Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Wśród ofiar sobotniego ataku Rosji na miasto Dobropole w obwodzie donieckim jest pięcioro dzieci. Zniszczonych zostało osiem bloków mieszkalnych
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Ukrainy informuje, że w nocnym ataku Rosji m.in. na miasto Dobropole w obwodzie donieckim zginęło co najmniej 14 osób a 37 zostało rannych. Dobropole przed wojną liczyło 28 tys. mieszkańców, jest położne 22 km od linii frontu, niedaleko miasta Pokrowsk, które obecnie próbują zdobyć Rosjanie.
Atak był zmasowany, Rosja wykorzystała do niego pociski, liczne rakiety oraz drony. Uderzyła w infrastrukturę cywilną – m.in. wielopiętrowe bloki mieszkalne. Wśród ofiar śmiertelnych jest pięcioro dzieci. Poza Dobropolem zaatakowany został także obwód charkowski, w tym miasto Bogoduchów.
„Kiedy gasiliśmy pożar, okupanci zaatakowali ponownie i zniszczyli wóz strażacki” – napisano na telegramowym kanale ukraińskiego MSW.
Do ataku odniósł się także prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski – przekazał kondolencje rodzinom zabitych i podziękował ekipom ratunkowym.
„Takie uderzenia pokazują, że cele Rosji pozostają niezmienne. Dlatego musimy robić wszystko, by chronić życie, wzmacniać naszą obronę i zwiększać sankcje wobec Rosji. Wszystko, co pomaga Putinowi finansować wojnę, musi runąć” – napisał Zełenski na Facebooku.
Agencja Reuters wskazuje, że Rosja poprzedniego dnia przeprowadziła atak na ukraińską infrastrukturę energetyczną. I że to kolejne mocne uderzenie reżimu Putina od kiedy Waszyngton 5 marca postanowił wstrzymać udostępnianie Ukrainie informacji wywiadowczych, które pomagały jej odpierać agresję Rosji.
Wzmożenie po stronie Rosjan ma pokazać ich przewagę w konflikcie, do którego zakończenia – przynajmniej w teorii – prze administracja Donalda Trumpa. Faktyczna sytuacja na froncie, jak pisaliśmy w OKO.press, jest o wiele bardziej skomplikowana. Trump w ostatnich dniach wykonał kilka narracyjnych fikołków – przekonywał, że Ukraina nie chce zakończenia wojny, by potem odgrażać się Rosji sankcjami za „walenie” w Ukrainę.
Ostatnia wersja brzmi następująco: to zrozumiałe, że Rosja atakuje Ukrainę, bo chodzi jej o zakończenie wojny. A Trumpowi łatwiej idzie dogadywanie się z Putinem niż z Wołodymyrem Zełenskim.
Presja na Kijów rośnie. W przyszłym tygodniu przedstawiciele ukraińskiego rządu mają negocjować z Amerykanami w Arabii Saudyjskiej – podobnie jak przed kilkoma tygodniami negocjowali Rosjanie. Na stole wciąż leży umowa o minerałach, na której podpisanie naciskają USA. Umowa dawałaby im prawo do dużej części zysków z eksploatacji ukraińskich złóż. Trump twierdzi, że taki układ sam w sobie będzie dla Ukrainy gwarancją bezpieczeństwa, bo stanie się ona ważnym przyczółkiem amerykańskich interesów.
Nie jest jasne, czy kolejne decyzje o zawieszaniu i zmniejszaniu pomocy Ukrainie przez USA to próby zmuszenia tego kraju do podpisania umowy, czy ostateczne opowiedzenie się administracji Trumpa po stronie Rosji. Przy obecnej szybko zmieniającej się retoryce można powątpiewać, czy gospodarczy układ z Amerykanami faktycznie przyniesie Ukrainie pokój i bezpieczeństwo. Rosną obawy, że Ukraina mogłaby stracić kontrolę nad własnymi surowcami, a równocześnie zostać zmuszona „pokoju”, który sprowadzałby się do oddania Rosji części terytorium.
Przeczytaj także: