0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

11:47 16-05-2025

Prawa autorskie: Fot. Krzysztof Zatycki / Agencja Wyborcza.plFot. Krzysztof Zatyc...

Anonimowe spoty wyborcze. Duda domaga się wyjaśnień od ABW przed ciszą wyborczą

Kto odpowiada za reklamy promujące kandydata KO? Hołownia chce wyjaśnień od Trzaskowskiego, Trzaskowski odpowiada: „To nie my”. O szczegółowe informacje od służb, jeszcze przed ciszą wyborczą, apeluje do ABW prezydent Andrzej Duda

Co się wydarzyło

W środę 14 maja Instytut NASK ostrzegał o możliwości zagranicznej ingerencji w wybory. Chodziło o anonimowe spoty promujące w mediach społecznościowych kandydata Koalicji Obywatelskiej Rafała Trzaskowskiego i krytykujące jego przeciwników — Sławomira Mentzena i Karola Nawrockiego.

Portal Wirtualna Polska w opublikowanym 15 maja tekście wskazał, że za całą akcją mogą stać osoby związane z organizacją Akcja Demokracja i jej zagranicznymi partnerami (węgierską firmą Estratos). Jednak z ustaleń OKO.press wynika, że zagraniczne tropy prowadzą do Stanów Zjednoczonych, ale o tym niżej, bo sprawa żyje swoim politycznym rytmem.

W piątek 16 maja o wyjaśnienia zaapelował do Rafała Trzaskowskiego kandydat Trzeciej Drogi Szymon Hołownia. „Rafał Trzaskowski ma czas do dzisiaj do końca dnia, żeby jasno się w tej sprawie wypowiedzieć. W każdym sztabie może się zdarzyć ktoś, nad kim ktoś nie zapanuje, (...) natomiast my musimy mieć przede wszystkim świadomość, czy mamy wspólnotę wartości” – mówił Hołownia na antenie RMF FM. W mediach społecznościowych opublikował również wpis w tej sprawie. „Polskiego prezydenta wybierają Polacy. Zagraniczna ingerencja w nasz wybór jest tak samo niedopuszczalna, gdy pochodzi z Austrii, Węgier i znanych NGO, jak gdy pochodzi z Rosji i Chin. Karty na stół, sztabie kandydata PO – na szali jest uczciwość wyborów i uwaga pisowskich sędziów, którzy czyhają na preteksty, by unieważnić wybory” – napisał Szymon Hołownia.

Rafał Trzaskowski podczas rozmowy z dziennikarzami powiedział, że to nie jego sztab jest odpowiedzialny za kampanię w sieci. „Wyjaśnienia powinny płynąć ze strony samego NASK-u i tych wszystkich służb, które to nadzorują oraz ewentualnie fundacji, które taką kampanię organizują” – mówił kandydat KO. „Dzisiaj jest bardzo trudno rozpoznać, kto organizuje jaką kampanię – na pewno nie jesteśmy to my i to jest najważniejsze” – dodał Trzaskowski.

Temat mocno rozgrywa Prawo i Sprawiedliwość. Podczas piątkowej konferencji prasowej Radosław Fogiel przekonywał, że to największy po '89 roku skandal związany z próbą ingerencji w wybory. „Mamy do czynienia z wydawaniem setek tysięcy złotych poza kontrolą na reklamy w mediach społecznościowych, reklamy atakujące Karola Nawrockiego i Sławomira Mentzena i promujące, wychwalające pod niebiosa Rafała Trzaskowskiego. Wszystko to poza reżimem Kodeksu wyborczego” – mówił Fogiel.

PiS uważa, że pu publikacji Wirtualnej Polski służby powinny wejść do siedziby Akcji Demokracji, żeby zabezpieczyć materiały. „Zamiast tego mamy bezczynność instytucji” – mówił Fogiel.

W sprawę zaangażowała się też Kancelaria Prezydenta. Andrzej Duda chce, żeby ABW jeszcze dziś, w piątek 16 maja przed ciszą wyborczą przekazało mu informacje o działaniach podjętych przez służby w sprawie ewentualnego nielegalnego finansowania kampanii wyborczej.

Jaki jest kontekst

Akcja Demokracja tłumaczy, że ich udział w tworzeniu anonimowych spotów polegał wyłącznie na pomaganiu zagranicznemu partnerowi w znalezieniu chętnych do nagrań w ramach kampanii profrekwencyjnej. „Zapewne powinniśmy wykazać się większą czujnością i uważnością” – mówił Bogumił Kolmasiak z Akcji Demokracji. – „Zajęci swoimi akcjami zostaliśmy jako fundacja wykorzystani do pośrednictwa przy znalezieniu chętnych do nagrań”. Zagranicznym partnerem, na którego wskazuje Akcja Demokracja jest firma Estratos z siedzibą w Wiedniu. Założona przez dwóch Węgrów: Ádáma Ficsora (ministra ds. służb specjalnych w rządzie Gordona Bajnaia, który rządził przed Victorem Orbánem) i Viktora Szigetvaria. Estratos zajmuje się cyfrowym marketingiem politycznym. Jak podało WP: „Większościowym udziałowcem Estratosa jest fundusz Higher Ground Labs Fund III LP, powiązany z amerykańską Partią Demokratyczną”.

Jak pisała w OKO.press Anna Mierzyńska, osoba reprezentująca Estratosa, która poinformowała Akcję Demokracja o poszukiwaniu chętnych do nagrań, prawdopodobnie nie jest pracownikiem, lecz zewnętrznym współpracownikiem Estratosa. Jednocześnie współpracuje też z innymi podmiotami. Estratos był jednym z nich. Nie wiadomo więc na pewno, czy akurat ta firma zleciła nagranie spotów, czy było to zlecenie uzyskane od kogoś innego. Jak ustaliliśmy, osoba reprezentująca Estratosa to amerykański konsultant polityczny, związany z amerykańską agencją PR, która działa w Europie Środkowo-Wschodniej. Jego udział (lub jego pracowników) w opisywanej akcji reklamowej oznaczałby, że w powstanie i opublikowanie reklam na Facebooku mogą być zaangażowane podmioty ze Stanów Zjednoczonych.

Więcej w tekście Anny Mierzyńskiej:

Przeczytaj także: