Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

16:51 17-02-2026

Prawa autorskie: Photo by Valentin Flauraud / AFPPhoto by Valentin Fl...

Pozytywne rozmowy USA-Iran w Genewie. Co dalej?

Po drugim spotkaniu znów słyszymy o ostrożnym optymizmie i bliżej niesprecyzowanych ustaleniach technicznych. Czy Donald Trump wytrzyma żmudny proces rozmów z Irańczykami?

Co się wydarzyło

„Przedstawiono i poważnie przedyskutowano różne koncepcje. Ostatecznie doszliśmy do ogólnego porozumienia w sprawie zbioru zasad kierunkowych, na których będziemy odtąd opierać dalsze działania i rozpoczynać prace nad treścią ewentualnego porozumienia. Nie oznacza to szybkiego osiągnięcia zgody, ale przynajmniej ruszyliśmy z miejsca” – powiedział dziś irańskiej telewizji państwowej po rozmowach z Amerykanami irański minister spraw zagranicznych Abbas Arakczi.

Delegacje USA i Islamskiej Republiki Iranu spotkały się dziś po raz drugi, odkąd w styczniu irańskie władze krwawo stłumiły antyrządowe protesty, a Donald Trump zadeklarował gotowość do pomocy protestującym.

Komunikat Arakczkiego jest bardzo ogólny. Ale umiarkowanym optymizmem napawać mogą deklaracje chęci dalszego dialogu z obu stron. Obecny na rozmowach omański minister spraw zagranicznych Badr Albusaidi powiedział, że rozmowy odbywały się w konstruktywnej atmosferze, a bardzo pomocna była obecność szefa Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej Rafaela Grossiego.

Jaki jest kontekst

Nie wiemy, co dokładnie ustaliły strony. Irański komunikat może jednak sugerować, że ustalono, czego dotyczyć mają rozmowy. Ustalenie tego, czego mają dotyczyć negocjacje może wydawać się banalne. Ale nie jest tak w tym wypadku. Do niedawna Irańczycy podkreslali, że nie zamierzają rozmawiać o swoim programie produkcji rakiet balistycznych. A Amerykanie sugerowali, że Irańczycy muszą się swoich rakiet pozbyć, by nie destabilizować całego regionu (i nie zagrażać Izraelowi). Iran odbijał piłkę i mówił, że kwestia rakiet jest poza dyskusją, bo jest to kwestia bezpieczeństwa narodowego, a posiadanie własnych rakiet dalekiego zasięgu pozwala im odstraszać potencjalnych agresorów.

Jesli kwestia włączenia lub wyłączenia tego tematu w negocjacje została rozstrzygnięta, byłby to faktyczny sukces negocjatorów.

Dalej nie wiemy jednak, jakie tematy faktycznie zostaną włączone w negocjacje. Główne kwestie sporne to program atomowy czy międzynarodowe sankcje.

A pozytywna atmosfera i zgoda na dalsze rozmowy nie oznacza, że porozumienie jest blisko. W zeszłym roku obie strony spotkały sie pięciokrotnie. Na niektórych etapach również wysyłano pozytywne sygnały, a skończyło się atakiem Izraela na Iran i amerykańskim uderzeniem w irańskie instalacje związane z programem atomowym. A poza dzisiejszym spotkaniem atmosfera między obiema stronami jest wciąż bardzo napięta.

„Nikt nigdy nie był w stanie osiągnąć skutecznego porozumienia z Iranem, ale zamierzamy spróbować” – mówił w niedzielę 15 lutego amertkański sekretarz stanu Marco Rubio. Zignorował w ten sposób fakt, że administracja Baracka Obamy w 2015 roku doprowadziła do porozumienia z Iranem, które skutecznie ograniczyło irańskie wzbogacanie uranu. Z porozumienia wystąpił w 2018 roku Donald Trump, argumentując, że było jednostronne i dawało korzyści tylko Iranowi.

W poniedziałek 16 lutego Trump mówił, że Irańczycy chcą porozumienia. „Nie sądzę, by chcieli ponieść konsekwencje braku porozumienia” – mówił. Czy Trump będzie w stanie wytrzymać żmudne negocjacje metodą małych kroczków? Na dziś rozmów z Iranem nie da się prowadzić inaczej. Dalej więc w sprawie przyszłości można kolejny raz powtórzyć refren: wszystko się może zdarzyć.

Przeczytaj także:

15:37 17-02-2026

Prawa autorskie: 23.07.2024 Warszawa , aleje Ujazdowskie 1/3 , KPRM . Ministra rodziny , pracy i polityki spolecznej Agnieszka Dziemianowicz – Bak podczas konferencji prasowej po posiedzeniu Rady Ministrow . Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Wyborcza.pl23.07.2024 Warszawa ...

Będzie skuteczna walka ze śmieciówkami? Reforma PIP idzie do Sejmu

Po sporach w koalicji i odrzuceniu przez premiera Donalda Tuska pierwszej wersji projektu rząd ostatecznie przyjął reformę Państwowej Inspekcji Pracy. Dokument, który trafi do Sejmu, wciąż dopuszcza przekształcanie zleceń w etaty, choć w ograniczonym zakresie.

Co się wydarzyło

„Rada Ministrów przyjęła dziś przygotowany przez resort pracy projekt o Państwowej Inspekcji Pracy umożliwiający skuteczną walkę z umowami śmieciowymi, wzmacniający PIP i sądy pracy oraz projekt nowelizacji Kodeksu pracy zwiększający ochronę przed mobbingiem!” – napisała w mediach społecznościowych szefowa resortu rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.

Nadanie PIP uprawnień do przekształcania umów to jeden z tzw. kamieni milowych, od którego realizacji zależy wypłata środków z Krajowego Planu Odbudowy. Polska ma czas na wdrożenie unijnej dyrektywy do 30 czerwca.

Pierwsza wersja projektu reformy PIP przygotowana przez ministerstwo nie została zaakceptowana przez premiera Donalda Tuska. Jak tłumaczył w połowie stycznia szef rządu, przesadna władza dla urzędników wprowadzana reformą, byłaby destrukcyjna dla firm i oznaczałaby utratę pracy przez wielu ludzi.

O tym, co zakłada nowy projekt reformy PIP pisała w OKO.press Ewelina Wołosik. W projekcie zapisano, że:

  • Inspektor pracy nadal będzie mógł zmienić umowę zlecenie lub B2B na umowę o pracę.
  • Ale będzie to możliwe wtedy, gdy w praktyce występuje stosunek pracy, czyli gdy pracownik wykonuje polecenia, pracuje pod nadzorem i w miejscu wskazanym przez pracodawcę.
  • Teraz jest tak, że trzeba czekać na wyrok sądu pracy.

To właśnie ten zapis wcześniej wywołał największe kontrowersje i był powodem odrzucenia pierwszej wersji projektu.

W nowej wersji będzie tak:

  • Najpierw inspektor da pracodawcy szansę zmiany umowy.

A pracodawca będzie mógł:

  • zmienić umowę (B2B lub umowę zlecenie) na umowę o pracę
  • albo zmodyfikować warunki współpracy tak, by nie przypominały etatu.

Jeśli pracodawca nie zareaguje, inspektor będzie mógł wydać decyzję o przekształceniu umowy.

Decyzja jednak nie będzie działać wstecz, jak zakładano wcześniej. Czyli, jeśli ktoś pracuje na zleceniu przez 3 lata, a kontrola zaczęła się po tym czasie, to inspektor nie może administracyjnie uznać, że przez ostatnie trzy lata to był etat.

Inspektor będzie mógł jednak skierować sprawę do sądu pracy, aby ustalić, czy pracodawca powinien zapłacić zaległe składki. I co ważne, od momentu rozpoczęcia kontroli pracownik będzie objęty ochroną przed zwolnieniem.

Przeczytaj także:

Jaki jest kontekst

Pod koniec roku dziennikarze TVN 24 ujawnili, że na posiedzeniu rady ministrów premier miał się zdenerwować zapisami do ustawy, które wcześniej nie były z nim dyskutowane.

“Nasz rozmówca z kancelarii premiera opowiadał, że ci, którzy uczestniczyli w posiedzeniu Rady Ministrów pierwszy albo drugi raz zrobili wielkie oczy, bo mieli poczucie, że to jest największa awantura i największa złość, jaką widzą u premiera, będąc z nim w jednym pomieszczeniu” – relacjonował TVN24.

