Po przegranej w wyborach samorządowych PiS może się już nie podnieść – mówił w TVN24 prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski. Tymczasem najnowszy sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK FM pokazuje, że to PiS może zdobyć przewagę w tych wyborach
Z informacji Wirtualnej Polski wynika, że wśród zatrzymanych przez CBŚP znalazł się Krzysztof B., były prezes spółki NCBR Investment Fund ASI, oraz trzy inne osoby
Narodowe Centrum Badań i Rozwoju to rządowa agencja zajmująca się dystrybucją funduszy (unijnych i krajowych) przeznaczonych na badania i rozwój. W ubiegłym roku NCBR znalazło się w środku politycznej afery, gdy media ujawniły, że wielomilionowe dotacje otrzymują podejrzane podmioty, w niejasny sposób powiązane z władzą.
Niemal 55 mln złotych z programu „Szybka Ścieżka” miał otrzymać projekt firmy prowadzonej przez 26-letniego Kacpra W., zarejestrowanej na 10 dni przed terminem zgłaszania ofert w konkursie. Największą, prawie 123-milionową dotację przyznano firmie Piotra M., znajomego ówczesnego wiceministra funduszy i polityki regionalnej Jacka Żalka, który zarządzał NCBR.
Posłowie KO Dariusz Joński i Michał Szczerba odkryli potem, że osobą, która łączyła obie dotacje był Krzysztof B. Ten, w styczniu 2023 roku (jeszcze przed wybuchem afery), został prezesem NCBR Investment Fund ASI, spółki działającej w ramach NBCR. Zrezygnował ze stanowiska wkrótce po pierwszych prasowych doniesieniach o nieprawidłowościach z dotacjami.
To właśnie B. miał być źródłem stenogramów nagrań, które tuż przed wybuchem afery trafiły do niektórych redakcji. „Taśmy” obciążały kierownictwo NCBR, w tym ówczesnego prezesa Pawła Kucha, wybranego dzięki wstawiennictwu Adama Bielana. „Republikanie”, czyli partia Bielana, sprawowali polityczną kontrolę nad NCBR. W wyniku afery Jacek Żalek, również z Republikanów, musiał pożegnać się ze stanowiskiem wiceministra.
Przeczytaj także:
Według ustaleń WP poza Krzysztofem B. Centralne Biuro Śledcze Policji – na polecenie Prokuratury Regionalnej w Lublinie – zatrzymało we wtorek także trzy inne osoby związane z aferą w NCBR. Śledztwo w tej sprawie trwało wiele miesięcy. W ubiegłym roku sam B. był przesłuchiwany, funkcjonariusze zabezpieczyli też dokumenty i sprzęt pracowników NCBR.
Śledczy postawili Krzysztofowi B. zarzuty oszustwa i prania pieniędzy na 8 mln zł.
Osobne dochodzenie w tej sprawie prowadzi Europejski Urząd ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF).