Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Banery z dezinformacyjnymi hasłami, uderzającymi w kandydata na prezydenta Rafała Trzaskowskiego, rozwieszono ostatniej nocy w Warszawie. Nie ma na nich oznaczeń żadnego komitetu wyborczego. Sprawdziliśmy, kto może stać za tą akcją.
W nocy z czwartku na piątek, 29 na 30 maja, w Warszawie i podwarszawskich miejscowościach ktoś rozwiesił banery, uderzające w Rafała Trzaskowskiego, kandydata PO na prezydenta. Na pierwszy rzut oka wyglądają jak typowe banery wyborcze, jednak ich celem jest wprowadzenie w błąd wyborców.
Trzaskowski jest tam pokazany na tle flagi unijnej oraz tęczowej flagi środowiska LGBT. Nieprawdziwe są napisy, które zamieszczono na banerach. Obok nazwiska Trzaskowskiego można przeczytać:
Te slogany sugerują, że taki właśnie jest program wyborczy Trzaskowskiego. Tymczasem kandydat PO, który wielokrotnie wypowiadał się na ten temat, ma zupełnie inne poglądy zupełnie. Zaledwie tydzień temu w czasie telewizyjnej debaty stwierdził, że jego zdaniem unijny „pakt migracyjny nigdy nie wejdzie w życie”, jeśli chodzi o zobowiązania dla Polski, ponieważ Polska wcześniej przyjęła miliony migrantów z Ukrainy. „To ja wpisałem w unijne dokumenty, że jeżeli pomożemy Ukraińcom, to nie będziemy nikogo więcej przyjmowali” – powiedział wtedy.
Wiele razy mówił również, że jest przeciwny wysyłaniu polskich wojsk do Ukrainy. Wyjaśniał też, że Zielony Ład jako program unijny już nie istnieje, nie ma więc możliwości, by Polska go wprowadziła. Teza o promocji LGBT+ w szkołach w ogóle nie przystaje do rzeczywistości. To hasło znane z kampanii sprzed kilku lat, kiedy PiS atakował środowiska LGBT oraz Trzaskowskiego, realizując masywną dezinformacyjną kampanię na ten temat.
Hasła zamieszczone na banerach są więc fałszywe i wprowadzają w błąd odbiorców.
Z informacji OKO.press wynika, że banery rozwieszono niedaleko punków, w których w niedzielę będą pracować komisje wyborcze. Jeśli nie zostaną zdjęte, wyborcy będą je mijać po drodze na głosowanie.
Sygnały o pojawieniu się banerów dostawaliśmy od naszych Czytelników od rana. Jednak wtedy nie było wiadomo, kto stoi za całą akcją. Postanowiliśmy to sprawdzić, przeszukując media społecznościowe. Szybko okazało się, że już w czwartek wieczorem, czyli na początku akcji, zdjęcie z zawieszonym na płocie banerem zamieścił na platformie X Oskar Szafarowicz.
Szafarowicz to działacz pisowskiej młodzieżówki, ostatnio współpracujący z posłem PiS (dawniej Suwerenna Polska) Januszem Kowalskim. Obaj na początku kampanii byli zaangażowani w uruchomienie fanpage`a Stop Trzaskowski, który publikował uderzające w Trzaskowskiego reklamy na Facebooku. Opisywaliśmy go w OKO.press.
"Najnowsze reklamy opłacono w taki sposób, by nie było widać, jaka osoba dokonywała płatności. Jednak we wcześniejszych zarządzający kontem nie byli aż tak precyzyjni. Z raportu Facebooka dowiadujemy się więc, że pierwszy promowany post opłacił w styczniu Janusz Kowalski. Wydał na ten cel 935 zł. Natomiast dwie kolejne reklamy opłacił Patryk Horczak, wymieniany już wcześniej działacz pisowskiej młodzieżówki" – informowałam wówczas.
Później zarówno Szafarowicz, jak i Kowalski zaangażowali się w Ruch Obrony Granic, który założył Robert Bąkiewicz, działacz skrajnie prawicowy, były lider Marszu Niepodległości. Ruch Obrony Granic to antymigracyjna inicjatywa, której działania miały związek z kampanią prezydencką. Chodziło o nakręcanie strachu wobec migrantów w taki sposób, by dotyczące tego tematu nastroje społeczne było korzystne dla kandydata PiS, a niekorzystne dla kandydata PO.
Co najistotniejsze, Szafarowicz w swoim czwartkowym wpisie, prezentującym baner, wskazał właśnie na Ruch Obrony Granic jako na inicjatorów akcji wywieszania fałszywych reklam. „Ruch Obrony Granic mówi NIE – 1 czerwca głosujmy STOP TRZASKOWSKI” – napisał pisowski działacz, zamieszczając zdjęcie baneru.
Wpisy podobnej treści znalazły się także na kanałach inicjatywy Stop Trzaskowski. Jednak w nich nie wskazano autorów akcji.
Przeczytaj także: