do roboty!

  6. Izabella Konopka

    Jak mi się wydaje to koszty życia są dla wszystkich takie same,czy w sklepach mamy oddzielne półki dla pielęgniarek?????????Żenada……­……..Zabrać innym połowę ze szpitali dać pielęgniarkom i będą koszty te same.

  7. Wladyslaw Nahorski

    Za kazdym razem, gdy zabiera glos, obojetnie na jaki temat, opowiada
    bzdury. Prezes uwaza ze cel uswieca srodki co widac w wyborze
    jego ekipy. Glupcami latwiej kierowac samemu pozostajac w cieniu.

Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!