Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Łukasz Gibała na pierwszej Radzie Miasta Krakowa, w której występował jako prezydent, poinformował, że chciałby zawiesić partnerstwo z Lwowem. Ma to być odpowiedź na pomysł Lwowskiej Rady Obwodowej — odrębnej od władz ukraińskiego miasta — by 2027 rok nazwać rokiem UPA. Gibała decyduje się na populistyczny krok, wiedząc, że pomysł nie wejdzie w życie.
Łukasz Gibała został we wtorek, 20 października, oficjalnie zaprzysiężony na prezydenta Krakowa. „Mieszkańcy oczekują, że politycy nie będą się zajmowali realizacją interesu tej czy innej partii politycznej. Oczekują, że będą się zajmowali tylko i wyłącznie pracą na rzecz swojego miasta” – mówił podczas zaprzysiężenia, apelując, by spory polityczne zostawić w Warszawie, a w Krakowie „nie przedkładać dobra własnej formacji politycznej ponad dobro Krakowa”.
Tyle tylko, że sam od momentu wygrania wyborów mocno skręca w prawo i podejmuje decyzje, którym daleko do apolitycznych. Pierwszego dnia po tym, jak PKW oficjalnie potwierdziła, że samorządowiec i lokalny milioner wygrał wybory, niepytany ogłosił w Radiu Kraków, że nie obejmie swoim patronatem krakowskiego Marszu Równości, choć w przeszłości robił to nawet Jacek Majchrowski.
21 października, podczas pierwszej sesji Rady Miasta, w której Gibała uczestniczył jako prezydent, ogłosił, że chce zawiesić współpracę z miastem Lwów. Miasta te oficjalne i formalnie są dla siebie partnerskie od 1995 roku, czyli od 31 lat.
- Wszyscy wiemy, że Ukraina jest ofiarą agresji ze strony Rosji. Wspieramy Ukrainę w tej walce, zależy nam na partnerskich relacjach z Ukrainą, ale te relacje muszą być budowane w oparciu o pojednanie historyczne, które musi opierać się na prawdzie historycznej – argumentował Gibała. I dodał, że Kraków nie może akceptować takiej sytuacji, w której Ukraińcy chcą gloryfikować ludobójców, którzy mordowali Polaków.
O czym mówi Gibała? Prezydent Krakowa nawiązuje do pomysłu Lwowskiej Rady Obwodowej, by 2027 rok ogłosić rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA), jej dowódcy Romana Szuchewycza oraz działacza Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) Ołeha Olżycza. Uchwała ta zniknęła już ze strony Rady, która, wyjaśnijmy, nie jest lwowską Radą Miasta, a odpowiednikiem sejmiku wojewódzkiego. Wcześniej swój sprzeciw wobec tego pomysłu wyraził Jacek Sutryk, prezydent Wrocławia, które również jest miastem partnerskim dla Lwowa. Nie insynuował jednak pomysłów, by partnerstwo zawieszać.
Pomysł Lwowskiej Rady Obwodowej spotkał się z dużą falą sprzeciwu polskich polityków. W środę wiceszef polskiego MSZ Marcin Bosacki na antenie TVN24 ocenił działanie lwowskich władz regionalnych jako prowokacyjne. Jak dodał, „mamy obietnicę ze strony najbliższych współpracowników prezydenta Zełenskiego, że ta decyzja nie wejdzie w życie”, czego symbolem ma być zniknięcie uchwały ze strony internetowej.
Łukasz Gibała wygrał wybory prezydenckie, które w Krakowie odbyły się 11 października 2026 roku. Nowy prezydent — który w przeszłości bez powodzenia trzy razy walczył o to stanowisko — otrzymał rekordowe, sięgające przeszło 62 procent głosów, poparcie. Wcześniej suto dofinanował kampanię mającą na celu odwołać jego poprzednika ze stanowiska. Jak pisaliśmy, oficjalnie przeznaczył na nią niemal 2 miliony złotych, co było 95 procentami użytych środków finansowych w całej akcji referendalnej.
Jego prezydentura obarczona jest ogromnymi znakami zapytania. Przeszłość polityczna, a potem zręczne omijanie tematów kolizyjnych i niewygodnych powodują, że właściwie nie wiadomo, czego po Łukaszu Gibale — prezydencie — można się spodziewać. Aktywiści z „Akcji Ratunkowej dla Krakowa”, którzy jeszcze do niedawna sprzyjali Gibale, uruchomili licznik obietnic Łukasza Gibały. I zamierzają rozliczyć go z każdej ze 157 złożonych w tej kampanii obietnic wyborczych. W czasie kampanii Gibała zapowiedział m.in. że nie będzie korzystał ze służbowego auta z szoferem, powróci do tańszych biletów MPK i zamrozi ich ceny do końca kadencji, rozpocznie budowę trzech nowych linii tramwajowych, zlikwiduje urzędowe media, a dokumenty Planu Ogólnego pokaże tydzień po zaprzysiężeniu.
Wskazówką, co do politycznej drogi, jaką obrać zamierza Łukasz Gibała, są jego zastępcy. Nazwiska wiceprezydentów Łukasz Gibała ogłosił w środę, po 13:30. Część z zaprezentowanych nazwisk jest sporym zaskoczeniem, bowiem nie są to ani politycy ani, z wyjątkiem Hoffmana, bliscy współpracownicy polityka.
Łukasz Gibała nie przedstawił nazwiska potencjalnego czwartego wiceprezydenta. Choć ma prawo do powołania czterech wiceprezydentów, najpewniej ograniczy się do tej trójki — postępując zgodnie z własnym postulatem odchudzenia samorządu i ograniczenia rad nadzorczych w miejskich spółkach do trzech osób.
Przeczytaj także:
Przeczytaj także: