Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Wołodymyr Zełeński spotkał się z wysłannikami Trumpa w Kijowie. Choć przełomowych deklaracji nie ma, prezydent Ukrainy uznał, że wizyta była „bardzo owocna”. Na poniedziałek planowano rozmowy telefoniczne prezydenta USA najpierw z Moskwą, potem z Kijowem.
— Dobrze, że negocjatorzy wreszcie dotarli do Kijowa. Bodajże osiem razy byli w Moskwie, w Ukrainie są po raz pierwszy — podsumowuje wizytę wysłanników Donalda Trumpa Radosław Sikorski, minister spraw zagranicznych.
— Oczywiście życzylibyśmy sobie, żeby ta wojna się zakończyła, ale bez kapitulacji Ukrainy — oświadczył szef polskiego MSZ. Ironizował, że kiedy Steve Witkoff i Jared Kushner zajmowali się Bliskim Wschodem zamiast do pokoju, doprowadzili do wojny. Negocjatorom życzył, by tym razem osiągnęli lepsze rezultaty.
Na razie nie wiadomo, jakie skutki przyniesie wizyta amerykańskiej delegacji u Wołodymyra Zełeńskiego. Witkoff i Kushner w sobotę byli w Moskwie; skąd – jak pisaliśmy – wyjechali ukontentowani.
I choć żadne oficjalne deklaracje po amerykańskiej wizycie w Kijowie nie padły, prezydent Ukrainy dziennikarzom przekazał, że spotkanie było merytoryczne i dotyczyło:
Podobnie amerykańskim dziennikarzom mówił Witkoff. Dodał, że amerykańska delegacja jest bardzo zadowolona, ale czeka, aż Ukraina i Rosja zdecydują się na ustępstwa i „pewnego rodzaju kompromis”. „Moscow Times” pisze jednak, że Amerykanie, mimo szumnych zapowiedzi, nie przywieźli konkretów i starali się jedynie forsować poprzednie, odrzucone już przez strony, propozycje zakończenia konfliktu.
Wojna trwa i prawdopodobnie nie zakończy się przed zimą. Zarówno Zełeński, jak i amerykańska delegacja chcą jednak, by rozmowy na linii Kreml-Kijów-Waszyngton wznowiono jak najszybciej.
Jeszcze w poniedziałek Donald Trump miał rozmawiać z Władimirem Putinem, a potem z Wołodymyrem Zełeńskim, ale
Wizyta Witkoffa i Kushnera w Kijowie była pierwszą, odkąd w rozmowy pokojowe zaangażowały się Stany Zjednoczone.
24 sierpnia 2026 Ukraińcy ujawnili plan pokojowy przygotowany we współpracy z USA i europejskimi partnerami. Rosja od razu uznała propozycję „egzotyczną”.
Jak pisała w OKO.press Agnieszka Jędrzejczyk, Putin uważa, że zniszczy zaplecze Ukrainy zmasowanymi atakami, a to doprowadzi do załamania się frontu. Propaganda Kremla ignoruje ataki na infrastrukturę Rosji, w której brakuje paliwa, a po sieci sprzedażowej Wildberries kolej przyszła na magazyny sieci Ozon. A także m.in. rafinerię nowokujbyszewską, wojskowy kosmodrom w Plesiecku oraz port w Jejsku. Putin nazywa to „pewnymi niedogodnościami dla ludzi”, ale zakłada, że wytrzymają.
Moskwa — ustami Putina, a także jego ministra spraw zagranicznych Ławrowa — ostrzega, że żadnego zawieszenia broni nie zaakceptuje, gdyż zamierza „zrealizować wszystkie cele operacji specjalnej”. A zatem przejąc kontrolę nad Ukrainą i zmienić w niej władze, a następnie zająć się Europą Środkową. Putin dodaje też, że „jest za wcześnie, aby wybiegać myślami w przyszłość i mówić o tym, co mogłoby stanowić podstawę ewentualnych porozumień”.
Przeczytaj także: