0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

godzinę temu

Prawa autorskie: US President Donald Trump speaks to the press upon returning to Joint Base Andrews in Maryland on January 13, 2026. Trump is returning from speaking to The Detroit Economic Club in Detroit, Michigan, and a visit to a Ford production plant. (Photo by Mandel NGAN / AFP)US President Donald ...

Pentagon rozważa wysłanie wojsk do Minnesoty

1500 amerykańskich żołnierzy jest w stanie gotowości, żeby ruszyć do Minnesoty, gdzie trwają protesty przeciwko działaniom służb migracyjnych – informują amerykańskie media. Protesty zaczęły się po zabójstwie Renée Good

Co się wydarzyło?

O tym w niedzielę, 18 stycznia, poinformował „Washington Post”, powołując się na amerykańskich wojskowych – artykuł WP przytacza Onet. Według amerykańskiego dziennika, jednostki amerykańskiej armii mogą być wysłane do działań w przypadku dalszej eskalacji protestów i zamieszek w Minnesocie, gdyby jednostki Gwardii Narodowej, kierowane do działań w takich wypadkach, mogłyby sobie nie poradzić.

W sobotę gubernator Minnesoty Tim Walz w rozmowie z CBS News powiedział, że funkcjonariusze stanowej Gwardii Narodowej zostali postawieni w stan pełnej gotowości. Na razie nie ma decyzji o wysłaniu ich na ulice miasta.

Biały Dom w komentarzu dla „Washington Post” zaznaczył, że „Pentagon jest przygotowany na decyzje, które może podjąć prezydent”.

Jaki jest kontekst?

Protesty w Minneapolis w Minnesocie przeciwko działaniom służb federalnych nasiliły się po tym, jak 7 stycznia agent Urzędu Celno-Imigracyjnego Stanów Zjednoczonych (ICE, U.S. Immigration and Customs Enforcement) zastrzelił 37-letnią kobietę – Renee Nicole Good, matkę trójki dzieci i obywatelkę USA – w jej samochodzie podczas operacji aresztowania migrantów.

„Kobieta prowadząca samochód zachowywała się bardzo niewłaściwie, stawiała opór i przeszkadzała, a następnie celowo, gwałtownie i brutalnie przejechała funkcjonariusza ICE, który najprawdopodobniej postrzelił ją w obronie własnej” – pisał wówczas Donald Trump w Truth Social.

Trump i jego otoczenie celowo dezinformują, nagrania zdarzenia jasno pokazują, że kobieta nie przejechała funkcjonariusza.

Przeczytaj także:

W tym tygodniu kolejny agent federalny postrzelił w nogę napastnika, który – według agencji AP – zaatakował go łopatą. To miało wydarzyć się podczas próby zatrzymania imigranta z Wenezueli.

W sobotę 17 stycznia kilkuset demonstrantów zgromadzonych w pobliżu ratusza wzywało agentów federalnych do opuszczenia miasta.

Wcześniej w obliczu narastających napięć w czwartek prezydent Stanów Zjednoczonych ogłosił gotowość do zastosowania w Minnesocie ustawy o powstaniach zbrojnych (Insurrection Act). Ustawa ta zezwala na użycie armii do stłumienia wewnętrznych zamieszek. „Jeśli skorumpowani politycy z Minnesoty nie będą przestrzegać prawa i nie powstrzymają profesjonalnych agitatorów i powstańców od atakowania patriotów z ICE, którzy tylko wykonują swoją pracę, użyję ustawę o powstaniach zbrojnych” – pisał Trump w Truth Social.

Jak pisze „The Guardian”, administracja Trumpa w ostatnich tygodniach zmobilizowała 3 000 agentów federalnych do stanu Minnesota, co kilkakrotnie przewyższa liczebność policji w Minneapolis.

„Uzbrojeni, zamaskowani agenci aresztują ludzi podczas porannych dojazdów, w sklepach spożywczych i przed kościołami. Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego nazwał tę operację największą w historii agencji” – pisze „The Guardian”. Mieszkańcy Minneapolis są przerażeni sytuacją. Rodzice w grupach „odprowadzają [do szkoły i przedszkola] nie tylko swoje dzieci, ale także dzieci swoich sąsiadów imigrantów i przyjaciół, którzy boją się wychodzić z domu”.

Mieszkańcy organizują się, żeby patrolować ulice. „Jeśli naprawdę będziemy mieć patrole na każdym rogu, ICE będzie naprawdę trudno zrobić to, co próbują” – mówił jeden z rozmówców dziennika.

„Nie miejcie złudzeń, to jest okupacja” – mówiła gazecie Angela Conley, komisarz hrabstwa Hennepin, które obejmuje Minneapolis. Według Ryan Pérez, dyrektora organizacyjnego Copal, organizacji non-profit wspierającej latynoskie rodziny w Minnesocie, obecność agentów „wpływa na każdy aspekt codziennego życia” mieszkańców.

„Agenci federalni, którzy twierdzą, że chcą aresztować nieudokumentowanych imigrantów o kryminalnej i niebezpiecznej przeszłości, stosują coraz bardziej agresywne taktyki do zatrzymywania obywateli USA oraz innych narodowości [m.in. Somalijczyków], a także legalnych rezydentów, uchodźców i długoletnich mieszkańców Minnesoty bez żadnej kryminalnej przeszłości” – wyjaśnia „The Guardian”.

Jak pisał w OKO.press Jakub Szymczak, w kampanii wyborczej Donald Trump obiecał rozwiązać problem „nielegalnej imigracji”. Od stycznia 2025 roku ICE masowo aresztuje i deportuje tysiące osób z niejednoznacznym statusem prawnym. Ofiarami tej polityki i nalotów są także aktywiści i osoby, które w USA przebywają legalnie, ale zdaniem administracji Trumpa wyrażają poglądy sprzeczne z amerykańskim interesem bezpieczeństwa (np. propalestyńskie).

Według danych Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego od początku kadencji Trumpa do 10 grudnia 2025 roku w ten sposób deportowano ponad 600 tys. osób, a 1,9 mln wyjechało z kraju dobrowolnie w obawie przed represjami.

Więcej o tym można przeczytać w tekście Tomasza Markiewki:

Przeczytaj także:

09:29 18-01-2026

Prawa autorskie: Fot. Państwowa Służba ds. Sytuacji Nadzwyczajnych UkrainyFot. Państwowa Służb...

Polacy zebrali już milion złotych na generatory dla Kijowa! Zbiórka trwa

Trwa zbiórka na generatory dla ukraińskiej stolicy, gdzie po rosyjskich atakach ponad tydzień są awaryjne przerwy w dostawie prądu, występują problemy z ogrzewaniem i wodą. „Reakcja Polaków przerosła nasze wyobrażenia. Pokazaliście, że nie jest Wam obojętny los sąsiadów” – piszą organizatorzy.

Co się wydarzyło?

W ramach zbiórki „Ciepło z Polski dla Kijowa” w ciągu trzech dni Polacy i Polki wpłacili ponad milion złotych. Za zebrane pieniądze będą zakupione generatory i przekazane mieszkańcom ukraińskiej stolicy. Zbiórkę zorganizowała Fundacja Stand With Ukraine wspólnie z kilkoma organizacjami oraz ruchami społecznymi, m.in.: Euromaidan-Warszawa, Fundacją Demokracja, Sestry.eu, Fundacją Otwarty Dialog, Fundacją Polskiej Rady Biznesu oraz inicjatywą Przedsiębiorcy Pomagają.

Pierwotnie organizatorzy planowali kupić 100 generatorów. Jednak zaplanowaną kwotę udało się zebrać w kilka godzin.

„Drodzy, Wasza solidarność jest niesamowita. Zwiększamy cel do 2 milionów złotych” – piszą organizatorzy zbiórki. „Dzięki Waszym wpłatom możemy zrobić znacznie więcej, niż planowaliśmy. Te pieniądze to realne ciepło dla ludzi w Ukrainie. Dotrzemy do tych, którzy marzną w ciemnych domach i szpitalach bez prądu. Kupimy więcej generatorów, śpiworów i opału”.

„Mam w sobie dokładnie to samo uczucie, które pamiętam z 2022 roku — kiedy cała Polska jednoczyła się, by wspierać Ukrainę w obliczu rosyjskiej agresji. To, co dzieje się teraz wokół naszej zbiórki, jest dla mnie absolutnym dowodem na jedno: trolle i boty mogą pisać w komentarzach, co tylko chcą, a Polacy i tak robią swoje. Pomagają. Są solidarni. Mają ogromne serca” – pisze w mediach społecznościowych Natalia Panczenko, prezeska Fundacji Stand With Ukraine. Dodaje: „Ten milion to nie jest tylko kwota. To znak, że prawdziwa empatia i odpowiedzialność są silniejsze niż dezinformacja i hejt. Że dobro nadal wygrywa. Dla mnie to wzruszające i niezwykle ważne. Bo znów czuję, że Ukraina nie jest sama. Tak jak w 2022 roku jesteśmy razem. A tylko tak możemy wygrać ze złem. Dziękuję, Polsko”.

Link do zbiórki TUTAJ.

Pod opisem zbiórki pojawiły się wzruszające komentarze. Oto kilka z nich:

  • „My Polacy jesteśmy z Wami w tej chwili ciężkiej próby. Zwyciężycie !”
  • „Silne mrozy – sytuacja jest groźna i nie mają teraz znaczenia inne argumenty”
  • „Ciepła i jasnych dni Wam życzę”.
  • „Dziękuję Wam, że dzielnie i wytrwale chronicie Europę przed sowieckim potworem”.
  • „Oby Wam było ciepło!”
  • „Drodzy Ukraińcy, życzę Wam dużo ciepła i upragnionego, sprawiedliwego pokoju. Trzymam za Was kciuki. AK”

Jaki jest kontekst?

Po ostatnich intensywnych atakach Rosji na infrastrukturę krytyczną Ukraińcy i Ukrainki już ponad tydzień żyją w trybie awaryjnych przerw w dostawie prądu, bez ogrzewania i dostaw wody. Prąd pojawia się w mieszkaniach na 3-4 godziny na dobę i może to zdarzyć się nocą. Natomiast w Ukrainie jest najsurowsza zima od początku pełnoskalowej inwazji Rosji. Temperatura nocą sięga nawet -20°C. Rosja nie mogła tego nie wykorzystać, więc codziennie atakuje.

Najtrudniejsza sytuacja jest w stolicy kraju, gdzie mieszka ponad 3,5 mln ludzi. Po rosyjskim ataku w nocy z 8 na 9 stycznia Witalij Kłyczko, mer Kijowa zachęcał nawet mieszkańców, jeśli mają taką możliwość, by wyjeżdżali za miasto, gdzie istnieją alternatywne źródła ciepła. Ponad 6 tys. bloków mieszkalnych było bez ogrzewania. (W ciągu kilku dni sytuacja się polepszyła – według ostatnich danych ciepła nie ma w ok. 100 budynkach wielorodzinnych). Temperatury w mieszkaniach Kijowian sięgają zaledwie 10-12 stopni. W budynkach pękają rury, od nagłych włączeń-wyłączeń elektryczności pali się okablowanie.

W związku z tą krytyczną sytuacją władze wprowadziły stan wyjątkowy w ukraińskiej energetyce. Utworzono dwa specjalne sztaby, aby ustabilizować sytuację z dostawami energii i ciepła: ogólnopaństwowy i osobny dla Kijowa. Prace ratowniczo-naprawcze w stolicy i regionie trwają przez całą dobę, pomimo trudnych warunków pogodowych.

W kraju samorządy razem ze służbami ratowniczymi otwierają coraz więcej „Punktów niezłomności” (na zdjęciu u góry) – miejsc, gdzie ludzie mogą się ogrzać, napić się gorącej herbaty, załadować telefony, otrzymać pomoc psychologiczną. Czasem są to po prostu duże namioty na osiedlach. W kraju funkcjonuje ponad 10 tys. takich punktów, 1300 – w stolicy.

Żeby ludzie mogli skorzystać z „Punktów niezłomności” nawet nocą, w piątek, 16 stycznia, rząd zmienił zasady poruszania się obywateli po ulicach w godzinach policyjnych (które obowiązują w związku ze stanem wojennym od lutego 2022 roku). Złagodzenie zasad będzie obowiązywać na terenach, gdzie wprowadzono stan nadzwyczajny, przede wszystkim w Kijowie.

Przeczytaj także:

Przeczytaj także:

08:56 18-01-2026

Prawa autorskie: (L/R) US Secretary of State Marco Rubio looks on as US President Donald Trump speaks to the press following US military actions in Venezuela, at his Mar-a-Lago residence in Palm Beach, Florida, on January 3, 2026. President Trump said Saturday that US forces had captured Venezuelan leader Nicolas Maduro after launching a "large scale strike" on the South American country. (Photo by Jim WATSON / AFP)(L/R) US Secretary o...

Trump nakłada wyższe cła na 8 państw europejskich. To kara za obronę Grenlandii

Donald Trump nałożył 10-procentowe cła na import do USA wszelkich towarów z ośmiu krajów europejskich za ich stanowisko w sprawie Grenlandii. Decyzja ma obowiązywać od lutego 2026 roku. Cło będzie „płatne do czasu osiągnięcia porozumienia w sprawie całkowitego i całkowitego zakupu Grenlandii”.

Co się wydarzyło?

„Przez wiele lat wspieraliśmy finansowo Danię, wszystkie kraje Unii Europejskiej i inne państwa, nie nakładając na nie ceł ani żadnych innych opłat. Teraz, po wiekach, nadszedł czas, aby Dania się odwdzięczyła – stawką jest pokój na świecie!” – napisał Donald Trump w Truth Social. Dodał, że „Chiny i Rosja chcą Grenlandii, a Dania nie może nic na to poradzić” i tylko Stany Zjednoczone pod jego przywództwem mogą temu zapobiec.

Według Trumpa Dania, Norwegia, Szwecja, Francja, Niemcy, Wielka Brytania, Holandia i Finlandia wysłały do Grenlandii swoich przedstawicieli w „nieznanym celu”.

„Kraje te, które grają w tę bardzo niebezpieczną grę, naraziły się na ryzyko, które jest nie do utrzymania i nie do zaakceptowania. Dlatego też, w celu ochrony globalnego pokoju i bezpieczeństwa, konieczne jest podjęcie zdecydowanych działań, aby ta potencjalnie niebezpieczna sytuacja zakończyła się szybko i bez żadnych wątpliwości” – napisał Trump.

W związku z tym Trump podjął decyzję o nałożeniu na Danię, Norwegię, Szwecję, Francję, Niemcy, Wielką Brytanię, Holandię i Finlandię 10-procentowego cła na wszelkie towary dostarczane do Stanów Zjednoczonych. Cła te będą obowiązywać od 1 lutego 2026 roku, a od 1 czerwca powinny wzrosnąć do 25 proc.

„Cło to będzie należne i płatne do czasu osiągnięcia porozumienia w sprawie całkowitego i całkowitego zakupu Grenlandii” – utrzymywał Trump. Jak mówił, Stany Zjednoczone próbują dokonać tej transakcji od ponad 150 lat, ale „Dania zawsze odmawiała”. Natomiast według Trumpa posiadanie Grenlandii obecnie jest ważne „ze względu na Złotą Kopułę i nowoczesne systemy uzbrojenia, zarówno ofensywne, jak i defensywne”.

„Obecnie setki miliardów dolarów wydaje się na programy bezpieczeństwa związane z »kopułą«, w tym na ewentualną ochronę Kanady, a ten bardzo genialny, ale niezwykle złożony system może działać z maksymalną wydajnością i skutecznością, biorąc pod uwagę kąty, miary i granice, tylko wtedy, gdy obejmuje on ten kraj” – kontynuował Trump. Dodał, że „Stany Zjednoczone Ameryki są gotowe do natychmiastowych negocjacji z Danią i/lub z każdym z tych krajów, które naraziły się na tak duże ryzyko, pomimo wszystkiego, co dla nich zrobiliśmy, w tym zapewnienia maksymalnej ochrony przez tak wiele dziesięcioleci”.

Jaki jest kontekst?

Po operacji wojskowej w Wenezueli Trump powtórzył swoje zdanie o tym, że Stany Zjednoczone powinny posiadać Grenlandię (zrobiło się o tym głośno rok temu, po tym, jak po raz drugi objął urząd prezydenta, ale Trump fantazjował o przejęciu Grenlandii już podczas I kadencji), aby zapobiec przejęciu wyspy przez Rosję lub Chiny.

W odpowiedzi premier Danii Mette Frederiksen wezwała prezydenta USA do „zaprzestania gróźb”, a przywódcy krajów europejskich podkreślili, że tylko mieszkańcy Grenlandii mogą decydować o losie wyspy.

14 stycznia Dania ogłosiła, że rozmieszcza swoje oddziały w Grenlandii „w związku z działaniami szkoleniowymi”.

W najbliższym czasie na wyspie i wokół niej zwiększy się liczba samolotów, statków i żołnierzy, w tym z krajów sojuszniczych NATO. Ponadto Norwegia ogłosiła, że wyśle na wyspę dwóch przedstawicieli norweskich sił zbrojnych „w celu określenia dalszej współpracy między sojusznikami”. Podobne zapowiedzi brzmiały z Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii. Symboliczna obecność europejskich żołnierzy na należącej do Danii wyspie ma w założeniu studzić zapędy administracja Donalda Trumpa do siłowej aneksji Grenlandii.

Natomiast jak pisaliśmy w OKO.press, w piątek 16 stycznia Donald Trump straszył, że wobec krajów, które będą blokować przejęcie Grenlandii, może sięgnąć po presję gospodarczą. Na sobotę 17 stycznia w Grenlandii i Danii były zaplanowane demonstracje przeciwko planowi aneksji wyspy przez USA.

Przeczytaj także:

Po ostatniej zapowiedzi europejscy przywódcy zareagowali na groźby celne Trumpa. Prezydent Francji, Emmanuel Macron napisał na X, że „Francja przywiązuje dużą wagę do suwerenności i niezależności narodów, zarówno w Europie, jak i poza nią”, dlatego wspiera Ukrainę i „z tego powodu zdecydowaliśmy się również przyłączyć do ćwiczeń zaplanowanych przez Danię na Grenlandii”. Francja weźmie za to odpowiedzialność „również dlatego, że chodzi o bezpieczeństwo w Arktyce i na obrzeżach Europy”.

„Żadne zastraszanie ani groźby nie mogą wpłynąć na nas, ani na Ukrainie, ani na Grenlandii, ani nigdzie indziej na świecie, gdy mamy do czynienia z takimi sytuacjami” – pisał Macron.

Nazwał groźby celne, które wcześniej padły ze strony Trumpa, „nie do przyjęcia” i zaznaczył, że nie mają one miejsca w tym kontekście.

„Europejczycy zareagują na nie w sposób zjednoczony i skoordynowany, jeśli zostaną one potwierdzone. Będziemy umieli zapewnić poszanowanie suwerenności europejskiej” – zadeklarował Macron. Dodał, że „w tym duchu będę rozmawiał z naszymi europejskimi partnerami”.

„Cła osłabiłyby stosunki transatlantyckie i groziłyby niebezpieczną spiralą spadkową. Europa pozostanie zjednoczona, skoordynowana i zaangażowana w utrzymanie swojej suwerenności” – napisała na X Ursula von der Leyen, przewodnicząca Komisji UE. Dodała, że Unia Europejska w pełni solidaryzuje się z Danią i mieszkańcami Grenlandii.

„Chiny i Rosja muszą mieć świetny dzień. To one czerpią korzyści z podziałów między sojusznikami. Jeśli bezpieczeństwo Grenlandii jest zagrożone, możemy zająć się tą kwestią w ramach NATO” – napisała Kaja Kallas, szefowa unijnej dyplomacji. I podkreśliła: „Cła grożą zubożeniem Europy i Stanów Zjednoczonych oraz podważają nasz wspólny dobrobyt. Nie możemy również pozwolić, aby nasz spór odwrócił naszą uwagę od podstawowego zadania, jakim jest pomoc w zakończeniu wojny Rosji przeciwko Ukrainie”.

Polska nie dołączyła do grona europejskich państw, które zadeklarowały wysłanie żołnierzy do Grenlandii, choć premier Donald Tusk krytycznie odniósł się do planów prezydenta USA.

„Konflikt czy próba zaboru terytorium państwa, które jest członkiem NATO, przez drugie państwo, które też jest członkiem NATO, i to w dodatku Stany Zjednoczone, no to byłby koniec świata, takiego, jaki znamy” – mówił Tusk podczas konferencji prasowej w czwartek 15 stycznia.

Od początku swojego urzędowania, Trump przedstawia wysokie cła nakładane na import z krajów całego świata jako należną zapłatę za rzekome wcześniejsze dotowanie obcych gospodarek. Tak jest też w tym przypadku. Ale to kłamstwo: niskie cła nie były żadną jednostronną dotacją, lecz prowadziły do obopólnych korzyści i dlatego zostały ustanowione.

„W zachowaniu Trumpa nie należy doszukiwać się żadnej racjonalności. Trawestując Szekspira, w tym szaleństwie nie ma metody. Jest za to czysty i pozbawiony hamulców gniew, którego konsekwencją jest autodestrukcja” – pisał w OKO.press ekonomista dr Tomasz Makarewicz.

W związku z zapowiedzią Trumpa ambasadorzy 27 krajów Unii Europejskiej spotkają się 18 stycznia po południu na nadzwyczajnym posiedzeniu.

Przeczytaj więcej w OKO.press:

Przeczytaj także:

16:52 17-01-2026

Prawa autorskie: Fot. Komisja EuropejskaFot. Komisja Europej...

Po 25 latach UE i Mercosur podpisują historyczną umowę handlową

W sobotę w Asunción w Paragwaju Unia Europejska i kraje Mercosur podpisały przełomowe porozumienie o wolnym handlu – największą umowę, jaką Bruksela kiedykolwiek zawarła – obejmujące 700 000 milionów obywateli

Co się wydarzyło

„Wybieramy sprawiedliwy handel zamiast ceł, wybieramy produktywne, długoterminowe partnerstwo zamiast izolacji, a przede wszystkim zamierzamy zapewnić realne i namacalne korzyści naszym obywatelom i przedsiębiorstwom” – mówiła podczas ceremonii podpisania umowy Ursula von der Leyen.

„Kiedy dwa regiony takie jak nasze przemawiają jednym głosem w kwestiach globalnych, świat będzie słuchał” – dodała szefowa KE.

Umowa została podpisana w Banco Central del Paraguay, tym samym miejscu, w którym w 1991 r. podpisano traktat z Asunción, ustanawiający utworzenie południowoamerykańskiego bloku Mercosur między Argentyną, Brazylią, Paragwajem i Urugwajem (Boliwia od 2012 roku jest w trakcie akcesji, a w 2017 w członkostwie zawieszona została Wenezuela).

W sobotniej ceremonii ze stronu UE uczestniczył także przewodniczący Rady Europejskiej António Costa. Mercosur reprezentowali prezydent Paragwaju Santiago Peña, prezydent Boliwii Rodrigo Paz, prezydent Argentyny Javier Milei i prezydent Urugwaju Yamandú Orsi, a także prezydent Panamy José Raúl Mulino, członek stowarzyszony Mercosuru.

„Umowa ta ma zasadnicze znaczenie dla UE – dla naszych perspektyw gospodarczych, tworzenia miejsc pracy, dywersyfikacji handlu oraz jako sygnał geopolityczny” – oceniał na piątkowym briefingu dla mediów Olof Gill, rzecznik Komisji Europejskiej.

Jaki jest kontekst

Umowa znosi cła na 91 proc. produktów w wymianie handlowej, w tym cła na samochody, ubrania, obuwie, wino i napoje alkoholowe. Mercosur zgodził się też na obniżenie lub zniesienie ceł na unijne produkty rolne – obecnie sięgają one 55 proc.

Jak podaje KE, UE jest dla Mercosuru drugim co do wielkości partnerem w handlu towarami – w 2024 r. odpowiadała za niemal 17 proc. całkowitego handlu Mercosuru.

  • W 2024 r. wartość handlu UE z Mercosurem osiągnęła ponad 111 mld euro: 55,2 mld euro przypadło na eksport, a 56 mld euro na import. Ponad 80 proc. przepływów handlowych miało miejsce między UE a Brazylią.
  • W latach 2014–2024 handel towarami między UE a Mercosurem zwiększył się o ponad 36 proc.: import wzrósł o ponad 50 proc., a eksport o 25 proc..

Za to handel usługami w 2023 roku (ostatnim, za który są dane) osiągnął wartość ponad 42 mld euro. Wartość unijnych inwestycji w państwach Mercosur wynosi ok. 390 mld euro.

Co dalej

Ursula von der Leyen dostała zielone światło do podpisania umowy 9 stycznia 2026, po ponad 25 latach negocjacji. Oprócz Polski przeciwko porozumieniu głosowały Francja, Irlandia, Węgry i Austria. Przeważyło poparcie wahających się do tej pory Włoch.

Teraz czas na ratyfikację. Po stronie Mercosuru tylko w Paragwaju umowa będzie musiała być zatwierdzona przez paralement narodowy.

Unię Europejską czeka za to głosowanie na poziomie Parlamentu Europejskiego. Jak wyjaśniał rzecznik KE, nie ma bowiem decyzji o tymczasowym stosowaniu umowy z Mercosurem.

"W najbliższych tygodniach Komisja skoncentruje się na współpracy z posłami do PE, aby uzyskać ich poparcie przed ostatecznym głosowaniem nad umową. Uważamy, że jest to umowa, którą PE może poprzeć z pełnym przekonaniem. Umowa UE-Mercosur tworzy największą strefę wolnego handlu na świecie. Stworzy ona ogromne możliwości dla naszych przedsiębiorstw i obywateli – w każdym państwie członkowskim UE. Zapewniliśmy również wszelkie niezbędne zabezpieczenia dla naszych rolników” – mówił Olof Gill.

Parlament Europejski ma zająć się umowa handlową w lutym, ale nie musi jej przyjąć – podobnie jak w sprawie ACTA, która budziła duże kontrowersje i została odrzucona ogromną większością głosów (83 proc.).

Jak podawał RMF FM, już w przyszłyn tygodniiu PE zdecyduje jednak, czy skierować umowę z państwami Mercosur do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, co może znacznie opóźnić jej ratyfikację. Mowa nawet o dwóch latach, co zupełnie wywraca przyjęty harmonogram.

Więcej o protestach przeciwko umowie w tekście Marcela Wandasa:

Przeczytaj także:

15:48 17-01-2026

Prawa autorskie: AFP PHOTO / HO / KHAMENEI.IRAFP PHOTO / HO / KHA...

Chamenei o Trumpie: Przestępca, który wywołał protesty

W sobotnim przemówieniu przywódca Iranu przyznał, że podczas protestów zginęły tysiące ludzi, „niektórzy w nieludzki, brutalny sposób”, ale winą obarczył „buntowników” podżeganych przez Donalda Trumpa

Co się wydarzyło

Protesty to nie był oddolny zryw Irańczyków, ale „akcja wywrotowa”, w którą osobiście zaangażował się prezydent USA Donald Trump – oświadczył w sobotę przywódca Iranu Ali Chamenei.

Według irańskich władz za przemoc i brutalną pacyfikację manifestacji stoją powiązani z USA i Izraelem „terroryści” i „buntownicy”, którzy „wyrządzili ogromne szkody i zabili kilka tysięcy osób, niektórych w nieludzki i brutalny sposób”.

Celem „amerykańskiego spisku”, jak nazwał wydarzenia w Iranie Chamenei, było „połknięcie Teheranu i ponowne poddanie kraju dominacji militarnej, politycznej i gospodarczej”. Donalda Trumpa lider Iranu określił mianem przestępcy.

Jaki jest kontekst

Protesty w Iranie wybuchły 28 grudnia i trwają do dziś – choć jak donosił „The New York Times” ich skala w ostatnim tygodniu wyraźnie zmalała.

Główną przyczyną wyciszenia sytuacji na ulicach są brutalne represje, którym poddawani byli protestujący. Służby rozbrajały manifestacje używając ostrej amunicji, tysiące osób aresztowano. Kraj odcięty był też od internetu.

Według Human Rights Activists News Agency zginęło co najmniej 3,5 tys. osób, w tym 2 885 demonstrantów. Inne dane – trudne do zweryfikowania w sytuacji blokady informacyjnej – mówiły nawet o 20 tys. ofiar śmiertelnych.

Protesty rozpoczęły się pod koniec grudnia od strajków sklepikarzy w Teheranie. Zostały wywołane przede wszystkim fatalną sytuacją gospodarczą kraju i szybko słabnącą irańską walutą. Niezadowolenie społeczne szybko rozprzestrzeniło się po całym kraju, z czasem przyjmując charakter polityczny. Były momenty, gdy wydawało się, że to początek końca reżimu. Dziś wydaje się, że bunt został zdławiony, choć jak pisał w OKO.press Jakub Szymczak, to może być tylko tymczasowa cisza. „Bez rozwiązania poważnych problemów gospodarczych kraju i po kolejnym ataku na własnych obywateli rządzenie Republiką Islamską będzie jednak coraz trudniejsze” – oceniał nasz dziennikarz.

Za to USA w sprawie Iranu wykonały piruet. Najpierw prezydent Donald Trump zapowiadał interwencję i obiecywał protestującym, że pomoc już idzie. Potem szybko się z tej zapowiedzi wycofał. "Mówią nam, że zabijanie w Iranie ustaje — już ustało — ustaje. Nie ma żadnych planów egzekucji, ani jednej egzekucji — powiedziano mi to z wiarygodnego źródła” – stwierdził amerykański przywódca.

Przeczytaj także: