0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

16:16 16-10-2026

Prawa autorskie: fot. Unia Europejska mat. pras.fot. Unia Europejska...

Merz ze szczytu UE: Ukraina powinna móc atakować cele w Rosji

„Stoimy ramię w ramię z Ukrainą” – zapewnił kanclerz Niemiec Friedrich Merz w przerwie szczytu Unii Europejskiej. Obrady, które miały się zakończyć dziś po lunchu, wciąż trwają.

Co się wydarzyło?

Kanclerz Niemiec Friedrich Merz uważa, że Ukraina musi mieć możliwość przeprowadzania ataków na cele znajdujące się na terytorium Rosji. Jego zdaniem to jedyny sposób, w jaki Ukraina „może pokazać Rosji, że jest zdecydowana się bronić”.

„Uważam, że absolutnie konieczne jest, aby Ukraina mogła przeprowadzać ataki na cele znajdujące się na terytorium Rosji, które umożliwiają Rosji i rosyjskiej armii dalsze prowadzenie tej wojny” – powiedział Merz podczas konferencji prasowej w czasie szczytu UE. Dotyczy to całej infrastruktury wykorzystywanej do działań wojennych. „Jest to jedyny sposób, w jaki Ukraina może jasno pokazać Rosji, że jest zdecydowana się bronić. Bardzo ubolewam nad obecną sytuacją, ale nie zmienia ona niczego w naszym stanowisku wobec Ukrainy. Stoimy ramię w ramię z tym państwem” – podkreślił kanclerz Niemiec.

Merz dodał, że „po stronie rosyjskiej nie dostrzega żadnej woli zakończenia wojny”, a wręcz przeciwnie, „Rosja nadal eskaluje swoje działania”.

„Cała infrastruktura energetyczna w Ukrainie poddawana jest zmasowanym atakom. Rosja robi wszystko, aby maksymalnie utrudnić Ukrainie przetrwanie zimy” – powiedział Merz, uzasadniając swoje stanowisko.

Kanclerz Niemiec zapewnił, że ma zamiar rozmawiać o tym z Trumpem i że nastąpi to najpóźniej w grudniu.

"Najpóźniej w grudniu będę miał kolejną okazję, aby osobiście porozmawiać na ten temat z prezydentem Stanów Zjednoczonych (...) Nie chcemy pozostawiać najmniejszych wątpliwości co do naszego stanowiska wobec Ukrainy. Jednocześnie zdajemy sobie sprawę, że Stany Zjednoczone kierują się własnymi interesami. My też pomagamy Ukrainie ze względu na nasze własne, europejskie interesy.

Doskonale wiemy, jaka jest stawka tej wojny. Nie chodzi wyłącznie o integralność terytorialną Ukrainy, lecz o cały porządek polityczny w Europie. Wiemy, że musimy być zdolni do samodzielnej obrony" – powiedział Merz.

Merz był też pytany o to, jakie działania ma zamiar podjąć rząd federalny wobec Rosji w związku z objęciem pod przymusowy zarząd kolejnego niemieckiego przedsiębiorstwa działającego w Rosji. Kanclerz podkreślił, że jego administracja „bardzo dokładnie analizuje sytuację”.

„Z podobnymi ingerencjami mieliśmy już do czynienia w ostatnich miesiącach (…) Rosja musi mieć świadomość, że nie pozostawimy takich działań bez odpowiedzi” – powiedział Merz.

Dodał, że przywódcy UE podczas szczytu poruszyli temat wciąż dużej liczby wiz umożliwiających wjazd na teren UE, które są wydawane obywatelom i obywatelkom Rosji.

„Istnieje możliwość dalszego ograniczenia zarówno podróży prywatnych, jak i służbowych obywateli Rosji do Unii Europejskiej. Jeżeli Rosja będzie podejmowała tego rodzaju działania i prowokowała reakcję z naszej strony, otrzyma odpowiednią odpowiedź” – powiedział kanclerz.

Jaki jest kontekst?

Do zaprzestania ataków na rosyjskie rafinerie ropy naftowej Ukrainę zmusić usiłował w tym tygodniu prezydent Donald Trump, ogłaszając, bez porozumienia z Kijowem, „rozejm energetyczny” między Ukrainą i Rosją. Rozejm miał obejmować wstrzymanie ataków na rafinerie ropy naftowej. Problem jest tylko taki, że byłby on korzystny jedynie dla Rosji: Ukraina ma rafinerię jedną, już zniszczoną przez Rosję; natomiast ukraińskie ataki na rosyjskie rafinerie ropy to jedyny sposób, w jaki Ukraina może osłabiać możliwość prowadzenia przez Rosję wojny.

Ukraina mimo to zastosowała się do wezwania Trumpa i na trzy dni wstrzymała ataki na rosyjskie rafinerie. Jednak ze względu na to, że Rosja nie ograniczyła ataków na ukraińską infrastrukturę energetyczną, Kijów stwierdził, że na taki rozejm nie może sobie pozwolić.

Jednocześnie Waszyngton dwa dni wcześniej ogłosił porozumienie handlowe z Moskwą ws. zakupu rosyjskiego oleju napędowego (diesla), co stanowi wyłamanie z polityki sankcyjnej na Rosję.

Trump znowu zaostrzył też retorykę wobec Ukrainy. W niedzielę 11 października w rozmowie z dziennikarzami stwierdził, że Ukraina „powinna mieć już nowego prezydenta”, a podczas czwartkowego wywiadu z telewizją Newsmax powiedział, że „Wołodymyr Zełenski jest trudniejszym partnerem do rozmów niż Władimir Putin”. Trump wprost też oskarża Ukrainę o wywoływanie wzrostu cen paliw na światowych rynkach.

Ukraina informowała też w tym tygodniu, że doświadczyła przerw w dostawach internetu, który dostarczają Amerykanie, oraz wstrzymane było dzielenie się z Ukrainą informacjami wywiadowczyni niezbędnymi do zestrzeliwania rosyjskich rakiet balistycznych. „Financial Times” donosił, że w ten sposób USA miały wywierać naciski na Ukrainę celem przestrzegania przez nią „rozejmu”.

Ta nowa, niezwykle trudna dla Ukrainy sytuacja, jest przedmiotem dyskusji podczas trwającego szczytu UE. Szczyt, który zaczął się wczoraj, miał się zakończyć dziś po lunchu, ale wciąż trwa. Prezydent Zełenski, który wziął udział w obradach, apelował do przywódców UE o przekazywanie Ukrainie pocisków obrony przeciwlotniczej, których zapasy już się skończyły. Zełenski poinformował też, że na przyszły rok 2027, w budżecie Ukrainy zabraknie 70 mld euro – zarówno na cele makrofinansowe, jak i obronę przed Rosją.

Przeczytaj także: