Po przegranej w wyborach samorządowych PiS może się już nie podnieść – mówił w TVN24 prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski. Tymczasem najnowszy sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK FM pokazuje, że to PiS może zdobyć przewagę w tych wyborach
„Sądzę, że znalazłem się tutaj, bo chodzi o widowisko polityczne Te komisje nie zostały powołane, żeby wyjaśniać afery, bo żadna z tych komisji nie dotyczy prawdziwej afery” – powiedział Kaczyński w drugiej części komisji śledczej ds. Pegasusa.
Komisja śledcza ds. Pegasusa po przerwie wróciła do przesłuchiwania Jarosława Kaczyńskiego. Relację z pierwszej części można przeczytać tutaj:
Przeczytaj także:
Po powrocie na salę, prezes PiS podkreślał, że „większość inwigilowanych Pegasusem, to byli przestępcy”.
„Może zdarzył się taki przypadek, że dotyczyło to osób pełniących funkcje publiczne” – dodał. Członek komisji, Witold Zembaczyński (KO), zacytował słowa Kaczyńskiego z jednego ze spotkań z wyborcami. Prezes PiS miał powiedzieć, że Pegasus był stosowany w stosunku do „szpiegów” i „gangsterów”.
Teraz Jarosław Kaczyński nie chciał jednak odpowiedzieć na pytanie Zembaczyńskiego, czy podsłuchiwani Ewa Wrzosek, Krzysztof Brejza i Michał Kołodziejczak należą do „szpiegów” i „gangsterów”.
„Ten pan, czy też ten członek mnie obraża” – skarżył się Jarosław Kaczyński mówiąc o Witoldzie Zembaczyńskim.
„Sądzę, że znalazłem się tutaj, bo chodzi o widowisko polityczne. Te komisje nie zostały powołane, żeby wyjaśniać afery, bo żadna z tych komisji nie dotyczy prawdziwej afery” – powiedział Kaczyński, odpowiadając na serię pytań posła PiS Marcina Przydacza. Prezes PiS podkreślił, że w jego ocenie ostatnie osiem lat było najlepszym czasem dla Polski „być może od wieków”.
Poseł PiS Sebastian Łukaszewicz zapytał, czy zdaniem świadka szum medialny wokół Pegasusa sprzyja przestępcom, zwiększając ich świadomość istniejących metod inwigilacji. Mimo że przewodnicząca Magdalena Sroka oddaliła to pytanie, Kaczyński odpowiedział: „Tak, tu chodzi o sprzyjanie przestępczości, sprzyjanie obcym krajom, działanie na szkodę Polski”. Reagując na pytanie przewodniczącej komisji, zapewniał, że nie rozmawiał o Pegasusie z premierem Węgier Viktorem Orbánem.
Na pytanie o wgranie na telefon europosła (a wcześniej szefa sztabu wyborczego KO) Krzysztofa Brejzy danych, odpowiedział: „Fejki fejki, jeszcze raz fejki, próba wmówienia opinii publicznej, że działo się coś, co się nie działo”.
Członkowie komisji przywołali sprawę materiału TVP Info, który miał uderzyć w Brejzę poprzez publikację zmanipulowanych SMS-ów. Chodzi o materiał, który na portalu TVP Info ukazał się 25 sierpnia 2019: „»Nie wdawać się w dyskusję, klepać [komentarze]«. Instrukcje Brejzy dla wydziału nienawiści” autorstwa byłego pracownika TVP Samuela Pereiry.
W materiale opublikowano SMS-y, które Krzysztof Brejza miał rzekomo wysyłać do swoich współpracowników – pokazano jednak wiadomości skompilowane z kilku osobnych SMS-ów, wysyłanych w różnym czasie i do różnych osób. Sąd w Bydgoszczy nakazał TVP przeproszenie Brejzy i zapłatę 200 tys. zł na rzecz powoda.
Kaczyński komentował: „Panie członku komisji [zwracając się do posła Marcina Bosackiego], w tym wypadku chodziło o pokazanie opinii publicznej, że znaczący polityk formacji opozycyjnej dopuszcza się bardzo poważnych, a przy tym odrażających przestępstw. W tym wypadku, według mojej oceny, pan Brejza rozpaczliwie broni się przed sytuacją, która zakończyłaby jego karierę polityczną, a być może karierę jego ojca” [samorządowca, b. prezydenta Inowrocławia]. Dalej mówił: „To było pokazanie prawdy o formacji, która ubiegła się o władzę. Skąd ta prawda się wywodziła, jak dziennikarze do niej doszli, nie wiem, ale jeżeli chodzi o ukazywanie tego rodzaju prawdy, jest to właściwe”.