Ryszard Terlecki pognębia opozycję. Wbrew prawdzie twierdzi, że nawet sama nie wie, o co jej chodziło w 28 dniowym proteście. Ocenia, że była śmieszna i niepoważna jak Muppet show. Jako nestor drużyny, gdzie roi się od postaci typu Macierewicz, Szyszko, Pawłowicz, Suski, Waszczykowski czy sam Kaczyński, powinien uważać z tą metaforą

Na konferencji prasowej w Sejmie wicemarszałek Ryszard Terlecki (PiS) wyłożył 12 stycznia główną PiS-owską interpretację zawieszonego kryzysu parlamentarnego. Nie wiadomo, o co chodziło, protest był bezprzedmiotowy.


Muppet show się kończy, będzie pewnie nudno w Sejmie, jak wyjdą posłowie z sali i przestaną się wygłupiać. Najwyższy czas, żeby ta komedia się zakończyła. PO nie wie, po co spędziła trzy tygodnie w Sejmie, my też nie wiemy, opinia publiczna też nie wie

Ryszard Terlecki, Konferencja w Sejmie - 12/01/2017

Konferencja w Sejmie

Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta


fałsz. Dokładnie wiadomo, czemu opozycja protestowała, nawet jeśli nieskutecznie


Terlecki twierdzi, że nie wiadomo, dlaczego opozycja protestowała w sali posiedzeń Sejmu. To zdanie jest jawnie fałszywe, a z pewnością sama opozycja wiedziała, co jest powodem protestu i jaki był jego cel. Wiedział o tym także PiS, bo opozycja komunikowała to w jasny sposób za pośrednictwem mediów i w bezpośrednich kontaktach. Nieskuteczność akcji PO i N w niczym tego nie zmienia.

Przeciw czemu protestowała Platforma?

  • Punktem wyjścia protestu 16 grudnia były plany marszałka Kuchcińskiego ograniczenie dostępu mediów do Sejmu;
  • bezpośrednim powodem rozpoczęcia okupacji mównicy a potem sali sejmowej było wykluczenie posła Michała Szczerby, które – zdaniem opozycji – nastąpiło niezgodnie z regulaminem;
  • Wywołało to ciąg zdarzeń: marszałek Kuchciński przeniósł obrady do Sali Kolumnowej, gdzie został przyjęty m.in. budżet. Następnie marszałek zamknął 33. posiedzenie Sejmu. Protestujący nie uznali żadnej z tych decyzji. Twierdzą, że wobec licznych naruszeń regulaminu i praw posłów wszystkie głosowania w Sali Kolumnowej są nieważne. Żądali kontynuacji 33 posiedzenia, podkreślali, że budżet trzeba uchwalić jeszcze raz;
  • Protestujący podjęli też – konsekwentnie – próbę uniemożliwienia przeprowadzenia 34. posiedzenia Sejmu 11 stycznia 2017, uznając, że trwa jeszcze poprzednie posiedzenie. Posłowie i posłanki PO (plus poseł Nowoczesnej Krzysztof Mieszkowski) w tym celu zablokowali dostęp do mównicy sejmowej.

Terlecki może mieć natomiast częściowo rację, że opinia publiczna nie do końca rozumie cele protestu opozycji.

Po pierwsze dlatego, że – jak pokazują sondaże OKO.press

opinia publiczna jest radykalnie podzielona, zwolennicy i zwolenniczki PiS tworzą odrębna grupę, która podziela poglądy PiS i w pełni ufa „Wiadomościom” TVP.

Ta część opinii publicznej może nie rozumieć protestu opozycji.

Także niepisowska część opinii publicznej może być jednak częściowo zdezorientowana. A to za sprawą szumu medialnego dotyczącego form tego protestu.

Demokracja to Muppet show

W wypowiedzi Terleckiego pojawia się prześmiewczy ton. Metafora „Muppet show” wpisuje się w psucie wizerunku 28-dniowego protestu (od 16 grudnia 2016 do 12 stycznia 2017) – ukazywanie go jako niepoważnego wydarzenia, podczas którego posłowie i posłanki  naruszają powagę poselskiej pracy. Przejawami tej niepoważnej, kabaretowej formy protestu było „robienie sobie selfie”, pokazywanie scen świątecznych posiłków, a zwłaszcza piosenki (wokół słowa „pucz”) w wykonaniu posłanki Joanny Muchy.

Media i politycy prawicowi przez wszystkie przypadki odmieniali słowo „powaga” i jej zaprzeczenia typu „śmieszność, groteska”. Przekaz został wzmocniony, bo w tę  retorykę wpisało się sporo polityków i polityczek z innych opcji.

Działaczka Partii Razem Agnieszka Dziemianowicz-Bąk w „Kropce nad i, komentowała, że protest opozycji „jest na wyrost, sięgnął śmieszności. Nie chciałabym, żeby to się obróciło w kabaret”. Barbara Nowacka z Inicjatywy Polskiej mówiła: „Mamy festiwal selfie na sali sejmowej, kiedy po przeciwnej stronie ulicy ludzie stoją i marzną w geście solidarności z posłami”.

Nawet Ryszard Petru współtworzył tę aurę krytykując w wywiadzie dla 300polityka.pl Joannę Muchę: „Nie był to najlepszy pomysł. Powinna zostać zachowana powaga, bo to bardzo poważna sprawa”. Następnie sam udał się na urlop do Portugalii, co było najpoważniejszym ciosem w powagę protestu.

OKO.press zwracało uwagę, że zarzut braku powagi odwraca uwagę od głównego sensu protestu, który był politycznie desperacką – i jak się okazało nieskuteczną – próbą zatrzymania antydemorkatycznych praktyk forsowanych przez większość parlamentarną.

Działania PiS od 16 grudnia 2016 współtworzą – w praktyce parlamentarnej – system władzy, który określa się czasem jako „demokrację nieliberalną” czy „miękki autorytaryzm”.

Z tej perspektywy triumfalizm Terleckiego jest uzasadniony, bo PiS stosując przemoc parlamentarnej większości „pokonał” opozycję, która w dodatku skłóciła się między sobą. Sukces PiS oddalił nas od modelu demokracji liberalnej. Być może ona właśnie jest dla Terleckiego śmiesznym Muppet Show.

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press