Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen i prezydent Francji Emmanuel Macron pogratulowali już liderowi Tiszy zwycięstwa w węgierskich wyborach parlamentarnych, nie kryjąc radości z powodu odsunięcia Viktora Orbána od władzy i wpływu na sprawy UE
Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen pogratulowała Peterowi Magyarowi i Tiszy zwycięstwa w wyborach parlamentarnych na Węgrzech. „Węgry wybrały Europę. Tymczasem Europa zawsze wybierała Węgry” – napisała na platformie X von der Leyen. „„Kraj powraca na swoją europejską ścieżkę. Unia staje się silniejsza” – dodała szefowa KE.
Zwycięstwa w wyborach pogratulował też już Magyarowi i Tiszy prezydent Francji Emmanuel Macron. „Francja z radością wita zwycięstwo demokracji i przywiązania narodu węgierskiego do wartości Unii Europejskiej oraz Węgier w Europie” – napisał Macron na platformie X.
Cząstkowe wyniki wyborów parlamentarnych, które odbyły się w niedzielę 12 kwietnia na Węgrzech wskazują na jednoznaczne zwycięstwo opozycyjnej Tiszy nad rządzącym Fideszem. Tisza z całą pewnością uzyska bezwzględną większość w parlamencie, istnieje też spore prawdopodobieństwo, że uzyska również większość konstytucyjną (więcej niż 133 mandaty w 199 osobowym parlamencie), co pozwoli na całkowitą likwidację systemu wprowadzonego przez Viktora Orbana i utrzymywanego przez 16 lat jego rządów. Więcej o powyborczej sytuacji na Węgrzech w tekście Agaty Szczęśniak:
Przeczytaj także:
Według lidera węgierskiej opozycji szef Fideszu zaakceptował już przegraną w wyborach parlamentarnych
„Premier Viktor Orbán właśnie pogratulował nam telefonicznie zwycięstwa” – napisał na Facebooku Peter Magyar, lider opozycyjnej Tiszy.
Niedługo później obecny premier Węgier uznał zwycięstwo Tiszy również publicznie. „Ten wynik jest bolesny, ale jasny. Gratulujemy zwycięskiej partii. Nie poddamy się. Nigdy, nigdy, nigdy się nie poddamy. Bóg jest ponad wszystkim, Węgry są ponad wszystkim” – mówił Orbán.
Zarówno publikowane tuż po zamknięciu urn sondaże i prognozy wyborcze, jak i cząstkowe wyniki wyborów podawane przez węgierskie Narodowe Biuro Wyborcze wydają się wskazywać na jednoznaczne i bezapelacyjne zwycięstwo opozycyjnej Tiszy nad rządzącym Fideszem. Na tym etapie liczenia głosów nie można wykluczać, że Tisza może uzyskać nawet większość konstytucyjną.
Przeczytaj także:
Mieszkańcy Budapesztu czekają na bardziej jednoznaczne wyniki cząstkowe wyborów parlamentarnych – i na wystąpienie lidera Tiszy Petera Magyara. Na miejscu są nasze reporterki
Narodowe Biuro Wyborcze opublikowało już wyniki zliczania ok 37 proc. głosów oddanych przez Węgrów w niedzielnych wyborach parlamentarnych. Choć wyniki te mogą znacząco różnić się od tych ostatecznych, jak dotąd wskazują na jednoznaczne zwycięstwo opozycyjnej Tiszy nad rządzącym Fideszem. Według wyników z godziny 21.05 Tisza może liczyć na aż 132 mandaty w 199 osobowym parlamencie (większość konstytucyjna to 133 mandaty). Cząstkowe wyniki wyborów wskazują też na ogromną przewagę Tiszy w jednomandatowych okręgach wyborczych, w których wybieranych jest aż 106 parlamentarzystów. Według cząstkowych danych Tiszy przypadałoby aż 95 mandatów z JOW-ów, podczas gdy Fideszowi jedynie 11.
Tymczasem w Budapeszcie Węgrzy oczekują na bardziej jednoznaczne wyniki wyborów. Około 22 spodziewane jest wystąpienie Petera Magyara, lidera Tiszy. A po drugiej stronie Dunaju zwolennicy opozycji urządzili wielkie rave party. Po obu stronach rzeki są nasze reporterki – Paulina Pacuła i Agata Szczęśniak.
Oddajemy głos Agacie Szczęśniak:
„Czego się spodziewacie, jeśli Tisza wygra?" – Cztery dziewczyny i trzech chłopaków pod parlamentem, gdzie odbywa się rave party, przerzucają się odpowiedziami: Pieniędzy z Unii Europejskiej! Mniej korupcji! Wolności! Transparentności! Więcej demokracji! W ogóle demokracji.”
32-letnia Ester we wszystkich poprzednich wyborach głosowała przeciwko Fideszowi. „Czuję sie tym trochę wypalona”, dlatego nie chce mieć zbyt wielkich nadziei, ale jednak liczy, że Tisza wygra. A czego spodziewa się po zwycięstwie? „Mniej korupcji. Nie mam zbyt wielkich oczekiwań. Mam poglądy bardziej na lewo niż Tisza, ale tyle są w stanie zrobić. A to już dużo”.
Proces liczenia głosów będzie finalnie trwał do kilku dni (z uwzględnieniem głosów oddanych za granicą, bardzo istotnych w węgierskim procesie wyborczym). Uzyskanie z znaczącej przewagi przez Tiszę już na wstępnym etapie liczenia głosów może być jednak optymistycznym prognostykiem dla obecnej opozycji. Wydaje się, że w grze jest nawet zdobycie przez Tiszę większości konstytucyjnej.
Węgry mają jednak skomplikowaną – mieszaną – ordynację wyborczą wprowadzoną przez rządzący Fidesz w celu ograniczania szans partii opozycyjnych. Według niej część deputowanych (106) do 199 osobowego parlamentu wybierana jest w jednomandatowych okręgach wyborczych, a część (93 deputowanych) według metody d'Hondta dodatkowo skomplikowanej tak zwanym systemem kompensacji głosów z okręgów jednomandatowych.
Przeczytaj także:
Wyniki wyborów parlamentarnych na Węgrzech prawdopodobnie zostaną sfałszowane, a urzędujący premier Viktor Orbán nie będzie mógł wygrać – ogłosiła jeszcze przed zakończeniem głosowania rosyjska propagandystka Margarita Simonjan,
„Najprawdopodobniej po prostu sfałszują wybory i tyle. Tak jak dzieje się to teraz w całej Europie” – powiedziała Simonjan telewizji NTV w programie „Nowe rosyjskie sensacje”.
Simonjan jest jedną z czołowych propagandystek Kremla, redaktorką naczelną grupy medialnej Rossija Sewodnia i kanału telewizyjnego RT. Swoją analizę oparła na przekonaniu, że „mieszkańcy krajów europejskich” nie chcą wspierać reżimu kijowskiego i kłócić się z Rosją, ale do władzy dochodzą przywódcy, którzy tego chcą. Ci „mieszkańcy” to zwolennicy niezwykle eksponowanych przez propagandę Kremla prorosyjskich ruchów prawicowych w Europie. Pogląd Simonjan wydaje się więc całkowicie zdroworozsądkowy dla każdego, kto wiedzę o świecie czerpie z rosyjskich oficjalnych mediów.
Inny cytowany przez propagandę „ekspert politolog Bogdan Bezpałko, członek Rady Prezydenckiej ds. Stosunków Międzyetnicznych” zapowiedział w trakcie głosowania, że Unia Europejska i Ukraina „mogą zastosować taktykę »podduszania«, a nawet niepokojów i sabotażu, ingerując w nadchodzące wybory parlamentarne”.
Opowieść o fałszerstwie jest dowodem, że losy wyborów się ważą. Rosyjscy odbiorcy nic nie wiedzą o nastrojach na Węgrzech ani o sondażach sprzyjających opozycji. Propaganda musi ich więc na wszelki wypadek przygotować na sytuację, że przyjaciel Putina nie wygra.
Rosja Putina wspierała w wyborach Viktora Orbána równie gorąco jak amerykańska administracja Donalda Trumpa. Opowieść o „ingerencji Brukseli w węgierskie wybory” jest więc wspólna dla wiceprezydenta J.D. Vance w Budapeszcie i rzecznika Putina Pieskowa. Obaj mówili o tym 8 kwietnia: „Wiele sił w Europie, wiele sił w Brukseli, nie chciałoby, żeby Orbán ponownie wygrał wybory. To powszechnie wiadomo, widać to gołym okiem. I oczywiście grają na rękę tym siłom, które politycznie sprzeciwiają się Orbánowi” – mówił Pieskow.
„Stawka jest wysoka” – ogłosiły 12 kwietnia wieczorne telewizyjne „Wiesti niedieli”. – „Węgrzy decydują nie tylko o losie swojego kraju, ale i Unii Europejskiej”.
Z rosyjskiej telewizji wynika, że większość Węgrów gorąco popiera swoją obecną władzę, a opozycja to prowokatorzy i chuligani.
Przeczytaj także:
O 19 zakończyło się głosowanie w węgierskich wyborach parlamentarnych. Węgierskie media publikują wyniki sondaży i prognoz opracowanych w dniu wyborów – nie są to jednak sondaże exit poll. Zapowiada się klęska Viktora Orbána i Fideszu
Pierwsze wyborcze prognozy publikowane przez niezależne media po zakończeniu głosowania w wyborach parlamentarnych na Węgrzech wskazują dość jednoznacznie, że opozycyjna Tisza Petera Magyara odnosi zwycięstwo nad rządzącym Fideszem Viktora Orbána.
Według opublikowanych przez Telex wyników sondażu 21 Research prowadzonego metodą hybrydową (SMS i badanie telefoniczne) w dniu głosowania. TISZA może liczyć na wygraną z Fideszem z wynikiem 55 proc., podczas gdy wynik partii rządzącej szacowany jest na jedynie 38 proc. głosów.
Z kolei według szacunków Závecz Research przytaczanych przez portal index.hu, Tisza może liczyć na 54 proc. głosów, podczas gdy Fidesz jedynie na 40 proc.
Żadna z tych dwóch prognoz nie daje Tiszy większych nadziei na większość konstytucyjną (2/3 głosów w 199 osobowym parlamencie), która jest niezbędna nie tylko do odsunięcia Fideszu od władzy, ale i do przeprowadzenia demontażu zabetonowanego systemu budowanego przez Viktora Orbána przez 16 lat jego rządów.
Inaczej jest jednak z prognozą instytutu badania opinii publicznej Median, dającą Tiszy 55,5 proc. a Fideszowi jedynie 37,5 proc. Median szacuje, że Tisza może liczyć na 135 mandatów (a ściśle od 131 do 139), podczas gdy większość konstytucyjna to 133 mandaty.
[aktualizacja 20:15] Narodowe Biuro Wyborcze (odpowiednik polskiej PKW) podało po 20 pierwsze cząstkowe wyniki wyborów – dotyczą one jedynie 1,4 procenta komisji, więc sa całkowicie niemiarodajne. Według tych wyników wygrywać miał Fidesz z wynikiem 55,5 proc.
[aktualizacja 21:00] W kolejnych wynikach cząstkowych podawanych przez Narodowe Biuro Wyborcze kształtuje się coraz poważniejsza przewaga Tiszy nad Fideszem. W tej chwili według wyników cząstkowych Tisza ma szanse na aż 132 mandaty podczas gdy Fidesz jedynie na 59.
Na Węgrzech nie przeprowadza się znanych np z polskich wyborów sondaży exit poll, które są najbardziej precyzyjną metodą szacowania ostatecznych wyników wyborów tuż po zamknięciu urn. Przytoczone wyżej prognozy należy więc traktować jedynie jako wstępne szacunki. Pierwsze cząstkowe wyniki wyborów na Węgrzech są podawane od ok godziny 20 – mogą się one jednak bardzo znacząco różnić od tych ostatecznych. Wyniki z wystarczającej liczby komisji będą znane dopiero w późnych godzinach wieczornych lub w poniedziałek.
Przeczytaj także: