Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
W czwartek rozpoczyna się kolejna runda negocjacji między Izraelem i Hamasem. Cel – zawieszenie broni i wymiana zakładników za więźniów – jest bardzo daleko
Rozmowy pokojowe, które zatrzymałyby trwającą od 7 października inwazję Izraela na Strefę Gazy ciągną się od miesięcy. I chociaż stanowiska obu stron czasem się zbliżały, to tak naprawdę nigdy strony nie były blisko faktycznego porozumienia.
Amerykański dziennik „New York Times” pisze, że pod koniec lipca Izrael przedstawił nowe warunki, które rozszerzają zasady przyjęte w maju, które od tego czasu były podstawą negocjacji. Dziennikarze „NYT” wspominają, że ekipa negocjacyjna Hamasu również wprowadziła poprawki do swoich rządań. Stwierdzają jednak jasno, że według nieopublikowanych dokumentów, które widzieli, zmiany wprowadzone przez stronę izraelską są głębokie i można je interpretować jako chęć sabotowania kolejnej rundy negocjacji. Te mają rozpocząć się w czwartek.
Co to za zmiany? Izraelczycy domagają się między innymi utrzymania kontroli południowej granicy Strefy Gazy. W nowych propozycjach Izrael jest też mniej chętny na zezwolenie Palestyńczykom na powrót do północnej części Strefy, gdy zakończą się walki. Tych warunków nie było we wcześniejszych rundach negocjacji.
Jednym z kluczowych punktów negocjacji jest zwolnienie izraelskich zakładników przetrzymywanych w palestyńskiej enklawie w zamian za palestyńskich więźniów przetrzymywanych w izraelskich więzieniach. Dla izraelskiej opinii publicznej to kluczowy punkt i jest ona coraz bardziej niecierpliwa wobec premiera Netanjahu. Ten jednak walczy jednocześnie o polityczne przetrwanie. A jego niewielka większość w Knesecie opiera się na kilku skrajnie prawicowych, antypalestyńskich i rasistowskich posłach. A ci nie zezwolą na zbyt daleko idące ustępstwa wobec mieszkańców Gazy.
Dodatkowo będzie to pierwsza runda rozmów po zamordowaniu w Teheranie jednego z najważniejszych dowódców Hamasu i kluczowej postaci negocjacji – Ismaila Haniji. Oficjalnie Izrael nie przyznaje się do zamachu, ale jest niemal pewne, że to właśnie izraelczycy są za tę śmierć odpowiedzialni.
Strona palestyńska podaje, że od początku izraelskiej inwazji w Strefie Gazy zginęło przynajmniej niemal 40 tys. osób. UNRWA, agencja ONZ do spraw palestyńskich uchodźców podała dzisiaj, że Izrael przez 10 miesięcy trwania inwazji zaatakował ponad połowę szkół, w których przebywały osoby przesiedlone z innych części enklawy. Od początku konfliktu przesiedlenia doświadczyła zdecydowania większość przedwojennej populacji Strefy Gazy (około 2,2 mln osób).