Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
„Każdy Viktor, który próbuje sprzedawać Rosji europejską rację stanu, zasługuje na solidne uderzenie w głowę” – tak o premierze Węgier mówił w Davos prezydent Ukrainy. Zełenski zarzucił Europie, że „dała się powstrzymać Putinowi”
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski wygłosił na Forum Ekonomicznym w Davos poruszające przemówienie, wzywając Europę do przeciwstawienia się zagrożeniu ze strony Rosji i nie szczędząc krytyki swym sojusznikom z Zachodu.
Zełenski zaczął od porównania sytuacji Ukrainy i własnej do komediowego filmu „Dzień Świstaka”, którego bohater przechodzi udrękę przeżywając wielokrotnie od rana do wieczora ten sam dzień powtarzający się w pętli czasowej. „Nikt nie chciałby tak żyć, powtarzać te same rzeczy cały czas. Rok temu, tu, w Davos, mówiłem, że Europa musi wiedzieć, jak się bronić. Nic się nie zmieniło. Dlaczego? Cały czas coś się wydarza, pojawiają się zagrożenia nie tylko dla Ukrainy. Dla całego świata” – mówił Zełenski.
„W Europie trwają niekończące się wewnętrzne spory, które powstrzymują Europę przed zjednoczeniem się i uczciwą rozmową w celu znalezienia rzeczywistych rozwiązań. I zbyt często Europejczycy zwracają się przeciwko sobie nawzajem, przywódcom, partiom, ruchom i społecznościom, zamiast stanąć razem, by powstrzymać Rosję” – podkreślał prezydent Ukrainy.
Zełenski wytknął też Europie zbytnią pobłażliwość wobec działających na kontynencie ugrupowań i sił o charakterze prorosyjskim. „Wszyscy widzimy, że siły próbujące zniszczyć Europę działają bez najmniejszego problemu nawet wewnątrz Europy. Każdy Viktor, który żyje z europejskich pieniędzy, próbując jednocześnie sprzedawać Rosji europejską rację stanu, zasługuje na solidne uderzenie w głowę. A jeśli czuje się komfortowo w Moskwie, nie powinniśmy pozwolić, aby europejskie stolice stały się małymi Moskwami” – mówił Zełenski bardzo bezpośrednio nawiązując do prorosyjskiej postawy premiera Węgier Viktora Orbana.
"Jeśli Europa nie będzie postrzegana jako siła globalna, jeśli jej działania nie odstraszą złych aktorów, to będzie stale reagować, stawiając czoła nowym zagrożeniom i atakom” – mówił Zełenski nawołując do wprowadzenia ostrzejszych sankcji przeciwko Rosji.
Niepokojący był fragment, w którym Zełenski nawiązywał do kryzysu grenlandzkiego, zwracając uwagę na bardzo poważne nadwątlenie wiarygodności NATO będące jego skutkiem. „Większość nie wiedziała, co zrobić w tej sytuacji. Oczekiwano, że Ameryka się uspokoi. A co, gdyby tego nie zrobiła?” – pytał Zełenski. „Jeżeli Putin zaatakuje Litwę lub Polskę, kto zareaguje? Na razie wierzymy, że NATO w takiej sytuacji pomoże, zareaguje. Ale co, jeśli tego nie zrobi?” – pytania o Grenlandię były dla Zełenskiego wstępem do pytań o wschodnią flankę NATO.
Przeczytaj także:
Jednocześnie Zełenski krytycznie odniósł się do wsparcia udzielonego Danii przez europejskich sojuszników. Polegało ono na wysłaniu symbolicznych kontyngentów wojskowych na wyspę. „Albo ogłosicie, że europejskie bazy będą chroniły Grenlandię od Rosji i Chin i naprawdę zbudujecie te bazy, albo ryzykujecie, że nikt nie wezmie was serio, bo tych czterdziestu żołnierzy niczego nie obroni” – ironizował Zełenski dość precyzyjnie szacując rozmiary europejskich sił sojuszniczych na Grenlandii.
Wcześniej tego samego dnia Wołodymyr Zełenski rozmawiał w Davos z Donaldem Trumpem. Spotkanie prezydentów Ukrainy i USA trwało około 50 minut. Trump oceniał, że było to „bardzo dobre spotkanie” i cieszył się, że w relacjach z Ukrainą „jest proces ciągły”. O szczegółach jednak nie mowił. Powtarzał jedynie, że „wojna musi się skończyć”. Odrobinę więcej powiedział na temat rozmowy z prezydentem USA pytany o nią już po swym wystąpieniu przez dziennikarzy. Wołodymyr Zełenski. „Ja reprezentuję interesy mojego kraju. W tym kontekście muszę powiedzieć, że było ono dobre. Rosjanie atakują przede wszystkim cywili i krytyczną infrastrukturę: szpitale, szkoły, przedszkola. Jej celami są elektryczność, zasoby wodne. My się bronimy, dokonujemy cudów z dronami, ale to nie jest wystarczające, bo Rosja ma pięćset dronów irańskich dziennie plus rakiety. Dziś rozmawiałem o tym z Trumpem. Powiedziałem mu: ”Nie zapominaj o systemach obrony powietrznej. Nie zapominaj o Tomahawkach" – mówił prezydent Ukrainy.