Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

14 minut temu

Prawa autorskie: fot. Jakub Wlodek / Agencja Wyborcza.plfot. Jakub Wlodek / ...

Kasa z SAFE jeszcze w maju. Umowa w piątek

Władysław Kosiniak-Kamysz potwierdza: umowa SAFE ma zostać podpisana w najbliższy piątek. Wtedy też ma zostać otwarta linia kredytowa na zakup sprzętu. Jak zdradził szef MON, już zakontraktowane są pieniądze przeznaczone na zakup sprzętu związany z obroną przeciwdronową.

Co się wydarzyło?

Mimo prezydenckiego weta, unijna kasa w ramach programu SAFE ma trafić do Polski w najbliższych dniach. Minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz zapowiedział 3 maja w Krakowie, że umowa pożyczkowa, opiewająca na 43,7 miliarda euro, może zostać podpisana w najbliższy piątek.

Jeżeli wszystko pójdzie dobrze, to w piątek podpiszemy umowę SAFE, otworzymy linię kredytową na zakup sprzętu. Część już jest zakontraktowana – to jest np. sprzęt związany z obroną przeciwdronową. Na to będzie najwięcej, na nowe technologie, bo to bardzo ważny komponent obrony cyberprzestrzeni” – ogłosił w rozmowie z dziennikarzami wicepremier.

Plan zakłada, że umowy z polskimi firmami z sektora przemysłu zbrojeniowego zostaną sfinalizowane jeszcze w tym miesiącu. Ich beneficjentami będą takie zakłady, jak np. Huta Stalowa Wola czy Mesko w Skarżysku-Kamiennej. Sprzęt, którego nie uda się w Polsce wyprodukować, ma być kupiony u sojuszników Polski.

Jaki jest kontekst?

Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, pełnomocniczka rządu ds. programu SAFE zapowiedziała w sobotę na łamach TVN24, że Polska „w ciągu kilkudziesięciu godzin” podpisze umowę pożyczkową z Komisją Europejską. Dodała, że Polska otrzyma od razu 15 proc. zaliczki, czyli ok. 20 miliardów złotych.

Wypłata unijnej pożyczki Polsce dzieje się mimo prezydenckiego weta. Jak pisaliśmy w OKO.press rząd Donalda Tuska opracował plan B, który zakłada, że rząd wtłoczy środki z unijnego programu SAFE do istniejącego już Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych. Tak też się dzieje.

To jednak oznacza, że miliardy euro trafią tylko do wojska, a nie innych służb mundurowych. Pierwotny plan zakładał siedem miliardów złotych na dofinansowanie policji, straży pożarnej i granicznej. Te pieniądze do nich nie trafią. „Pewnie skończy się tak, że całość środków, czyli prawie 44 miliardy euro, trafi na potrzeby sił zbrojnych. Natomiast nie zostawimy bez wsparcia (...) Policji i Straży Granicznej” – zaznaczyła Sobkowiak-Czarnecka w TVN24.

Plan rządu Donalda Tuska zaakceptowała Komisja Europejska. Rzecznik KE Thomas Regnier już w marcu podkreślił, że Polska przedstawiła solidny, dobrze przygotowany plan. "Nasze stanowisko jest jasne: czas jest najważniejszy i jesteśmy zdecydowani wdrożyć plan bezzwłocznie. Dlatego Komisja finalizuje obecnie umowę pożyczkową, aby móc ją podpisać z polskimi władzami i wypłacić zaliczkę już w kwietniu” – mówił w połowie marca Regnier. Ostatecznie, pierwsze środki trafią do Polski z minimalnym opóźnieniem, bo w pierwszym tygodniu maja.

Przeczytaj więcej w OKO.press:

Przeczytaj także:

13:37 03-05-2026

Prawa autorskie: SES UkrainaSES Ukraina

Zełeński: rosyjska „flota cieni” w ogniu

„Te tankowce były intensywnie wykorzystywane do transportowania ropy. Ale już nie są” – napisał Wołodymyr Zełenski na portalu X. Prezydent Ukrainy potwierdził, że jego wojska zaatakowały dwa tankowce rosyjskiej floty cieni nad Morzem Czarnym. W ogniu stanął też port w Primorsku.

Co się wydarzyło?

Ukraina intensyfikuje ataki dronami w rosyjską infrastrukturę krytyczną. Prezydent Ukrainy potwierdził, że siły ukraińskie zaatakowały dwa tankowce rosyjskiej floty cieni u wejścia do rosyjskiego portu Noworosyjsk nad Morzem Czarnym. „Te tankowce były intensywnie wykorzystywane do transportowania ropy. Ale już nie są” – napisał Zełeński zapowiadając kontynuację ataków na Rosję.

W niedzielę, 3 maja, agencja Reutersa przekazała także, że ukraińskie drony zaatakowały w niedzielę rosyjski port nad Morzem Bałtyckim w Primorsku. Na miejscu wybuchł pożar, ale nie doszło do wycieku ropy. Aleksander Drozdenak, gubernator obwodu legingradzkiego w zachodniej Rosji przekazał, że minionej nocy w jego rejonie strącono ponad 60 ukraińskich dronów. W całej Rosji miało dojść do przechwycenia przeszło 334 dronów.

Ukraińskie wojska podają z kolei, że Rosja wystrzeliła w ich stronę 268 dronów oraz pocisk batalistyczny. Zestrzelono lub zneutralizowano 249 z nich, a uderzenia dronów i pocisku odnotowano w piętnastu miejscach. W wyniku tych ataków zginęły dwie osoby w obwodzie odeskim, a pięć zostało rannych. Dron trafił też w pojazd w Chersoniu, śmiertelnie raniąc jednego mężczyznę. Cztery kolejne trafiły do szpitala.

Jaki jest kontekst?

To 1530 dzień pełnoskalowej wojny w Ukrainie. Premier Słowacji Robert Fico niespodziewanie ogłosił w sobotę, że rozmawiał z prezydentem Ukrainy i potwierdził, że popiera jej starania o dołączenie do Unii Europejskiej oraz stoi na stanowisku, że żadne porozumienie w sprawie pokoju nie jest możliwe bez zgody strony ukraińskiej.

We wpisie na Facebooku Fico potwierdził, że w poniedziałek 4 maja w Erywaniu w Armenii ma dojść do spotkania prezydenta Ukrainy premierem Słowacji, w ramach szczytu Europejskiej Wspólnoty Politycznej.

Fico wcześniej deklarował też udział w rosyjskiej paradzie z okazji Dnia Zwycięstwa 9 maja – mimo iż unijni dyplomaci ostrzegali przed wizytą w Moskwie i udziałem w propagandowym święcie Kremla.

Jak pisze „Rzeczpospolita”, Rosji zaczyna brakować pieniędzy na wojnę z Ukrainą. Właidmir Putin chce, by państwo dotowali oligarchowie, dokonując dobrowolnych wpłat na kontynuowanie „operacji specjalnej”, jak Kreml nazywa wojnę w Ukrainie.

„Pieniędzy zaczęło brakować w ubiegłym roku. Na tym tle Kreml gwałtownie nasilił represje wobec elit – formalnie poprzez wszczynanie spraw karnych pod zarzutami korupcji. Co więcej, ludzi nie tylko wsadza się za kratki, ale też pozbawia całego majątku i nacjonalizuje aktywa. Majątek elit jest dzisiaj dzielony na nowo” – mówił w marcu w rozmowie z „Rzeczpospolitą” przebywający na emigracji prof. Andriej Jakowlew, czołowy rosyjski ekonomista i były wieloletni prorektor prestiżowej Wyższej Szkoły Ekonomii w Moskwie. „Kreml więc stoi przed dylematem: sięgnąć do portfeli szeregowych obywateli czy elit. Na razie zabiera pieniądze tylko elitom” – wskazywał.

Przeczytaj więcej w OKO.press:

Przeczytaj także:

Przeczytaj także:

12:35 03-05-2026

Prawa autorskie: Fot . Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.plFot . Robert Kowalew...

Polityczna awantura. Nawrocki pisze nową konstytucję

„Dziś nie odpowiem, czy system powinien być premierowski czy prezydencki, ale zaczynamy pracę nad konstytucją nowej generacji roku 2030” – oznajmił na Placu Zamkowym Karol Nawrocki. Prezydent zapowiedział, że do końca swojej kadencji zamierza zmienić Konstytucję RP. „To polityczna gra” – ocenia premier Donald Tusk.

Co się wydarzyło?

Przygotowanie nowej Konstytucji RP: to teraz główny cel prezydentury Karola Nawrockiego oraz motor napędowy Prawa i Sprawiedliwości przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi.

W święto Konstytucji 3 Maja prezydent ogłosił powołanie Rady Nowej Konstytucji. Na Zamku Królewskim wręczył pierwsze powołania, a potem, podczas uroczystości na Placu Zamkowym w Warszawie, snuł teorię o potrzebie powstania w Polsce „konstytucji nowej generacji”. Ta miałaby zostać uchwalona w Polsce jeszcze przed końcem kadencji Karola Nawrockiego.

„Wolni od hańbiących obcej przemocy zakazów. To impuls, to fundament” – rozpoczął swoje przemówienie prezydent. Odwołując się do okoliczności rozbiorów Polski, a potem powstania Konstytucji 3 maja, podniósł, że ustawę zasadniczą w kraju trzeba zmienić.

„Żyjemy w momencie, w którym konflikt polityczny poszedł za daleko. Niszczy wspólnotę, niszczy rodziny. Przekracza wszelkie możliwe granice. Poszedł za daleko, bo niszczy ustrój i fundamenty państwa polskiego” – grzmiał Nawrocki.

„Instytucje państwowe, które mają być trwałe, mają być silne, są zaangażowane do walki politycznej i partyjnej. (...) Trzeba powiedzieć temu stop, bo się na to nie zgadzamy!” – wykrzykiwał Karol Nawrocki ogłaszając rozpoczęcie prac nad projektem „konstytucji nowej generacji roku 2030”.

„Musimy raz na zawsze zdecydować się, czy chcemy, aby narodem rządzili ci, którzy są wybierani w demokratycznych wyborach, wolą suwerena narodu; chcemy im oddać władzę i odpowiedzialność. Czy chcemy, by władza zarządzała wami, drogi narodzie, za sprawą układów partyjnych, politycznych i architektury politycznej, odrywając władzę od narodu” – twierdził Nawrocki.

„Demokracja to są rządy większości z uszanowaniem mniejszości, a nie ordynarna blokada przez mniejszość praw większości” – grzmiał na Placu Zamkowym prezydent. „Nie może być dalej tak, że władza rozkłada się na dwa ośrodki. Dziś nie odpowiem, czy system powinien być premierowski czy prezydencki, ale zaczynamy pracę nad konstytucją nowej generacji roku 2030” – ogłosił.

Kto w Radzie Nowej Konstytucji

Wcześniej, na Zamku Królewskim prezydent powołał pierwszych członków Rady Nowej Konstytucji, z którą zamierza pracować nad treścią nowej ustawy zasadniczej. Jak przypomina Polska Agencja Prasowa, zapędy Karola Nawrockiego do zmiany konstytucji i wypracowania zupełnie nowego projektu, były ogłaszane przez prezydenta już w pierwszym orędziu, tuż po zaprzysiężeniu.

3 maja na Zamku Królewskim nominacje do RNK odebrali:

  • Marek Jurek, polityk PiS i wiceprezes tej partii
  • prof. Ryszard Legutko, również jedna z twarzy PiS-u, były szef Ministerstwa Edukacji czy Europejskiejch Konserwatyistów i Reformatorów w europarlamencie
  • prof. Anna Łabno z Uniwersytetu Śląskiego, członkini tzw. „zespołu Kuchcińskiego”, który opracował krytykę opinii Komisji Weneckiej na temat PiS-owskiego prawa o Trybunale Konstytucyjnym. To ona w 2018 roku opublikowała ankietę z projektem zmian w Konstytucji, wskazującego zmianę ustroju na kanclerski, z silną pozycją premiera oraz całkowitym osłabieniem roli Senatu
  • prof. Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista
  • Barbara Piwnik, była ministra sprawiedliwości w rządzie Leszka Millera
  • Julia Przyłębska, była prezeska Trybunału Konstytucyjnego, odpowiadająca za upolitycznienie tego organu
  • Józef Zych, były marszałek Sejmu z PSL

Jak czytamy na stronie Kancelarii Prezydenta, w skład Rady powołani zostali również: Piotr Andrzejewski (związany z PiS wiceprzewodniczący Trybunału Stanu), prof. Zdzisław Krasnodębski (były europoseł PiS) i Jacek Majchrowski, prawnik, wieloletni prezydent Krakowa, a wcześniej członek Trybunału Stanu.

Rafał Leśkiewicz, rzecznik prezydenta przekazał, że Rada Nowej Konstytucji ma składać się z polityków, ekspertów i strony społecznej. W radzie mają znaleźć się również m.in. przedstawiciele klubów i kół poselskich (po dwie osoby z każdego klubu i po jednej z każdego koła). „Oczywiście na początku będzie burza mózgów, wypracowanie wspólnego projektu, który zostanie potem formalnie procedowany zgodnie z zasadami przez polski parlament” – przekonywał Leśkiewicz.

Jaki jest kontekst?

Nawrocki chce nowej konstytucji jeszcze za swoich rządów; emocje te studzi jednak premier Donald Tusk, który pomysł prezydenta nazwał „polityczną grą”.

„Pan prezydent dobrze wie, że ani dziś, ani jutro, ani pojutrze większości konstytucyjnej na rzecz jego pomysłu nie będzie (...) Tak naprawdę chodzi raczej o polityczną grę. Moim zdaniem będzie to tylko kolejne zamieszanie” – ocenił premier w rozmowie z dziennikarzami tuż przed wylotem do Armenii.

„Możemy rozpocząć dyskusję, czy Polska potrzebuje systemu kanclerskiego, czy prezydenckiego i wiadomo, że pan prezydent Nawrocki, też z racji tego, gdzie jest, opowiada się za system prezydenckim” – mówił Tusk. I pytał: „Po co nam debata konstytucyjna prowadzona przez ludzi, którzy nie mają zamiaru przestrzegać konstytucji?”.

Zgodnie z obecną konstytucją, do jej zmiany konieczna jest większość sejmowa co najmniej 2/3 głosów w obecności co najmniej 230 posłów, a także bezwzględna większość głosów w Senacie (więcej głosów za niż przeciw i wstrzymujących się). Taki scenariusz dla Karola Nawrockiego jest dziś, w sytuacji rządów Koalicji Obywatelskiej, niemal nieprawdopodobny.

Przeczytaj więcej w OKO.press:

Przeczytaj także:

10:46 03-05-2026

Prawa autorskie: Photo by Costas METAXAKIS / AFPPhoto by Costas META...

Global Sumud Flotylla trafiła na Kretę. „Są w szpitalu”

„Byliśmy bici do krwi, kopani i ciągani po pokładzie z rękami związanymi za plecami. Część ma złamane nosy i żebra” – opowiadają uczestnicy misji Global Sumud Flotylla, którzy zostali porwani z wód międzynarodowych i odesłani do Grecji.

Co się wydarzyło?

180 aktywistów, którzy w ramach Global Sumud Flotylla wyruszyli z pomocą humanitarną do Gazy, zostało przechwyconych przez armię Izraela na wodach międzynarodowych, 600 mil od Gazy. Jak potwierdza Rafał Piotrowski z polskiego oddziału Flotylli, większość uczestników misji, po 40 godzinach przetrzymywania na morzu, trafiła na Kretę. Wśród nich jest dr Magdalena Górska, badaczka zaangażowania w misję humanitarną.

Global Sumud Flotylla w materiałach udostępnianych w mediach społecznościowych przekazuje, że podczas transportu do Grecji aktywiści byli brutalnie traktowani przez służby izraelskie. W rozmowie z OKO.press potwierdza to Rafał Piotrowski. „Odmówiono im dostępu do zdatnej wody i żywności. Byli zmuszeni do spania na podłogach, które były celowo i wielokrotnie zalewane. [...] Byli bici, kopani i ciągani po pokładzie z rękami związanymi za plecami. Część ma złamane nosy i żebra. Byli bici do krwi. W chaosie padły w ich kierunku strzały” – czytamy we wpisie polskiego oddziału GSF.

Po opuszczeniu statku 36 osób, w tym dr Górska, miało wymagać pomocy lekarskiej i szpitalnej. Aktywiści zostali brutalnie potraktowani, bowiem stanęli w obronie dwóch członków Flotylli, którzy Izrael nie zdecydował się uwolnić, a skierował do aresztu. Są to:

  • Saif Abukeshek, obywatel Hiszpanii i Szwecji pochodzenia palestyńskiego
  • Thiago Ávila, obywatel Brazylii

Obaj mężczyźni rozpoczęli strajk głodowy. W niedzielę 3 maja rano stanęli przed izraelskim sądem. Jak przekazuje „Guardian”, a potwierdza nam Rafał Piotrowski, zdecydowano o przedłużeniu dla nich aresztu o cztery dni. Izraelski MSZ utrzymuje bowiem, że są powiązani z organizacją Popular Conference for Palestinians Abroad (PCPA), która z kolei miałaby mieć bliskie powiązania z Hamasem. Flotylla i sami mężczyźni zaprzeczają. Sprzeciw wobec oskarżeń Izraela wysuwa m.in. rząd Hiszpanii i Brazylii, stając w obronie swoich obywateli.

Jaki jest kontekst?

Statki flotylli wypłynęły do Gazy z Barcelony 12 kwietnia 2026 roku. Wiosenna flotylla miała być największym jak dotąd skoordynowanym cywilnym przedsięwzięciem morskim na rzecz Palestyny. Udział w niej wzięło ponad tysiąc osób płynących na 70 statkach. Swoim działaniem aktywiści zrzeszeni w GSF chcą przełamać blokadę i przywrócić Palestyńczykom dostęp do wybrzeża i świata poza nim, a także dostarczyć im potrzebną pomoc humanitarną, którą często blokuje Izrael.

Według raportu Światowej Organizacji Zdrowia WHO, na którą powołuje się Flotylla, aż 46 procent leków pierwszej potrzeby i 60 procent materiałów medycznych jest obecnie niedostępnych.

We flotylii oprócz dr Górskiej bierze udział trójka Polaków. To Łukasz Kozak, Agata Wisłocka i Kareem Awad. Potwierdziliśmy, że nadal płyną w stronę Gazy.

Jedyny komunikat Ministerstwa Spraw Zagranicznych dotyczący Flotylli Sumud pochodzi z 30 kwietnia. Czytamy w nim, że resort Radosława Sikorskiego „z zaniepokojeniem monitoruje doniesienia o działaniach podjętych przez siły zbrojne Izraela wobec aktywistów uczestniczących w rejsie tzw. Global Sumud Flotilla”. MSZ twierdzi, że jest w kontakcie z koordynatorami akcji oraz podjęło działania w celu zapewnienia pomocy aktywistom. Przy resorcie ma pracować Zespół Zarządzania Kryzysowego. Ale o postępach i działaniach zespołu niewiele na razie wiadomo.

„Siłowe działania na wodach międzynarodowych to poważne naruszenie prawa międzynarodowego, w tym prawa morza. Wzywamy wszystkie strony do przestrzegania obowiązującego prawa międzynarodowego. [...] Oczekujemy pilnego wyjaśnienia wszystkich okoliczności przeprowadzenia akcji sił zbrojnych Izraela oraz żądamy zagwarantowania bezpieczeństwa uczestnikom Flotylli” – czytamy w komunikacie MSZ.

Przeczytaj więcej w OKO.press:

Przeczytaj także:

09:12 03-05-2026

Prawa autorskie: Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.plFot. Slawomir Kamins...

Andrzej Poczobut z Orderem Orła Białego

„Jestem zwykłym czlowiekiem, który żyjąc w nieprzyzwoitych czasach, próbuje zachować się przyzwoicie” – powiedział Andrzej Poczobut odbierając Order Orła Białego. Polsko-białoruski dziennikarz zaledwie pięć dni temu opuścił białoruską kolonię karną.

Co się wydarzyło?

Poruszenia i wzruszenia nie krył ani Andrzej Poczobut, ani prezydent Karol Nawrocki, ani tłum zebrany na Zamku Królewskim w Warszawie. Nagrodzeniu Poczobuta towarzyszyły kilkuminutowe oklaski.

„Odbierając tak wysokie odznaczenie państwowe, czuję się wręcz onieśmielony. Ja nie czuję się bohaterem. Dla mnie bohaterami tej historii są przede wszystkim żołnierze, dowódcy Armii Krajowej, o których gloryfikację byłem oskarżany [...] Ja jestem zwykłym człowiekiem, który żyjąc w nieprzyzwoitych czasach, próbuje zachować się przyzwoicie. Tylko tyle i aż tyle” – powiedział Andrzej Poczobut. Dodał, że odznaczenie traktuje nie indywidualnie, a jako uhonorowanie działalności Związku Polaków na Białorusi, który został w 2005 roku zdelegalizowany przez rząd Aleksandra Łukaszenki.

Poczobut podziękował prezydentowi Nawrockiemu oraz jego poprzednikowi, Andrzejowi Dudzie. Podziękował rządowi Donalda Tuska oraz Mateusza Morawieckiego za podejmowane działania na rzecz uwolnienia go zza białoruskich krat. „Jest coś, co nas wszystkich łączy: To jest Polska” – powiedział na koniec dziennikarz.

03.05.2026 Warszawa , pl. Zamkowy , Zamek Krolewski , uroczystosci z okazji rocznicy Konstytucji 3 maja . Andrzej Poczobut .
Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.pl
3.05.2026, Andrzej Poczobut odbiera Order Orła Białego / fot. Sławomir Kamiński, Agencja Wyborcza.pl

Andrzej Poczobut został formalnie odznaczony Orderem Orła Białego już 11 listopada 2025 roku, z okazji Narodowego Święta Niepodległości. Wówczas prezydent wręczył odznaczenia państwowe osobom wybitnie zasłużonym w służbie państwu i społeczeństwu. W tym gronie właśnie znalazł się polsko-białoruski dziennikarz. Nagrodę,

w uznaniu znamienitych zasług w działalności na rzecz Polaków na Białorusi, w szczególności za walkę o prawa człowieka i niezłomną postawę w konfrontacji z przejawami odradzających się reżimów totalitarnych

Poczobut miał odebrać „w najbliższym możliwym terminie”. Wydarzyło się to w święto Konstytucji 3 maja. 5 dni po wyjściu Poczobuta z białoruskiej kolonii karnej.

Oprócz Poczobuta Orderami Orła Białego odznaczono: dyrygentkę i założycielkę Orkiestry Kameralnej Polskiego Radia Agnieszkę Duczmal-Jaroszewską, działaczkę opozycji niepodległościowej z czasów PRL Hannę Łukowską-Karniej oraz reżysera Lecha Majewskiego.

Jaki jest kontekst?

Dziennikarz i więzień polityczny wyszedł na wolność 28 kwietnia. Wymieniono go na rosyjskich i białoruskich szpiegów po ponad pięciu latach spędzonych za kratkami w więzieniu o zaostrzonym rygorze. Skazano go bowiem na osiem lat, za rzekome „podżeganie do nienawiści narodowej i religijnej” i „rehabilitację nazizmu”. Poczobut został też wpisany na specjalną listę osób „mających do czynienia z działalnością terrorystyczną”, co skutkowało surowszym traktowaniem w więzieniu.

Został uznany przez międzynarodowe organizacje za więźnia sumienia i podczas pobytu w kolonii karnej otrzymał liczne nagrody, w tym przyznawaną przez Parlament Europejski Nagrodę im. Andrieja Sacharowa.

Przeczytaj także:

„W nocy przyszli do mnie strażnicy z informacją, że mam ruszyć w transport. Oczywiście odmówiłem, byłem przekonany, że zabierają mnie do innego więzienia. Powiedzieli, że to coś innego, że będzie wymiana” – tak Poczobut na łamach „Gazety Wyborczej” opisywał moment wyjścia z więzienia. Dopiero w rozmowie z polskimi dyplomatami uzyskał potwierdzenie, że Aleksandr Łukaszenka zastosował wobec niego akt łaski. I co najważniejsze – że nie dodał do tego zakazu powrotu do kraju, co dla Poczobuta miało znaczenie fundamentalne.

Dziennikarz zgodził się na opuszczenie celi dopiero wtedy, gdy polski chargé d'affaires potwierdził, że będzie mógł z powrotem wjechać na Białoruś. Andrzej Poczobut obecnie przebywa w Polsce. Ale już zadeklarował, że zamierza wrócić do Białorusi tak szybko, jak to możliwe.

Przeczytaj więcej w OKO.press:

Przeczytaj także: