Po przegranej w wyborach samorządowych PiS może się już nie podnieść – mówił w TVN24 prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski. Tymczasem najnowszy sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK FM pokazuje, że to PiS może zdobyć przewagę w tych wyborach
Trwają trzydniowe wybory prezydenckie, które wygra – dzięki przeforsowanym zmianom w konstytucji – Władimir Putin. Ukraińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych apeluje, by nie uznawać wyborów nielegalnie zorganizowanych przez Rosję na okupowanych terytoriach Ukrainy
Niedziela to ostatni dzień wyborów prezydenckich w Rosji. Wygra je – jak wiadomo – w cuglach urzędujący prezydent Władimir Putin. Dzięki przeforsowanym przez niego zmianom w konstytucji ubiega się o trzecią kadencję.
Lokale wyborcze są otwarte w godzinach 8.00 – 20.00. W Rosji prawo głosu ma 112,3 mln osób. Zwykle głosuje około 70–80 milionów ludzi. W 2018 r. frekwencja wyniosła 67,5 proc.
Jak podaje agencja Reutera, głosowanie zostało zorganizowane też w częściach Ukrainy kontrolowanych przez siły rosyjskie. Ministerstwo Spraw Zagranicznych Ukrainy poinformowało, że wybory na okupowanych terytoriach Ukrainy jest nielegalne i nieważne.
Jak pisała w OKO.press Agnieszka Jędrzejczyk, wynik wyborów najpewniej wyniesie 82 proc. dla Putina przy kilkuprocentowych wynikach jego „kontrkandydatów”. Władza kładzie ogromny nacisk na wyborczą frekwencję, stąd aż trzy dni na głosowanie. Jeśli ktoś stawić się nie może, ma powiadomić komisję wyborczą, która przyjdzie do niego z urną.
„W rzeczywistości Rosjanie nie dokonają żadnego wyboru, Putin zamordował swojego najgroźniejszego przeciwnika, Aleksieja Nawalnego, oraz nakazał wyeliminowanie każdego innego kandydata, który choćby w niewielkim stopniu mógłby stanowić dla niego konkurencję” – pisze w OKO.press Timothy Garton Ash, brytyjski historyk, profesor na Uniwersytecie Oksfordzkim.
„Ta plebiscytowa procedura legitymizacji – dość dobrze znana z historii innych dyktatur – zostanie również wdrożona w niektórych częściach wschodniej Ukrainy, które oficjalne rosyjskie źródła określają jako Nowe Terytoria” – wskazuje Garton Ash.
Ale, jak pisze historyk, Rosja to nie tylko Putin i jego poplecznicy.
„Wciąż istnieje Inna Rosja, tak jak istniały Inne Niemcy nawet u szczytu potęgi Adolfa Hitlera w Trzeciej Rzeszy. Dziesiątki tysięcy Rosjan w różnym wieku i z różnych klas społecznych mimo ryzyka późniejszych represji, oddało hołd Nawalnemu, tworząc ten niezapomniany obraz jego grobu pokrytego górą kwiatów” – przypomina Garton Ash.
Polecamy jego analizę.
Przeczytaj także: