0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

09:18 04-01-2026

Prawa autorskie: Foto Maxim Shemetov / POOL / AFPFoto Maxim Shemetov ...

45 dronów zestrzelonych nad Moskwą. Po Caracas Kreml nie ma jeszcze nowej wojennej opowieści

Mer Moskwy Sobianin powiadomił o zestrzeleniu 45 dronów w drodze na Moskwę. To kolejny w tych dniach atak dronowy Ukrainy na stolicę najeźdźcy, Rosyjskie władze zapewniają o skuteczności pracy obrony przeciwlotniczej. Zwiększyła się liczba doniesień o „sukcesach rosyjskiej armii na froncie w” Ukrainie. Moskwa szuka nowej narracji o wojnie,

Co się zdarzyło?

O zestrzeliwaniu kolejnych dronów mer Moskwy informował w rosyjskim komunikatorze MAX mer Moskwy Sobianin. Miało ich być 12. AKTUALIZACJA Jednak potem, w ciągu dnia, rosyjska obrona przeciwlotnicza miała zestrzelić ich dwa razy więcej – 33. I tym razem Rosjanie przyznali się do strat spowodowanych przez „spadające odłamki”. „Na miejscu upadku odłamków pracują już specjaliści służb ratunkowych” – ogłosił Sobianin. Lotniska w Moskwie są sparaliżowane, odwołano 200 lotów

Choć ataki na Moskwę nie są już niczym nowym w czasie pełnoskalowego najazdu Rosji na Ukrainę, te prowadzone były już po tym, jak rosyjskie władze oficjalnie przyznały, że nie są w stanie zestrzeliwać wszystkich ukraińskich dronów nad Rosją. Poprzedniej nocy udało się ich zestrzelić nad całym państwem Putina 126; danych za ostatnią dobę jeszcze nie ma. W nocy rosyjska armia miała zestrzelić nad Rosją 90 dronów.

O dronach niezestrzelonych władze nie informują. Zaczynają jednak częściej informować o skutkach ataków: 4 stycznia koło przygranicznego Biełgorodu zginął człowiek a dwa domy prywatne zostały uszkodzone odłamkami dronów na Kubani. Z komunikatów tych nie wynika jednak, co było celem ataku i czy cel ten został trafiony.

Równocześnie więcej jest komunikatów o sukcesach rosyjskiej armii na froncie. Władze podkreślają, że tylko te zwycięstwa mogą doprowadzić do „pokoju w Ukrainie”. „Kluczowym warunkiem pokoju jest sukces armii rosyjskiej. To tworzy odpowiednią atmosferę moralną w Siłach Zbrojnych Ukrainy i w całym społeczeństwie ukraińskim” – powiedział np. Konstantinow, przewodniczący parlamentu na okupowanym Krymie.

Jaki jest kontekst?

Kontekstem jest oczywiście błyskawiczna operacja USA w Wenezueli. Władze Rosji próbują przekonać poddanych Putina, że jego armia jest równie skuteczna co armia amerykańska. Jednocześnie w propagandzie pojawia się żal, że Ukrainy nie spotkał los Wenezueli, a Trump, choć przedstawiał się jako ktoś, kto rozumie potrzeby Putina, nie rozprawił się z prezydentem Zełenskim tak jak to zrobił z prezydentem Maduro.

„Trump powinien był działać równie proaktywnie, jak w przypadku Wenezueli, ale w zupełnie innym miejscu. Wytresowane »ukraińskie zwierzęta« uzależnione od kokainy w Kijowie kompletnie wymknęły się spod kontroli” – objaśnił agencję RIA Nowosti były prezydent i premier Rosji Miedwiediew.

W rosyjskim przekazie pojawiły się komentarze, że być może zaangażowanie Trumpa w Wenezueli odwróci uwagę USA od spraw Ukrainy. Putin będzie się więc mógł z nią rozprawić.

Od kilku dni władze zapowiadały „krwawy odwet” na Ukrainie. Najpierw za rzekomy atak na rezydencję Putina nad jeziorem Wałdaj (dosyć szybko wyszło na jaw, że była to fałszywa, pospiesznie sklecona opowieść) a potem – za atak na „cywilne przyjęcie noworoczne w Chorłach”. Zginąć tam miało 29 osób. Chorły leżą jednak w strefie przyfrontowej, między ostrzeliwanymi już przez Ukrainę instalacjami wojskowymi broniącymi Krymu. Jeśli do ataku doszło, to był on wymierzony raczej w rosyjskich wojskowych i nie byłaby to pierwsza taka akcja. Jednak teraz Moskwa grozi odwetem. „Dość tych ceremonii” – zapowiedział Miedwiediew.

Przeczytaj także:

Jednocześnie Moskwa przyznaje, że sprawy z Ukrainą się komplikują. Zachowanie USA w Wenezueli zmobilizuje Europejczyków do wsparcia Ukrainy – w rosyjskiej nowomowie nazywa się to „militaryzacją” i „wyścigiem zbrojeń”:

„Siłą porywając prezydenta Maduro pod ewidentnie fałszywym pretekstem, Stany Zjednoczone wysłały światu jasny sygnał, że będą aktywnie używać bezpośredniej siły militarnej do osiągnięcia swoich celów politycznych. Ten sygnał został usłyszany w Europie. Po raz pierwszy w 75-letniej historii NATO kraje europejskie czują się teraz nie uczestnikami, lecz potencjalnymi celami tej polityki, pamiętając o roszczeniach Stanów Zjednoczonych wobec Grenlandii” – powiedział agencji TASS anonimowy rosyjski „dyplomata z misji w Brukseli”. – „Stany Zjednoczone nie tylko przestają być »dostawcą bezpieczeństwa« dla Europy, ale mogą stać się potencjalnym zagrożeniem. To pogłębia poczucie próżni bezpieczeństwa w Europie i tylko przyspieszy remilitaryzację krajów UE”.

Pytany o reakcję Putina na operację w Wenezueli Donald Trump powiedział 3 stycznia, że nie rozmawiał z Putinem o tym. A poza tym „nie jest fanem Putina”. Biorąc nawet pod uwagę duży rozstrzał komentarzy amerykańskiego prezydenta, to duża zmiana. Do nie dawna Trump uważał się za osobę bliską Putinowi. Zmianę mogło wywołać oszustwo z rzekomym atakiem na rezydencję Putina (Putin powiedział o tym Trumpowi przez telefon, a Trump się bardzo przejął. By potem dowiedzieć się od swoich służb, że Putin kłamał).

Przeczytaj także:

Poza problemami wojskowymi w Ukrainie, geostrategicznymi oraz tym, co się stanie, jeśli Trump rzyci na rynki ropę naftową z Wenezueli, Moskwa musi się jeszcze do tego zmierzyć z problemem narracji. Do tej pory propaganda Kremla za agresora uważała Europę. Trump był nadzieją na „pokój” w Ukrainie. Teraz Trump nie tylko pokazał Putinowi, jak się robi „operacje specjalne”, ale uzasadnił obronne działania Europejczyków. Czego na razie propaganda Kremla objaśnić nie potrafi.

3 stycznia prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski powiedział ukraińskim dziennikarzom, że spodziewa się obecności wojskowej Wielkiej Brytanii i Francji w Ukrainie natychmiast po zawieszeniu broni.

12:32 03-01-2026

Prawa autorskie: 23.09.2025 Warszawa , Aleje Ujazdowskie 1/3 , Kancelaria Prezesa Rady Ministrow . Wicepremier, minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski podczas konferencji prasowej po posiedzeniu rzadu . Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Wyborcza.pl23.09.2025 Warszawa ...

Grok szaleje na platformie X, Gawkowski apeluje do prezydenta

Chatbot Grok, narzędzie AI, działające na platformie X Elona Muska, od kilku dni generuje fałszywe i nielegalne grafiki o charakterze seksualnym.  Ostro zareagował na to minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski. Zaapelował też do prezydenta o podpisanie ustawy umożliwiającej zwalczanie takich treści.

Grok, czyli narzędzie AI, funkcjonujące jako rodzaj wewnętrznego chata na platformie X, należącej do amerykańskiego miliardera i polityka Elona Muska, od kilku dni ma nową funkcjonalność. Wystarczy, by użytkownik napisał w tweedzie krótki prompt (czyli instrukcję), nakazujący Grokowi wygenerowanie grafiki o charakterze seksualnym, by taka grafika się pojawiła.

Co się wydarzyło

Platformę X natychmiast zalała fala fałszywych ilustracji, przedstawiających osoby publiczne (np. polityków, ale też papieża) w negliżu czy całujące się z innymi osobami, w rozmaitych konfiguracjach, wynikających wyłącznie z wyobraźni użytkowników. Powstały też ilustracje, w których Grok wykorzystał wizerunki dzieci i nastolatków. Administratorzy X nie zareagowali na to. Natomiast Elon Musk wydawał się być rozbawiony sytuacją, nawet wtedy, gdy komentował grafiki ze swoim wizerunkiem.

Inne narzędzia AI, zwłaszcza ogólnie dostępne chaty GPT, mają zaprogramowane ograniczenia, dotyczące właśnie kreowania grafik i filmów o charakterze seksualnym czy z wizerunkami osób publicznych. Mówiąc najprościej – nie da się za ich pomocą stworzyć takich materiałów. Nowa funkcjonalność Groka nie ma takich ograniczeń.

Na falę seksualnych grafik zareagował w piątek wieczorem, 2 stycznia, polski wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski. Napisał na X:

„Niekontrolowana AI szaleje i wyrządza coraz większe szkody. Grok znów, z inspiracji Elona Muska testuje, jakie granice może przekroczyć. Nie ma zgody na bezkarne łamanie prawa i tworzenie przez AI treści nielegalnych, niszczących ludzi i psychikę. Powiedzmy to jasno, to, że system obraża, promuje treści seksualne i narusza godność to wina zarządzania oraz braku zasad etycznych platformy.”

Gawkowski obwinił więc za tę sytuację Elona Muska, amerykańskiego miliardera i polityka, blisko związanego z Białym Domem. Jednocześnie minister zaapelował do prezydenta Karola Nawrockiego, by ten podpisał ustawę, która ułatwi zwalczanie tego rodzaju nielegalnych treści w internecie.

„Narzędzia, żeby walczyć z takim treściami w internecie są gotowe. Przyjął je polski Parlament i dziś leży na biurku Prezydenta RP. Wzywam Prezydenta Nawrockiego do jak najszybszego podpisania ustawy o ustkach cyfrowych, a dzięki temu usuwanie nielegalnych treści będzie łatwiejsze. Koniec gadania, potrzebujemy działania” – stwierdził Krzysztof Gawkowski.

Jakie jest kontekst

Tuż przed świętami Bożego Narodzenia Sejm zakończył procedowanie znowelizowanej ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, która z długim opóźnieniem wdraża unijne przepisy, zawarte w Akcie o Usługach Cyfrowych (Digital Services Act). Ustawa ma ułatwić zwalczanie nielegalnych treści w sieci, w tym treści pedofilskich czy pornograficznych. Jednak, aby weszła w życie, potrzebny jest podpis prezydenta.

Tymczasem jeszcze w czasie procedowania projektu ustawy przez rząd Karol Nawrocki ocenił nowe przepisy jako nadregulację i zagrożenie dla wolności słowa. Także wielu polityków prawicy uważa, że ustawa wprowadza cenzurę. Jest więc bardzo prawdopodobne, że prezydent Nawrocki zawetuje ustawę, mimo iż do jej wdrożenia zobowiązuje Polskę członkostwo w Unii Europejskiej.

Niewątpliwie na stanowisko prezydenta będzie miał wpływ fakt, że unijny akt DSA stał się przedmiotem międzynarodowej walki politycznej. DSA nie podoba się amerykańskim firmom technologicznym, w tym platformie X i jej właścicielowi Elonowi Muskowi, który nie zamierza przestrzegać unijnych przepisów.

W grudniu Komisja Europejska nałożyła na platformę X karę wysokości 120 milionów euro za naruszanie DSA. Komisja stwierdziła, że platforma X wprowadza w błąd, ponieważ prowadzi politykę uznawania konta za „zweryfikowane”, jeśli tylko jego właściciel dokona odpowiedniej płatności. Żadna weryfikacja nie jest wtedy prowadzona. Komisja stwierdziła również, że X nie posiada repozytorium reklam, które można przeszukiwać, ani nie udostępnia naukowcom swoich danych publicznych. A zgodnie z zapisami DSA jest do tego zobowiązana.

Oburzony Elon Musk

Elon Musk na decyzję Komisji Europejskiej zareagował gwałtownie. Na swojej platformie rozpowszechnił wpis porównujący Unię Europejską do hitlerowskiej Czwartej Rzeszy. W innym tweecie pytał, kiedy UE zostanie zlikwidowana, a suwerenność przywrócona poszczególnym krajom europejskim. Jego wisy spodobały się… byłemu prezydentowi Rosji Dmitrijowi Miedwiediewowi i proputinowskiemu filozofowi Aleksandrowi Duginowi.

Natomiast administracja prezydenta Donalda Trumpa, z którą Musk wciąż jest blisko związany, w odwecie podjęła bezprecedensową decyzję. Nałożyła sankcje wizowe na byłego komisarza Unii Europejskiej ds. rynku wewnętrznego Thierry'ego Bretona, oraz czworo europejskich aktywistów, zwalczających dezinformację w internecie. Amerykański Departament Stanu, informując o sankcjach, zarzucił Bretonowi, że był on pomysłodawcą DSA. A także upominał właścicieli platform społecznościowych, że są zobowiązani do przestrzegania przepisów tego aktu. Czyli wykonywał swoją pracę. Właśnie za to ukarała go w grudniu administracja Trumpa.

Karol Nawrocki od początku prezydentury stara się zbudować dobre, osobiste relacje z obecnymi władzami Stanów Zjednoczonych. Podpisanie przez niego polskiej ustawy, wdrażającej DSA, mogłoby rozwścieczyć amerykańską administrację. O swojej decyzji w sprawie tej ustawy prezydent musi poinformować w ciągu najbliższych dni.

Czytaj więcej w OKO.press

Przeczytaj także:

09:32 03-01-2026

Prawa autorskie: Picture of fire at Fuerte Tiuna, Venezuela's largest military complex, after a series of explosions in Caracas on January 3, 2026. Loud explosions, accompanied by sounds resembling aircraft flyovers, were heard in Caracas around 2:00 am (0600 GMT) on January 3, an AFP journalist reported. The explosions come as US President Donald Trump, who has deployed a navy task force to the Caribbean, raised the possibility of ground strikes against Venezuela. (Photo by Luis JAIMES / AFP)Picture of fire at F...

Eksplozje i nisko przelatujące samoloty w Wenezueli. Trump: To atak USA, pojmaliśmy Maduro

W stolicy Wenezueli Caracas dzisiejszego poranka rozległy się eksplozje, widoczne były również nisko przelatujące samoloty. Donald Trump potwierdził po kilku godzinach, że to od dawna spodziewany atak Stanów Zjednoczonych i ogłosił, że Amerykanie „pojmali i wywieźli z kraju” prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro

Wydarzenia w Wenezueli relacjonujemy na żywo w artykule aktualizowanym. Zapraszamy tam po najnowsze wiadomości związane z atakiem USA i jego skutkami:

Przeczytaj także:

Co się wydarzyło?

We wczesnych godzinach porannych w sobotę 3 stycznia w stolicy Wenezueli Caracas doszło do serii eksplozji. Mieszkańcy miasta widzieli też nisko przelatujące samoloty bojowe. Rząd Wenezueli potwierdził, że Caracas, a także trzy inne stany kraju: Miranda, La Guaira i Aragua, zostały zaatakowane. Władze Wenezueli oskarżają o atak Stany Zjednoczone, Biały Dom początkowo nie potwierdzał jednak oficjalnie, że to działania amerykańskich sił zbrojnych. Przed 10 rano według polskiego czasu agencja Reuters podała jedynie, że ​​dotarła do niej informacja od pragnącego zachować anonimowość urzędnika USA, że to Stany Zjednoczone przeprowadziły w sobotę ataki w Wenezueli.

Po 10 rano wg polskiego czasu prezydent USA Donald Trump zamieścił na swej platformie społecznościowej Truth Social wpis potwierdzający, że atak przeprowadziły siły amerykańskie. Trump twierdzi też, że w trakcie akcji prezydent Wenezueli Nicolas Maduro został „pojmany i wywieziony z kraju”

„Stany Zjednoczone Ameryki przeprowadziły z powodzeniem zakrojony na szeroką skalę atak na Wenezuelę i jej przywódcę, prezydenta Nicolasa Maduro, który wraz z żoną został pojmany i wywieziony z kraju. Operacja ta została przeprowadzona we współpracy z amerykańskimi organami ścigania. Szczegóły wkrótce. Dzisiaj w Mar-a-Lago odbędzie się konferencja prasowa. Dziękujemy za uwagę! Prezydent DONALD J. TRUMP.” – to cała treść tego wpisu. Zapowiedziana przez Trumpa konferencja ma odbyć się o 11 czasu waszyngtońskiego, czyli o 17 według czasu polskiego.

„Jedynym celem tego ataku jest przejęcie kontroli nad strategicznymi zasobami Wenezueli, w szczególności ropą naftową i minerałami” – głosi oświadczenie rządu Wenezueli. Prezydent Wenezueli Nicolas Maduro wezwał mieszkańców kraju i armię do zbrojnego oporu.

Prezydent sąsiadującej z Wenezuelą Kolumbii Gustavo Petro opublikował w serwisie X listę domniemanych celów ataków.

Na liście wymienione są liczne wojskowe, lotniska i budynki rządowe a także koszary Cuartel de la Montaña w Caracas, czyli baza wojskowa, w której znajduje się mauzoleum mentora obecnego prezydenta Wenezueli Nicolása Maduro, Hugo Cháveza. To miejsce stanowiące jeden z symboli wenezuelskiego reżimu i jego ideologii nazwanej od nazwiska wieloletniego dyktatora kraju chavizmem.

Jeśli oświadczenie Trumpa o „pojmaniu” prezydenta Nicolasa Maduro odpowiada prawdzie, według konstytucji Wenezueli władzę w kraju powinna teoretycznie przejąć wiceprezydentka Delcy Rodríguez. Stany Zjednoczone uważają jednak zarówno Maduro, jak i jego zastępczynię, za rządzących bezprawnie na podstawie sfałszowanych wyborów. Wspierana przez USA wenezuelska opozycja za prawowitego prezydenta kraju uważa startującego w wyborach w 2024 roku i od tamtego czasu w obawie przed represjami ze strony reżimu Maduro przebywającego na uchodźstwie w Hiszpanii Edmundo Gonzaleza.

Jaki jest kontekst?

Atak Stanów Zjednoczonych na Wenezuelę był spodziewany już od tygodni. Od około sześciu miesięcy trwała polityczna kampania prezydenta USA Donalda Trumpa wymierzona w Wenezuelę i jej rząd. Trump oskarża – nie bez podstaw zresztą – wenezuelskie władze o współpracę z kartelami narkotykowymi i wspieranie zorganizowanego przemytu narkotyków do Stanów Zjednoczonych na ogromną skalę. W sierpniu Donald Trump zarządził ataki powietrzne na poruszające się po wenezuelskich wodach przybrzeżnych łodzie, których załogi podejrzewane były przez Amerykanów o udział w procederze przemytu narkotyków, uderzenia te w różnym natężeniu kontynuowano przez całą jesień. W grudniu Trump ogłosił stan blokady wenezuelskich portów – zatrzymywane przez amerykańską flotę miały być wszystkie statki transportujące towary objęte amerykańskimi sankcjami – przede wszystkim ropę naftową. Pod koniec grudnia z kolei Amerykanie przeprowadzili atak dronowy na jeden z wenezuelskich portów:

Przeczytaj także:

O tym, jak wyglądały nastroje mieszkańców Wenezueli przed spodziewanym atakiem USA na ten kraj, opowiadał Miładzie Jędrysik w podcaście OKO.press reporter Tomasz Surdel. „ „Bardzo wiele osób jest po prostu zrezygnowanych. Jak rozmawiam ze znajomymi, to mówią mi: niech oni już nas zbombardują i niech się to wszystko skończy” – mówił Surdel.

Przeczytaj także:

O tym natomiast, skąd naprawdę trafiają do Stanów narkotyki i jakie rzeczywiste cele mogą stać za groźbami Trumpa, który zapowiada interwencję zbrojną w Wenezueli, pisał w OKO.press Szymon Opryszek:

Przeczytaj także:

16:01 02-01-2026

Prawa autorskie: A woman lays flowers near the site where a fire ripped through a crowded bar during New Year's Eve celebrations in the Alpine ski resort town of Crans-Montana on January 1, 2026. Several dozen people are presumed dead and around 100 injured after a fire ripped through a crowded bar in the luxury Swiss ski resort of Crans-Montana, Swiss police said on January 1, 2026. Police, firefighters and rescuers rushed to the popular resort, which is set to host the Ski World Cup from January 30, after the fire broke out in the early hours of New Year's Day. (Photo by MAXIME SCHMID / AFP)A woman lays flowers...

Tragiczny pożar w Szwajcarii. Polska gotowa udzielić specjalistycznej opieki medycznej

W pożarze, który wybuchł w sylwestrową noc w kurorcie narciarskim Crans-Montana w Szwajcarii, zginęło według najnowszych danych policji około 40 osób, 119 jest rannych, a wiele z nich jest w stanie ciężkim.

Co się wydarzyło

Premier Donald Tusk przekazał w piątek, że Polska na prośbę Szwajcarii jest gotowa do udzielenia specjalistycznej opieki medycznej poszkodowanym w pożarze.

Ze względu na przepełnienie lokalnych szpitali wielu rannych przetransportowano do placówek w innych częściach Szwajcarii oraz za granicę – do Włoch, Francji i Niemiec.

Nowy rok jest szczególnie trudny dla rodzin ofiar, które oczekują na jakiekolwiek informacje o losie swoich bliskich, którzy bawili się w noc sylwestrową w szwajcarskim kurorcie.

Śledczy jeszcze nie ustalili co było przyczyną pożaru oraz ile dokładnie osób przebywało w barze. Według strony internetowej kurortu, bar Le Constellation mógł pomieścić około 340 osób. Władze wykluczyły atak terrorystyczny.

Relacje świadków, cytowane przez media, wskazują, że ogień mógł się rozprzestrzenić podczas pokazu zimnych ogni zamocowanych na butelkach szampana, co było częścią stałego „show” dla gości.

Nagrania w mediach społecznościowych pokazują moment, gdy iskry z zimnych ogni unoszą się pod sufitem, a płomienie szybko zaczynają się rozprzestrzeniać. Początkowo część bawiących się osób próbowało ugasić ogień, nie zdając sobie sprawy z zagrożenia. W pewnym momencie wybuchła panika – ludzie krzyczeli, uciekali w dymie i ogni – czytamy w artykule AFP.

Świadkowie opisywali sceny paniki i chaosu. Ludzie próbowali wybijać okna, wiele poparzonych osób wybiegało na ulicę i krzyczało z bólu.

Prezydent kantonu Valais Mathias Reynard informował lokalne media, że co najmniej 80 ze 115 rannych jest w stanie krytycznym.

Szwajcarskie władze ostrzegły, że identyfikacja wszystkich ofiar może potrwać kilka dni. Wśród rannych są m.in. Szwajcarzy, Francuzi i Włosi. Na razie znana jest tożsamość 113 osób. Polskie MSZ podało, że wśród osób poszkodowanych jest osoba z Polski

Jaki jest kontekst

Prezydent Szwajcarii Guy Parmelin ogłosił pięciodniową żałobę narodową. Prokurator kantonu Valais Beatrice Pilloud poinformowała, że śledczy sprawdzą, czy lokal spełniał wszystkie normy bezpieczeństwa.

Ulica przed barem została odgrodzona policyjną taśmą, a mieszkańcy przynoszą kwiaty i znicze. Policja osłania miejsce tragedii białymi parawanami.

Rzeczniczka Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji powiedziała PAP, że MSWiA oraz resorty zdrowia i obrony narodowej są zaangażowane w przygotowanie pomocy dla Szwajcarii, jeśli ta zdecyduje się na jej przyjęcie.

13:52 02-01-2026

Prawa autorskie: In this pool photograph distributed by the Russian state agency Sputnik, Russia's President Vladimir Putin chairs a meeting on situation in the zone of the "special military operation", the Kremlin's term for the nearly four-year-long Ukraine offensive, in Moscow on December 29, 2025. (Photo by Mikhail METZEL / POOL / AFP)In this pool photogr...

Kijów alarmuje o możliwej rosyjskiej prowokacji. Rosja oskarża Ukrainę o atak na cywilów

Ukraiński wywiad alarmuje, że ​​Rosja przygotowuje na 7 stycznia prowokację na dużą skalę, która pociągnie za sobą ofiary śmiertelne. Kreml dąży do zakłócenia rozmów pokojowych z udziałem Stanów Zjednoczonych.

Co się wydarzyło

Według strony ukraińskiej, Kreml aktualnie prowadzi kampanię dezinformacyjną, która ma przygotować grunt pod dalszą eskalację konfliktu i narzucić własną wersję wydarzeń, zanim do tego dojdzie.

Według informacji ukraińskiego wywiadu atak terrorystyczny może zostać przeprowadzony tuż przed lub w trakcie obchodów Bożego Narodzenia według kalendarza juliańskiego. Jako potencjalne miejsce prowokacji wskazuje się obiekt religijny lub inny obiekt o dużym znaczeniu symbolicznym, zarówno na terytorium Rosji, jak i na tymczasowo okupowanych obszarach Ukrainy.

Kijów ostrzega, że Rosja może przejść od dezinformacji do zbrojnej prowokacji, przygotowanej przez rosyjskie służby specjalne, która może doprowadzić do ofiar wśród ludzi. W ten sposób Rosja tworzy narrację, że winnym będzie Ukraina.

W czwartek 1 stycznia, jak podaje AFP, Rosja oskarżyła Ukrainę o śmierć co najmniej 27 osób. Wśród ofiar ma być dwójka dzieci. Chodzi o atak trzech dronów na hotel i kawiarnię nad Morzem Czarnym w kurorcie Chorły, gdzie świętowano Nowy Rok. Obiekty te znajdują się na kontrolowanym przez Rosję obszarze obwodu chersońskiego na południu Ukrainy.

Chorły w obwodzie chersońskim, zrzut ekranu Google Maps 2 stycznia 2026 roku

Oskarżenie jako pierwszy przedstawił Władimir Saldo, mianowany przez Moskwę gubernator regionu, który napisał o ataku na Telegramie i opublikował zdjęcia spalonego hotelu. Na zdjęciach widać ciało jednej osoby ukryte pod białym prześcieradłem. Na budynku widoczne są ślady pożaru, a na ziemi widać plamy przypominające krew.

Według gubernatora celem była ludność cywilna i dodał, że wiele osób zostało spalonych żywcem. Sprawę podchwycili rosyjscy politycy, mówiąc, że był to „atak terrorystyczny”.

Rosyjska agencja TASS podaje, że do wieczora 1 stycznia opublikowano nazwiska siedmiu osób zabitych w kurorcie nad Morzem Czarnym, które zostały zidentyfikowane przez regionalne biuro medycyny sądowej. Identyfikacja wszystkich ofiar będzie możliwa dopiero po przeprowadzeniu specjalistycznej analizy genetycznej. TASS podał również, że strona z listą nazwisk została „zhakowana”.

Jeśli wydarzenie miało charakter lokalnej imprezy, można by się spodziewać obecności rodzin i cywilów, a także informacji o uczestnikach. Tych elementów jednak w rosyjskim przekazie brakuje. To rodzi pytania o charakter spotkania: albo był to atak na zamknięte wydarzenie z udziałem wojskowych lub urzędników, albo mamy do czynienia z kolejną próbą kremlowskiej dezinformacji.

Strona ukraińska utrzymuje, że atakuje wyłącznie cele wojskowe, zakłady paliwowe i energetyczne oraz „inne legalne cele”. W komentarzu dla AFP rzecznik ukraińskiej armii Dmytro Łychowy oskarżył Rosję o wielokrotne uciekanie się do „dezinformacji i fałszywych oświadczeń”.

„Siły Obronne Ukrainy przestrzegają norm międzynarodowego prawa humanitarnego i atakują wyłącznie wrogie cele wojskowe” – powiedział. Dodał, że rosyjska propaganda zrobi wszystko, by wpłynąć na międzynarodowych partnerów Ukrainy i przebieg negocjacji pokojowych.

Atak skomentował przyjaciel Władimira Putina, były ukraiński deputowany Wiktor Medwedczuk. Jego zdaniem otoczenie bliskie Wołodymyrowi Zełenskiemu rzekomo „uzurpowało sobie władzę w Ukrainie” i dopuszcza się "aktów terrorystycznych na terytorium Federacji Rosyjskiej”.

Dodał również, że – według niego – „takie państwo nie ma prawa istnieć” i że „musi zostać zniszczone”, twierdząc jednocześnie, że przyszłość Ukrainy powinien określić sam naród ukraiński.

Jaki jest kontekst

Chersoń jest jednym z czterech regionów Ukrainy, które Rosja ogłosiła swoją własnością w 2022 roku. Kijów oraz większość państw Zachodu uznały ten krok za nielegalną aneksję.

Tymczasem władze w Kijowie oskarżyły Rosję o przeprowadzenie zakrojonego na szeroką skalę ataku na ukraińską infrastrukturę energetyczną.

„W Nowy Rok Rosja celowo eskaluje wojnę. W nocy na Ukrainę wystrzelono ponad 200 dronów szturmowych” – napisał na Telegramie Wołodymyr Zełenski. Jak dodał, celem ataków była infrastruktura energetyczna w siedmiu regionach kraju.

Zełenski podkreślił, że rosyjskie uderzenia w okresie świątecznym pokazują, iż Ukraina nie może pozwolić sobie na opóźnienia w dostawach systemów obrony powietrznej.

„Nasi sojusznicy wiedzą, jakiego sprzętu nam brakuje. Oczekujemy, że wszystko, co uzgodniliśmy ze Stanami Zjednoczonymi pod koniec grudnia w sprawie obrony, dotrze na czas” – zaznaczył.

Wicepremier Ukrainy Oleksij Kuleba poinformował także o atakach na infrastrukturę kolejową w trzech regionach kraju.

We wtorek Moskwa przekazała, że ​​Ukraina przeprowadziła atak dronów dalekiego zasięgu na jedną z rezydencji prezydenta Władimira Putina w północno-zachodniej Rosji. Kijów te oskarżenia nazwał „kłamstwem”.

Rosyjskie ministerstwo obrony opublikowało w środę nagranie przedstawiające zestrzelonego drona, który według Kremla brał udział w ataku.

Jednak analitycy OSINT zwracają uwagę, że dron wygląda na rosyjski model Gerbera, pomalowany na czarno. Zauważono również, że posiada on akumulator oraz moduł modemu komórkowego od producenta znanego z dostarczania komponentów zarówno do rosyjskich dronów uderzeniowych, jak i rozpoznawczych.

Zrzut ekranu z portalu X wykonany 2 stycznia 2026 roku

Kijów oświadczył, że oskarżenia o atak na rezydencję Putina mają utrudnić trwające rozmowy pokojowe. Jak podkreślają ukraińskie władze, tempo tych negocjacji w ostatnich tygodniach wyraźnie przyspieszyło.

W noworocznym orędziu prezydent Wołodymyr Zełenski stwierdził, że porozumienie pokojowe jest „gotowe w 90 procentach”. Dodał, że pozostałe 10 proc. obejmujące najtrudniejsze kwestie sporne, w tym sprawy terytorialne – „zadecyduje o losie pokoju, losie Ukrainy i Europy oraz o tym, jak będą żyć ludzie”.

Główny ukraiński negocjator, Rustem Umerow, powiedział, że europejscy i ukraińscy urzędnicy planują kolejne spotkanie w sobotę. Z kolei w przyszłym tygodniu prezydent Zełenski ma odbyć rozmowy z europejskimi przywódcami.

Czytaj więcej tekstów OKO.press

Przeczytaj także: