0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

11:06 22-01-2026

Edukacja zdrowotna – ministra edukacji idzie na kolejne ustępstwa wobec prawicy

Edukacja zdrowotna będzie obowiązkowa, jeśli będzie poparcie społeczne i decyzja polityczna – mówi ministra edukacji Barbara Nowacka. Dodaje, że jest w tej sprawie gotowa na kompromisy, ale nie musi mieć poparcia prezydenta, bo sprawę załatwi rozporządzeniem. Ministra edukacji zasugerowała, że część treści z programu mogłaby być nieobowiązkowa, zgrupowana w jednym dodatkowym bloku. I choć Nowacka nie chciała powiedzieć wprost, o którą część programu chodzi, to wiadomo, że od początku punktem spornym jest edukacja seksualna. Jaka będzie zatem przyszłość nowego szkolnego przedmiotu, którego start okazał się wyjątkowo nieudany? Więcej w materiale Antona Ambroziaka w OKO.press.

Przeczytaj także:

    11:01 22-01-2026

    Prawa autorskie: Hungary's Prime Minister Viktor Orban (L) holds a founding charter next to US President Donald Trump at the "Board of Peace" meeting during the World Economic Forum (WEF) annual meeting in Davos on January 22, 2026. US President Donald Trump will show off his new "Board of Peace" at Davos on January 22, 2026 burnishing his claim to be a peacemaker a day after backing off his own threats against Greenland. Originally meant to oversee the rebuilding of Gaza after the war between Hamas and Israel, the board's charter does not limit its role to the Strip, and has sparked concerns that Trump wants it to rival the United Nations. (Photo by Fabrice COFFRINI / AFP)Hungary's Prime Mini...

    Trump zainagurował w Davos swoją Radę Pokoju. Z frekwencją marnie

    W nowej organizacji międzynarodowej firmowanej przez Trumpa prawie nie ma sojuszników USA z NATO i Unii Europejskiej. Z przyłączeniem się do inicjatywy Trumpa zwleka też – zaproszona przez USA z honorami – Rosja

    Co się wydarzyło?

    Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump zainaugurował podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos swoją Radę Pokoju. Ogłaszając jej powstanie Trump twierdził, że Rada Pokoju jest jedną z najważniejszych instytucji, jakie powstały w historii świata. Twierdził też, że „poproszono go o zostanie jej przewodniczącym”, co było dla niego „zaszczytem”.

    Rada Pokoju stworzona początkowo po to, by zarządzać powojenną Strefą Gazy na mocy porozumień z Izraelem i Hamasem w zamyśle administracji Trumpa ma stanowić konkurencję dla ONZ i jej Rady Bezpieczeństwa. Trumpowi nie udało się jednak jak dotąd skłonić do udziału w tym przedsięwzięciu ani większości sojuszników z NATO (w tym najważniejszych państw Europy), ani też Rosji i Chin (na czym ogromnie mu zależy). Na osłodę pozostaje Trumpowi jedynie Białoruś, która potwierdziła już udział w Radzie. Na tym etapie do Rady zdecydowały się dołączyć jedynie cztery państwa NATO (Kanada, Turcja, Bułgaria i Węgry), z których jedynie dwa ostatnie są członkami Unii Europejskiej. Jedynymi krajami dysponującymi bronią atomową uczestniczącymi w Radzie są w tej chwili Pakistan i Izrael.

    Razem z Trumpem wystąpili w Davos: premier Pakistanu, premier Bułgarii, premier Węgier, minister spraw zagranicznych Turcji, przedstawiciel Bahrajnu, przedstawiciel Maroka, prezydent Argentyny, premier Armenii, prezydent Azerbejdżanu, prezydent Indonezji, wicepremier Jordanii, prezydent Kosowa, prezydent Paragwaju, premier Kataru, minister spraw zagranicznych Arabii Saudyjskiej, przedstawiciel Zjednoczonych Emiratów Arabskich, prezydent Uzbekistanu i premier Mongolii.

    Jaki jest kontekst?

    Trump zaprosił do udziału w Radzie Pokoju około 65 państw. Zaproszenia przyjęło około połowy z nich. Z udziału w Radzie zrezygnowały już m.in. Wielka Brytania, Francja i Włochy (choć premier Włoch Giorgia Meloni ma bardzo dobre relacje z Trumpem). Zaproszony do Rady został też prezydent Polski Karol Nawrocki – jednak po negocjacjach z rządem jego kancelaria ogłosiła, że ewentualny udział w Radzie wymaga przejścia całej procedury konstytucyjnej (czyli uchwały Rady Ministrów i ratyfikacji przez parlament) – na co w obecnym układzie politycznym szanse są zupełnie mikroskopijne. Jednocześnie Nawrocki pojawił się na inauguracji Rady, by pokazać swe polityczne wsparcie dla tej inicjatywy.

    Kraje, które odmówiły już uczestnictwa w Radzie wskazywały jako przyczyny przede wszystkim to, że Rada wydaje im się zbędnym ciałem dublującym ONZ oraz fakt, że zaproszono do niej Rosję i Białoruś odpowiedzialne za agresję na Ukrainę.

    Członkostwo w Radzie wymaga wpłaty w wysokości miliarda dolarów od każdego zaproszonego kraju. To właśnie wykorzystała Rosja. Choć Donald Trump zdążył się już pochwalić, że Władimir Putin przyjął jego zaproszenie, Kreml zdementował te informacje. Rosja ma dopiero rozważyć udział w Radzie, o ile Trump zgodzi się pobrać miliardową składkę członkowską z rosyjskich pieniędzy zamrożonych w USA w ramach sankcji za pełnoskalowy atak na Ukrainę.

    09:33 22-01-2026

    Prawa autorskie: US President Donald Trump steps off Air Force One at Joint Base Andrews in Maryland in the early hours of January 20, 2026 after spending the weekend at his Mar-a-Lago residence and attending a college football game in Florida. Later in the day, President Trump will be heading to the Swiss ski resort of Davos to attend the World Economic Forum (WEF). (Photo by ANDREW CABALLERO-REYNOLDS / AFP)US President Donald ...

    Koniec kryzysu grenlandzkiego? Na czym ma polegać umowa Danii i NATO z Trumpem

    Amerykański portal Axios podał część ustaleń prezydenta USA i sekretarza generalnego NATO, które miałyby doprowadzić do zakończenia kryzysu grenlandzkiego. Według Guardiana i The Telegraph Dania nie została jednak potraktowana jako podmiotowy uczestnik negocjacji

    Co się wydarzyło?

    Zachodnie media podają szczegóły dotyczące porozumienia, które miałoby zakończyć grenlandzki kryzys. W środę 21 stycznia na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos prezydent USA Donald Trump wygłosił osobliwe wystąpienie, które według części obserwatorów wydawać się może wstępem do zawarcia umowy, choć zawierało też daleko idącą krytykę Europy, Unii Europejskiej i NATO i liczne odwołania do siły amerykańskiej armii.

    Przeczytaj także:

    W wersjach podawanych przez zachodnie media pojawiają się jednak dość daleko idące rozbieżności. Amerykański portal Axios przedstawia propozycję nowej umowy jako uzgodnioną przez Danię i USA za pośrednictwem sekretarza generalnego NATO. Według brytyjskiego The Telegraph Dania nie była jednak dotąd podmiotowym uczestnikiem tych negocjacji.

    • Zgodne są przekazy co do tego, że zawarta w 1951 roku między USA a Danią umowa o obronie Grenlandii ma zostać zaktualizowana. To właśnie ta umowa pozwala na stacjonowanie żołnierzy amerykańskich na wyspie i funkcjonowanie głównej grenlandzkiej bazy wojskowej US Army w Pituffik na północnym zachodzie Grenlandii. Do 2023 roku baza była znana pod nazwą Thule.
    • Nie ma też większych wątpliwości, co do tego, że na mocy nowej umowy obecność wojskowa Amerykanów na Grenlandii ma zostać znacząco zwiększona. Na wyspie mają zostać rozmieszczone elementy Złotej Kopuły, czyli nowego systemu obrony przeciwrakietowej firmowanego przez administrację Donalda Trumpa.
    • Nowa umowa ma również zawierać zapisy dotyczące eksploatacji w przyszłości złóż znajdujących się na Grenlandii. Według Axios preferencyjne warunki mają w tym zakresie otrzymać właśnie Amerykanie. Według The Telegraph jednak zapisy umowy mają iść znacznie dalej i pozwalać Amerykanom na wydobywanie grenlandzkich surowców nawet bez zgody Danii.
    • Według zaktualizowanej wersji umowy Grenlandia ma pozostać częścią Danii. Według portalu Axios nie ma mowy o przekazaniu wyspy Stanom Zjednoczonym na własność. Według The Telegraph jednak Amerykanie mieliby otrzymać stałą kontrolą nad tymi częściami Grenlandii, w których znajdują się lub będą znajdować amerykańskie bazy.

    Jaki jest kontekst?

    Niemal natychmiast po udanym ataku Amerykanów na Wenezuelę i pojmaniu prezydenta Nicolasa Maduro Donald Trump i jego ludzie powrócili do tematu przejęcia należącej do Danii Grenlandii przez Stany Zjednoczone. Padały nawet groźby zbrojnej aneksji wyspy, co oznaczałoby konflikt zbrojny wewnątrz krajów NATO. Europejscy sojusznicy Danii wysłali niewielkie kontyngenty wojskowe na Grenlandię w celu zaznaczenia swojej obecności na wyspie i podkreślenia solidarności z poddawanym amerykańskiej presji krajem. Trump odpowiedział groźbą wprowadzenia odwetowych ceł na produkty z krajów bezpośrednio zaangażowanych we wsparcie Danii. Znacząco nadwątlało to wiarygodność NATO i mocno uderzało w jedność Europy.

    Przeczytaj także:

    Po środowym wystąpieniu Trumpa w Davos groźba została wycofana. Dziś (w czwartek 22 stycznia) w godzinach wieczornych rozpocznie się w Brukseli nadzwyczajny szczyt Unii Europejskiej poświęcony kwestii Grenlandii. O atmosferze poprzedzającej szczyt pisała w OKO.press Paulina Pacuła.

    Przeczytaj także:

    21:40 21-01-2026

    Nawrocki w Republice o spotkaniu z Trumpem: „Powiedziałbym Putinowi, co myślę”

    „Zaproszenie dla Polski, dla prezydenta Polski do Rady Pokoju jest dowodem na poważne traktowanie Polski” – powiedział Nawrocki. Uchylił się jednak od odpowiedzi na pytanie, czy przyjął zaproszenie. Decyzję zwalił na rząd. A Trump podobno wykazał się zrozumieniem

    Co się wydarzyło

    Po spotkaniu prezydenta RP z Donaldem Trumpem, które odbyło się w środę 21 stycznia 2026 w Davos, nie było żadnego ofiacjalnego komunikatu. Karol Nawrocki udzielił jednak wywiadu Telewizji Republika.

    Michałowi Rachoniowi, który prowadził rozmowę, Nawrocki opowiadał, że spotkanie dotyczyło przede wszystkim kwestii bezpieczeństwa, a Trump potwierdził deklaracje dotyczące obecności wojsk amerykańskich w Polsce:

    „Karol, prezydencie, to o czym rozmawialiśmy jest trwałe, stałe, a Stany Zjednoczone są sojusznikiem Polski, więc to oczywiście cieszy” – cytował Trumpa Nawrocki.

    Prezydenci mieli też rozmawiać o kwestiach gospodarczych, w tym o grupie G20. Jak zwykle Nawrocki zaznaczył, że ze względu na jego osobistą relację z Trumpem, stosunki Polski z USA są lepsze niż w przypadku innych europejskich krajów. Nawrocki mówił, że „wyczuwa się to napięcie” [między USA a resztą Europy]: „natomiast szczęśliwie omija to dzisiaj Polskę, nasza relacja jest mocna, stabilna”.

    Najważniejsza część rozmowy dotyczyła kwestii, która wzbudziła wielkie emocje, zaproszenia do udziału w Radzie Pokoju

    „Oczywiście w obliczu Władimira Putina gdybym występował z nim w jednym panelu czy przy jednym spotkaniu, nie zabrakłoby mi siły i energii do tego, aby powiedzieć mu co myślę” – zaczął odpowiedź Nawrocki.

    Zapewnił, że na wielu międzynarodowych spotkaniach mówi, że nie ufa Władimirowi Putinowi oraz podkreśla „kwestię i rosyjskiego imperializmu, i imperializmu sowieckiego”. Dodał, że nie jest zwolennikiem obecności Rosji w Radzie Bezpieczeństwa ONZ: „Uważam, że państwo, które jest agresorem tak brutalnym nie powinno być w takich strukturach”.

    Jednocześnie Nawrocki stwierdził: „Zaproszenie dla Polski, dla prezydenta Polski do Rady Pokoju w celu rozwiązywania konfliktów światowych, w tym także konfliktu na Bliskim Wschodzie jest dowodem na poważne traktowanie Polski. Prezydent Trump tak traktuje Polskę”.

    Jednak Nawrocki nie potwierdził, że zaproszenie przyjmuje. Dlaczego? Odwołał się do porządku konstytucyjnego. Mówił, że jako prezydent ma szerokie kompetencje, a polski rząd je łamie, nie pozwolając mu powołać ambasadorów. Ale w tym szczególnym przypadku to rząd musi wyrazić zgodę.

    „Mówiliśmy o tym, że udział polski jest oczywiście ważny, potrzebny w Radzie Pokoju, moje wsparcie dla prezydenta Trumpa jest niezachwiane i wsparcie prezydenta Trumpa dla Polski, natomiast abyśmy mogli podpisać w pełni, nie tylko w pewne zobowiązanie intencjonalne, polityczne, indywidualne, nie chcę powiedzieć osobiste, w imieniu narodu polskiego, to tego typu porozumienie międzynarodowe musi przejść całą procedurę konstytucyjną i o tym rozmawialiśmy dziś z prezydentem Donaldem Trumpem i to jeszcze raz powtórzę, to zostało przyjęte z wielkim zrozumieniem”.

    Jaki jest kontekst

    Polska otrzymała zaproszenie do Rady Pokoju jako jeden z 60 krajów. Wedle pierwotnego pomysłu amerykańskiej administracji Rada miała czuwać nad wprowadzaniem pokoju w Strefie Gazy. Jednak wyewaluowała w ciało, które w założeniach przypomina ONZ. Stali członkowie mieliby wnosić opłatę: miliard dolarów.

    Szczegółowo opisywał pomysł na tę fantazyjną instytucję Jakub Szymczak:

    Przeczytaj także:

    Kilka krajów potwierdziło chęć udziału w Radzie: Kanada, Argentyna, Kazachstan czy Wietnam. Odmówił prezydent Francji Emmanuel Macron i za to Trump zagroził drakońskimi cłami na szampana. To już nieaktualne, bo Trump odwołał cła.

    Zaproszenie do Rady postawiło Karola Nawrockiego w niewygodnej sytuacji. Opierając swój prezydencki wizerunek na szczególnej relacji z Trumpem, Nawrocki nie mógł wprost propozycji odrzucić. Jednak dla polityka, który szczyci się tym, że przez rosyjski reżim został wpisany na listę ściganych, perspektywa toworzenia razem z Putinem „bardziej elastycznego i efektywnego międzynarodowego mechanizmu budowania pokoju”, wydawała się nieszczególnie kusząca.

    Nawrocki wybrnął z tej sytuacji retorycznie, zapewniając, że dałby Putinowi popalić.

    A jednocześnie powołał się na faktycznie obowiązujace polskie prawo, które nie pozwala prezydentowi przystępować do międzynarodowych organizacji bez zgody rządu.

    To bodaj pierwsza sytuacja, gdy Nawrocki nie próbował poszerzyć swoich konstytucyjnych kompetencji i przekonywać, że nie potrzebuje rządu, żeby podejmować decyzje.

    Wcześniej Ministerstwo Spraw Zagranicznych poinformowało, że przekazało prezydentowi opinię, która przypomina, że do podpisania umowy międzynarodowej potrzebna jest zgoda Rady Ministrów.

