Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
„Służby muszą jak najszybciej zatrzymać osoby odpowiedzialne za prowokacje związane z fałszywymi zgłoszeniami o pożarach” – podkreślił w niedzielę premier Donald Tusk.
W sobotę 23 maja 2026 do mieszkania należącego do członka rodziny prezydenta RP Karola Nawrockiego weszła straż pożarna.
Aktualizacja: rzecznik prezydenta podał, że mieszkanie należy na matki Karola Nawrockiego.
Zgłoszenie „wskazujące na możliwość wystąpienia pożaru w mieszkaniu [w Gdańsku] oraz zagrożenia życia osób znajdujących się wewnątrz” przyszło SMS-em na numer alarmowy o godz. 19:33 w sobotę 23 maja 2026. Następnie wyłynęło kolejne zgłoszenie „dotyczące nagłego zatrzymania krążenia” – ten opis zdarzeń pochodzi od MSWiA.
Ministerstwo zaznacza, że „próby skontaktowania z osobami zgłaszającymi nie przynosiły rezultatu”.
„Na miejsce zadysponowano służby w postaci karetki pogotowia, policjantów i funkcjonariuszy Straży Pożarnej. Pierwsze na miejscu pojawiło się pogotowie, a następnie na miejsce przybyli funkcjonariusze Państwowej Straży Pożarnej, którzy dokonali siłowego wejścia do mieszkania. Następnie do mieszkania weszli też policjanci. Wewnątrz lokalu nikogo nie zastano, nie potwierdzono również zgłoszenia dotyczącego pożaru. Policjanci zabezpieczyli mieszkanie do czasu przybycia na miejsce lokatorów”.
W nocy z soboty na niedzielę rzeczniczka MSWiA Karolna Gałecka poinformowała, że mieszkanie należy do członka rodziny prezydenta RP, a nie do samego Karola Nawrockiego. W związku z tym nie jest objęte ochroną Służby Ochrony Państwa.
Wyjaśnieniem sprawy zajmują się między innymi eksperci Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości.
W niedzielę rano, po godz. 8, premier Donald Tusk spotkał się z przedstawicielami służb i ministrami minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński, wicepremier minister obrony narodowej Władysław Kosiniak – Kamysz, wicepremier minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski i minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak.
Jeszcze w sobotę premier kontaktował się z prezydentem. „Umówiliśmy się, co innego praktyka oczywiście, że nikt nie będzie robił z tego polityki, bo tu chodzi i o ochronę ludzi, i o ochronę potencjalnych ofiar takich prowokacji, ale też o ochronę dobrego mienia straży pożarnej czy policji” – mówił w niedzielę przed kamerami Donald Tusk.
„Trzeba się zastanowić, dlaczego prawo, które jest teoretycznie bardzo surowe, nie odstrasza sprawców takich prowokacji. To jest szczególnie ważne pytanie, bo przygniatająca część tych fałszywych zgłoszeń to są głupie dowcipy, bardzo często nieletnich” – mówił Tusk. Zapowiedział też zweryfikowanie sposobu karania za takie działania.
Co na to otoczenie prezydenta?
„Oczekujemy pełnego wyjaśnienia tej sytuacji. Oczekujemy działań o charakterze systemowym. Przez te kilkanaście dni nie ustalono niczego” – mówił w „Śniadaniu Rymanowskiego” w Polsat News rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz.
„Nazywać interwencję straży pożarnej, która zareagowała na informację o możliwym pożarze i zagrożeniu ludzkiego życia „brutalnym atakiem służb na prezydenta” to skrajny cynizm lub skrajna głupota. Kompromitujecie się” – zwrócił się premier Tusk do liderów opozycji Przemysława Czarnka i Mateusza Morawieckiego z PiS oraz Zbigniewa Boguckiego, szefa Kancelarii Prezydenta.
Sam Karol Nawrocki jeszcze nie zabrał głosu.
Czy służby przekroczyły swoje uprawnienia i zareagowały nadmiarowo?
„Mamy stworzyć dwie listy obywateli? Jedni to ci, których nie wolno ruszać, a drudzy to ci pozostali? Każdy obywatel jest równy wobec prawa, każdemu przysługuje prawo do bezpiecznego zamieszkiwania. Jest zgłoszenie, mamy to traktować jako zgłoszenie realne” – komentował w radiu TOK FM reakcję służb płk Krzysztof Przepiórka, oficer służb specjalnych, współtwórca GROM. Zaznaczył, że ważne jest ustalenie, kto za tym stoi.
„Jeżeli mamy domorosłych żartownisiów, to pół biedy. Należy jednak pamiętać, że jesteśmy w stanie wojny hybrydowej. I to mogą być ludzie z zewnątrz, którym bardzo zależyb na tym, żeby aktywować służby. Politycy czerpią z tego korzyści, Bogucki niedawno powiedział, że państwo Tuska źle zareagowało. May jasne procedury, nic w nich nie należy zmieniać. Trzeba tylko namierzyć prowokatorów lub żartownisiów i przykładnie ich ukarać. Nieuchronność kary będzie skutecznym orężem przeciwko tego typu działaniom”.
MSWiA twierdzi, że wykrycie sprawców tzw. alarmów kaskadowych jest niezwykle trudne. Do dziś nie udało się ustalić np. sprawców fałszywych alarmów w czasie matur w 2019 roku.
A fałszywych zgłoszeń są tysiące. W minionym roku do straży pożarnej wpłynęło 47 tys. fałszywych alarmów. Przy czym polskie służby cierpią na braki kadrowe, tylko w warszawskiej policji jest ok. 20 proc. wakatów.
W ostatnich dniach do opinii publicznej dotarły informacje o kilkunastu fałszywych alarmach oraz wykorzystaniu telefonów osób publicznych do zamawiania pizzy. Chodzi o Sławomira Mentzena, jednego z liderów opozycyjnej Konfederacji, oraz byłego szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego, Sławomira Cenckiewicza.
Najgłośniejszym zdarzeniem z tej serii było wejście policji do mieszkania Tomasza Sakiewicza, redaktora naczelnego Telewizji Republika. Policja zareagowała na zgłoszenie, że w tym mieszkaniu nastolatek chce popełnić samobójstwo.
Umyślne wywołanie fałszywego alarmu dotyczącego zagrożenia życia lub mienia na dużą skalę (np. alarm bombowy w szkole czy na lotnisku) jest przestępstwem z art. 224a Kodeksu karnego. W takich sytuacjach sprawcy grozi kara od 6 miesięcy do nawet 8 lat pozbawienia wolności, a jeśli czyn wywołał poważne skutki – od 2 do 15 lat.
Przeczytaj także: