0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

12:25 22-06-2026

Prawa autorskie: Giuseppe CACACE / AFPGiuseppe CACACE / AF...

Wybuch w kompleksie gazowym w Katarze, gazowce pojawiły się w Cieśninie Ormuz

W wyniku wybuchu w instalacji przemysłowej w Katarze prawie 60 osób odniosło rany, są też informacje o zaginionych. Do wypadku doszło podczas uruchamiania kompleksu QatarEnergy, który w marcu ucierpiał przez irański atak.

Co się wydarzyło?

54 osoby zostały ranne, a 18 uznaje się za zaginione po wybuchu w kompleksie skraplania gazu ziemnego LNG Ras Laffan w Katarze. Doszło do niego podczas wznowienia prac wstrzymanych po irańskim ataku, który w marcu uniemożliwił działalność rafinerii. Katarskie władze wyjaśniły, że w niedzielny wieczór doszło do „wypadku technicznego”, który nie zagraża bezpieczeństwu publicznemu. Ekipy reagowania kryzysowego zostały natychmiast wysłane na miejsce, a pożar został opanowany.

Firma QatarEnergy nie ujawniła, czy eksplozja spowodowała szkody w kompleksie, który dostarcza gaz rurociągami dla lokalnego przemysłu i zakładów energetycznych. Katar, w którym stacjonuje główna amerykańska baza wojskowa, był wielokrotnie celem irańskich ataków rakietowych i dronowych w trakcie trwającej wojny z Iranem.

Jednocześnie trwa zamieszanie wokół blokady Cieśniny Ormuz. Według wstępnego porozumienia pomiędzy USA a Iranem przepływ pomiędzy Zatoką Perską a Morzem Arabskim powinien zostać otwarty, jednak Irańczycy wciąż go blokują. Jak przekazują, powodem są ponawiające się ataki Izraela na Liban, których zakończenie zdaniem Teheranu powinno być warunkiem rozejmu.

Mimo wszystko cztery katarskie gazowce przewożące LNG wpłynęło w poniedziałek do Cieśniny mimo ogłoszonego w weekend ponownego zamknięcia. Jak pokazują dane śledzenia statków od firmy analitycznej Kpler, jednostki Wadi Al Sail, Mekaines, Al Sadd i Mesaimeer weszły do cieśniny kontrolowanej przez Iran po raz pierwszy od początku wojny USA-Izrael z Iranem.

Jaki jest kontekst?

Rządzący Iranem kontrolują jedno z najbardziej znaczących „wąskich gardeł” światowej logistyki. Przez cieśninę pomiędzy Zatoką Perską a otwartym akwenem Morza Arabskiego przepływa około 20 proc. światowych ładunków ropy naftowej, a także transporty gazu oraz produktów potrzebnych przemysłowi chemicznemu. Wskutek blokady z codziennego rynkowego obiegu zniknęło w ten sposób około 14 mln baryłek ropy. Ropa WTI oraz Brent – gatunki wyznaczające cenowe trendy – osiągały w szczycie kryzysu ceny powyżej 110 dolarów za baryłkę.

W ostatnich dniach, dzięki otwarciu 60-dniowego procesu rozmów pokojowych, nastroje na rynku surowców znacznie się uspokoiły. Oba wiodące na świecie gatunki osiągają ceny około 80 dolarów za baryłkę, znacznie poniżej rekordów.

Przeczytaj także:

11:56 22-06-2026

Prawa autorskie: Photo by Nathan Howard / POOL / AFPPhoto by Nathan Howa...

Pierwsza runda rozmów USA-Iran zakończona

Na razie brak informacji o konkretnych postępach, ale rozmowy nie zostały zerwane pomimo napięć. W Szwajcarii zostają dyplomacji niższego szczebla i będą prowadzić szczegółowe rozmowy techniczne

Co sie wydarzyło

W Szwajcarii zakończyła się pierwsza runda rozmów pokojowych USA-Iran. Rozmowy te są konsekwencją wstępnego porozumienia (memorandum of understanding) osiągniętego w zeszłym tygodniu przez obie strony.

Obecny na miejscu w Szwajcarii premier Pakistanu i główny pośrednik między negocjującymi stronami Szehbaz Szarif napisał w mediach społecznościowych:

„Dyskusje odbyły się w pozytywnej i konstruktywnej atmosferze i przyniosły postęp, w tym uzgodnienie mapy drogowej zmierzającej do końcowego porozumienia w ciągu 60 dni, ustanowienie komitetu wysokiego szczebla w celu zapewnienia politycznego nadzoru oraz rozpoczęcie dalszych rozmów technicznych”.

Rozmowy i napięcia

W poniedziałek rano rzecznik irańskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Esmail Baqei przekazał, że irańska delegacja wraca do kraju.

„Rozmowy te, skoncentrowane na paragrafach 1, 5, 10 i 11 tekstu memorandum, rozpoczęły się w niedzielę rano, 31 maja, w Szwajcarii (Jezioro Czterech Kantonów) i trwały do wczesnych godzin porannych w poniedziałek, 1 czerwca” – napisał w mediach społecznościowych rzecznik irańskiego MSZ.

W Irańskiej delegacji kluczowe role odgrywali minister spraw zagranicznych Abbas Arakczi i przewodniczący parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf. Amerykanom przewodził wiceprezydent J.D. Vance, w Szwajcarii obecny był również zięć prezydenta Trumpa Jared Kushner. Obie strony i mediatorzy wydali stosunkowo pozytywne oświadczenia po rozmowach. Jednocześnie na razie trudno szukać w nich konkretów.

Zdarzały się też napięcia. Irańska delegacja odeszła w niedzielę od rozmów po wpisie Donalda Trumpa, który groził atakami na Iran, jeśli do porozumienia nie dojdzie. Ostatecznie jednak Irańczycy powrócili do rozmów. Dzień przed rozmowami Iran ogłosił, że przez kolejne ataki Izraela w Libanie ponownie zamyka cieśninę Ormuz. Dziś jednak wygląda na to, że była to głównie retoryka – po irańskiej deklaracji statki dalej płynęły przez cieśninę. Choć ruch dalej jest mniejszy niż przed 28 lutego.

Rozmowy zostały więc na razie zdominowane przez dwie kwestie, które już teraz są ujęte we wstępnym porozumieniu – pokój na linii Izrael-Hezbollah i ruch w ciesninie Ormuz. Warto bliżej przyglądać się przebiegowi rozmów technicznych, jakie niższego szczebla dyplomaci będą dalej prowadzić w Szwajcarii.

Jaki jest kontekst

Wstępna umowa kończąca wojnę USA z Iranem została podpisana 17 czerwca. Do popisania doszło jednak bez spotkania stron. Donald Trump podpisał porozumienie we Francji podczas szczytu G7. Ze strony irańskiej zrobił to prezydent Masud Pezeszkian.

Pamiętajmy: nie jest to porozumienie pokojowe. To wstępne porozumienie o warunkach zakończenia wojny i kolejnych krokach, które na drodze do pokoju należy podjąć. Według ustaleń, strony po podpisaniu dokumentu mają 60 dni na doprowadzenie do ostatecznej umowy pokojowej – chyba że obie strony zgodzą się na przedłużenie tego terminu.

W komunikacie rzecznik irańskiego MSZ wymienia cztery z 14 punktów porozumienia, o których dyskutowano. Czego dotyczą?

  • punkt 1. mówi o pełnym zakończeniu wojny na wszystkich frontach, w tym Libanie,
  • punkt 5. dotyczy przywracania ruchu w cieśninie Ormuz,
  • punkt 10. to przede wszystkim ułatwienia w eksporcie m.in. ropy dla Iranu,
  • punkt 11. to uwolnienie zamrożonych irańskich środków na zachodnich kontach.

Wiele wskazuje na to, że jeden z najtrudniejszych tematów – irański program atomowy – nie został jeszcze poruszony. To potencjalnie najtrudniejszy i najbardziej kontrowersyjny element porozumienia. Donald Trump powszechnie przedstawia potencjalne porozumienie w tej sprawie jako swój największy sukces. Z kolei irański przywódca Modżtaba Chamenei zasugerował w ostatnich dniach, że jest niechętny jakimkolwiek rozmowom na ten temat.

Co z Modżtabą Chameneim?

W czwartek 18 czerwca irańska telewizja państwowa przeczytała oświadczenie przypisywane liderowi na temat potencjalnych rozmów. W krótkim tekście Chamenei daje zielone światło rozmowom, ponieważ odpowiedzialność za porozumienie przyjął prezydent Pezeszkian. Jednocześnie w oświadczeniu przywódca przekazał, że sam miał na ten temat inne zdanie. Jedną z głównych interpretacji jest to, że Chamenei był przeciwko jakimkolwiek ustępstwom w sprawie programu atomowego. I miał większe wymagania m.in. w kwestii reparacji wojennych.

Oświadczenie wzbudza też dyskusję o roli Chameneiego w dzisiejszym Iranie. Stanowisko wszystkich przedstawicieli irańskich władz jest jasne i spójne: to Modżtaba Chamenei jest przywódcą Islamskiej Republiki Iranu i najważniejszą osobą w systemie politycznym. Ale od momentu wyboru na stanowisko Najwyższego Przywódcy Modżtaba Chamenei ani razu nie pojawił się publicznie. Wszystkie jego wypowiedzi to pisemne oświadczenia publikowane w sieci lub odczytywane w państwowej telewizji.

Z pewnością to wynik obrażeń, jakich doznał w ataku z 28 lutego, w którym zginął jego ojciec. Skąpe doniesienia na temat tego, jak Chamenei kieruje państwem sugerują, że dostęp do przywódcy jest bardzo ograniczony. Kraj efektywnie zarządzany jest przez grupę polityków, m.in. obecnego w Szwajcarii Ghalibafa, przewodniczącego Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Mohammada Baghera Zolghadra czy dowódcę Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej Ahmada Wahidiego. Nikt z nich nie podważa przywództwa Chameneiego. Jednocześnie oświadczenie przywódcy sugeruje, że na dziś nie jest on ostatecznym autorytetem w każdej sprawie.

Być może nowy przywódca pokaże się na pogrzebie jego ojca. Ten według najnowszych planów ma odbyć się na początku lipca.

Przeczytaj także:

09:28 22-06-2026

Prawa autorskie: Photo by Henry NICHOLLS / AFPPhoto by Henry NICHO...

Keir Starmer potwierdza pogłoski i rezygnuje ze stanowiska premiera Wielkiej Brytanii

Starmer spędził na stanowisku niecałe dwa lata. Szybko roztrwonił wysokie poparcie społeczne. Następcą będzie najpewniej znacznie popularniejszy polityk, były burmistrz metropolii Manchersteru

Co się wydarzyło

Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer oficjalnie zrezygnował ze stanowiska szefa Partii Pracy i rozpoczął proces zmiany premiera kraju. Potwierdził w ten sposób to, o czym spekulowano od dłuższego czasu. Ogłosił swoją decyzję podczas konferencji prasowej przed południem, przed siedzibą brytyjskich premierów w Londynie na Downing Street. Starmer rozmawiał już z królem Karolem, który zaakceptował jego decyzję.

„Pytanie, które moja partia zadaje sobie teraz, brzmi: czy jestem najlepiej przygotowany, by poprowadzić nas do następnych wyborów powszechnych. Usłyszałem odpowiedź mojej parlamentarnej frakcji na to pytanie i przyjmuję ją z godnością. Każda decyzja, którą podjąłem, wynikała z postawienia na pierwszym miejscu kraju, który kocham. Dlatego rezygnuję ze stanowiska lidera Partii Pracy” – mówił Starmer w oświadczeniu.

Wielka Brytania będzie miała nowego premiera w lipcu, jeśli jedynym kadydatem pozostanie poseł Partii Pracy Andy Burnham. Jeśli jednak w partii dojdzie do wyborów, na zmianę na najważniejszym stanowisku politycznym Brytyjczycy poczekają do końca sierpnia. Na dziś bardzo prawdopodobny jest ten pierwszy scenariusz.

Starmer zapewnił, że w pełni poprze swojego następcę. Do momentu przekazania władzy pozostanie na stanowisku.

„Gdy odejdę z najważniejszego stanowiska w kraju, będę mógł poświęcić więcej czasu na najważniejsze zadanie w moim życiu – bycie najlepszym mężem dla mojej fantastycznej żony Vic, która była dla mnie oparciem w dobrych i złych chwilach, oraz bycie najlepszym tatą dla moich pięknych dzieci, które są moją dumą i największą radością” – zakończył Starmer.

Jaki jest kontekst

Zaledwie dwa lata wcześniej, 4 lipca 2024 roku, Starmer odniósł wielkie zwycięstwo jako lider Partii Pracy. Pod jego przywództwem jego partia wróciła do władzy po 14 latach. Dzięki brytyjskiemu systemowi wyborczemu, opierającemu się na jednomandatowych okręgach wyborczych, 33,7 proc. głosów dało Partii Pracy zdecydowaną większość (411 z 650 miejsc). I bardzo szybko ten kredyt zaufania roztrwonił.

Już po dwóch miesiącach na stanowisku jego poparcie netto było ujemne (więcej ludzi było niezadowolonych niż zadowolonych z jego pracy). Od września zeszłego roku wynik ten nieustannie znajdował się poniżej -40 punktów.

Lista zarzutów jego przeciwników była długa. To m.in. wzrastające koszty życia, problemy z mieszkalnictwem, nielegalna imigracja, nietrafione nominacje współpracowników, spory tożsamościowe i kulturowe.

Jeśli rząd Partii Pracy się utrzyma, kolejne wybory parlamentatne są przewidziane dopiero na 2029 rok. Partia władzy ma jednak znacznie słabsze notowania niż dwa lata wcześniej. Według sondażów głosować na nią chce dziś około 18-20 proc. wyborców. Liderem wszystkich sondaży jest skrajnie prawicowa partia Reform UK Nigela Farage'a. Na dziś Reform nie mogłaby jednak liczyć na samodzielną większość. Obecnie projekcje dają tej partii 240-280 miejsc w Parlamencie.

Przeczytaj także:

07:13 22-06-2026

Prawa autorskie: Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.plFot. Slawomir Kamins...

Rusza proces Dariusza Mateckiego

Prokuratura zarzuca Mateckiemu ustawianie konkursów z Funduszu Sprawiedliwości, pracę na fikcyjnym etacie w Lasach Państwowych, pranie brudnych pieniędzy, wyłudzenia i fałszowanie faktur

Co się wydarzyło

22 sierpnia przed Sądem Rejonowym w Szczecinie rozpocznie się proces posła Prawa i Sprawiedliwości Dariusza Mateckiego. Prokuratura postawiła mu sześć zarzutów. Trzy z nich dotyczą ustawiania konkursów z Funduszu Sprawiedliwości. Śledczy uważają, że Matecki, działając w porozumieniu ze zbiegłym Marcinem Romanowskim i Tomaszem Mrazem (który poszedł na współpracę z prokuraturą) podjął działania w celu wygrania konkursów przez związane z nim stowarzyszenia. Matecki nie pełnił w nich funkcji, ale działały w nich powiązane z nim osoby. A on sam według prokuratury miał wpływ na najważniejsze decyzje. Chodzi o trzy konkursy z 2020 roku. W ich wyniku z Funduszu Sprawiedliwości przyznano dotacje stowarzyszeniom Fidei Defensor (7,1 miliona złotych i 5 milionów złotych) oraz Przyjaciół Zdrowia (obecnie Przyjaciół Mediów, dotacja 7,7 miliona złotych). Ujawniliśmy je w OKO.press jako pierwsi jeszcze w 2020 roku.

Czwarty zarzut dotyczy prania brudnych pieniędzy (447,5 tys. zł), pozostałe – pracy na fikcyjnym etacie w Lasach Państwowych i wyłudzeniu blisko pół miliona złotych.

Jaki jest kontekst

Proces może odsłonić kolejne szczegóły rządów ludzi Zbigniewa Ziobry w resorcie sprawiedliwości i Lasach Państwowych. Śledczy przekonują, że mają mocne dowody. W tym zeznania osób, które uczestniczyły w procederze prania brudnych pieniędzy. Prokuratura wskazuje, że publiczne środki, przeznaczone na pomoc ofiarom przestępstw, wydano na opłacenie „nierzetelnych faktur, w których wielokrotnie zawyżano wartość zobowiązań, a wskazana w nich wartość usługi nie odzwierciedla rzeczywistych poniesionych kosztów” oraz na wynagrodzenia „za pozorne zatrudnienie”. Dotacje przeznaczono na najem lokali, lokaty, spłaty kredytów, zakup i wykończenie nieruchomości, lokaty w funduszach inwestycyjnych i na rachunkach maklerskich. Były też wypłaty gotówkowe, przekazywano środki rodzinom lub na codzienne wydatki. Oskarżonym, wśród nich są też ludzie zatrudnieni w fundacjach, grozi do 10 lat więzienia.

Sam Matecki, nie przyznaje się do winy, twierdząc, że jest jedną z ofiar „reżimu Tuska”.

Przeczytaj także:

06:35 22-06-2026

Prawa autorskie: Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.plFot. Slawomir Kamins...

Zełenski: My żyjemy od ataku do ataku, nie możemy żyć od „dziękuje” do „dziękuję”

„Na nienawiści nie da się zdobywać poparcia politycznego ani czerpać korzyści politycznych, ponieważ w dłuższej perspektywie doprowadzi to do pogorszenia stosunków między krajami i narodami” – mówił prezydent Ukrainy w wywiadzie dla telewizji ukraińskiej

Co się wydarzyło?

Wołodymyr Zełenski udzielił wywiadu ukraińskiej telewizji, gdzie został zapytany o sprawę odebrania Orderu Orła Białego.

„Nie możemy nie być z Polakami partnerami, czy przyjaciółmi, ponieważ jesteśmy sąsiadami. Jeśli nie jesteś partnerem, przyjacielem, to kim jesteś? To później to wszystko w ciągu lat, dziesięcioleci przerasta w to, co odbywa się u nas z ruskimi. Brak szacunku, agresja, radykalizacja społeczeństwa. To, co absolutnie błędnie robił Orban” – mówił Zełenski w wywiadzie dla „TSN. Tyżdeń”.

Według Zełenskiego jest „to polityczna walka, która może źle się skończyć”.

„Na nienawiści nie da się zdobywać poparcia politycznego ani czerpać korzyści politycznych, ponieważ w dłuższej perspektywie doprowadzi to do pogorszenia stosunków między krajami i narodami” – powiedział prezydent Ukrainy.

Zełenski, mówiąc o prezydencie Karolu Nawrocki, ostrożnie dobierał słowa. Zaznaczył, że Nawrocki jest prezydentem od roku i mimo zaproszeń nie był z wizytą w Ukrainie, chociaż „mówi o wsparciu Ukrainy”. Dodał, że premier nie raz przyjeżdżał do Ukrainy, a Polska oraz jej społeczeństwo wspiera napadnięty kraj.

Zełenski przypomniał swoją wizytę do Warszawy w grudniu 2025 roku. Podkreślił, że podczas przywitania Karol Nawrocki podarował mu książki o Rzezi Wołyńskiej.

„Przyjechałem do niego – to była pierwsza wizyta – a on, ściskając mi dłoń, podarował mi książki o Tragedii wołyńskiej. Nie mówię o tym. Nie wspominałem o tym ludziom, po prostu spokojnie z tym żyję. Teraz mówimy o tym otwarcie, ponieważ on podejmuje pewne kroki, które uważam za niewłaściwe” – mówił Zełenski.

„Teraz my bronimy Polski, bronimy Europy. Nie jest odwrotnie. Nasi żołnierze bronią, giną Ukraińcy” – mówił prezydent Zełenski.

Dodał, że podczas wojny setki razy podpisał dekrety o nadawaniu nazw dla oddziałów, o które występują żołnierze. Zełenski podkreślił, że nigdy nie nadawał jednostkom swojej nazwy, nie zmieniał takich dekretów i nie odwoływał.

„Kiedy oni wybierają dla siebie nazwę [...], to ja jako prezydent muszę ich wesprzeć” – mówił ukraiński prezydent. „Oni są armią, oni są naszą obroną, a ja jestem gwarantem konstytucji. Jestem naczelnym dowódcą, który musi zapewnić im wszystko, czego potrzebują, aby chronić nasz naród i naszą ziemię. A jeśli motywują ich bohaterowie, imiona bohaterskie, historyczne postacie, których szanują i jeśli jest to dla nich bardzo ważne, muszę robić wszystko, co mi każą”.

Według Zełenskiego polska strona otrzymała od niego taką odpowiedź, natomiast domagała się odwołania dekretu.

„Przepraszam, to nasza sprawa. I w tej kwestii Polska musi to zrozumieć. Oprócz kwestii historycznych, o których, nawiasem mówiąc, otwarcie rozmawiamy, chodzi o szacunek zarówno dla teraźniejszości, jak i dla naszej armii oraz dla przyszłości. Bez Ukrainy nikt nie będzie w stanie obronić Polski” – powiedział Zełenski.

Zdaniem ukraińskiego prezydenta podjęta przez Karola Nawrockiego decyzja oznacza, że on „kontynuuje walkę polityczną w swoim kraju, podsycając nastroje nienawiści wobec Ukraińców. Tak jak robił to Orbán”.

„Postrzegam to wyłącznie jako proces wyborczy. W 2027 roku odbędą się u nich wybory premiera. Prezydent Karol walczy o krzesło premiera, aby jego partia pokonała premiera Tuska. Nie mamy z tym nic wspólnego, to ich wewnętrzna sprawa” – powiedział Zełenski.

Dodał, że ukraińska strona próbowała rozwiązać problem, ale to się nie udało. A Kyryło Budanow, szef Biura Prezydenta Ukrainy oraz Serhij Kysłycia, jego zastępca mieli wrócili do Ukrainy z poczuciem, że decyzja o odebraniu Orderu zapadnie, jest to tylko kwestia czasu.