    20:56 21-01-2026

    Prawa autorskie: Fot. ANDREW CABALLERO-REYNOLDS / AFPFot. ANDREW CABALLER...

    Grenlandia. Po rozmowie z szefem NATO Trump już nie grozi cłami Europie

    Donald Trump ogłosił w swoich social mediach, że ma „bardzo dobre porozumienie w sprawie Grenlandii” i cła na kraje europejskie broniące Grenlandii nie będą potrzebne. Miały wejść od 1 lutego. Szef MSZ Danii: „Dzień zakończył się lepiej, niż się zaczął”.

    Co się stało?

    Trump zapowiedział że nie będzie wprowadzał ceł, które miały wejść w życie 1 lutego. W poście na portalu Truth Social stwierdził, że w oparciu o „bardzo produktywne spotkanie” z sekretarzem generalnym NATO Markiem Rutte „stworzyli ramy przyszłego porozumienia w sprawie Grenlandii”.

    Powiedział: „Jeśli to rozwiązanie zostanie wdrożone, będzie to wspaniałe rozwiązanie dla Stanów Zjednoczonych Ameryki i wszystkich państw NATO.

    „W oparciu o to porozumienie, nie będę nakładać taryf, które miały wejść w życie 1 lutego. Trwają dalsze dyskusje dotyczące Złotej Kopuły w odniesieniu do Grenlandii.

    „Dalsze informacje będą udostępniane w miarę postępu rozmów. Za negocjacje będą odpowiadać wiceprezydent JD Vance, sekretarz stanu Marco Rubio, specjalny wysłannik Steve Witkoff i inni, w razie potrzeby, którzy będą podlegać bezpośrednio mnie. Dziękuję za uwagę poświęconą tej sprawie!”.

    W rozmowie z telewizją CNBC Trump powiedział, że umowa z Grenlandią była wszystkim, czego chciał Biały Dom, i że wszyscy są z niej zadowoleni. „To trochę skomplikowane” – powiedział o umowie. Powtórzył, że jej szczegóły zostaną wyjaśnione „w przyszłości”. Ale „nie wyobrażam sobie, żebyśmy mieli iść na wojnę z NATO [o Grenlandię]”.

    Natomiast rzecznik sekretarza generalnego NATO powiedział, że Rutte i Trump rozmawiali „o kluczowym znaczeniu bezpieczeństwa w regionie Arktyki dla wszystkich sojuszników”. I „sojusznicy z NATO będą dyskutować na temat ram, które skupią się na zapewnieniu bezpieczeństwa Arktyki poprzez wspólne wysiłki sojuszników”.

    "Czego do cholery dotyczyły ostatnie dwa tygodnie?

    - pyta komentator BBC Paul Adams. – Dzień po dniu świat był bombardowany roszczeniami własnościowymi, groźbami działań militarnych i cłami nakładanymi na tradycyjnych sojuszników w Europie. Teraz, w kłebach dymu, wszystko to zdaje się znikać (...). Sekretarz generalny NATO najwyraźniej uporał się z problemem, który groził rozpadem Sojuszu Północnoatlantyckiego. Nie znamy jeszcze szczegółów umowy, ale wiele osób zastanawia się, dlaczego potrzebny był aż dwutygodniowy kryzys, żeby do niej doszło".

    Jaki jest kontekst?

    Donald Trump przez ostatnie dwa tygodnie rzeczywiście zapowiadał zajęcie Grenlandii, a w mediach społecznościowych publikował obrazki AI przedstawiające go, jak zatyka amerykańską flagę na Grenlandii, albo jak przyjmuje światowych liderów pod mapą, na której Kanada i Grenlandia są w barwach USA. Stanowisko zaczął łagodzić już 20 stycznia – w czasie wystąpienia w Białym Domu w rocznicę objęcia urzędu. Już wtedy ogłosił, że wypracuje rozwiązanie „dobre dla USA i NATO”. Świat jednak oczekiwał, że prawdziwa bomba spadnie w czasie wystąpienia prezydenta na forum w Davos następnego dnia.

    Nic z tego.

    W Davos w nieco niezbornym przemówieniu Trump stosował wojowniczą retorykę. Ale ogłosił, że choć chce Grenlandii dla USA, to nie użyje siły. A jeśli Grenlandii nie dostanie, będzie miał do Danii „żal”.

    Przeczytaj także:

    Następnie Trump udał się na spotkanie z sekretarzem Rutte, a po nim ogłosił istnienie planu, który nie wymaga już karania sankcjami tych europejskich krajów, które wsparły obronę Grenlandii. Szczegóły „planu” nie są znane, ale wedle analityków giełdowych to już nie ma żadnego znaczenia. Akcje na Wall Street zaczęły natychmiast rosnąć, a amerykańskie obligacje skarbowe – tanieć. Tak rynki ucieszyły się z tego, że Trump po raz kolejny wycofał się ze swoich gróźb.

    Tymczasem współpracownicy Trumpa próbują zatrzeć złe wrażenie po jego wystąpieniu w Davos. Nie chodzi przy tym o treść, ale o formę. Jak pisze BBC, „zgromadzeni na sali mieli trudności z przyswojeniem przesłania prezydenta dotyczącego Grenlandii”. Reuters dodaje, że „Trump – zamiast skupić się na przesłaniu ekonomicznym, które przekazali jego współpracownicy – wygłosił obelgi i groźby pod adresem krajów, już zaniepokojonych zapowiedzią przejęcia terytoriów Danii, wieloletniego sojusznika USA w NATO”.

    Przeczytaj także:

    Jak zauważył obecny w Davos demokratyczny gubernator Kalifornii Gavin Newsom, przemówienie Trumpa – nawet wedle standardów Trumpa – nie zwierało żadnego przesłania. „Tam nic nie było, żadnej propozycji”.

    Tajemnica Islandii się wyjaśniła?

    Do tego w meandrycznym przemówieniu Trump mylił Grenlandię z Islandią. Ale – jak wyjaśniła rzeczniczka Trumpa Karoline Leavitt – to słuchacze źle zrozumieli prezydenta USA. Bo nie mówił o Islandii, ale o wyspie lodu, „ice land” – to jego określenie na Grenlandię.

    Duński minister spraw zagranicznych Lars Lokke Rasmussen z zadowoleniem przyjął oświadczenie Trumpa: „Dzień zakończył się lepiej, niż się zaczął”. "„Nie ma mowy, żeby Stany Zjednoczone przejęły Grenlandię”.

    Eva Stenergard, ministra spraw zagranicznych Szwecji (jednego z krajów, którym Trump groził cłami za wsparcie Danii) tak podsumowała zwrot Trumpa: ​​działania sojuszników na Grenlandii „przyniosły skutek”. „ Żądania przesunięcia granic spotkały się z zasłużoną ostrą krytyką. (...) Nie damy się szantażować”.

    Premier Holandii Dick Schoof zamieścił na X wpis: „To dobrze, że obrano drogę deeskalacji i że 10-procentowe cła importowe nie wchodzą w grę. Teraz ważne jest, aby Stany Zjednoczone, Kanada i Europa kontynuowały współpracę w ramach NATO, aby wzmocnić bezpieczeństwo Arktyki i zwalczać zagrożenia ze strony Rosji i Chin”.

    Przeczytaj także:

    Na ten rozwój sytuacji ewidentnie nie był przygotowany Putin. Na pokazywanej w mediach części „Rady Bezpieczeństwa” (spotkaniu kremlowskiej wierchuszki) szacował, ile będzie kosztował Trumpa zakup Grenlandii. Bowiem przed spotkaniem z Rutte Trump mówił dziennikarzom o wykupywaniu Grenlandii.

    Putin zrobił szacunek na podstawie doświadczeń swego poprzednika, cara Aleksandra II, który w XIX wieku sprzedał USA Alaskę. Z tych szacunków Putinowi wyszło... 200-250 mln (!) dolarów za Grenlandię (popisał się przy tym wiedzą, jaka jest powierzchnia Alaski, a jaka Grenlandii). Z tym że w tym momencie nie miało to już znaczenia.