Po przegranej w wyborach samorządowych PiS może się już nie podnieść – mówił w TVN24 prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski. Tymczasem najnowszy sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK FM pokazuje, że to PiS może zdobyć przewagę w tych wyborach
Jak wynika z kontroli poselskiej, którą przeprowadzili posłowie KO Marcin Bosacki i Arkadiusz Myrcha, Ministerstwo Spraw Zagranicznych w ostatnich miesiącach postanowiło pozbyć się swoich nieruchomości. Na koniec rządów Zjednoczonej Prawicy MSZ chce przekazać dwie z nich instytucjom zabetonowanym na kolejne kilka lat przez ludzi z obecnego obozu władzy.
OKO.press jako pierwsze opisało tę sprawę.
Nadbałtycka willa na Łotwie ma trafić do Akademii Wymiaru Sprawiedliwości, szkoły powołanej przez ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę. Rektorem uczelni jest polityk partii Ziobry Suwerennej Polski, Michał Sopiński.
Przeczytaj także:
Z kolei wartą kilkadziesiąt milionów złotych nieruchomość w sercu Warszawy MSZ chce podarować Polskiej Agencji Nadzoru Audytowego (PANA). Szefem agencji 11 listopada został były wiceminister finansów Piotr Patkowski. Jego kadencja skończy się w 2027 roku.
Przeczytaj także:
Pierwsze czytanie Obywatelskiego Projektu „Tak dla in vitro” rozpoczęło się w środę 22 listopada o godz. 11. Podpisało się pod nim blisko pół miliona osób. To projekt, który został złożony jeszcze w ubiegłej kadencji Sejmu. Według niego minister zdrowia miałby:
Na sali sejmowej było gorąco. „Przywrócenie finansowania in vitro z budżetu państwa, to pierwsza decyzja demokratycznej większości. To wielki dzień, wyjątkowo ważny. Kiedy zbieraliśmy podpisy pod projektem, obiecywaliśmy, że wejdzie w życie. Robimy to w pierwszym możliwym momencie” – mówiła w Sejmie Agnieszka Pomaska, posłanka KO. „A pierwszą decyzją PiS była rezygnacja z tego programu. Przywracamy dziś Polkom i Polakom prawo do szczęścia, jakim jest dziecko”.
Przypomnijmy, że rząd PiS wycofał refundację in vitro – najskuteczniejszej metody leczenia niepłodności – w 2016 roku (program „Leczenie Niepłodności Metodą Zapłodnienia Pozaustrojowego” był refundowany z budżetu państwa w latach 2013-2016). Była to jedna z pierwszych decyzji ówczesnego ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła, który stwierdził, że na „in vitro szkoda państwowych pieniędzy”. Z zamkniętego finansowanego przez rząd programu urodziło się 22 tys. dzieci. Pisaliśmy o tym tutaj.
„Odebraliście kobietom dostęp do tabletek antykoncepcyjnych, utrudniliście dostęp do badań prenatalnych. Teraz skończył się czas zaglądania do sumień Półek i Polaków” – mówiła Pomaska.
Posłowie i posłanki PiS, którzy przez lata sprzeciwiali się metodzie in vitro i pozwalali na stygmatyzowanie i dyskryminacje dzieci poczętych tą metodą (chociażby w podręczniku HiT Roszkowskiego, o czym tutaj), nagle mają podzielone zdania. Część z nich deklaruje – o dziwo – poparcie dla ustawy. „Nie wyklucza” go chociażby Bolesław Piecha, poseł PiS.
„Mówimy o rzeczy ważnej, dostęp powinien być równy do wszystkich. Ustawa mówi o programie dla in vitro. Tyle tylko, że ten program musi mieć wytyczne. Czy to ustawa dla wszystkich? W Niemczech tylko dla par małżeńskich. Czy ma zmienić Polską demografię? Czy dla związków partnerskich? Uzupełnienie ustawy o te wytyczne, to niezbędny warunek, by program mógł zaistnieć” – mówił Piecha.
Inni politycy PiS nadal mają „zastrzeżenia natury etycznej dot. mrożenia i utylizacji zarodków”. Tak wypowiadał się m.in poseł PiS Marcin Horała w TVN24: „Czy w ramach procedury in vitro powstają tzw. nadmiarowe zarodki? To znaczy czy są hodowani sztucznie nowi ludzie, którzy następnie są wsadzani do zamrażarki i później są wyrzucani, utylizowani?”.
„Premier Morawiecki nagle obiecuje bon na in vitro. A Bochenek mówi, że poprze projekt ustawy o refundowaniu in vitro. Teraz, kiedy odjeżdżają wam rządowe limuzyny i za wszelką cenę chcecie utrzymać władzę?” – pytała w Sejmie Pomaska.
„Refundacja in vitro to dla nas kwestia fundamentalna, bo ludzie jej potrzebują. Walczymy o to, by in vitro było stałym refundowanym świadczeniem. Pierwszy program w latach 2006-2008 wdrożył marek Balicki, minister zdrowia w rządzie SLD. Obowiązek leczenia niepłodności wzięły na siebie samorządy. Pierwszym w 2012 roku była Częstochowa pod rządami Lewicy. Potem w Radomiu z inicjatywy Lewicy program otrzymał finansowanie z budżetu obywatelskiego” – mówiła posłanka Lewicy Wanda Nowicka.
„Parlamentarna większość zmarginalizowała partię Jarosława Kaczyńskiego w Sejmie. W 29 komisjach PiS dostał na razie tylko dwóch przewodniczących. Ma też niewielu wiceprzewodniczących” – policzyła Wyborcza.pl.
Jak czytamy, przed pierwszymi posiedzeniami komisji Marek Suski z PiS mówił, że jego partii należy się 12 stanowisk przewodniczących komisji, bo „tak wynika z parytetu", a PiS – posiadając 191 posłów – jest największym klubem w Sejmie.
Tymczasem nowa sejmowa większość jest wobec PiS bezwzględna. Na razie jej politycy są przewodniczącymi tylko w dwóch z nich: Marek Suski został szefem Komisji ds. Energii, a Kacper Płażyński Komisji ds. Gospodarki Morskiej. Kierownictwo pozostałych komisji objęła KO (12). Trzecia Droga (8) Lewica (2) Jedną komisję (cyfryzacji i innowacyjności) objęła Konfederacja.
Do obsadzenia wciąż są prezydia jeszcze czterech komisji, w tym: Odpowiedzialności Konstytucyjnej oraz Komisji Ustawodawczej.
W poprzednim Sejmie opozycja przewodniczyła 11 komisjom.
Choć Mateusz Morawiecki zapewnia, że jest w stanie stworzyć nowy rząd i uzyskać wotum zaufania, zdecydowana większość Polaków w to nie wierzy – wynika z sondażu dla Wirtualnej Polski.
Mateusz Morawiecki ma czas do poniedziałku 27 listopada, by zaprezentować rząd i uzyskać wotum zaufania w Sejmie. Prezydent Andrzej Duda powierzył mu misję formowania nowego gabinetu 13 listopada w efekcie wygranych przez PiS wyborów parlamentarnych 15 października.
Wynik PiS pozwala mówić o wygranej w wyborach tej formacji, ale nie pozwala na samodzielne sformułowanie rządu. Dopuszczając się rażącego łamania zasad państwa prawa, rozmontowując wymiar sprawiedliwości i pozbawiając Polskę funduszy unijnych, PiS w ostatnich latach zupełnie stracił zdolność koalicją.
Nawet Polki i Polacy nie wierzą w powodzenie misji formowania rządu przez Mateusza Morawieckiego.
Jak wynika z sondażu United Surveys dla Wirtualnej Polski, zdecydowana większość badanych, bo aż 73 proc., uważa, że Mateusz Morawiecki nie zdoła utworzyć rządu i uzyskać wotum zaufania. Aż 48,4 proc. badanych wybrało odpowiedź „zdecydowanie nie”, a 24,6 proc. ”raczej nie".
Jedynie 16,7 proc. badanych było zdania, że Morawieckiemu uda się utworzyć rząd i zdobyć wotum zaufania. 14,1 proc. wybrało odpowiedź „raczej tak”, a 2,6 proc. – „zdecydowanie tak”.
Zdania w tej sprawie nie miało 10,3 proc. ankietowanych.
W powodzenie misji Morawieckiego wierzy zaledwie połowa sympatyków PiS. Aż 33 proc. sympatyków PiS uważa, że Morawiecki nie zdoła uzyskać wotum zaufania dla swojego rządu. 17 proc. ankietowanych nie ma zdania.
O niepowodzeniu misji formowania rządu przez Morawieckiego przekonanych jest za to aż 97 proc. wyborców Koalicji Obywatelskiej. Przeciwnego zdania było tylko 3 proc. ankietowanych.
Podobnie sytuacja wygląda wśród wyborców Trzeciej Drogi. Aż 93 proc. odpowiedziało, że Morawieckiemu zdecydowanie nie uda się utworzyć rządu, a przeciwnego zdania było 7 proc. respondentów.
Podobnie wysoki jest odsetek wyborów Lewicy, którzy nie wierzą w powodzenie misji Morawieckiego (98 proc. ankietowanych). Przeciwnego zdania było zaledwie 2 proc. badanych.
Jeszcze bardziej miażdżący wynik jest wśród wyborców Konfederacji. Tu aż 100 proc. ankietowanych nie ma złudzeń: próba formowania rządu przez Morawieckiego to strata czasu, bo zakończy się niepowodzeniem.
Sondaż United Surveys dla Wirtualnej Polski został zrealizowany w dniach 17-19 listopada 2023 roku na grupie 1000 osób metodą CAWI.
„Mamy do czynienia z prawdziwie zatrważającym zjawiskiem demograficznym. W Polsce rodzi się najmniej dzieci od zakończenia II Wojny Światowej. Liczba urodzeń oscyluje wokół 300 tys. dzieci i prawdopodobnie będzie spadać. Utrzymuje się zjawisko depresji urodzeniowej, obniża się współczynnik dzietności. Na 100 kobiet w wieku rozrodczym (15-49 lat) przypada zaledwie 133 urodzonych dzieci. A o rozwoju demograficznym mówimy o przypadku dopiero 210 urodzonych dzieci. Demografowie wskazują, że jako jedną z najistotniejszych przyczyn takiego stanu rzeczy, jest zlikwidowanie refundacji in vitro. To program, który daje Polkom i Polakom szansę na spełnienie marzeń o rodzicielstwie i zapobiega dramatycznym skutkom zatrzymania przyrostu demograficznego" – mówi w Sejmie Wioletta Tomczak, posłanka Polska 2050.
O spadku urodzeń pisaliśmy w OKO.press wielokrotnie, m.in. tutaj:
Przeczytaj także: