Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Po tygodniu od podpisania wstępnego porozumienia prezydent Donald Trump znów grozi anihilacją Iranu, a Irańczycy wysyłają rakiety i drony w stronę amerykańskich baz wojskowych w Kuwejcie i Bahrajnie
W niedzielę rano irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) poinformował, że przeprowadził operację z użyciem rakiet i dronów, której celem było osiem obiektów wojskowych USA w Kuwejcie i Bahrajnie. Jak podały lokalne media, w wyniku ataku uszkodzono budynek mieszkalny. Nikt nie zginął. Oba kraje potępiły jednak Iran za naruszenie suwerenności oraz bezpieczeństwa ich krajów i zwróciły się do ONZ o pociągnięcie władz Teheranu do odpowiedzialności.
Do zaostrzenia relacji USA-Iran doszło po tym, jak w czwartek Irańczycy zaatakowali singapurski statek w cieśninie Ormuz. Według Teheranu poruszał się on poza wyznaczonym szlakami. W odpowiedzi Amerykanie uderzyli m.in. w port Sirik, gdzie znajduje się baza morska Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej.
W sobotę Iran obrał za cel kolejny statek, tym razem pod banderą Panamy, który przewoził dwa miliony baryłek ropy naftowej. W odwecie Amerykanie znów poderwali myśliwce i zaatakowali składy pocisków rakietowych oraz nadbrzeżne stacje radarowe.
Irańczycy przekazali, że dalsza agresja Amerykanów spotka się z „miażdżącą odpowiedzią”. Zagrozili też „całkowitym wstrzymaniem wszelkich procesów dyplomatycznych”.
W sobotę wieczorem prezydent USA Donald Trump oświadczył za to, że Iran „przestanie istnieć”, jeśli Stany Zjednoczone zostaną „zmuszone” do wznowienia działań wojennych.
18 czerwca Iran i USA podpisały wstępne porozumienie o warunkach zakończenia wojny. Zakłada ono:
Stronom wystarczył tydzień, by złamać zapisy porozumienia, w tym to najważniejsze – o zawieszeniu broni.
Przeczytaj także: