Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Na otwarcie 20. marszu przemawiali między innymi prezydent miasta Aleksander Miszalski i ministra równości Katarzyna Kotula. Pierwszy raz w historii udział wzięła delegacja urzędników miejskich
20. Marsz Równości w Krakowie otworzyła ministra Katarzyna Kotula i nowy prezydent Krakowa Aleksander Miszalski. Pierwszy raz w historii z oficjalna delegacja w marszu przejdą miejscy urzędnicy. Na miejscu jest kilkanaście tysięcy osoby.
„Mega się cieszę, że jest tu tyle osób – uśmiechniętych, kolorowych, tolerancyjnych, radosnych. Bo mamy co dzisiaj świętować!” – rozpoczął swoje krótkie przemówienie prezydent Miszalski, mając na myśli jubileuszową edycę Marszu w Krakowie.
„Bo Kraków to miasto otwarte, tolerancyjne” – przekonywał. I zobowiązał się, by słuchać głosów społeczności LGBT+ poczas swoich rządów.
Przypomniał o swojej obietnicy wyborczej, gdy przekonywał, że pójdzie w krakowskim Marszu Równości i o tym, że brał udział w imprezie, gdy był krakowskim radnym i gdy był posłem. I obiecał, że będzie brał w imprezie udział dalej, co roku.
Tuż po nim przemawiała ministra równości Katarzyna Kotula.
„Ja już wiem, że to będzie najpiękniejszy marsz!” – krzyczała do mikrofonu z entuzjazmem. I kontunuowała:
„Po raz pierwszy idę z wami jako ministra. Czas jest szczególny. Za trzy tygodnie odbędą się wybory do Europarlamentu. [...] Dlaczego to takie ważne? Myślę, że warto przypomnieć kolegom i koleżankom, którzy chowają się za zielonym listkiem” – mówiła, mając na myśli PSL – „że członkostwo w Unii Europejskiej to nie tylko przywileje, to nie tylko korzyści, ale także, a może przede wszystkim – obowiązki. Obowiązki, których Polska od lat nie spełnia. Jesteśmy w UE od 20 lat, to 20. marsz, a w Polsce nadal nie udało się choćby minimalnie zapewnić równych praw osobom LGBT” – przekonywała. I przypomniała, że ci, którzy chcą się nazywać Europejczykami i Europejkami, muszą walczyć o podstawowe prawa człowieka, równość małżeńską i walczyć z mową nienawiści wobec osób LGBT.
„Pamiętam pierwszy Marsz, kiedy przyszliśmy na miejsce, skąd miał wyruszyć to urząd miasta nagle wykopał tam dziurę i oznajmił, że rozpoczyna tam roboty drogowe więc Marsz się nie może tam odbyć. Taki mieliśmy klimat, że rzucano w nas butelkami, kamieniami, kiedy także ci, którzy stoją z nami dziś skandowali straszne hasła. Żyjemy w innym kraju” – mówił z kolei europoseł Lewicy Robert Biedroń.
Zdaniem organizatorów spod Muzeum Narodowego ruszyło w stronę krakowskiego rynku kilkanaście tysięcy osób.
fot. Anton Ambroziak
fot. Anton Ambroziak
fot. Anton Ambroziak
fot. Anton Ambroziak
fot. Anton Ambroziak