Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Do południa zagłosowała ponad jedna czwarta Francuzów. Od czterdziestu lat frekwencja we Francji nie była tak wysoka
O ósmej rano w niedzielę 30 czerwca 2024 rozpoczęły się wybory parlamentarne we Francji. Głosowanie potrwa do godz. 18 w mniejszych miejscowościach i do godz. 20 w dużych miastach. Po godz. 20 zostaną też ogłoszone exit polle.
Do obsadzenia jest 577 miejsc we francuskim Zgromadzeniu Narodowym, a głosowanie odbywa się w dwóch turach. Kandydaci, którzy w danym okręgu zdobędą bezwzględną większość głosów już w pierwszej turze, otrzymują mandat. Jednak to rzadkie przypadki. Większość mandatów zostanie przydzielona w drugiej turze w niedzielę 7 lipca. Do drugiej tury wchodzą ci kandydaci, którzy uzyskali co najmniej 12,5 proc. poparcia przy 25-procentowej frekwencji.
Prezydent Emmanuel Macron ogłosił przyspieszone wybory tuż po wyborach do Parlamentu Europejskiego, które jego partia przegrała. To bezprecedensowy ruch szeroka krytycznie komentowany. Decyzja Macrona może wynieść do władzy Zjednoczenie Narodowe – po dekadach starań.
Przeczytaj także:
Ostatni przedwyborczy sondaż pokazywał zdecydowaną przewagę Zjednoczenia Narodowego. Poparcie dla partii Marine Le Pen zadeklarowało 36,5 proc. pytanych.
Koalicja partii lewicowych miałaby 29 proc., a partia Macrona zajęła dopiero trzecie miejsce – 20,5 proc.
Takie wyniki dawałyby ugrupowaniu Le Pen bezwzględną większość – 289 głosów.
„Macron jest coraz bardziej nieprzewidywalny” – powiedział portalowi The Guardian Antoine Bristielle z think tanku Fondation Jean-Jaurès. „To tak, jakby rządził krajem jak w serialu Netflixa – i na końcu każdego odcinka musiał umieścić cliffhanger”.
Francuscy badacze opinii zwracają uwagę, że zwolenników Macrona napędza strach, zaś zwolenników Le Pen – nadzieja i pragnienie zmiany. „Sondaże pokazują, że [popierającym Le Pen] nie chodzi tylko o wyrażenie złości lub obrzydzenia do polityki. Zgodnie ze stanowiskiem jej partii twierdzą, że chcą zmian we Francji, że zawiedli się przez partie polityczne, dlaczego zatem nie spróbować Zjednoczenia Narodowego?” – komentuje dla Guardiana Christelle Craplet z sondażowni BVA.
Media donoszą, że ze względu na spadającą popularność Macrona członkowie jego partii unikali pokazywania się z nim w trakcie kampanii. Prezydent pojawiał się na niewielu plakatach wyborczych. Macron jest szczególnie niepopularny wśród klasy robotniczej, gdzie budzi „instynktowną wrogość”, jak to określił politolog Jérôme Jaffré.
W 2022 roku w południe frekwencja wyniosła 18,43 proc. Dziś zagłosowało już 25,9 uprawnionych. Od 2002 roku frekwencja w wyborach parlamentarnych we Francji spadała. Tym razem będzie inaczej. Komentatorzy spodziewają się, że frekwencja wyniesie ostatecznie między 60 a 70 proc.
„Macron faktycznie stawia Francuzom takie wyzwanie: mają zadecydować, czy chcą, żeby rządził obóz progresywnych reformistów, czy wolą, żeby kurs narzucali antyeuropejscy, nacjonalistyczni populiści. I liczy na wyższy poziom partycypacji w wyborach. W wyborach europejskich do urn poszło zaledwie 51 proc. Francuzów. Macron chce sprawdzić realny poziom poparcia dla partii w warunkach najwyższej mobilizacji” – tłumaczył Aleksander Smolar w wywiadzie z Antonem Ambroziakiem w OKO.press.
Na razie wygląda na to, że faktycznie do urn pójdzie więcej osób. Mobilizacja się udała.
Jednak komu ostatecznie będzie sprzyjała wysoka frekwencja?
„Francuzi nie idą do urn, jeśli uważają, że nie ma to sensu” – pisze „Le Monde”. Rozmówcy dziennika twierdzą, że Francuzi doskonale zrozumieli, o co chodzi w tych wyborach. Po raz pierwszy od lat 40. skrajna prawica może rządzić Francją.
Francuskie media publikują głosy wyborców, którzy przyznają, że zapomnieli lub nie chcieli głosować w wyborach europejskich. Tym razem jednak się zmobilizowali, a nawet nakłaniali znajomych, by poszli głosować. „Nie chcemy, żeby państwem rządzili faszyści i ludzie nieodpowiedzialnych” – usłyszeli od dwojga emerytów dziennikarze śledczego, lewicowego portalu Mediapart.
Portal cytuje też 61-letniego Dominika, który głosuje na Zjednoczenie Narodowe. Dominique, 61 lat, magnetyzer: „Po raz pierwszy zagłosowałem na Zjednoczenie Narodowe. Wcześniej głosowałem na różne partie, najczęściej na lewicę. Jednak mam głębokie poczucie frustracji. Rząd nie dotrzymuje obietnic. Macron powiedział, że nie podniesie wieku emerytalnego, a to robi. Zamykają szpitale, karzemy pielęgniarki, które nie chciały zaszczepić się na Covid, mimo że to dzięki nim przetrwaliśmy kryzys. (...) Kupujemy broń dla Ukrainy, a nawet nie dbamy o kraj. Nic już nie idzie dobrze. Spróbuję ze Zjednoczeniem Narodowym. Może będzie lepiej. RN. Nie wierzę w wojnę domową ogłoszoną przez prezydenta Macrona. Prosi mieszkańców o zaciśnięcie pasa, a jednocześnie organizuje luksusowe posiłki w Pałacu Elizejskim. To musi się zmienić”.