„Musimy myśleć o przyjaźni między narodami” – mówił Zełenski. Dodał, że w Polsce jest „nie monarchia, lecz demokracja”, dlatego należy budować stosunki z Ukrainą, która obecnie broni Europy, w tym Polski.

Zełenski powiedział, że Ukraina jest wdzięczna Polsce za wsparcie na początku pełnoskalowej agresji Rosji.

„My żyjemy od ataku do ataku, nie możemy żyć od „dziękuje” do „dziękuję”. Wszyscy muszą się z tym pogodzić. Jesteśmy wdzięczni. Ale nie możemy budzić się rano, patrzeć, jak wschodzi słońce i myśleć, żeby nie zapomnieć dzisiaj wszystkim podziękować.

Giną ludzie. Czy możemy między tymi podziękowaniami jeszcze was wszystkich bronić?”

Prowadząca zapytała, jak wyjść z kryzysu w realacjach z Polakami. „Deeskalacja to wzajemny szacunek. Mają oni oddziały wojskowe o nazwie Armia Krajowa. Wiedzieliśmy o tym. Ale nie poruszamy tych kwestii. To sprawa wewnętrzna. Oni mają swoje życie, swoją historię. My mamy swoje. Są też sprawy wspólne. Jakie? Trzeba zdecydować, czy mamy wspólne problemy, czy wspólnego wroga. Moim zdaniem filozofia naszych stosunków powinna ulec zmianie” – powiedział ukraiński prezydent. Według Zełenskiego kwestiami historycznymi powinny zajmować się odpowiednie instytucje. Natomiast priorytetem w zwiazku z agresją rosyjską powinna niezależna przyszłość Europy, której nie będzie „jeśli nie będziemy razem”.

„I jeśli obecny prezydent [Polski] będzie miał takie same priorytety jak ja – tzn. uważał, że łączy nas wspólna granica, partnerstwo, sąsiedztwo i przyjaźń między naszymi narodami, a także wspólny wróg, którym jest Rosja; na pewno nie jesteśmy dla siebie wrogami – wtedy napięcie od razu się zmniejszy” – mówił Zełenski. Dodał, że prezydent Nawrocki powinien znaleźć czas i przyjechać do Ukrainy. Zdaniem ukraińskiego prezydenta od razu nie da się rozwiązać wszystkich kwestii, natomiast jest on zawsze gotowy do takich rozmów.

Tekst został zaktualizowany. Dodaliśmy fragment o tym, jak Wołodymyr Zełenski widzi rozwiązanie kryzysu w relacjach polsko-ukraińskich, którego nie było w skróconej wersji wywiadu.

Jaki jest kontekst?

W piątek 19 czerwca wieczorem prezydent Karol Nawrocki podjął decyzję o pozbawieniu prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego Orderu Białego Orła w związku z nadaniem jednej z ukraińskich jednostek nazwy Bohaterów UPA. Następnego dnia Zełenski poinformował, że wysłał Order pocztą do Karola Nawrockiego. Odesłali swoje Ordery i odznaczenia również inni prezydenci Ukrainy oraz ukraińscy politycy, którzy zostali przez Polskę nagrodzeni.

Przeczytaj także:

Nie wszyscy w Polsce uważają decyzję prezydenta Nawrockiego za słuszną. Powstała oddolna inicjatywa nadania Zełenskiemu Obywatelskiego Orderu Przyszłości. Organizatorzy podkreślają, że Polska wcześniej przyznała Order Orła Białego prezydentowi Ukrainy i całemu ukraińskiemu narodowi w uznaniu ich walki, a Ukraińcy oddają życie za bezpieczeństwo własne, Polski i Europy.

„Obecna decyzja polskiej głowy państwa pokazuje, jak działa rosyjska pułapka. Polska prawica rozpoczęła kampanię przed wyborami parlamentarnymi i bezwzględnie wykorzystuje tragedię wołyńską w celach politycznych. Politycy spierają się o 1943 rok, podczas gdy w 2026 roku w Ukrainie wciąż giną ludzie.

Polski prezydent i jego ekipa dostarczają paliwa rosyjskiej propagandzie. Dla partyjnych zysków kłócą się o umarłych, ignorując realia wojny, hybrydowe zagrożenie i rosyjski sabotaż na terytorium Polski” – piszą autorzy inicjatywy.

Przeczytaj także: