Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Zaledwie kilka godzin po tym, jak generał Alexus G. Grynkewich, naczelny dowódca sił sojuszniczych NATO, oznajmił, że USA wstrzymują rozmieszczenie w Europie pancernej brygady bojowej, a taka rotacyjnie stacjonuje w Polsce, Pentagon uściśla: zmaleć ma liczba brygadowych grup bojowych, niekoniecznie w Polsce.
Generał Alexus G. Grynkewich, naczelny dowódca sił sojuszniczych NATO w Europie i dowódca sił USA w Europie, podczas konferencji prasowej po posiedzeniu Komitetu Wojskowego NATO we wtorek 19 maja potwierdził, że USA zmniejszają obecność wojskową w Europie. Tłumacząc wiele niejasności, które narosły wokół tematu w ciągu ostatnich tygodni ze względu na chaotyczną komunikację z Waszyngtonu, Grynkewich wyjaśnił, że chodzi o wycofanie z Europy w sumie 5 tysięcy żołnierzy poprzez:
„Zmiany w amerykańskiej obecności wojskowej w Europie nie wpłyną jednak na zdolność NATO do realizacji regionalnych planów obronnych” – zapewniał generał we wtorek 19 maja.
Oświadczenie generała Grynkewicha wywołało żywe reakcje, także w amerykańskich mediach, bo oznaczałoby, że znaczna większość żołnierzy wycofywanych obecnie przez USA z Europy, zostanie wycofana z Polski, a nie z Niemiec, jak jeszcze na początku maja zapowiadał sekretarz wojny Pete Hegseth.
OKO.press również pisało o tym scenariuszu tuż po konferencji generała Grynkewicha w tym tekście.
Ale we wtorek wieczorem czasu polskiego Pentagon wydał oświadczenie, w którym wyjaśnia, że w Waszyngtonie zapadła decyzja o zmniejszeniu z 4 do 3 liczby brygadowych zespołów bojowych (tzw. BCT – od Brigade Combat Teams) w Europie, a nie o tym, że będzie to dotyczyło akurat tej konkretnej pancernej brygadowej grupy bojowej (tzw. ABCT – od Armed Brigade Combat Teams), która ma zostać w tej chwili zrotowana w Polsce.
To oznacza, że Amerykanie mogą jednak podjąć decyzję o zmniejszeniu obecności amerykańskiej w Niemczech.
Tam też stacjonują bowiem BCT-sy, czyli brygadowe zespoły bojowe. Jest nim np. stacjonujący w Vilseck w Bawarii 2. Pułk Kawalerii, który także jest brygadą bojową, ale tzw. Brygadą Bojową Stryker (głównym elementem tej formacji są ośmiokołowe transportery opancerzone Stryker). To ta formacja była już wskazywana przez media jako możliwy kandydat do wyprowadzki.
Departament Obrony podkreślił w oświadczeniu opublikowanym przez Seana Parnella, rzecznika Pentagonu, że „decyzja o zmniejszeniu łącznej liczby brygadowych zespołów bojowych (BCT) przydzielonych do Europy z czterech do trzech” skutkuje
tymczasowym opóźnieniem rozmieszczenia sił amerykańskich w Polsce, która jest wzorcowym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych".
Pentagon podkreślił także, że szef Departamentu, Pete Hegseth, rozmawiał wcześniej z wicepremierem Polski Kosiniakiem-Kamyszem, a Departament „będzie pozostawał w ścisłym kontakcie z naszymi polskimi partnerami w miarę postępów tej analizy, w tym w celu zapewnienia, że Stany Zjednoczone zachowają silną obecność wojskową w Polsce”.
„Polska wykazała zarówno zdolność, jak i determinację do obrony własnej. Inni sojusznicy z NATO powinni pójść w jej ślady” – napisano w oświadczeniu.
O tym, że nie ma na razie planu wycofania żołnierzy z Polski, tylko dochodzi do opóźnienia wysłania brygady rotacyjnej, we wtorek po południu mówił też wiceprezydent J.D. Vance.
„Nie zmniejszyliśmy liczebności kontyngentu w Polsce o 4000 żołnierzy. To, co zrobiliśmy, to opóźniliśmy wysłanie kontyngentu, który miał trafić do Polski – to nie jest redukcja, a jedynie standardowe opóźnienie w rotacji, które czasami ma miejsce w takich sytuacjach” – powiedział Vance.
Wiceprezydent podkreślał także, że to nie jest tak, że USA chcą wycofać z Europy każdego żołnierza, tylko chcą zmodyfikować nieco swoją obecność.
„Nie chodzi nam o wycofanie wszystkich amerykańskich żołnierzy z Europy. Chodzi nam o takie przesunięcie niektórych zasobów, które zapewni maksymalne bezpieczeństwo Stanom Zjednoczonym. Nie sądzę, żeby było to niekorzystne dla Europy” – powiedział J.D. Vance.
Co z tego wynika? Wciąż nie wiadomo, skąd dokładnie wycofane zostaną wojska amerykańskie z Europy. Pentagon deklaruje, że „przekaże więcej informacji w odpowiednim czasie i w odpowiednich okolicznościach”.
Od początku maja w amerykańskich mediach oraz w wypowiedziach członków amerykańskiej administracji, w tym prezydenta Donalda Trumpa, pojawiały się zapowiedzi dotyczące ograniczenia amerykańskiej obecności wojskowej w Europie. Dotyczyły one:
Te decyzje podjęte w zbliżonym czasie, ale komunikowane osobno, zrodziły wiele wątpliwości:
Wtorek 19 maja przyjął rozstrzygnięcie tylko w jednej kwestii:
Amerykanie mają na razie planować wycofanie w sumie 5 tysięcy żołnierzy.
Choć jak mówił po spotkaniu Komitetu Wojskowego NATO generał Alexus G. Grynkewich, to może nie być ostatnie słowo w tym temacie.
„W miarę jak europejski filar NATO staje się coraz silniejszy, Stany Zjednoczone mogą pozwolić sobie na ograniczenie obecności w Europie i skupienie się wyłącznie na zapewnianiu tych kluczowych zdolności, których sojusznicy nie są jeszcze w stanie zapewnić samodzielnie” – mówił generał.
Podkreślał, że w miarę jak sojusznicy będą rozwijać swoje zdolności, "Stany Zjednoczone mogą wycofywać część własnych sił i wykorzystywać je do innych globalnych priorytetów”.
„Należy się więc spodziewać, że z czasem nastąpi kolejne przegrupowanie sił amerykańskich, w miarę jak sojusznicy będą rozbudowywać swoje potencjały” – mówił Grynkewich.
Przeczytaj także: