Murem za mundurem – z pozdrowieniami od dywizji SS „Das Reich”
Wszystkim „obrońcom munduru”, w tym Donaldowi Tuskowi i Władysławowi Kosiniakowi-Kamyszowi, śmiał się prosto w twarz były żołnierz Wojska Polskiego, który stawił się na rozprawę w Sądzie Garnizonowym w koszulce neonazistowskiego zespołu z godłem dywizji pancernej Waffen SS
Szkoda tylko, że pan złożył wypowiedzenie – mówił, ogłaszając swój wyrok w sprawie strzałów na granicy, sędzia Wojskowego Sądu Garnizonowego w Lublinie ppłk Radosław Hunek. Sędzia zwracał się do uniewinnianego właśnie oskarżonego – Karola S., byłego – przynajmniej chwilowo – żołnierza Wojska Polskiego. Tego samego żołnierza, którego dwa lata wcześniej przed prokuraturą i Żandarmerią Wojskową bronili publicznie premier Donald Tusk i wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz.
Karol S. przyjmował te piękne słowa sędziego z dumą, stojąc przed Wojskowym Sądem Garnizonowym w koszulce neonazistowskiego zespołu Honor. Natychmiast zresztą zapowiedział, że będzie starał się o ponowne przyjęcie do wojska.
"Niezłamanym wojownikom, Wiernym prawdzie, aż po zgon Coraz większy płonie ogień, Coraz silniej bije dzwon„ – śpiewał obecny na tej rozprawie za sprawą koszulki Karola S. nieistniejący od 2005 roku, czyli od śmierci swego lidera w wypadku samochodowym, zespół ”Honor".

Komentarze