Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
W nocy w Belfaście płonęły domy mieszkalne, samochody i sklepy. To efekt antyimigranckiej nagonki rozkręconej przez skrajną prawicę
Zamieszki wybuchły po ataku, do którego doszło w poniedziałek 8 czerwca przed blokiem mieszkalnym w północnym Belfaście. 30-letni Sudańczyk, ubiegający się w Irlandii Północnej o azyl, zaatakował nożem mężczyznę na ulicy. W sieci krążyło nagranie z kamery monitoringu, na którym widać, jak sprawca siedzi okrakiem na swojej ofierze i zadaje mu ciosy w głowę i szyję. Mężczyźnie postawiono zarzut usiłowania zabójstwa. Podejrzany ma stawić się w sądzie w środę, 10 czerwca.
Atak wywołał szok oraz obudził antyimigranckie nastroje. We wtorek wieczorem grupy częściowo zakapturzonych i zamaskowanych ludzi zdemolowały ulice Belfastu. Jak podaje The Guardian, protestujący porwali i podpalili autobus, podłożyli ogień pod budynki mieszkalne i samochody, szczególnie we wschodniej części miasta.
BBC, cytując jednego z pastorów, podało, że zamaskowani mężczyźni wtargnęli do jednego z domów i wypędzili z niego rodzinę, bo była „czarna”. Także Guardian informował, że tłum zaatakował mieszkanie imigrantów. Napastnicy krzyczeli, że przyszli je „wyzwolić". Ostatniej nocy zaatakowano też zakład barberski należący do imigrantów z Turcji. W ogniu stanął również radiowóz policji.
Jon Boutcher, komendant policji w Irlandii Północnej, podczas konferencji prasowej przekazał, że podejrzany otrzymał zezwolenie na pobyt w Wielkiej Brytanii we wrześniu 2023 roku. Od tego czasu był w procedurze azylowej. Boutcher dodał, że informacje zgromadzone przez służby nie wskazują, żeby atak, do którego doszło 8 czerwca, miał podłoże terrorystyczne. Mężczyzna nie figurował w żadnych bazach danych dotyczących naruszenia bezpieczeństwa, nigdy wcześniej nie złamał też prawa.
Komendant apelował do mieszkańców miasta, aby nie dali się zwieść internetowym podżegaczom, prowokującym do wywołania zamieszek. Wśród nich znajdują się politycy Reform UK, którzy przekonywali, że horror na ulicach Belfastu jest „bezpośrednim skutkiem zdradzieckiej polityki imigracyjnej torysów i labourzystów”. "Reform ogłosiło już całkowity zakaz wydawania wiz dla wszystkich osób z Sudanu. Dość tego” – pisali. W rozkręcanie spirali nienawiści zaangażował się też Elon Musk, który wzywał do głośnych i stanowczych protestów.
Społeczność imigrantów już wczoraj, 9 czerwca, wyrażała obawy, że staną się celem ataków. Jak podaje The Guardian, sudańscy właściciele sklepów na Sandy Row, dzielnicy w centrum Belfastu, zamknęli swoje sklepy stalowymi roletami już o 16:00 i schowali się w domach. Za to Centrum Islamskie w Belfaście odwołało wieczorne modlitwy. „Mówimy naszym wiernym, żeby wrócili do domów, nie wychodzili, pilnowali swoich dzieci, nie rozpowszechniali plotek i słuchali władz” – przekazał Ameer Ibrahim.
Przeczytaj także: