Po przegranej w wyborach samorządowych PiS może się już nie podnieść – mówił w TVN24 prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski. Tymczasem najnowszy sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK FM pokazuje, że to PiS może zdobyć przewagę w tych wyborach
Rada miasta Otwocka przegłosowała dziś, że przez 10 lat miasto ma współprowadzić Instytut Dziedzictwa Myśli Narodowej wspólnie z resortem kultury. To instytucja, która przekazywała miliony złotych z Funduszu Patriotycznego m.in. organizacjom Roberta Bąkiewicza. Bez zgody prezydenta Otwocka, polityka PiS, ministerstwo kultury nie będzie mogło zlikwidować Instytutu ani odwołać jego dyrektora.
Dyrektor IDMN to prof. Jan Żaryn, były senator PiS. Jego zastępcą od niedawna jest Piotr Mazurek, były sekretarz stanu w KPRM odpowiedzialny za współpracę z młodzieżą. Do dziś Mazurek zachował swoje funkcje w Narodowym Instytucie Wolności, który hojnie dotował organizacje przyjaciół Mazurka i członków stowarzyszenia Koliber, którego Mazurek był wiceszefem.
Przeczytaj także:
To kolejny młody minister rządu PiS, który znalazł pracę w instytucji państwowej. Dwa dni temu Business Insider dowiedział się, że wiceszef ministerstwa finansów Piotr Patkowski zostanie prezesem Polskiej Agencji Nadzoru Audytowego. Jego kadencja ma potrwać do 2027 r. PANA nadzoruje biegłych rewidentów i firmy audytorskie. Ma możliwość pozbawienia firmy audytorskiej prawa do badania sprawozdań finansowych.
Wcześniej Patkowski pełnił m.in. funkcję Głównego Rzecznika Dyscypliny Finansów Publicznych. Jak przypomniała na platformie X dziennikarka WP.pl Bianka Mikołajewska, jako Rzecznik Patkowski odmówił wszczęcia postępowania ws. złamania dyscypliny finansów publicznych przy zakupie Pegasusa z Funduszu Sprawiedliwości. Wniosek o to złożyła Najwyższa Izba Kontroli, która uznała zakup oprogramowania śledzącego z FS za nielegalny. Senacka komisja ds. Pegasusa o niedopełnieniu obowiązków przez Patkowskiego zawiadomiła prokuraturę.
Trzeba zdobyć wiedzę i patrzeć na ręce ludziom, którzy tą instytucją zarządzają. W ten sposób będziemy mogli zablokować część niekorzystnych naszych zdaniem decyzji, które PiS, rękami swoich nominatów, będzie jeszcze próbowało przeforsować.
Anna Maria Żukowska z klubu Lewicy została wybrana 14 listopada przez Sejm na członkinię Krajowej Rady Sądownictwa. Zgodnie z ustawą, Sejm powołuje do KRS cztery osoby, Senat – dwie.
Oprócz niej w KRS z ramienia Sejmu zasiadać także będą Kamila Gasiuk-Pihowicz (KO), Tomasz Zimoch (Polska 2050 – Trzecia Droga) i Robert Kropiwnicki (PO).
Agata Szczęśniak, OKO.press: Co wybór nowych członków KRS oznacza dla polskiego państwa i dla pani?
Anna Maria Żukowska, Nowa Lewica: To wybór potwierdzający wybór Polek i Polaków, mówiący, że była potrzeba zmiany władzy, zmiany podejścia do praworządności, do praw człowieka, do konstytucji. Ta zmiana właśnie powoli następuje. To było symboliczne głosowanie.
Wiemy, że mówimy o neo-KRS-ie, to jest ciało skontaminowane. Jest wykluczone z Europejskiej Sieci Rad Sądownictwa. Jako Polska jesteśmy nadal pariasem w Europie. KRS nadal nie jest uznawany za ciało niezależne. Musimy to zmienić. A drogą do tego jest między innymi wejście do tego ciała i przeprowadzenie niezbędnych zmian.
Wiemy, co zrobił prezydent Andrzej Duda, złożył propozycję zmiany regulaminu Sądu Najwyższego dotyczącą zmiany liczby sędziów wymaganych do podjęcia uchwały pełnego składu SN lub składu połączonych izb, tak żeby umożliwić neosędziom w SN dokonywanie orzeczeń w pełnym składzie bez konieczności udziału prawidłowo wybranych sędziów.
To jest desant, który chce przeprowadzić ostatnim rzutem na taśmę, żeby zdążyć jeszcze przed powołaniem nowego premiera, bo to premier musi zatwierdzić te zmiany.
Przeczytaj także:
Nie miała pani wątpliwości, żeby wejść do tego ciała?
Miałam, zdecydowałam się dopiero w dniu głosowania. Miałam wątpliwości, czy warto zasilić to ciało swoją osobą. Ale podobne wątpliwości mieliśmy w przypadku IPN-u. Trochę inne, nie kwestionujemy konstytucyjności tego ciała, ale Lewica zawsze uważała, że należy IPN zlikwidować.
Natomiast myślę, żeby móc je zlikwidować, trzeba o nim zdobyć wiedzę i patrzeć na ręce ludziom, którzy nim zarządzają. Dlatego Lewica zgłosiła swojego członka do kolegium tego instytutu. Tak samo jest z KRS-em.
W ten sposób będziemy mogli zablokować część niekorzystnych naszych zdaniem decyzji, które PiS, rękami swoich nominatów, będzie jeszcze próbowało przeforsować.
Kiedy będziemy proponować zmiany dotyczące KRS, to będą one uwspólnione przez ugrupowania tworzące przyszły rząd. Jest dużo linii koncepcyjnych, jak się zabrać za neo-KRS i za neosędziów. Jest projekt Iustitii, projekt stowarzyszenia Themis, są głosy wieku autorytetów prawniczych. Jest kilka pomysłów, trzeba je uwspólnić z założeniem, żeby można było je zrealizować i pamiętając o tym, że prezydentem RP jest wciąż Andrzej Duda.
Przeczytaj także:
Która filozofia zmiany w kwestii praworządności jest pani najbliższa?
Wymiar sprawiedliwości powinien być jak najbardziej skuteczny i jak najbliższy ludziom. I szybki. Z tego powodu mam w pamięci tę liczbę ponad 3 tysięcy neosędziów i neoasesorów, których nie możemy w jednym momencie naraz wyjąć z systemu. Postępowania, które teraz są wydłużone, zajmowałyby jeszcze dłużej.
Myślę, że suweren nie byłby z tego zadowolony i to nie przybliżyłoby to wymiaru sprawiedliwości zwykłemu człowiekowi, który na przykład na wyznaczenie pierwszej rozprawy w sądzie pracy w Warszawie musi czekać rok. A nie ma przez ten czas pracy, bo na przykład został — niesłusznie — zwolniony dyscyplinarnie.
Nie dopuścimy do takiej sytuacji, że zabraknie osób do orzekania. W jaki sposób to zrobimy, będziemy o tym rozmawiali. W tej chwili nie odpowiem na to pytanie, bo to musi być wspólna odpowiedź wszystkich koalicjantów strony rządowej.
Główny Urząd Statystyczny podał odczyt inflacji. Wskaźnik wzrostu cen w stosunku do października 2022 wynosi 6,6 proc. To nieznacznie więcej niż szybki szacunek sprzed dwóch tygodni (wówczas GUS podał 6,5 proc.). Ale tak niskiej inflacji nie mieliśmy od ponad dwóch lat.
W OKO.press pisaliśmy, że choć najgorsze już za nami, ciężko mówić o stabilizacji. Spadek tempa wzrostu cen we wrześniu i październiku to wynik dyskrecjonalnych działań rządu. Najważniejsze były obniżki cen paliw, a także cen energii dla gospodarstw domowych. Cud na Orlenie jest już za nami, a od stycznia trzeba liczyć się z podwyżkami taryf dla przedsiębiorstw, a także kosztami wzrostu pensji minimalnej. „Leczenie objawowe”, które stosował rząd PiS, wcale nie przybliżyło nas więc do celu inflacyjnego – jedynie odłożyło wzrost cen i rozciągnęło czas „choroby”.
Przeczytaj także:
Z danych GUS opublikowanych w środę wynika, że w ciągu roku najmocniej wzrosły ceny w restauracjach i hotelach (o 11,1 proc.), a także usługach edukacyjnych (10,5 proc.). Dalej mamy:
Niższe ceny odnotowano w transporcie (spadek o 7,9 proc.).
Przeczytaj także:
„Otrzymałem cztery pierwsze projekty ustaw – po dwa autorstwa Lewicy i Konfederacji” – poinformował na portalu X (wcześniej Twitter) marszałek Sejmu Szymon Hołownia. Zapewnił, że będą procedowane w kolejności zgłoszenia po ukonstytuowaniu komisji sejmowych. „W moim gabinecie nie ma miejsca na sejmową zamrażarkę” – napisał Hołownia.
O jakie projekty ustaw chodzi?
Lewica zgłosiła dwa pomysły liberalizujące prawo aborcyjne w Polsce. Pierwsza ustawa zakłada dekryminalizację aborcji, czyli modyfikację art. 152 KK:
Druga ustawa dopuszcza legalne przerywanie ciąży do 12. tygodnia niezależnie od powodu, a po 12. tygodniu w określonych przypadkach:
Przeczytaj także:
Konfederacja także postanowiła powiedzieć „sprawdzam”, ale w sprawie podatków. Złożyła dwa projekty ustaw dotyczące podwyższenia kwoty wolnej od podatku do 60 tys. zł, a także dobrowolnego ZUS-u dla przedsiębiorców. I zaliczyła poważną wpadkę. Jak pisał w OKO.press Jakub Szymczak, gdyby pierwszy projekt Konfederacji wszedł w życie, kwota wolna wyniosłaby...500 tys. zł.
Przeczytaj także:
„Słyszałem wczoraj niezwykle dużo agresji, pogardy, nienawiści; okrzyków, które nigdy nie powinny paść na sali polskiego parlamentu, dobiegających (...) z prawej strony sali” – przekazał w środę marszałek Sejmu Szymon Hołownia podczas briefingu prasowego.
„To były okrzyki od »puknij się w głowę« przez okrzyki »spadaj«, przez różnego rodzaju nawet semi-wulgarne słowa, które padały pod adresem i przemawiających i marszałka prowadzącego obrady” – opowiadał Hołownia. „Czasami miałem wrażenie, że uczestniczę w spektaklu, którego nikt nie powinien oglądać. To był bardzo smutny dzień z perspektywy człowieka, który w Sejmie jest po raz pierwszy; który przyszedł tu z potrzebą wprowadzenia atmosfery pewnego szacunku”.
We wtorek 14 listopada, podczas drugiego dnia posiedzeniu Sejmu posłowie PiS próbowali wykorzystać brak doświadczenia Hołowni i storpedować obrady. „Nie pozwolę na trollowanie obrad Sejmu. Ktokolwiek będzie chciał to zrobić” – stwierdził lider Polski 2050.
Przeczytaj także:
I zapowiedział zmiany w regulaminie Sejmu. „Uważam że ten przepis (...), który pozwala każdemu przedstawicielowi instytucji, które najczęściej Sejm wyłania, zabrać głos w dowolnym momencie posiedzenia Sejmu, oznacza zaproszenie do obstrukcji prac parlamentu. Będę proponował prezydium po wczorajszych doświadczeniach, komisji regulaminowej, rozpatrzenie zmian w tym punkcie” – tłumaczył marszałek.
Chodzi o art. 186 ust.2 regulaminu Sejmu, który brzmi: „Marszałek Sejmu udziela głosu członkom Rady Ministrów, Prezesowi Najwyższej Izby Kontroli, Szefowi Kancelarii Prezydenta oraz sekretarzowi stanu w Kancelarii Prezydenta zastępującego Szefa Kancelarii Prezydenta na danym posiedzeniu, poza kolejnością mówców zapisanych do głosu, ilekroć tego zażądają”.
Pytany o zapowiedź wygłoszenia orędzia, Hołownia odpowiedział, że ma nadzieję, że będzie to jutro (czwartek, 16 listopada 2023). „Zobaczymy jak to wszystko się ułoży. To też gorące dni i uchwycenie rytmu tej sejmowej maszyny trochę czasu zajmie” – powiedział.
Wcześniej tłumaczył, że swoje słowa skieruje do wszystkich Polek i Polaków, którzy wybrali nowy Sejm. „To jest taki moment, w którym wypada przedstawić się, powiedzieć dlaczego, powiedzieć, o co chodzi, co chcielibyśmy zrobić, jakich zmian można oczekiwać” – zapowiadał Hołownia.