0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

43 minuty temu

Prawa autorskie: Foto TIMOTHY A. CLARY / AFPFoto TIMOTHY A. CLAR...

Trump znów grozi zajęciem irańskiej wyspy

Amerykański prezydent zapowiedział, że USA zaatakują, a w niedługiej przyszłości zajmą irańską wyspę. Trudno zrozumieć motywacje amerykańskiego prezydenta poza wyrażeniem frustracji

Co się wydarzyło

„Stany Zjednoczone uderzą w Iran (Których Marynarka Wojenna, Radary, Obrona Przeciwlotnicza i inne formy Obrony, razem z większością możliwości ofensywnych zostały ZNISZCZONE) BARDZO MOCNO DZIŚ W NOCY. W jakimś momencie w nie tak dalekiej przyszłości będziemy przejmować wyspę Chark i inne punkty z infrastrukturą związaną z ropą, i przejmiemy totalną kontrolę nad ich Ropą i Rynkami Gazu, tak jak zrobiliśmy z Wenezuelą, co działa wspaniale zarówno dla Wenezueli jak i dla Stanów Zjednoczonych” – napisał rano czasu waszyngtońskiego Donald Trump w mediach społecznościowych (zachowujemy oryginalną pisownię wpisu).

To kolejne podbicie napięcia w ostatnim tygodniu na linii Iran-USA. De facto wojna wróciła do Zatoki Perskiej, a USA i Iran wymieniają ciosy od dwóch dni. Żaden z tegotygodniowych ataków nie był na tyle poważny, by doprowadzić do deklaracji końca zawieszenia broni. Ale to, czym grozi Trump, mogłoby mieć taką wagę.

Jaki jest kontekst

Trump mówi o ataku na wyspę Chark od... 1988 roku. Wówczas w wywiadzie mówił, że tak poradziłby sobie z Iranem, który jego zdaniem sprawił, że Amerykanie wyglądają „jak banda głupków”. Wówczas Trump, choć pewnie już o tym myślał, nie był oczywiście prezydentem USA. A refren na temat wyspy Chark powracał w tym roku wielokrotnie od początku wojny 28 lutego. W marcu po ataku powietrznym na instalacje militarne na wyspie dodał, że Amerykanie mogą uderzyć w nią jeszcze kilka razy „dla zabawy”. Na koniec marca zapowiadał, że zniszczy wyspę, jeśli porozumienie nie zostanie osiągnięte.

Wyspa ta jest kluczowym terminalem dla irańskiego eksportu ropy. Została zagospodarowana w ten sposób jeszcze w latach 60. XX wieku.

Taktyka negocjacyjna Trumpa jest już dobrze znana, choćby z zeszłorocznych wojen handlowych. Amerykański prezydent wielokrotnie stosuje groźby po to, by oponent wycofał się i zajął korzystniejszą dla USA pozycję w negocjacjach. Jednocześnie dobrze wiemy, że w wypadku Iranu taktyka ta nie działa. Przez ostatnie trzy miesiące widzieliśmy, że tego rodzaju zagrywki sprawiają, że Iran utwardza swoje stanowisko. Trump ewidentnie jest sfrustrowany, że jego działania militarne nie przyniosły spodziewanego efektu i nie zmusiły Iranu do przyjęcia warunków, jakie chciał Iranowi narzucić.

Scenariusz wenezuelski (zmiana lidera i bliska współpraca) jest w wypadku obecnych władz Iranu niemożliwy. Zajęcie wyspy wymagałoby desantu amerykańskich żołnierzy na wyspę i niemal na pewno łączyłoby się z amerykańskimi stratami w ludziach – być może nawet sporych. A to ogromny koszt polityczny dla Trumpa. Tak czy inaczej – trudno zrozumieć, jaki jest faktyczny cel Trumpa, gdy stosuje tego rodzaju groźby. Zysk z samej groźby jest niewielki, a potencjalny koszt jej spełnienia – bardzo duży.

Przeczytaj także:

11:31 11-06-2026

Prawa autorskie: Fot. Maciek Jazwiecki / Agencja Wyborcza.plFot. Maciek Jazwieck...

Krajowa Rada Sądownictwa wybrała nowego przewodniczącego

Wybrany przez sędziów Dariusz Zawistowski pełnił już to stanowisko w latach 2015-2018

Co się wydarzyło

Sędzia Dariusz Zawistowski został wybrany na przewodniczącego Krajowej Rady Sądownictwa.

Posiedzenie Rady zostało zwołane przez pierwszewgo prezesa Sądu Najwyższego Zbigniewa Kapińskiego. W planach był właśnie wybór nowego przewodniczącego. Dariusza Zawistowskiego poparło 18 osób, przeciw były trzy, a wstrzymały się dwie. Głosowanie odbyło się na pierwszym posiedzeniu KRS w nowym składzie.

Prezydent Karol Nawrocki ma wątpliwości co do legalności wyboru składnu nowej KRS. Na konferencji po posiedzeniu, na którym został wybrany, Zawistowski odnosił się do stanowiska prezydenta:

„Jeżeli chodzi o argumentację czysto prawną, nie ma uzasadnionych powodów, by kwestionować sam sposób wyboru KRS. Wydaje mi się, że były też takie poglądy wyrażane przez przedstawicieli Kancelarii Prezydenta, że być może prezydent będzie się koncentrował na analizie postępowań nominacyjnych przeprowadzonych w radzie. KRS będzie starała się tak prowadzić te postępowania tak, by były w pełni transparentne” – mówił nowy przewodniczący KRS.

Jaki jest kontekst

W maju Sejm wybrał 15 nowych członków KRS. 13 z nich zostało wskazanych przez partie koalicji rządzącej. Byli oni opiniowani przez zgromadzenia sędziów. Jednym z członków rady został też wystawiony przez PiS sędzia Łukasz Piebiak. To były zastępca Zbigniewa Ziobry w Ministerstwie Sprawiedliwości i główny bohater afery hejterskiej. Drugi zaproponowany przez opozycję sędzia to rekomendowany przez Konfederację Łukasz Zawadzki.

Była przewodnicząca nielegalnej neo-KRS Dagmara Pawełczyk-Woicka starała się zablokować zwołanie posiedzenia w nowym składzie.

Przeczytaj także:

09:04 11-06-2026

Prawa autorskie: Fot. Jakub Włodek / Agencja Wyborcza.plFot. Jakub Włodek / ...

Winny czy nie? Decyzja ws. biskupa oskarżonego o tuszowanie pedofilii w wakacje

Sędzia Małgorzata Adamczyk wyznaczyła termin mów końcowych w procesie biskupa Andrzeja Jeża oskarżonego o zwłokę w zawiadomieniu organów ścigania o czynach pedofilskich podległych mu księży. Gra na czas pozwoliła na przedawnienie się zarzutów i uniknięcie odpowiedzialności przez duchownych. Finał sprawy księdza oskarżonego o tuszowanie pedofilii w lipcu.

Co się wydarzyło?

11 czerwca w tarnowskim sądzie rejonowym miała odbyć się ostatnia rozprawa, w której tamtejszy biskup Andrzej Jeż oskarżany jest o zwłokę w zawiadomieniu organów ścigania o czynach pedofilskich dwóch księży z diecezji, nad którą sprawuje opiekę.

To sprawa bez precedensu. Po raz pierwszy w historii polskiego prawa przed sądem staje nie ksiądz-pedofil, ale jego przełożony. I zostaje skarżony o granie na zwłokę, niezawiadomienie na czas organów ścigania o czynach pedofilskich duchownych z diecezji, na której czele stoi. OKO.press od początku obserwuje proces sądowy w Tarnowie i relacjonuje go na łamach portalu. Biskup, broniony m.in. przez Zbigniewa Ćwiąkalskiego, byłego ministra sprawiedliwości w pierwszym rządzie Donalda Tuska, nie pojawia się w sądzie. W sądzie próżno też szukać innych księży czy kościelnej delegacji.

Na czwartek 11 czerwca zaplanowano ostatnie przesłuchanie świadków – dwóch pracowników szkoły w Woli Radłowskiej, w której pracował ksiądz Stanisław. Rodzice już w 2002 roku zgłosili biskupowi (wówczas diecezją kierował Witold Skworc), że ten na lekcji religii molestuje ich dzieci.

05.03.2026 Tarnow , ul. Dabrowskiego 27 , Sad Rejonowy .  Arcybiskup senior archidiecezji katowickiej Wiktor Skworc podczas procesu biskupa Andrzeja Jeza . Ordynariusz diecezji tarnowskiej Andrzej Jez jest oskarzony o niezawiadomienie na czas organow scigania o przestepstwach pedofilskich podleglych mu ksiezy .
fot. Jakub Wlodek / Agencja Wyborcza.pl
Wikto Skwroc zeznaje przed sądem w Tarnowie. Fot. Jakub Włodek, Agencja Wyborcza.pl

„Byłem wstrząśnięty” – wyznał przed sądem Skwroc. Ale kara dla księdza był blaha. Stanisław sam poprosił o urlop, a po roku wysłano go na misję do Ukrainy, gdzie nadal molestował młodych chłopców. Ksiądz stanął przed sądem kościelnym przeszło dwie dekady później. Udowodniono mu skrzywdzenie niemal 100 dzieci i wydalono ze stanu duchownego. Ale formalnej, prawnej kary – więzienia – nie otrzymał do dziś, bowiem zarzuty, również dzięki opieszałości bpa Andrzeja Jeża, się przedawniły.

Mowy końcowe pod koniec lipca

Świadkowie nie stawili się na rozprawie. Jeden z nauczycieli przebywa w sanatorium i zaapelował o wyznaczenie nowego terminu. Drugi poprosił o całkowite zwolnienie ze stawiennictwa w sądzie z uwagi na stan zdrowia. Ponieważ nauczyciele byli już przesłuchiwani przez policję, sędzia przychyliła się do prośby. Obrona złożyła więc nowy wniosek i poprosiła o przesłuchanie ówczesnej małopolskiej kurator oświaty. ich wysłuchanie ma odbyć się 14 lipca.

Dlaczego jest to istotne? Obrona bpa Jeża próbuje wykazać, że organy publiczne już dwie dekady temu miały informację o molestowaniu uczniów i nie zrobili z tym nic. „Z materiałów dowodowych wynika, że kuratorium było informane już dużo, dużo wcześniej. Była wiedza, było powzięcie informacji. Ale nie było żadnej reakcji” – mówiła dziś mec. Paulina Majtkowska, jedna z obrończyń oskarżonego biskupa.

Samo kuratorium z kolei twierdzi, że nie posiada żadnych pisemnych zgłoszeń ani korespondencji ws. katechety z Woli Radłowskiej.

18.02.2026 Tarnow , Sad Rejonowy . Ruszyl proces biskupa Andrzeja Jeza . Ordynariusz diecezji tarnowskiej jest oskarzony o niezawiadomienie na czas organow scigania o przestepstwach pedofilskich podleglych mu ksiezy .
fot. Jakub Wlodek / Agencja Wyborcza.pl
Budynek Sądu Rejonowego Tarnowie, gdzie toczy się proces bpa Andrzeja Jeża. Fot. Jakub Włodek/Agencja Wyborcza.pl

Sędzia Małgorzata Adamczyk wyznaczyła termin ostatniej rozprawy. 31 lipca, jeśli w międzyczasie nie zostaną wniesione nowe wnioski dowodowe, odczytane zostaną mowy końcowy obrony i prokuratora. A po nich – wyrok ws. biskupa.

Jaki jest kontekst?

Proces biskupa Andrzeja Jeża rozpoczął się 18 lutego 2026 roku.

„Nie przyznaję się do postawionych mi zarzutów” – ogłosił biskup Andrzej Jeż pierwszego dnia swojego procesu. Jest pierwszym hierarchą w kraju oskarżonym przez prokuraturę o to, że wiedział o pedofilii wśród księży w swojej diecezji. Chodzi o przynajmniej sto skrzywdzonych dzieci przez dwóch duchownych. Biskup, zamiast niezwłocznie zgłosić sprawę organom ścigania, zrobił to dopiero po czasie, kiedy Watykan potwierdził zarzuty.

Zwłoka, która według prokuratury mogła trwać od kilku miesięcy, do kilku lat, może biskupa zaprowadzić do więzienia. Za niezawiadomienie o przestępstwie (art. 240 Kodeksu karnego) księdzu grozi bowiem do trzech lat pozbawienia wolności.

Sprawa bpa Jeża jest elementem szerszej dyskusji i odpowiedzią na pytanie, co dla kleru jest ważniejsze i bardziej wiążące: prawo kościelne czy prawo stanowione. Jak wskazuje prokurator Marcin Stępień, gdyby ksiądz równolegle, wtedy, gdy zawiadomił Watykan, powiadomił organy ścigania, na 23 ofiary księży mogłyby dociekać przed sądem sprawiedliwości, a przede wszystkim ścigania ich oprawców.

Przeczytaj także:

„Gdyby działał niezwłocznie, tych zarzutów by dziś nie było” – twierdzi prokurator Stępień. Biskup i jego obrona twierdzą z kolei, że najpierw musieli potwierdzić informacje i wyczerpać drogę kościelną, która jest długotrwała. Mec. Zbigniew Ćwiąkalski podnosi bowiem, że: "Według polskiego prawodawstwa przestępstwo należy zgłosić. Ale czy niezwłocznie również oznacza, że najpierw można wyczerpać drogę kościelną i potwierdzić, że doszło do popełnienia przestępstwa, zweryfikować doniesienie i dopiero potem powiadomić prokuraturę? W naszej opinii właśnie tak”.

18.02.2026 Tarnow , Sad Rejonowy . Biskup Andrzej Jez (z tylu) przed rozpoczeciem procesu . Ordynariusz diecezji tarnowskiej jest oskarzony o niezawiadomienie na czas organow scigania o przestepstwach pedofilskich podleglych mu ksiezy .
fot. Jakub Wlodek / Agencja Wyborcza.pl
Biskup Andrzej Jeż ze swoimi obrońcami. Fot. Jakub Włodek/Agencja.Wyborcza.pl

Sprawa, w której oskarżony jest Andrzej Jeż, dotyczy dwóch duchownych:

  • Stanisława P., który latami molestował dzieci (pokrzywdzonych jest przynajmniej 95 osób), w każdej z 11 parafii, do których go przenoszono. Dotykał krocza i genitaliów, imitował stosunek płciowy. Nigdy nie odpowiedział za wieloletnie molestowania – bowiem prokuratura potwierdziła, że czyny się przedawniły
  • Tomasza K., który przez kilka lat dokonywał przestępstw pedofilii w parafii w Mogilnie, w której służył. Również nie odpowiedział przed sądem za te czyny – znowu z powodu przedawnienia sprawy.

Przeczytaj więcej w OKO.press:

Przeczytaj także:

07:39 11-06-2026

Prawa autorskie: Photo by ATTA KENARE / AFPPhoto by ATTA KENARE...

Cieśnina Ormuz ponownie zamknięta. Kolejna wymiana ognia Iranu i USA

Sfrustrowane przebiegiem rozmów strony wymieniają ciosy, by zmienić sytuację negocjacyjną. Ataki z ostatnich dwóch dni mają jednak nikłą szansę, by odwrócić sytuację na jedną lub drugą stronę

Co się wydarzyło

W cieśninie Ormuz trwa wojna, choć strony utrzymują, że trwa zawieszenie broni.

Wieczorem w środę amerykański sekretarz wojny Pete Hegseth mówił, że USA w nocy silnie uderzą w Iran po to, by „ustalić warunki, które dadzą nam porozumienie, którego prezydent Trump oczekuje”.

W środę 10 czerwca po południu amerykańskie dowództwo ogłosiło, że uderzyło w „irańskie instalacje szpiegowskie, systemy komunikacyjne i systemy obrony przeciwlotniczej w różnych miejscach w Iranie”. W odpowiedzi irańskie dowództwo wojskowe ogłosiło w czwartek rano, że zamyka cieśninę Ormuz, a statki, które będą próbowały przez nią przepłynąć, będą atakowane. Cieśnina w ostatnich miesiącach ani przez chwilę nie była w pełni otwarta, ale w ostatnich tygodniach Irańczycy przepuszczali część statków.

Dodatkowo Irańczycy zaatakowali amerykańską flotę w bazie w Bahrajnie. Irańskie media podawały, że uderzony został amerykański statek – Amerykanie zaprzeczają. Irańczycy twierdzą, że uderzyli też w amerykańskie bazy w Kuwejcie i Jordanii. Dokładnie tak, jak dzień wcześniej.

Jednocześnie w Teheranie w środę gościli katarscy negocjatorzy, według Reutersa prowadzili rozmowy z Irańczykami do później nocy. Wynik tych rozmów jest jednak niejasny.

Jaki jest kontekst

Ten tydzień to najintensywniejsza wymiana ognia od dwóch miesięcy, odkąd strony ustaliły warunki zawieszenia broni. Dotychczas nikt nie ogłosił, że rozejm został zerwany. De facto trwa jednak wojna. To wyraz napięcia i frustracji, jaka zebrała się po dwóch miesiącach rozmów między Iranem i USA. A te niemal nie posuwają się do przodu, choć Donald Trump próbuje zaklinać rzeczywistość i co kilka dni mówi, że już za kilka dni uda się osiągnąć porozumienie.

Ataki, jakie dziś i wczoraj przeprowadzili Amerykanie nie mają szansy zmienić stanu negocjacji. A w nich od dwóch miesięcy dominuje ten sam problem: obie strony twierdzą, że zwyciężyły i negocjują z pozycji zwycięzcy. A przez to są niechętne do faktycznego kompromisu. I dodatkowo panuje między nimi głęboka nieufność, która raczej się pogłębia. Pat trwa, a nikt nie ma pomysłu jak go przełamać. Ataki z ostatnich dwóch dni nie są środkiem, które coś zmienią. A w tle mamy największy sportowy spektakl świata – mistrzostwa świata w piłce nożnej – w Stanach Zjednoczonych, w których udział biorą Irańczycy. Czyli kolejny punkt, przez który napięcie będzie rosnąć.

Przeczytaj także:

18:31 10-06-2026

Prawa autorskie: Fot. Jim WATSON / AFPFot. Jim WATSON / AF...

Karol Nawrocki jedzie na urodziny Trumpa. Weźmie udział w gali MMA

Nawrocki jedzie uprawiać „dyplomację urodzinową”. Galę MMA na trawniku Białego Domu współorganizuje giełda kryptowalut.

Co się wydarzyło

Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej, Marcin Przydacz, potwierdził informacje mediów (m.in. TN24 i TVP), że Karol Nawrocki będzie gościł w Białym Domu 14 czerwca 2026 na urodzinach Donalda Trumpa. „Weźmie udział w organizowanej w Białym Domu gali UFC Freedom 250” – poinformował Przydacz.

„Wizyta będzie okazją do rozmów w zakresie bezpieczeństwa i relacji dwustronnych” – dodał prezydencki minister. PAP informował, że wizyta ma jednak nie mieć charakteru oficjalnego.

Z okazji 80. urodzin Trump organizuje na południowym trawniku Białego Domu Galę UFC Freedom 250. Ma to być też sposób na uczczenie 250. rocznicy niepodległości Stanów Zjednoczonych. A prezydent USA jest fanem walk MMA.

Jaki jest kontekst

Siedem walk przed Białym Domem

Wydarzenie na trawniku Białego Domu ma się składać z siedmiu walk.

Zbudowana przed Białym Domem arena ma pomieścić 4,5 tys. weteranów i innych gości zaproszonych przez Biały Dom i UFC. Niektórzy goście będą musieli zapłacić za wstęp aż półtora miliona dolarów — informuje BBC. Polski prezydent z pewnością wejdzie za darmo.

W sąsiadującym z Białym Domem Eisenhower Executive Office Building budowane są już szatnie dla zawodników.

Po co Trumpowi takie wydarzenie? Kończący 80. lat Trump będzie najstarszą po Joe Bidenie głową Stanów Zjednoczonych. W trakcie kampanii wyborczej w 2024 roku wytykał swojemu poprzednikowi wiek i niesprawność. Sam Trump używa różnych narzędzi wizerunkowych, by pokazać własną witalność. Na przykład przez skojarzenie z osiłkami biorącymi udział w krwawych walkach.

„Chce on kojarzyć swoją prezydenturę i samego siebie z brutalną dominacją i upokarzaniem rywali” – pisze publicysta magazynu „The Atlantic”.

"Ameryka jest obecnie słabsza na arenie międzynarodowej niż w momencie, gdy Trump rozpoczynał którąkolwiek ze swoich kadencji prezydenckich. Jednak gdy w przyszły weekend jeden z zawodników MMA będzie okładał drugiego w oktagonie, Trump zyska na tym, jeśli Amerykanie pomyślą to samo, co Joe Rogan powiedział w odcinku podcastu poświęconym temu wydarzeniu: To jest »takie w stylu Trumpa«” – komentuje Conor Friedersdorf.

Pozew: promocja bogatych w narodowych zabytkach

Przeciwko organizacji gali protestuje antykorupcyjna kancelaria prawna z siedzibą w Waszyngtonie Public Integrity Project. „Uważamy, że jest to rażące nadużycie naszych świętych zabytków narodowych dla prywatnych korzyści. Uważamy też, że należy to powstrzymać, ponieważ łamie to prawo” – powiedział BBC Brendan Ballou, główny prawnik Public Integrity Project.

Ballou twierdzi, że dochodzi tu do korupcji, a cała gala ma jedynie na celu wzbogacenie się przyjaciół Trumpa. Prezydent faktycznie od lat przyjaźni się z prezesem UFC Danem Whitem.

„Jeśli ta walka dojdzie do skutku, będzie to dopiero początek, a nasze narodowe zabytki staną się niczym więcej niż okazją do promocji dla bogatych i dobrze powiązanych osób. Zamierzamy temu zapobiec” – mówi Ballou. Na czele organizacji stoją osoby związane z Partią Demokratyczną. Pod pozwem podpisany jest m.in. weteran wojny w Wietnamie Paul Romano.

„Dyplomacja urodzinowa”

Pałac Prezydencki stara się budować wizerunek Nawrockiego nie tylko jako głowy państwa bliskiej politycznie Trumpowi, ale również pozostającego z nim w przyjacielskich relacjach prywatnych. Zapewne tak będzie przedstawiana niedzielna wizyta: jako kolejny dowód specjalnych relacji prezydentów Polski i USA.

Jednocześnie przypada ona wkrótce po tym, jak niepokój w Polsce budziły doniesienia o możliwym zmniejszeniu amerykańskiego kontyngentu w naszym kraju. Czy Karol Nawrocki wykorzysta okazję, by na ten temat porozmawiać z samym Trumpem lub jego otoczeniem? Wykluczyć tego nie można, choć trudno sobie wyobrazić taką rozmowę w warunkach gali MMA. Choć redaktor naczelny Telewizji Republika, Tomasz Sakiewicz, zdaje się wierzyć, że tak właśnie będzie:

„Jest dyplomacja ślubna, dyplomacja pogrzebowa i dyplomacja urodzinowa. Najwięcej rzeczy [wtedy] się załatwia” – powiedział po tym, jak wiadomość o wyjeździe Nawrockiego na urodziny Trumpa została podana.

Przeczytaj także:

Współorganizator gali: giełda krypto

Galę współorganizuje giełda kryptowalut Crypto.com. Za czasów administracji Joe Bidena giełda była objęta dochodzeniem SEC (U.S. Securities and Exchange Commission). Zostało ono wstrzymane w marcu 2025 roku. Według amerykańskich mediów miało to związek ze zmianą władzy w Białym Domu na przychylną kryptowalutom administrację Trumpa. Wkrótce po zamknięciu postępowania, w sierpniu 2025 Crypto.com ogłosiła wejście we współpracę biznesową z Trump Media and Technology Group, której większościowym właścicielem jest Donald Trump.

W grudniu 2024 Crypto.com przekazało mln dolarów na inaugurację Trumpa, a w lutym 10 mln dolarów na rzecz MAGA Inc. Wraz z należącym do Trumpa Truth Social giełda Crypto.com miała otworzyć platformę predykcyjną i wejść na rosnący w Stanach Zjednoczonych hazardowy rynek prognoz. Na razie Trump narzeka, że federalne organy regulacyjne rzucają mu kłody pod nogi.

Współzałożycielem i CEO firmy Crypto.com jest Polak – Kris Marszałek.

Co ciekawe, postępowanie w sprawie Crypto.com i firmy Foris DAX MT Limited będącej właścicielem giełdy prowadziła też od listopada 2024 polska Komisja Nadzoru Finansowego.