Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Minister sprawiedliwości Adam Bodnar poinformował, że z 600 podejrzanych spraw prokuratorskich z lat 2016-2023 w co najmniej dwustu przypadkach udało się wykazać polityczną motywację śledczych. Bodnar ma przedstawić szczegóły raportu 8 stycznia.
31 grudnia 2024 r. minister sprawiedliwości napisał na portalu X:
"Otrzymałem dziś pierwszy, liczący blisko 200 stron, szczegółowy raport przygotowany przez zespół prokuratorów w Prokuraturze Krajowej prowadzący analizę postępowań z lat 2016-2023, w stosunku do których wystąpiło podejrzenie politycznego wpływu na ich przebieg i podejmowane decyzje.
Tego rodzaju podejrzenie dotyczy ponad 600 postępowań prowadzonych w całej Polsce. Pierwszy raport opisuje 200 z nich. Zespół prokuratorski nadal analizuje i bada pozostałe 400.
Już po wstępnym zapoznaniu się z ustaleniami prokuratorów widać, że w badanym okresie prokuraturę toczyła systemowa choroba.
Wiele spraw było prowadzonych nierzetelnie i wymaga podjęcia nowych decyzji przez niezależnych prokuratorów.
Raport będzie też podstawą odpowiedzialności dyscyplinarnej, a w części przypadków także karnej,
wobec prokuratorów, którzy sprzeniewierzyli się rocie przysięgi, podejmując decyzje niezgodnie z zebranym materiałem dowodowym, realizując za to polityczne polecenia lub oczekiwania".
Adam Bodnar zapowiadał, że raport o prokuratorskich śledztwach mających cechy szykan i politycznego nacisku na obywateli będzie gotowy do końca grudnia 2024. Jako RPO i potem, po zakończeniu kadencji, Bodnar powtarzał, że taki typ nacisku państwa na obywateli, jaki miał miejsce w czasach PiS, nie może pozostać bez reakcji.
Część z tych spraw opisywaliśmy w OKO.press. Postawiliśmy tezę, że proceder, w którym państwo PiS wykorzystuje policję, prokuraturę, podległe sobie media, Sanepid i farmy trolli w internecie, ma cechy zorganizowanego procederu. Jego celem było wywarcie efektu mrożącego — zniechęcenie obywateli protestujących przeciwko różnym posunięciom władzy do publicznego zabierania głosu. Takie sprawy nazywa się na świecie SLAPP-ami (od Strategic Lawsuit Against Public Participation — postępowania sądowe przeciwko partycypacji publicznej).
Od czasu przejęcia władzy przez obecną koalicję część osób dotkniętych tym procederem domaga się rozliczeń. Adam Bodnar podkreślał jednak, że każda sprawa wymaga dokładnego sprawdzenia i analizy akt.
Raport, o którym poinformował, dotyczy spraw, które prowadziła prokuratura.
Jeszcze trudniejsza jest analiza postępowań wszczynanych przez policję. Wiadomo dziś, że policja używała Kodeksu wykroczeń do wypychania aktywistów ze sfery publicznej. Polegało to na masowym przekazywaniu do sądu spraw o drobne wykroczenie — np. uczestnicy antyrządowych zgromadzeń publicznych mieli sprawy o „blokowanie ruchu”, „umieszczanie ogłoszeń w miejscu do tego nieprzeznaczonym”, czy „używanie słów wulgarnych w miejscu publicznym”. Jedna osoba mogła mieć takich spraw kilkanaście — kilkadziesiąt — sto kilkadziesiąt. W każdej groziła najwyżej kilkusetzłotowy mandat. Człowiek miał do wyboru zapłacić i więcej się nie wychylać albo walczyć o swoje przed sądem.
Nacisk na obywateli przyniósł jednak w Polsce nieoczekiwany skutek: atakowani obywatele organizowali się, środowisko prawnicze zaoferowało darmową pomoc prawną. Zdobyte w ten sposób umiejętności wspólnego działania i wspierania potrzebujących przydały się, gdy Putin 22 lutego 2022 r. zaatakował Ukrainę. W całej Polsce to właśnie wokół aktywnych, prześladowanych przez prokuraturę i policję obywateli, krystalizowała się sieć pomocy Ukrainie. Stworzyła się i zadziałała, zanim zareagowały centralne struktury państwa.
Przeczytaj także: