Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Rośnie napięcie na linii Caracas-Waszyngton. Po tym, jak Donald Trump oskarżył prezydenta Wenezueli o wspieranie nielegalnego przemytu narkotyków do Stanów Zjednoczonych, obie strony demonstrują swoją siłę militarną. Wenezueli sprzęt wojskowy dostarcza Rosja
Jak informują wenezuelskie źródła wojskowe, w nadmorskim mieście La Guaira na północ od Caracas stanął rosyjski system obrony przeciwlotniczej Buk-M2E.
Zdaniem analityków rosyjski systemy rakietowy u wybrzeży Wenezueli zwiększa zagrożenie dla operacji powietrznych USA, umożliwiając siłom wenezuelskim atakowanie najnowszych amerykańskich samolotów, a także precyzyjnej broni rakietowej dalekiego zasięgu, w tym pocisków Tomahawk.
Będące na wyposażeniu wenezuelskiej armii wyrzutnie Buk-M2E są zdolne trafić w cel w odległości do 45 km. System może zwalczać między innymi myśliwce, drony, bomby kierowane i pociski manewrujące.
Prezydent Wenezueli Nicolas Maduro oświadczył, że jego armia posiada także inne systemy obrony przeciwlotniczej zdolne do neutralizowania celów lecących na małych wysokościach oraz pocisków balistycznych i samolotów. Wenezuelskie lotnictwo wojskowe ma na wyposażeniu także 21 rosyjskich myśliwców oraz 9 śmigłowców.
W ubiegłym tygodniu Rosja prawdopodobnie dostarczyła Wenezueli kolejny sprzęt wojskowy na pokładzie ciężkiego samolotu transportowego Ił-76, który po międzylądowaniach w kilku afrykańskich krajach, w tym Algierii, Maroku, Senegalu i Mauretanii, wylądował 26 października w Caracas. Według portalu „Warwingsdaily”, na pokładzie mogły znajdować się części zamienne do rosyjskich samolotów i śmigłowców oraz personel inżynieryjny.
Administracja Donalda Trumpa oskarża rząd Nicolasa Maduro o wspieranie nielegalnego przemytu narkotyków do Stanów Zjednoczonych. Zdaniem prezydenta USA prezydent Nicolas Maduro jest „szefem narkotykowo-terrorystycznego kartelu, który zalewa USA śmiercionośnymi narkotykami”.
Od kilku tygodni amerykańska armia atakuje łodzie m.in. u wybrzeży Wenezueli podejrzane o udział w przemycie narkotyków. Amerykańskie siły odwołały ze służby w Europie grupę uderzeniową skupioną wokół USS Gerald R. Ford – największego i najnowocześniejszego lotniskowca świata – i przekierowała ją w kierunku Wenezueli. Stany Zjednoczone wykonywały także dwa demonstracyjne przeloty bombowców w pobliżu wenezuelskiego terytorium.
Według waszyngtońskiego think tanku Center for Strategic and International Studies (CSIS) w pobliżu wybrzeża Wenezueli znajduje się obecnie około 10 tys. amerykańskich żołnierzy. Są tam także cztery niszczyciele, dwa statki desantowe i okręt podwodny o napędzie atomowym. W pogotowiu jest również 10 myśliwców F-35B, osiem samolotów wielozadaniowych Harrier, dziesiątki śmigłowców oraz statek MV Ocean Trader jako baza dla operacji specjalnych.
Według dziennika „Miami Herald” administracja Donalda Trumpa miała już podjąć decyzję o uderzeniu w obiekty wojskowe w Wenezueli. Atak ma być kwestią dni. Choć Donald Trump zaprzeczył tym doniesieniom, jednocześnie zapowiadał, że zamierza rozszerzyć swoją kampanię przeciwko kartelom narkotykowym.
Na początku tego roku Donald Trump oskarżał wspieranie nielegalnego przemytu narkotyków do USA także rząd Meksyku. W lutym Trump ogłosił nałożenie na Meksyk 25-procentowych ceł, oskarżając przy tym odpowiedzialnością za kryzys fentanylowy w USA meksykański rząd, który nie radzi sobie z nielegalną działalnością karteli narkotykowych.
W odpowiedzi prezydentka Claudia Sheinbaum powiedziała, że członkowie meksykańskich karteli korzystają głównie z broni wyprodukowanej w USA i przemycanej do Meksyku.
Przeczytaj także: