Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Policjanci zatrzymali 48-letnią kobietę, która zaatakowała kierowcę taksówki, który pochodzi z Ukrainy. Uderzyła go w głowę, kiedy odmówił jej zatrzymania się przy sklepie. Ze względu na to, że świadkiem zdarzenia było małoletnie dziecko – córka kobiety – materiały sprawy zostaną również przekazane do sądu rodzinnego.
Jak informuje Policja Śląska, funkcjonariusze podjęli działania po publikacji filmiku, który 30 lipca pojawił się w mediach społecznościowych.
„Mundurowi dotarli do 35-letniego obywatela Ukrainy i przyjęli od niego zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Z jego treści wynikało, że mężczyzna realizował zamówiony przez kobietę kurs. Kiedy odmówił jej zatrzymania się przy sklepie, został przez nią uderzony w głowę” – czytamy w komunikacie policji.
Policjanci zabezpieczyli również zapis monitoringu z samochodu pokrzywdzonego, który może pomóc w wyjaśnieniu przebiegu całego zdarzenia.
Do incydentu miało dojść w czwartek, 30 lipca, między godziną 12.00 a 13.00 podczas kursu zamówionego przez aplikację Bolt. Według zarejestrowanego przez kierowcę wideo pasażerka, która podróżowała z małą córką, domagała się od mężczyzny zjechania z wyznaczonej trasy. Kobieta zapytała, czy kierowca mówi po polsku, a potem kazała mu zatrzymać się pod sklepem.
Kierowca odmówił. To miało wzbudzić złość pasażerki, kierowca usłyszał wulgaryzmy i wyzwiska na tle narodowościowym. Kobieta też go uderzyła, po czym wysiadła.
Według funkcjonariuszy 48-letnia kobieta, która miała dopuścić się ataku na kierowcy, sama zgłosiła się do Komisariatu Policji I w Częstochowie i została zatrzymana.
„Zgromadzone w tej sprawie materiały zostały już przekazane do częstochowskiej prokuratury celem oceny prawno-karnej. Jeszcze dziś kobieta zostanie doprowadzona do prokuratury, gdzie będą podejmowane wobec niej dalsze czynności” – informuje Policja Śląska. Dodaje, że ze względu na to, że świadkiem zdarzenia było małoletnie dziecko, „materiały dotyczące tego zdarzenia zostaną również przekazane do sądu rodzinnego celem oceny sytuacji rodzinnej i podjęcia stosownych czynności w ramach jego kompetencji”.
Coraz częściej dochodzi do aktów agresji i fizycznej przemocy wobec obywateli Ukrainy mieszkających w Polsce. Jak wylicza w OKO.press Angelika Pitoń, na początku lipca we Wrocławiu został zaatakowany 19-latek z Ukrainy chwilę po tym, jak rozmawiał z mamą przez telefon po ukraińsku. Chłopak ma złamany nos, uszkodzony kręgosłup.
W połowie lipca w Bielsku-Białej mężczyzna zwyzywał 11-latki pasażerki miejskiego autobusu. Agresorowi postawiono zarzuty znieważenia trzech Ukrainek, a także naruszenia nietykalności cielesnej jednej z nich.
Przed tygodniem dorosła kobieta zaatakowała dwie 13-letnie dziewczynki bawiące się na placu zabaw w Legnicy.
W niedzielę, 26 lipca we Wrocławiu trzech mężczyzn pod sklepem zaatakowało parę pochodzącą z Ukrainy. Napastnikom nie spodobał się wschodni akcent Nastii i Maksyma.
Przeczytaj także:
Przemocą wobec Ukraińców mieszkających w Polsce jest zaniepokojony również prezydent Wołodymyr Zełenski. Po spotkaniu z premierem Tuskiem w Lublinie 29 lipca poinformował, że omówił z premierem m.in. „wyzwania związane z bezpieczeństwem” obywateli Ukrainy.
„Ważne jest, aby Ukraińcy, którzy z powodu wojny opuścili swoje domy i znaleźli schronienie w Polsce, czuli się bezpiecznie”– zaznaczył Zełenski.
Przeczytaj także: