Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Interia dotarła do dokumentów potwierdzających, że Karol Nawrocki oddał mieszkanie, które przejął od Jerzego Ż. Słynna kawalerka ma posłużyć jednemu z trójmiejskich NGO-sów
28-metrowe mieszkanie, przejęte przez Nawrockiego w 2017 roku, trafi do Chrześcijańskiego Stowarzyszenia Dobroczynnego w Gdyni. Wynika to z aktu notarialnego, do którego dotarli dziennikarze Interii. Dokument datowany na 14 maja 2025 potwierdza, że kandydat popierany przez PiS przekazuje temu NGO-sowi kawalerkę w darowiźnie.
W akcie zapisano zarazem prawo do dożywotniego korzystania z mieszkania przez Jerzego Ż. – mężczyznę, który odstąpił je Nawrockiemu w zamian za pomoc, w tym finansową. Jak ustalił w ubiegłym tygodniu Onet, Jerzy Ż. jest od ponad roku mieszkańcem jednego z gdańskich Domów Pomocy Społecznej. Trafił tam, bo nie był w stanie samodzielnie funkcjonować.
Chrześcijańskie Stowarzyszenie Dobroczynne to ogólnopolska organizacja pozarządowa z długą tradycją – istnieje od 1999 roku. Zajmuje się pomocą osobom w kryzysie bezdomności. Członkini zarządu gdyńskiego oddziału stowarzyszenia podziękowała Karolowi i Marcie Nawrockim „za ich piękny gest”.
„To mieszkanie będzie służyło osobom w trudnej sytuacji. Tak jak zapisano w akcie notarialnym, pan Jerzy może tam mieszkać do końca życia” – przekazała mediom Palmowska.
Afera z kawalerką Karola Nawrockiego to jeden z punktów zwrotnych prezydenckiej kampanii wyborczej. Portal Onet na początku maja ujawnił, że Nawrocki posiada drugie mieszkanie, choć w debacie „Super Expressu” deklarował, że ma tylko jedno.
Następnie dziennikarze ustalili, że polityk wszedł w posiadanie kawalerki w dziwnych okolicznościach. Przekazał Jerzemu Ż. pieniądze na wykup mieszkania komunalnego z bonifikatą. A następnie, w 2012 roku, zawarł z nim umowę przedwstępną, w której zadeklarował, że wypłacił mężczyźnie dodatkowo 120 tys. zł. Jak sam potem przyznał – do wypłaty nie doszło. Nawrocki tłumaczył, że pieniądze przesyłał w ratach ze względu na psychiczne i prawne problemy Jerzego Ż. Nie potwierdzono jednak jak dotąd, że cała deklarowana w umowie suma faktycznie trafiła do Jerzego Ż. Państwo Nawroccy w 2017 roku oficjalnie przejęli mieszkanie – dopiero po pięciu latach, bo przez tak długi czas Jerzy Ż. nie mógł odstąpić lokalu, by nie stracić 90-procentowej zniżki na wykup od gminy.
Wszystko to wyglądało na z góry zaplanowaną operację przejęcia mieszkania od zagubionego życiowo i chorego mężczyzny. Politycy PiS próbowali bronić wizerunku Nawrockiego jako osoby, która z dobrego serca pomagała samotnemu człowiekowi. Gdy okazało się, że Jerzy Ż. od dawna korzysta z pomocy społecznej i mieszka w DPS, przekonywali, że Nawrocki po prostu kupił od niego mieszkanie po cenie rynkowej. Gdy i to okazało się nieprawdą, Nawrocki ogłosił, że odda kawalerkę organizacji społecznej. W międzyczasie opublikował też nagranie, w którym zdradza szczegóły problemów z prawem Jerzego Ż.
Choć „afera kawalerkowa” odbiła się w opinii publicznej szerokim echem, niekoniecznie musi mieć przełożenie na wyniki pierwszej tury wyborów prezydenckich, która odbędzie się 18 maja.
Jak pisze w OKO.press Piotr Pacewicz: „Nawrocki od marca urósł o 2 pkt proc., ale w porównaniu z końcówką kwietnia stracił punkt procentowy (dokładniej 1,2 pkt). To może być mini efekt afery z kawalerką, ale różnica jest tak mała, że wystarczy jeden lepszy sondaż w tym tygodniu i już go nie będzie. Zastanawiające, że poparcie dla Nawrockiego jest wciąż poniżej poparcia dla PiS, które sięga w tej chwili 29-30 proc. Tu są rezerwy prezesa IPN”.
Przeczytaj także: