Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
PiS ogłosił kandydata w wyborach prezydenckich. To szef Instytutu Pamięci Narodowej Karol Nawrocki.
Podczas obywatelskiego kongresu „Przyszłość Polska” w Krakowie ogłoszono, że prezes IPN Karol Nawrocki wystartuje w wyborach prezydenckich z poparciem PiS. Kandydaturę Nawrockiego ogłosił prof. Andrzej Nowak, przewodniczący obywatelskiego komitetu.
„Przekaz dnia” o tym, że kandydat, jak i samo spotkanie w Krakowie ma charakter „obywatelski”, a nie partyjny, poszedł w świat jeszcze przed jego rozpoczęciem.
Poseł PiS Jan Mosiński zamieścił na platformie X partyjny instruktaż komunikowania dzisiejszego wydarzenia: „W mediach prosimy o podkreślanie, iż spotkanie w Krakowie ma charakter obywatelski, społeczny i każdy za pośrednictwem biur poselskich mógł się na nie zapisać – zapisy ze względów logistycznych i organizacyjnych.
To NIE JEST partyjne wydarzenie, ale Kongres Obywatelski!"
- czytamy w skasowanym już poście posła Mosińskiego.
Choć spotkanie w Krakowie miało charakter „obywatelski”, to wielokrotnie podkreślano, że w tym samym miejscu, swoją drogę po prezydenturę rozpoczynał 10 lat temu Andrzej Duda.
Dlaczego kandydatem PiS nie został żaden z partyjnych nominatów, wyjaśnił sam Jarosław Kaczyński:
„Mieliśmy znakomitych własnych kandydatów. Ale o naszej decyzji zdecydowały i osobiste zalety pana doktora Nawrockiego, jego życiowa droga, ale zdecydowało także i to, że dzisiaj mamy stan szczególny, który można określić jako wewnętrzną wojnę polsko-polską.
Potrzebny jest człowiek wiarygodny i niezależny od formacji politycznej, który będzie miał wolę i możliwość tę wojnę zakończyć. Nie w imię interesu którejś ze stron. Nie w imię interesu jakiejś partii. W imię interesu Polski"
PiS szukał kandydata, który byłby „Dudą 2.0”, jak pisał Witold Głowacki na łamach OKO.press.
„Musi być młody, wysoki, okazały, przystojny. Musi mieć rodzinę. Musi znać bardzo dobrze język angielski. Najlepiej jakby znał dwa języki. Mamy kandydatów, którzy są doskonali i w angielskim, i francuskim. Tak jak ten prawdopodobny przeciwnik w drugiej turze" – mówił Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla Radia Maryja na początku września.
Przeciwnik dla kandydata PiS w drugiej turze od wczoraj jest już pewny – prawybory w Koalicji Obywatelskiej oficjalnie wygrał Rafał Trzaskowski. Jego wykształcenie i doświadczenie (był posłem, europosłem, ministrem cyfryzacji, a obecnie prezydentem Warszawy) jest benchmarkiem, do którego Kaczyński chciał się dopasować.
"Musi być obyty międzynarodowo. To powinien być człowiek, dla którego świat nie jest czymś obcym, który bywał na konferencjach, wykładach”
- mówił o wymarzonym kandydacie prezes PiS.
Kaczyński rozważał na początku pięciu kandydatów: Mariusza Błaszczaka, Mateusza Morawieckiego, Tobiasza Bocheńskiego, Przemysława Czarnka i właśnie Karola Nawrockiego. W ostatnich tygodniach w grze zostali już prezes IPN i były minister edukacji.
W ubiegłorocznych wyborach parlamentarnych Przemysław Czarnek na Lubelszczyźnie uzyskał rekordowe poparcie (zdobył ponad 120 tys. głosów), ale w PiS uznano, że w ogólnopolskim starciu obciążeniem byłaby ciągnąca się za nim łatka zamordysty z niewyparzonym językiem.
Kaczyński postawił więc na Nawrockiego, kandydata najmniej znanego, co daje szansę przedstawienia go wyborcom dokładnie tak, jak PiS tego potrzebuje.
Szymon Hołownia ogłosił w piątek 22 listopada, że kampania przed wyborami prezydenckimi rozpocznie się 8 stycznia 2025 (zgodnie z Konstytucją to Marszałek Sejmu ogłasza wybory prezydenckie). Tego dnia poznamy także datę pierwszej tury, którą będzie najprawdopodobniej jedna z niedziel w maju 2025 r.
PiS i KO mają więc niespełna sześć miesięcy na to, aby „namalować” swoją wersję Nawrockiego przed oczami wyborców.
„W najbliższych tygodniach będziemy zapewne oglądać wyścig, kto pierwszy opowie w przekonujący sposób o Nawrockim. Jego własny sztab czy sztab Trzaskowskiego? Bo pierwsza opowieść, pierwsze wrażenie czerpane z mediów (w tym społecznościowych) ma szansę się utrwalić” – komentuje na łamach OKO.press Agata Szczęśniak.
Przeczytaj także: