Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Polska 2050 podsumowuje rok rządzenia. Szymon Hołownia przeprasza swoich wyborców i chce iść do przodu. I powtarza nieprawdziwe stwierdzenia o składce zdrowotnej
Podsumowującą rok rządów Konwencję Polski 2050 w Warszawie otworzył europoseł formacji, Michał Kobosko. Zaczął od wyrażenia współczucia współczucia dla ofiar powodzi. Zrobił to na scenie pełnej wszystkich najważniejszych polityków Polski 2050, poza jednym: marszałkiem Sejmu i liderem Szymonem Hołownią. Kobosko zaprosił go na scenę. Podczas gdy Hołownia w gwiazdorskim stylu pozdrawiał wszystkich zebranych w sali, cała reszta usunęła się na swoje miejsca. A Hołownia mógł zacząć swoje długie przemówienie, podsumowujące ostatni rok.
Rozpoczął je również od nawiążania do powodzi. Dziękował ratownikom i samorządowcom. A także z dumą mówił o sejmowej zbiórce artykułów dla powodzian. Jego zdaniem akcja pokazała, że „w tym ruchu jest duch”, że Polska 2050 się nie zmieniła.
Hołownia starał się pokazać, że chociaż kluczowe zadanie – pokonanie PiS przy urnach wyborczych się udało – to przed partią jeszcze przynajmniej trzy lata współrządzenia i odpowiedzialności wobec swoich wyborców. Stwierdził też, ze zdaje sobie sprawę, jak duże były nadzieje związane z rządami partii sprzymierzonych przeciwko PiS. I dodawał:
„Dziś poza słowami wdzięczności muszą też paść przeprosiny. Musimy przeprosić wszystkich, którym nie dowieźliśmy tej nadziei, którą wiązali z tym, że siły demokratyczne pójdą do władzy, że wezmą rząd i zaczną odwracać to nieszczęście cofającego się państwa, które zafundował PiS”.
Lider Polski 2050 podkreślał, jak ważne dla jego partii jest kilka kluczowych projektów: rozliczenie PiS („Ci którzy mają siedzieć, muszą iść siedzieć”), ustawa o spółkach skarbu państwa („to nasze oczko w głowie”), budowa mieszkań („wierzymy w to, że ludzie muszą mieć mieszkania, a nie banki więcej pieniędzy”).
Gdy przeszedł do tematu składki zdrowotnej, powiedział:
„Musimy dowieźć sprawiedliwą składkę zdrowotną a nie okradanie ludzi i wmawianie im, że to jest coś, co buduje polską ochronę zdrowia, to nie buduje polskiej ochrony zdrowia. To niszczy polską ochronę zdrowia, bo zabija przedsiębiorców, małe firmy, które na tę właśnie ochronę zdrowia nie będą się już w ogóle składać, bo ich po prostu nie będzie”.
To powtórzenie i rozszerzenie kontrowersjnych słów z sierpnia, gdy marszałek mówił, że składka zdrowotna „nie leczy niczyjego zdrowia. Ona zabija polskie firmy”. Wówczas obszernie tłumaczyliśmy, dlaczego Hołownia nie ma racji. Można tylko powtórzyć za ówczesnym tekstem:
„W tej retoryce bezpośrednia finansowa korzyść dla grupy wyborców, której chce się przypodobać Hołownia, staje się ważniejsza niż solidarność społeczna i odpowiednie finansowanie publicznej ochrony zdrowia”.
Bo chodzi tutaj głównie o zdobycie poparcia przedsiębiorców, szczególnie tych niewielkich. To niebezpieczna retoryka, która prowadzi do utraty zaufania do najważniejszego sposobu finansowania naszego systemu ochrony zdrowia.
Nie istnieją badania, które pokazywałyby, że firmy rzeczywiście masowo upadają przez wysokość składki zdrowotnej. Nie ma też dowodów na to, że zwiększenie jej przedsiębiorcom obniża wpływy do NFZ według schematu podanego przez marszałka Hołownie (firmy upadają – nie płacą składki – wpływy się zmniejszają). Wpływy ze składki rosną z roku na rok, także po jej podniesieniu przedsiębiorcom.