Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Po sporach w koalicji i odrzuceniu przez premiera Donalda Tuska pierwszej wersji projektu rząd ostatecznie przyjął reformę Państwowej Inspekcji Pracy. Dokument, który trafi do Sejmu, wciąż dopuszcza przekształcanie zleceń w etaty, choć w ograniczonym zakresie.
„Rada Ministrów przyjęła dziś przygotowany przez resort pracy projekt o Państwowej Inspekcji Pracy umożliwiający skuteczną walkę z umowami śmieciowymi, wzmacniający PIP i sądy pracy oraz projekt nowelizacji Kodeksu pracy zwiększający ochronę przed mobbingiem!” – napisała w mediach społecznościowych szefowa resortu rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.
Nadanie PIP uprawnień do przekształcania umów to jeden z tzw. kamieni milowych, od którego realizacji zależy wypłata środków z Krajowego Planu Odbudowy. Polska ma czas na wdrożenie unijnej dyrektywy do 30 czerwca.
Pierwsza wersja projektu reformy PIP przygotowana przez ministerstwo nie została zaakceptowana przez premiera Donalda Tuska. Jak tłumaczył w połowie stycznia szef rządu, przesadna władza dla urzędników wprowadzana reformą, byłaby destrukcyjna dla firm i oznaczałaby utratę pracy przez wielu ludzi.
O tym, co zakłada nowy projekt reformy PIP pisała w OKO.press Ewelina Wołosik. W projekcie zapisano, że:
To właśnie ten zapis wcześniej wywołał największe kontrowersje i był powodem odrzucenia pierwszej wersji projektu.
W nowej wersji będzie tak:
A pracodawca będzie mógł:
Jeśli pracodawca nie zareaguje, inspektor będzie mógł wydać decyzję o przekształceniu umowy.
Decyzja jednak nie będzie działać wstecz, jak zakładano wcześniej. Czyli, jeśli ktoś pracuje na zleceniu przez 3 lata, a kontrola zaczęła się po tym czasie, to inspektor nie może administracyjnie uznać, że przez ostatnie trzy lata to był etat.
Inspektor będzie mógł jednak skierować sprawę do sądu pracy, aby ustalić, czy pracodawca powinien zapłacić zaległe składki. I co ważne, od momentu rozpoczęcia kontroli pracownik będzie objęty ochroną przed zwolnieniem.
Przeczytaj także:
Pod koniec roku dziennikarze TVN 24 ujawnili, że na posiedzeniu rady ministrów premier miał się zdenerwować zapisami do ustawy, które wcześniej nie były z nim dyskutowane.
“Nasz rozmówca z kancelarii premiera opowiadał, że ci, którzy uczestniczyli w posiedzeniu Rady Ministrów pierwszy albo drugi raz zrobili wielkie oczy, bo mieli poczucie, że to jest największa awantura i największa złość, jaką widzą u premiera, będąc z nim w jednym pomieszczeniu” – relacjonował TVN24.
Chodziło o zwiększenie uprawnień Państwowej Inspekcji Pracy, aby mogła ona skuteczniej walczyć z tzw. fikcyjnym samozatrudnieniem. Adresatkami wściekłości były dwie ministry: Agnieszka Dziemianowicz-Bąk (Nowa Lewica) i Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz (Polska 2050).
We wtorek 6 stycznia 2026 roku Donald Tusk oświadczył, że prace nad reformą PIP nie będą kontynuowane. Trzy grosze dodał Władysław Kosiniak-Kamysz. „Dobrze, że historia tego projektu jest już zakończona” – napisał szef PSL.
Jak pisał na naszych łamach Bartosz Kocejko, Polska ma ogromny problem z pozakodeksowym zatrudnieniem. Według GUS prawie 1,5 mln osób jest zatrudnionych wyłącznie na podstawie umów zlecenia i pokrewnych. Tracą na tym pracownicy pozbawieni stabilności zatrudnienia i możliwości korzystania ze swoich praw, ale traci też państwo: np. składki emerytalne nie są odprowadzane w pełnej wysokości, co skutkuje wypracowaniem emerytur poniżej wysokości emerytury minimalnej – państwo musi się potem mierzyć z tym problemem.
Jednocześnie państwo poniekąd samo zachęca do zatrudniania na zleceniach. Osoby do 26. roku życia pracujące na takiej umowie są zwolnione ze składek (przez co pierwsza praca to najczęściej praca “na śmieciu”), po drugie: zlecenia są oskładkowane wyłącznie do podstawy równej płacy minimalnej (To i tak postęp, bo kiedyś nie były oskładkowane w ogóle. Zmiana nastąpiła za rządów ministra pracy i polityki społecznej Władysława Kosiniaka-Kamysza w 2014 roku.
Przeczytaj także: