0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.plFot. Jakub Orzechows...

Szkoda tylko, że pan złożył wypowiedzenie – mówił, ogłaszając swój wyrok w sprawie strzałów na granicy, sędzia Wojskowego Sądu Garnizonowego w Lublinie ppłk Radosław Hunek. Sędzia zwracał się do uniewinnianego właśnie oskarżonego – Karola S., byłego – przynajmniej chwilowo – żołnierza Wojska Polskiego. Tego samego żołnierza, którego dwa lata wcześniej przed prokuraturą i Żandarmerią Wojskową bronili publicznie premier Donald Tusk i wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz.

Karol S. przyjmował te piękne słowa sędziego z dumą, stojąc przed Wojskowym Sądem Garnizonowym w koszulce neonazistowskiego zespołu Honor. Natychmiast zresztą zapowiedział, że będzie starał się o ponowne przyjęcie do wojska.

"Niezłamanym wojownikom, Wiernym prawdzie, aż po zgon Coraz większy płonie ogień, Coraz silniej bije dzwon„ – śpiewał obecny na tej rozprawie za sprawą koszulki Karola S. nieistniejący od 2005 roku, czyli od śmierci swego lidera w wypadku samochodowym, zespół ”Honor".

Na koszulce Karola S. widniał tytuł płyty zespołu Honor „Krew za krew” i dwa symbole wilczego haka (wolfsangel) – godła m.in. 2 Dywizji Pancernej SS „Das Reich”. To dywizja, której żołnierze odpowiadają m.in. za zbrodnię we francuskim Oradour-sur-Glane z 1944 roku, 642 osoby, w tym 207 dzieci zostało przez nich zamknięte w miejscowym kościele i następnie spalone żywcem.

Czołg Tygrys dywizji SS "Das Reich" z widocznym (po prawej) emblematem wilczego haka. Źródło: Bundesarchiv
Czołg Tygrys dywizji SS „Das Reich” z widocznym (po prawej) emblematem wilczego haka. Źródło: Bundesarchiv

Tak, były żołnierz Wojska Polskiego, spadkobierca tradycji bitwy nad Bzurą, Powstania Warszawskiego i szlaku na Berlin, wybrał się do sądu wojskowego w stroju stosownym dla stowarzyszenia spadkobierców obrońców Monte Cassino. I właśnie z esesmańskim emblematem na piersi Karol S. ogłosił, że zamierza wrócić w szeregi polskiej armii.

Na przedramieniu naszego bohatera ojczyzny pysznił się zaś spory tatuaż przedstawiający neopogański symbol Swarzycy, czyli kołowrotu, popularny w tych kręgach radykalnych nacjonalistów, które odwołują się do idei panslawizmu. To ten nurt polskiej skrajnej prawicy, któremu marzy się sojusz z Matką Rusią przeciw zgniłym ideom Zachodu i w celu postawienia tamy islamizacji Europy.

Działacze organizacji "Zadrużny Krąg" z widocznym godłem grupy opartym na symbolu Swarzycy

Swarzyca jest na przykład oficjalnym godłem neopogańsko-nacjonalistycznej organizacji Zadrużny Krąg, której trzech działaczy trafiło właśnie do aresztu za szpiegostwo na rzecz Rosji. Sprawę opisywała w OKO.press Anna Mierzyńska.

Przeczytaj także:

Biała Rasa, polska krew

Tymczasem sędzia podpułkownik miał dla Karola S. więcej ciepłych słów: „Należy powiedzieć to jednoznacznie, że prawo nie może ustępować przed bezprawiem. Nie jest tak, że człowiek broniący swojego kraju ma w takiej sytuacji ratować się ucieczką, dzwonić po wsparcie, które i tak nie nadjechało dość szybko. Żołnierz po to został wysłany na granicę, żeby chronić jej nienaruszalności i to robił” – mówił ppłk Radosław Hunek.

"To błąd, gdy ktoś na Twojej ziemi roznosi smród, Tam, gdzie ma dom może to robić, ale nie tu, Więc wstań i bij w ten obłudny żydowski ryj I dumnie walcz i głośno krzycz, dla Białej Rasy, dla polskiej krwi" – śpiewał zespół Honor.

Karol S. odpowiadał przed sądem za swoje zachowanie z 25 marca 2024 roku. W rejonie Dubicz Cerkiewnych doszło wtedy do siłowej próby przekroczenia granicy polsko-białoruskiej przez grupę około 35 migrantów. Używając lewarka, rozgięli oni płot, następnie próbowali się przedostać przez zwoje kolczastej concertiny. Tam powstrzymywali ich pełniący służbę na granicy funkcjonariusze Straży Granicznej i żołnierze. Oddali m.in. strzały alarmowe w powietrze.

Karol S., który pełnił służbę na pobliskim posterunku, słysząc to, pobiegł w kierunku miejsca zdarzenia, a następnie z odległości ok. 200 m zaczął strzelać w kierunku migrantów przemieszanych z żołnierzami i funkcjonariuszami SG. Oddał 12 strzałów, za każdym razem przyjmując pozycję strzelecką. Według prokuratury co najmniej 3 pociski miały rykoszetować po uderzeniu w elementy ogrodzeń stanowiących zabezpieczenie granicy.

Po zdarzeniu Straż Graniczna złożyła zawiadomienie do prokuratury – uczestniczący w przepychance z migrantami funkcjonariusze i żołnierze mieli być według niej zagrożeni chaotycznym ostrzałem prowadzonym przez Karola S.

Karol S. został zatrzymany przez Żandarmerię Wojskową, a prokuratura wszczęła śledztwo.

"Zaciśnij pięść nim skończy się bój Najgrubszą z krat nie zamkną Twych ust Z najmniejszej z cel ucieknie Twój krzyk Bo każdy dzień oddałeś dla krwi" – śpiewał zespół Honor.

W toku śledztwa i procesu biegli z zakresu balistyki nie potwierdzili jednoznacznie kierunku, w którym Karol S. oddawał strzały. Karol S. twierdził, że oddawał jedynie strzały ostrzegawcze i alarmowe pod „lekkim kątem w górę”. Obecni na miejscu funkcjonariusze i żołnierze zeznali ostatecznie przed sądem, że nie czuli się przez niego zagrożeni. To właśnie były powody, dla których Karol S. został na rozprawie 27 maja 2026 roku uniewinniony.

Tusk i Kosiniak-Kamysz zbulwersowani

Sprawie od początku towarzyszyły ogromne emocje społeczne umiejętnie podsycane przez polityków prawicy. Tej fali ulegli najważniejsi politycy koalicji rządzącej. Był to zresztą czas, w którym zaczynała się kształtować osobliwa strategia prawicowej mimikry stosowana przez nich do dzisiaj.

„Zatrzymanie, czyli to, co bulwersuje mnie i opinię publiczną, to jest decyzja Żandarmerii Wojskowej. Była to, moim zdaniem, to moja ocena – nadgorliwość w takim wypadku, ale wyjaśni to komisja powołana w Żandarmerii Wojskowej. Jeżeli ktokolwiek przekroczył uprawnienia, jeżeli ktokolwiek wykroczył poza uprawnienia, zostanie ukarany, zostaną wyciągnięte konsekwencje” – mówił niedługo po zdarzeniu na granicy wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.

"Unieśmy dłoń za starą pieśń Za faszyzm słów, za czerwień i biel Wolność w nas dla której wciąż warto trwać Choć dręczy Cię czerwony sejm, czerwony rząd, sprzedany kler Nie walczysz sam o racje dla swoich praw Nie pozwól złamać się!" – śpiewał zespół Honor

„Odebrałem meldunek Ministra Obrony Narodowej. Postępowanie Prokuratury i Żandarmerii Wojskowej wobec naszych żołnierzy budzi uzasadniony niepokój i gniew ludzi. Oczekuję szybkich wniosków i decyzji organizacyjnych, prawnych oraz personalnych” – pisał z kolei na platformie X premier Donald Tusk.

View post on Twitter

I premier, i wicepremier, poddając się prawicowej presji spod hasła „murem za mundurem” zgodnie przesuwali wtedy suwak społecznych nastrojów na prawo. Ku własnej zresztą zgubie.

„Niech powróci siła, która będzie trwać!”

Już chwilę później nad Bugiem, Nysą i Odrą kręciły się w najlepsze grupy samozwańczych „obrońców granicy” powołane do życia przez PiS, Konfederację i ich przybudówki w ramach kampanii wyborczej przed wyborami prezydenckimi. Część ich kadr również stanowili niewątpliwi fani zespołu „Honor”.

Rok po tamtych przegranych wyborach swym obrońcom z rządu śmieje się w twarz pan były żołnierz, bezkarnie paradujący po sali rozpraw polskiego sądu w koszulce z wilczymi hakami.

"Z raz obranej drogi nie zawracaj w tył Nie opuszczaj wiary w dumę białej rasy Tak jak Adolf Hitler niszcz żydowski stan Niech powróci siła, która będzie trwać!" – śpiewał zespół Honor.

***

PS. Karol S. mówi, że koszulkę dostał od kolegi i zupełnie nie ma pojęcia, co na niej właściwie jest.

Na zdjęciu Witold Głowacki
Witold Głowacki

Dziennikarz, publicysta, rocznik 1978. Pracowałem w "Dzienniku Polska Europa Świat" (obecnie „Dziennik Gazeta Prawna”) i w "Polsce The Times" wydawanej przez Polska Press. W „Dzienniku” prowadziłem dział opinii. W „Polsce The Times” byłem analitykiem i komentatorem procesów politycznych, wydawałem też miesięcznik „Nasza Historia”. Współprowadziłem realizowany we współpracy z amerykańską fundacją Democracy Council i Departamentem Stanu USA cykl szkoleniowy „Media kontra fake news”, w ramach którego ok 700 dziennikarzy mediów lokalnych z całej Polski zostało przeszkolonych w zakresie identyfikacji narracji dezinformacyjnych i przeciwdziałania im. Wydawnictwo Polska Press opuściłem po przejęciu koncernu przez kontrolowany przez rząd PiS państwowy koncern paliwowy Orlen. Wtedy też, w 2021 roku, wszedłem w skład zespołu OKO.press. W OKO.press kieruję działem politycznym, piszę też materiały o polityce krajowej i międzynarodowej oraz obronności. Stworzyłem i prowadziłem poświęcony wojnie w Ukrainie cykl „Sytuacja na froncie” obecnie kontynuowany przez płk Piotra Lewandowskiego.

Komentarze