"Mamy, które samotnie wychowują dzieci, to nasze ciche bohaterki" - mówił Mateusz Morawiecki na wspólnej konferencji z ks. Jackiem Stryczkiem od "Szlachetnej Paczki". Ksiądz przekazał Morawieckiemu swój "Raport o biedzie". I właśnie bieda samotnych rodziców powinna być dla rządu sygnałem alarmowym: jest bowiem coraz większa

„Cieszę się, że zaangażowanych w akcję jest tysiące wolontariuszy” – mówił wicepremier Mateusz Morawiecki. „Budują tę siłę finansową po to, żeby rzeczywiście pomóc osobom potrzebującym”.

Minister powinien bliżej przyjrzeć się właśnie „sile finansowej” samodzielnych matek. Nie dość, że ich sytuacja jest zła (co dobrze opisuje właśnie raport „Szlachetnej paczki”), ale też pogarsza się pomimo poprawy sytuacji materialnej społeczeństwa. Tymczasem rząd nie tylko nie zauważa problemu, ale wręcz podejmuje kroki, które mogą go pogłębić. Niewykluczone, że znaczenie mają (być może nie do końca uświadomione) ideologiczne uprzedzenia:

samodzielni rodzice nie pasują do idealnego obrazka pełnej tradycyjnej rodziny, dlatego trudniej zauważyć ich problemy.

Samodzielni mają coraz gorzej

O pogarszającej się sytuacji samotnych rodziców już pisaliśmy we wrześniu 2017 roku. Przypomnijmy. Według danych GUS za 2016 rok pełne rodziny wielodzietne wychodzą z ubóstwa w rekordowym tempie. Natomiast rodziny niepełne (w ogromnej większości to matki z dziećmi) odwrotnie: biednieją.

Pogłębiona deprywacja materialna (w proc.) w Polsce latach 2008-2016 wg typu gospodarstwa domowego.

Ogółem
 
Samotna osoba dorosła z dziećmi
 
Dwie osoby dorosłe z conajmniej trójką dzieci

Wskaźnik pogłębionej deprywacji materialnej to odsetek osób w gospodarstwach domowych, deklarujących brak możliwości zaspokojenia (ze względów finansowych) przynajmniej 4 z 9 zdefiniowanych potrzeb materialnych.

W 2016 roku w takiej sytuacji znajdowało się 6,7 proc. mieszkańców Polski.

Jakie potrzeby są brane pod uwagę?

  1. opłacenie tygodniowego wyjazdu wszystkich członków gospodarstwa domowego na wypoczynek raz w roku;
  2. spożywanie mięsa, ryb (lub wegetariańskiego odpowiednika) co drugi dzień;
  3. ogrzewanie mieszkania odpowiednio do potrzeb;
  4. pokrycie niespodziewanego wydatku (w wysokości odpowiadającej miesięcznej wartości granicy ubóstwa relatywnego, przyjętej w danym kraju, w roku poprzedzającym badanie);
  5. terminowe regulowanie opłat związanych z mieszkaniem, spłatą rat i kredytów;
  6. posiadanie telewizora kolorowego;
  7. posiadanie samochodu;
  8. posiadanie pralki;
  9. posiadanie telefonu (stacjonarnego lub komórkowego).

Według danych GUS członkowie niepełnych rodzin są w szczególnie trudnej sytuacji, choć brak zaspokojenia jednej lub kilku z tych potrzeb dotyka znacznej części obywateli Polski.

  • Na co Polakom najbardziej brakowało pieniędzy

    Najczęstszy w 2016 roku był brak pieniędzy na tygodniowy wyjazd wszystkich członków gospodarstwa na wypoczynek raz w roku. Problem ten deklarowało ok. 41 proc. osób. Drugim najczęściej deklarowanym (38 proc. osób) z symptomów deprywacji był brak możliwości pokrycia przez gospodarstwo domowe niespodziewanego wydatku w wysokości ok. 1150 zł (próg ubóstwa relatywnego). Kolejnym były zaległości w terminowych opłatach (11, 6 proc.).

Kolejne dane potwierdzają problem

W październiku 2017 roku Europejska Sieć Przeciwdziałania Ubóstwu opublikowała raport na temat skrajnego ubóstwa i pogłębionej deprywacji materialnej w Polsce w latach 2014-2016. Co z niego wynika?

Raport potwierdza problem. Wskaźnik ubóstwa skrajnego w niepełnych rodzinach pozostaje na podobnym co wcześniej poziomie (podczas gdy w pełnych rodzinach znacząca spada). Rośnie odsetek rodzin z jednym opiekunem deklarującym konkretne trudności materialne.

Źródło: Raport EAPN Polska

Samotnym matkom rząd nie ufa

W Polsce jest jedenaście razy więcej samodzielnych matek niż ojców. Trudniej o statystyki dotyczące niepełnych rodzin z dziećmi z niepełnosprawnością (w tym wypadku próg dochodowy dla wypłaty 500 zł na pierwsze dziecko wynosi 1200 zł netto), lecz tutaj dysproporcja płci rodzica może być jeszcze większa.

W 2017 roku Sejm przegłosował zmiany w programie rodzina 500 plus. Od lipca 2017, aby samotny rodzic mógł otrzymać 500 zł na swoje dziecko musi udowodnić, że faktycznie jest samotnym rodzicem. W tym celu musi przynieść dokumenty, że wystąpił do sądu o alimenty od drugiego rodzica.

Zmiana zaskoczyła wielu samodzielnych opiekunów, którzy dotychczas otrzymywali 500 złotych wyłącznie na podstawie zaświadczenia o dochodach. To problem zwłaszcza dla kobiet-ofiar przemocy domowej, które chciały zerwać wszelkie związki z ojcami dzieci. Zasądzone i płacone alimenty są wliczane do dochodu i mogą go podnieść. Jeśli matka z dzieckiem przekracza kryterium dochodowe na pierwsze dziecko, może stanąć przed wyborem: albo alimenty, albo 500 złotych.

Z informacji „Gazety Wyborczej” wynika, że rozkręca się też weryfikacja samodzielnych rodziców. Urzędnicy sprawdzają, czy opiekunowie nie żyją w konkubinacie i nie zatajają dochodów. Tak dzieje się już m.in na Pomorzu, w Wielkopolsce, na Mazowszu i Górnym Śląsku.

Rezultaty tych działań widoczne. „Około 2,55 mln wniosków o 500 plus złożono w nowym naborze [na 2018 r.]” – mówił w rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną” wiceminister Bartosz Marczuk. „To około 100 tys. mniej, niż w poprzednim okresie. Do tego wiadomo, że część z tych wniosków zostanie odrzuconych”

Inny problem to brak waloryzacji progów. „Polityka rodzinna to nie jest polityka socjalna” – mówił w kwietniu 2017 roku ten sam wiceminister. „Nie ma powodu dla których mielibyśmy karać lepiej zarabiających, bardziej zaradnych Polaków odbierając im świadczenie”

Najwyraźniej jednak jest powód, by karać gorzej zarabiających. Bo to własnie oznacza pozostawienie progów na tym samym poziomie przy rosnących zarobkach – wykluczenie z programu kolejnych niezamożnych rodzin.

Program do poprawy

Program 500 plus przynosi bardzo pozytywne efekty: zmniejsza ubóstwo dzieci i wyrównuje ich szanse życiowe. To duży sukces rządu. Zwłaszcza rodziny wielodzietne mogą trochę odetchnąć. Jednak program ma istotny defekt: nie pomaga samodzielnym rodzicom. Eksperci jednoznacznie wskazują, co należy zmienić: znieść bądź podnieść kryterium dochodowe na pierwsze dziecko. Przy pozostawieniu kryterium, należałoby przynajmniej wprowadzić zasadę „złotówka za złotówkę” proponowaną m.in. przez PSL.

Samodzielnym rodzicom i ich dzieciom z pewnością nie pomoże natomiast uzależnianie świadczenia od faktu zatrudnienia, jak chciałaby Nowoczesna. Ani też miłe słowa o ministra „bohaterskich samotnych matkach” podczas gdy rząd robi zbyt mało, by takim matkom faktycznie pomóc.


Wszyscy ludzie rodzą się wolni i równi.
Razem tworzymy OKO.press!

Redaktor i dziennikarz OKO.press. Tłumacz literatury. Pisze o pracy, podatkach i polityce społecznej.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press