Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
„Zakończyliśmy prace nad ustawami o statusie osoby najbliższej” – ogłosiła Urszula Pasławska. Przed Komisją Nadzwyczajną ostatnie głosowanie, a projekt pod koniec maja ma trafić do Sejmu. Wciąż pod znakiem zapytania jest kwestia małżeństw jednopłciowych i tego, czy ustawa w jakikolwiek sposób je dostrzeże.
Sześć posiedzeń – tyle wystarczyło, żeby zakończyć prace nad ustawą o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu. We wtorek 12 maja zakończono prace nad treścią ustawy wprowadzającej, która zmieni przeszło 230 obowiązujących przepisów. Urszula Pasławska, która stoi na czele Komisji Nadzwyczajnej już ogłosiła finał prac jako takich.
Zapowiadane jako wielogodzinne, skomplikowane i potencjalnie konfliktogenne spotkanie, podczas którego pracowano nad szczegółami ustawy, skończyło się raptem po trzech godzinach. Szybko; choć Urszula Pasławska apelowała do członków, by nie planowali w dniu posiedzenia nic innego, bowiem czekają ich ośmio-, może dziewięciogodzinne obrady. Komisja szybko wprowadziła poprawki, sprowadzjące się do głównie do literówek i kwestii formalnych, porządkujących. To one zostały we wtorek przegłosowane, a tym samym prace nad projektem właściwie zamknięto.
Komisja Nadzwyczajna ma zebrać się po raz ostatni 26 maja, tuż przed obradami Sejmu. Wtedy zagłosuje nad całością projektu i skieruje go dalej, do Sejmu.
Plan jest prosty: ustawa, zgodnie z założeniem, ma przejść przez Sejm błyskawicznie. Drugie czytanie odbędzie się na posiedzeniu jeszcze w maju. Jak pisaliśmy na łamach OKO.press, autorzy projektu chcą, by ten przeszedł przez Sejm i Senat w najbliższych tygodniach – tak, aby przed wakacjami trafił na biurko prezydenta Karola Nawrockiego.
Szanse na wprowadzenie w życie zapisów ustawy (która miałaby zacząć obowiązywać od 1 stycznia) są w rękach prezydenta i uzależnione od jego podpisu lub weta. Co zrobi Nawrocki? Samo otoczenie prezydenta w tej sprawie milczy. Projekt ustawy jest bowiem techniczny, bardzo okrojony, krytykowany przez prorównościowe organizacje pozarządzowe i oferujący minimum praw parom, które zdecydują się na podpisanie umowy. Nie zmieni się nawet ich stan cywilny, nazwisko. Nie będzie ceremonii w Urzędzie Stanu Cywilnego, a podpis umowy u notariusza. Prezydentowi trudno będzie projekt zaatakować i sprawę upolitycznić – bo ustawa nie wzbudza żadnych emocji.
Przeczytaj także:
Z drugiej jednak strony weto prezydenta pojawiało się w sprawach, które nie budziły żadnych napięć polityczno-społecznych. Głównym celem Karola Nawrockiego jest bowiem uniemożliwienie ogłoszenia przez Koalicję 15 października jakiegokolwiek sukcesu. Dał temu wyraz wielokrotnie, m.in. w sprawie SAFE czy szybkich rozwodów pozasądowych. Zwłaszcza, że wejście w życie ustawy o statusie osoby najbliższej byłoby z pewnością traktowane jako realizacja obietnic wyborczych złożonych parom LGBT+.
Na obradach Komisji po raz pierwszy pojawiła się przedstawicielka Kancelarii Prezydenta.
Nawrocki oddelegował do sprawy ustawy Barbarę Sochę, która pełni funkcję etatowej doradczyni prezydenta, m.in. z zakresu polityki demograficznej i prorodzinnej. Socha nie zabrała głosu na komisji, ale jej obecność może być traktowana jako sygnał, że prezydent interesuje się losami ustawy. Rozmowy z pałacem prezydenkim się toczą, a jak jeszcze w lutym mówiła Urszula Pasławska, „pan prezydent w kampanii wyborczej złożył stosowną obietnicę w kontekście uregulowania tej kwestii. Polityka polityką, a spawy ludzkie winne być przez państwo rozwiązywane”.
Oficjalnie najbardziej newralgicznym punktem dla prezydenta są kwestie finansowe; możliwość wspólnego rozliczania się, zwolnienia z podatku od darowizn, etc. Katarzyna Kotula, pełnomocniczka rządu ds. równego traktowania od początku zapowiadała jednak, że to elementy nienegocjowalne.
Jak ustaliło OKO.press pod znakiem zapytania jest jeszcze kwestia małżeństw jednopłciowych. Te, jak pisaliśmy, miałyby być wyłączone z możliwości podpisania w Polsce umowy notarialnej o statusie osoby najbliższej. Jeśli w życie wejdzie ogłoszony oficjalnie przez premiera Donalda Tuska projekt rozporządzenia umożliwiający transkrypcję aktu małżeństwa, problemu nie będzie, bowiem pary te będą pod ochroną prawną. Jeśli jednak do kompromisu nie dojdzie i małżeństwa będą w Polsce nadal niewidoczne (jak dziś), nie będą mogły nawet podpisać umowy prawnej i skorzystać z oferowanego przez rząd planu minimum.
„Odrzuciliśmy wszystkie aspekty, które są związane tylko i wyłącznie z małżeństwem. Kwestia nazwiska, kwestia adopcji i przysposobienia dzieci, również procedura administracyjna. Jeśli zawieramy małżeństwo, wchodzimy wprost w prawa i obowiązki. Jest to procedura administracyjna” – powiedziała we wtorek 12 maja w Polsat News Urszula Pasłwska. Jej zdaniem w przypadku omawianej kwestii „mówimy o innej filozofii”. „To jest ustawa absolutnie poza jakimś sporem światopoglądowym i muszę powiedzieć, że w czasie trwania komisji nie słyszałam żadnych negatywnych argumentów od prawej strony sceny politycznej” – zaznaczyła.
Ustawa o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu jest projektem wypracowanym międzypartyjnie, na mocy porozumienia PSL i Lewicy po tym, jak ludowcy nie zgadzali się na szerszy projekt dotyczący związków panrterskich. Ustawa o statusie osoby najbliższej jedynie umowa notarialna regulująca podstawowe kwestie partnerskie. Pozwoli:
„Balansujemy między czymś, co jest zwykłą umową cywilno-prawną między dwójką osób, a godnościowym rozwiązaniem w postaci małżeństwa. Zgadzam się, że mało w niej mowy o godności i duża w tym zasługa prawicy, która rozjechała się z własnym elektoratem i ma mylne poczucie, że Polacy nie są dziś gotowi na związki partnerskie i równość małżeńską. Ustawa o statusie osoby najbliższej daje jednak podstawowe poczucie bezpieczeństwa parze, która do tej pory ze strony państwa nie mogła liczyć na nic” – mówiła podczas przedostatniego posiedzenia Komisji Nadzwyczajnej Katarzyna Kotula.
Komisja rozpoczęła prace pod koniec lutego. Wystarczył więc kwartał, by obszerny projekt i temat zamknąć, kierując do dalszych prac. Dla porównania: Komisja Nadzwyczajna, którą powołano do spraw aborcji została powołana w kwietniu 2024 roku, a więc przed dwoma laty. Miała trudniejsze zadanie, bo do Sejmu wpłynęły cztery projekty różnych ugrupowań politycznych. Nie podjęła jednak trudu prac. Zebrała się raptem siedem razy, ostatni raz w lipcu 2024 i nieformalnie skierowała temat do politycznej zamrażarki.
Przeczytaj także: