Po przegranej w wyborach samorządowych PiS może się już nie podnieść – mówił w TVN24 prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski. Tymczasem najnowszy sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK FM pokazuje, że to PiS może zdobyć przewagę w tych wyborach
Sejm X kadencji wybrał swojego marszałka. Został nim Szymon Hołownia, lider Polski 2050. W przemówieniu zapewnił, że będzie pilnował zasad fair play
Debiutujący jako poseł lider Polski 2050 Szymon Hołownia dostał 265 głosów i tym samym został wybrany na marszałka Sejmu X kadencji. Konkurentka Hołowni – zgłoszona przez PiS Elżbieta Witek – otrzymała 193 głosy. Witek była marszałkinią Sejmu od 2019 roku.
„Demokracja! Demokracja!” – skandowali po ogłoszeniu wyników posłowie i posłanki opozycji.
Hołownia rozpoczął swoje przemówienie od podziękowań dla wszystkich Polaków i Polek, którzy wzięli udział w wyborach 15 października i przypomniał o rekordowej frekwencji. Zapowiedział też szereg zmian w funkcjonowaniu urzędu marszałka Sejmu i samej izby niższej polskiego parlamentu:
„Polityka to nie przemoc. Polityka to troska. Ta sala to nie oktagon z gali MMA. To dom spotkań i rozmowy” – podkreślił Hołownia. „Sejm nie będzie azylem dla przestępców. Nie będzie polem do korupcji. Sejm nie będzie nigdy więcej trybuną dla pogardy” – obiecywał.
Następnie zwrócił się do Andrzeja Dudy, który jeszcze dziś ma desygnować na premiera Mateusza Morawieckiego – wbrew sejmowej arytmetyce, która nie daje PiS większości niezbędnej do rządzenia. Większość ma natomiast dzisiejsza opozycja, czego dowiodła, zgodnie wybierając Hołownię na marszałka.
Przeczytaj także:
„Panie prezydencie, po tym głosowaniu nikt nie może już mieć wątpliwości, że jest w tym Sejmie większość gotowa do wzięcia odpowiedzialności za kraj” – podkreślił Hołownia.
„Wiem też, że wybraliście mnie na marszałka Sejmu, a nie części sali. Zasiadają na niej ugrupowania, z których poglądami głęboko się nie zgadzam. Ale są tu one z woli Polek i Polaków. Zapewniam więc, że Sejm nie będzie kolejną areną wyniszczającej wojny polsko-polskiej” – zapewnił Hołownia i dodał, że jako marszałek będzie pilnował zasad fair play.
„Zakładam, że chcecie, żebyśmy wspólnie zbudowali nowy Sejm. Sejm szacunku do siebie nawzajem i do wszystkich obywateli i obywatelek Rzeczypospolitej. Drogie posłanki, drodzy posłowie, witajcie w Sejmie różnych Polaków, w Sejmie Rzeczy-pospolitej. Wiwat wszystkie stany!” – zakończył.
Sejm wznawia obrady. Zgodnie z zapowiedziami sprzed obrad, mamy tylko dwie kandydatury: dotychczasową marszałkinię Elżbietę Witek z PiS, oraz kandydata przyszłej koalicji rządowej: debiutującego w Sejmie szefa Polski 2050 Szymona Hołownię.
Kandydaturę Szymona Hołowni przedstawia szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. Chwali Hołownię za słuch społeczny, wrażliwość, empatię i erudycję.
Kandydatkę PiS przedstawiał z kolei dotychczasowy minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak.
W trakcie swojego przemówienia marszałek senior Marek Sawicki upomniał Mateusza Morawieckiego, że prosił go jedynie o sprawozdanie, a czas na expose jeszcze przyjdzie, czym wzbudził wesołość po stronie dotychczasowej opozycji.
Po przemówieniu Mateusza Morawieckiego marszałek senior zarządził przerwę do godziny 14:45, podczas której można zgłaszać kandydatury na marszałka Sejmu. Kandydatem dotychczasowej opozycji jest Szymon Hołownia. PiS zgodnie z zapowiedziami zgłosi dotychczasową marszałkinię Elżbietę Witek.
Będzie to pierwsze głosowanie nowego Sejmu, podczas którego zobaczymy w praktyce, jak wygląda nowa większość. Przypomnijmy: kluby, które tworzą przyszłą koalicję rządową dysponują 248 głosami w 460-osobowym Sejmie.
Ponad 40 minut trwało odbieranie ślubowania od wszystkich posłów. Na sali wybuczano tylko dwie osoby: Dariusza Mateckiego i Łukasza Mejzę, obu z klubu PiS.
Po ślubowaniu przemawia dotychczasowy premier, Mateusz Morawiecki. Premier podkreślał wagę spełniania obietnic i twierdził, że PiS był w kwestii spełniania obietnic wyjątkowy. Podziękował też prezydentowi za powierzenie misji tworzenia rządu i potwierdził, że zamierza ją zrealizować.
Premier powtarza znaną już dobrze opowieść o polityce PiS. Przedstawiał ją wielokrotnie w Sejmie i podczas kampanii wyborczej. Według niej Polska doskonale poradziła sobie w pandemii w przeciwieństwie do państw zachodu (w rzeczywistości to w Polsce mieliśmy w 2021 roku najwięcej nadmiarowych zgonów w Europie), PiS obronił Polskę przed masową migracją, obronił miejsca pracy w pandemii, a inflacja jest importowana i rząd nie ma z nią nic wspólnego (w rzeczywistości przed kryzysem pandemicznym inflacja w Polsce była największa w Europie i zbliżała się do 5 proc.).
Kolejny raz powtórzył też, że rząd PiS, w przeciwieństwie do rządu PO-PSL, w kryzysie wspierał firmy zamiast stosować terapię szokową. W rzeczywistości rząd PO-PSL w dwóch kryzysach podczas swoich rządów działał tak samo, jak inne rządy w Europie, i tak samo działo się za rządów PiS podczas kryzysu pandemicznego.
Pomimo tego, że premier sam potwierdził, że chce tworzyć kolejny rząd, to wiary w tę misję u niego nie widać, i zamiast o planach swojego przyszłego rządu opowiada o obietnicach swoich politycznych przeciwników.
Premier przyznał też, że nie wszystko się przez osiem lat udało i warto za to przeprosić. Ale jednocześnie nie powiedział, o czym dokładnie mówi, nie wiadomo więc, co się nie udało, ani za co przeprasza.
„Nie zgodzę się na obchodzenie czy naginanie prawa” – ten fragment orędzia Andrzeja Dudy wygłoszonego w poniedziałek 13 listopada podczas inauguracyjnego posiedzenia nowego Sejmu X kadencji był przerywany głośnymi salwami śmiechu posłanek i posłów z partii demokratycznych. Sam prezydent też sprawiał wrażenie, jakby bawiło go wypowiadanie tych słów.
Duda jednak nie wygłosił ich dla zabawy – lecz po to, by otwarcie zagrozić przyszłemu rządowi koalicji partii demokratycznych stosowaniem prezydenckiego weta i odsyłaniem ustaw do Trybunału Przyłębskiej. „Nie zgodzę się na żadne próby ograniczania, podważania czy kwestionowania konstytucyjnych uprawnień prezydenta. Będę bronił wolności i solidarności” – mówił Duda, potwierdzając, że przyszła demokratyczna koalicja będzie miała z nim ciężkie przejścia przy każdej próbie przegłosowania ustaw demontujących państwo PiS.
Przeczytaj także:
Ta część przemówienia Dudy była w pełni zgodna z linią Prawa i Sprawiedliwości, chcąc nie chcąc szykującego się w tej kadencji do roli nieprzejednanej opozycji rzucającej przy każdej możliwej okazji kłody pod nogi nowemu rządowi. Duda już z jawnym uśmiechem na twarzy podkreślał, że jego veto nie może być dla demokratów usprawiedliwieniem dla niezrealizowania obietnic wyborczych. „Ja swoje słowa traktuję poważnie, ale wy też macie obietnice, które złożyliście Polakom i bardzo proszę, zrealizujcie je.”- przy tych słowach posłowie nowej koalicji śmiali się w głos razem z Dudą.
Zarazem jednak Duda zarysował w swym orędziu coś w rodzaju listy żądań. Trochę tak, jakby proponował przyszłej koalicji otwarte możliwości prowadzenia politycznych handelków z prezydentem. Oto one:
Ta lista wydaje się zdradzać, czego w tym konkretnym politycznym momencie Duda ma zamiar w pierwszej kolejności bronić używając weta i wniosków do TK. Co ciekawe, w tym ultimatum Dudy nie została zawarta ani sprawa zmian w sądownictwie będących kluczem do odblokowania środków z KPO, ani też kwestia mediów publicznych.