Chodziło o zwiększenie uprawnień Państwowej Inspekcji Pracy, aby mogła ona skuteczniej walczyć z tzw. fikcyjnym samozatrudnieniem. Adresatkami wściekłości były dwie ministry: Agnieszka Dziemianowicz-Bąk (Nowa Lewica) i Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz (Polska 2050).

We wtorek 6 stycznia 2026 roku Donald Tusk oświadczył, że prace nad reformą PIP nie będą kontynuowane. Trzy grosze dodał Władysław Kosiniak-Kamysz. „Dobrze, że historia tego projektu jest już zakończona” – napisał szef PSL.

Jak pisał na naszych łamach Bartosz Kocejko, Polska ma ogromny problem z pozakodeksowym zatrudnieniem. Według GUS prawie 1,5 mln osób jest zatrudnionych wyłącznie na podstawie umów zlecenia i pokrewnych. Tracą na tym pracownicy pozbawieni stabilności zatrudnienia i możliwości korzystania ze swoich praw, ale traci też państwo: np. składki emerytalne nie są odprowadzane w pełnej wysokości, co skutkuje wypracowaniem emerytur poniżej wysokości emerytury minimalnej – państwo musi się potem mierzyć z tym problemem.

Jednocześnie państwo poniekąd samo zachęca do zatrudniania na zleceniach. Osoby do 26. roku życia pracujące na takiej umowie są zwolnione ze składek (przez co pierwsza praca to najczęściej praca “na śmieciu”), po drugie: zlecenia są oskładkowane wyłącznie do podstawy równej płacy minimalnej (To i tak postęp, bo kiedyś nie były oskładkowane w ogóle. Zmiana nastąpiła za rządów ministra pracy i polityki społecznej Władysława Kosiniaka-Kamysza w 2014 roku.

Czytaj więcej tekstów OKO.press

Przeczytaj także:

14:15 17-02-2026

Prawa autorskie: 19.01.2026 Warszawa , Krakowskie Przedmiescie , Palac Prezydencki . Prezydent RP Karol Nawrocki podczas spotkania z polskimi firmami dzialajacynymi na rynkach globalnych . Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.pl .19.01.2026 Warszawa ...

Nawrocki nie pojawi się w Waszyngtonie na inauguracji Rady Pokoju

Prezydent Karol Nawrocki nie weźmie udziału w spotkaniu inaugurującym Radę Pokoju w Waszyngtonie – poinformował rzecznik głowy państwa Rafał Leśkiewicz. Do Waszyngtonu uda się natomiast jeden z sekretarzy stanu w KPRP.

Co się wydarzyło

Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz poinformował, że w czwartkowym spotkaniu inaugurującym Radę Pokoju w Waszyngtonie, prezydenta Karola Nawrockiego będzie reprezentował szef Biura Polityki Międzynarodowej minister Marcin Przydacz.

W niedzielę prezydent Karol Nawrocki, pytany w Polsat News o to, czy poleci 19 lutego na pierwsze posiedzenie Rady Pokoju przekazał, że taka decyzja jeszcze nie zapadła. Karol Nawrocki zaznaczył, że jest w kontakcie z częścią liderów europejskich oraz z administracją amerykańską. Ocenił, że obecność w Radzie Pokoju przynosiłaby Polsce zyski, a Warszawa byłaby „głosem całego regionu”.

Prezydent podkreślał w wywiadzie, że według polskiego prawa przystąpienie Polski do jakiejkolwiek organizacji międzynarodowej wymaga decyzji premiera i prezydenta. Apelował też do rządu o określenie swojego stanowiska w sprawie ewentualnego przystąpienia do Rady Pokoju.

We wtorek Donald Tusk powiedział, że „jak wielokrotnie informowaliśmy, (...) rząd nie przewiduje w tych okolicznościach i warunkach uczestnictwa Polski w Radzie Pokoju”. Dodał też, że „ewentualna wizyta w Waszyngtonie przedstawiciela prezydenta będzie miała charakter obserwacyjny. A więc w charakterze obserwatora przedstawiciel Polski może oczywiście uczestniczyć w tych obradach” – powiedział w wystąpieniu otwierającym posiedzenie rządu.

„Polska na pewno nie zamierza i nie wyśle polskich żołnierzy do Strefy Gazy” – podkreślił Tusk. „Mamy swoje problemy bezpieczeństwa, nikomu nie muszę tłumaczyć, na czym jesteśmy skoncentrowani, na czym skoncentrowana jest polska armia i polskie wojsko. Polska także nie jest zainteresowana współfinansowaniem przedsięwzięć deweloperskich na terenie Gazy” – stwierdził szef rządu.

Kwestia zaproszenia Polski do Rady Pokoju była jednym z głównych tematów zwołanej przez prezydenta Rady Bezpieczeństwa Narodowego, która odbyła się w ubiegłą środę.

Jaki jest kontekst

Inicjatywa dotycząca Rady Pokoju budzi kontrowersje oraz obawy, że jest tworzona jako alternatywa wobec ONZ. Te przypuszczenia potwierdził sam prezydent USA Donald Trump, który

w rozmowie z dziennikarzami przyznał, że Rada może zastąpić ONZ.

Przedmiotem sporu jest też lista osób zaproszonych przez Biały Dom, wśród których obok demokratycznie wybranych przywódców znajdują się też autokraci, tacy jak Władimir Putin czy przywódca Białorusi Alaksandr Łukaszenka.

Donald Trump oficjalnie zainaugurował działalność Rady Pokoju w Davos 22 stycznia.

W podpisaniu statutu wzięli udział przywódcy 19 krajów – m.in. Azerbejdżanu, Armenii, Kazachstanu, Uzbekistanu, Pakistanu, Indonezji, oraz dwa państwa Unii Europejskiej – Węgry i Bułgaria.

Obecnie w skład Rady Pokoju wchodzi 27 krajów (27. członkiem 11 lutego został Izrael), zaproszenia miały otrzymać ponad 60 krajów. Zgodnie ze statutem organizacji, by zostać stałym członkiem Rady państwa muszą wpłacić miliard dolarów. Kilka państw europejskich – m.in. Francja i Niemcy – odmówiły przystąpienia do instytucji, która ich zdaniem będzie powtarzać mandat już istniejących organizacji międzynarodowych.

Wcześniej portal Axios pisał, że Biały Dom chce wykorzystać spotkanie, aby przyspieszyć realizację drugiej fazy porozumienia o zawieszeniu broni w Strefie Gazy i zebrać fundusze na odbudowę.

Czytaj więcej tekstów OKO.press

Przeczytaj także:

13:32 17-02-2026

Prawa autorskie: 15.01.2026 Warszawa , al Ujazdowskie , Kancelaria Prezesa Rady Ministrow . Premier Donald Tusk podczas konferencji prasowej po spotkaniu z szefami sluzb w sprawie cyberatakow na polski system energetyczny . Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.pl15.01.2026 Warszawa ...

Tusk apeluje do prezydenta i PiS: Nic nie usprawiedliwia sprzeciwu wobec SAFE

„I tak znajdziemy sposoby, żeby przynajmniej część z tych środków uratować” – mówił Donald Tusk o programie SAFE przed posiedzeniem rady ministrów we wtorek 17 lutego. Premier podkreślił, że przyjęcie programu jest dla Polski priorytetem, a pieniądze trafią m.in. do Huty Stalowa Wola.

Co się wydarzyło

„Dzisiejsza noc pokazuje ze szczególną ostrością, jak ważne są pieniądze, jakie udało się naszemu rządowi, naszym ludziom także w Brukseli, zorganizować w UE. Mówimy o tych setkach miliardów złotych dodatkowych kredytów na bardzo korzystnych zasadach, które mają służyć polskiemu przemysłowi zbrojeniowemu, polskiej obronie, powietrznej” – stwierdził premier Donald Tusk w trakcie posiedzenia rządu.

Dodał, że siły rosyjskie zaatakowali Ukrainę, wykorzystując 425 środków napadu powietrznego, w tym cztery rakiety batalistyczne Iskander, 20 pocisków CH-101, różnego typu bezzałogowe statki powietrzne 396. „Pamiętamy atak rosyjskich dronów w Polsce, ten wrześniowy, więc wyobraźmy sobie, co oznacza 400 uzbrojonych dronów” – mówił dalej.

„90 proc. wydatków, jakie są związane z naszą obroną powietrzną i przeciwdronową w programie SAN, będzie pochodziło ze środków SAFE” – wskazał.

System SAN to przeciwlotniczy system mający posiadać zdolność również do zwalczania dronów. Skarb Państwa pod koniec stycznia podpisał umowy z konsorcjum firm (Polska Grupa Zbrojeniowa i Kongsberg Defence & Aerospace) na dostawę tych systemów.

Jak podkreślił, „od skutecznego sfinansowania i zorganizowania tej obrony powietrznej zależy bezpieczeństwo”. „Nikt nie ma wątpliwości, że jednym z warunków odstraszenia Rosji od ataku jest zbudowanie systemu, który będzie uniemożliwiał im uderzenia, takie jak miały miejsce na Ukrainie” – dodał.

Premier zaznaczył, że program SAFE jest bardzo korzystny, a pożyczka nisko oprocentowana (3. proc). Tusk tłumaczył, że Huta Stalowa Wola ma otrzymać z tych środków ponad 20 mld zł. Zaznaczył przy tym, że HSW produkuje m.in. armatochaubice Krab, Bojowy Wóz Piechoty „Borsuk” i samobieżne moździerze Rak.

Środki trafią również do polskich zakładów w innych miastach. Premier wymienił m.in. Radom, Tarnów, Gdynia, Sanok czy Bydgoszcz.

Chwilę wcześniej premier ostro skrytykował swoich politycznych przeciwników. „Chcę, żeby mieli państwo jasność, w co wymierzony jest plan PiS, obu środowisk Konfederacji i prezydenta Nawrockiego” – mówił.

„Zastanówcie się, czy chcecie uderzać w samo serce Polski” – apelował do opozycji i Pałacu Prezydenckiego szef rządu.

Tusk podkreślił przy tym, odnosząc się do kontraktu zbrojeniowego z czasów rządów PiS, że „pożyczka koreańska to jest prawie dwukrotnie wyższe oprocentowanie”, niż w przypadku pożyczki w ramach unijnego programu SAFE.

„Nie jestem w stanie zrozumieć, czym się kierują ci, którzy podejmują w tej chwili decyzję o próbie zablokowania tych pieniędzy. My i tak znajdziemy sposoby, nawet jeśli będą blokować, nawet jeśli będą wetować, by choć część tych środków uratować” – zapowiedział Tusk dodając, że będzie to kosztowało „trochę czasu, pieniędzy i niepotrzebnych nerwów”.

Tusk mówił też, że być może wśród protestujących przeciw SAFE „są lobbyści, którzy działają na rzecz innych państw i firm”. Dodał jednak, że „nic nie usprawiedliwia” sprzeciwu wobec tego programu.

Jaki jest kontekst

SAFE to unijny program wsparcia dla europejskiego przemysłu zbrojeniowego. Polska ma być największym beneficjentem – mamy dostać 43,7 mld euro (około 190 mld zł).

Pieniądze mają iść między innymi na produkcję i zakup amunicji, sprzętu bojowego, ochronę infrastruktury krytycznej, produkcję dronów i rozwój systemów ochrony antydronowej, systemy tankowania w powietrzu, cyberbezpieczeństwo, a także sztuczną inteligencję.

Podczas gdy rząd mówi o najtańszym kredycie w historii i ratunku dla polskich fabryk zbrojeniowych, Prawo i Sprawiedliwość, na czele z byłym szefem MON Mariuszem Błaszczakiem oraz środowiskiem prezydenta, grzmią o „oddawaniu suwerenności”.

W piątek 13 lutego 2026 przed południem Sejm głosował nad ustawą o SAFE. Prawo i Sprawiedliwość niemal w całości zagłosowało przeciw. Wstrzymał się od głosu jedynie Paweł Jabłoński – w rządzie Mateusza Morawieckiego wiceminister spraw zagranicznych. Przeciwko była też Konfederacja, Korona Grzegorza Brauna, a także Jarosław Sachajko, Marek Jakubiak i były poseł PiS Jan Ardanowski.

Politycy PiS zarzucali internet i media oskarżeniami, że SAFE tak naprawdę służy rozbudowie niemieckiego przemysłu zbrojeniowego. Polska tylko zadłuży się na pokolenia i nic nie skorzysta. PiS za to broni niepodległości.

W partii panuje przekonanie, że ugrupowanie wróci do władzy, co w przyszłości oznaczałoby ponowne negocjacje z Brukselą w sprawie unijnej pożyczki. A jeśli wróci, to będzie trzeba zderzać się z jakimiś unijnymi wymaganiami.

W tle pozostaje także kwestia bezpieczeństwa. Po zmianie podejścia Stanów Zjednoczonych, sygnalizowanej m.in. przez Donalda Trumpa, Europa została zmuszona do zwiększenia inwestycji w obronność. Administracja USA oczekiwała, że wzrost wydatków państw NATO będzie oznaczał zakupy w amerykańskich firmach. Tymczasem Unia Europejska stawia na rozwój własnych systemów obronnych, co może budzić napięcia po stronie amerykańskiej.

Czytaj więcej tekstów OKO.press

Przeczytaj także:

11:33 17-02-2026

Prawa autorskie: 17.02.2026 Wroclaw , ul. Podwale 27. Prokuratura Okregowa . Grzegorz Braun przyjechal zlozyc zeznania w zwiazku z postepowaniem dotyczacym incydentu z udzialem lekarki ze szpitala w Olesnicy, gdzie mial naruszyc jej nietykalnosc cialesna i bezprawnie pozbawic ja wolnosci . Fot. Krzysztof Zatycki / Agencja Wyborcza.pl17.02.2026 Wroclaw ,...

Braun w prokuraturze. Chodzi o wtargnięcie do szpitala w Oleśnicy

Europoseł Grzegorz Braun nie usłyszał we wtorek w Prokuraturze Okręgowej we Wrocławiu zarzutów w sprawie incydentu w szpitalu Oleśnicy.

Co się wydarzyło

We wtorek lider Konfederacji Korony Polskiej stawił się na przesłuchanie. Miał usłyszeć zarzuty m.in. bezprawnego pozbawienia wolności lekarki Gizeli Jagielskiej w szpitalu w Oleśnicy.

Grzegorz Braun szybko opuścił budynek prokuratury i poinformował dziennikarzy, że nie postawiono mu zarzutów. Potwierdziła to PAP rzeczniczka prokuratury prok. Karolina Stocka-Mycek, która prowadzi to śledztwo.

„Nie postawiono mu zarzutów, ponieważ złożył wniosek o wyłączenie mnie z prowadzenia śledztwa” – poinformowała prok. Stocka-Mycek. Do czasu rozpatrzenia wniosku prokurator nie postawi Braunowi zarzutów.

Jaki jest kontekst

Grzegorz Braun 16 kwietnia 2025 r. wtargnął do Powiatowego Zespołu Szpitali w Oleśnicy i próbował uniemożliwić pracę ginekolożce Gizeli Jagielskiej. Jak twierdził, dokonywał obywatelskiego zatrzymania. Braun miał wtargnąć do działu administracyjnego, zagrodzić drogę lekarce, a potem zamknął ją w pomieszczeniu administracyjnym.

O tych wydarzeniach informowaliśmy jako pierwsi, więcej można przeczytać w artykule Magdaleny Chrzczonowicz:

Przeczytaj także:

W sprawie zarzuty postawiono już Marcie Cz., współpracownicy posła, która miała fizycznie przytrzymywać lekarkę i uniemożliwiać jej wyjście.

Parlament Europejski 13 listopada ubiegłego roku opowiedział się za uchyleniem immunitetu Grzegorzowi Braunowi, co otworzył wrocławskiej prokuraturze drogę do ogłoszenia zarzutów.

Zarzuty dotyczą m.in. o bezprawnego pozbawienia wolności dr Gizeli Jagielskiej, naruszenia jej nietykalności cielesnej, znieważenia oraz pomówienia podważającego zaufanie do jej zawodu.

Czytaj więcej tekstów OKO.press

Przeczytaj także: